środa, 26 kwietnia 2017
postów: 181

"Porozmawiajmy o ZDRADACH I KOCHANKACH."



Zdradziłaś? Zdradziłeś?
Czy zdrada zawsze jest zła i prowadzi do rozłamu? Czy bywają sytuacje, gdy zdrada uratowała Was w jakikolwiek sposób.

A może byłaś kochanką? Kochankiem?
Wyrzuty sumienia...?
A może ciągniesz to dalej?
Co o tym myślisz. Dlaczego. Uzasadnij.

Czy związek kochanki/kochanka z zamężnym/ zamężną ma sens?
A może to tylko egoizm?
Jednak może coś wnosi do Twojego życia?

Prosiłabym jednak o niewyzywanie się i o potraktowanie tego tematu do dyskusji a nie wyzywanki.
Nie taki cel.


Jest wiele sytuacji gdzie bycie kochanką to element życia. Widzę to wokół u kobiet które są mężatkami i mają romanse na boku. Dlaczego wciąż trwają w związkach? A po co zmieniać coś co jest już z przyzwyczajenia? Na starość mają już kogoś obok a do czasu tej starości czasu trzeba żyć. I się cieszyć życiem. I jeszcze jedno - jakbyście zapytali takie żony co sądzą o mężu - nie powiedzą że nudny, że seks taki sobie.. że pasji wspólnych brak. Powiedzą że się z mężem przyjaźnią, znają się, owszem ma wady ale kto ich nie ma.
Często też jest inny powód o którym nikt nie pisze i nigdy takie żony nie powiedzą - finanse. To co trzyma je obok niego to fakt że finansowo same nie osiągną tego co mają obok męża....

Mam drugiego meza, jestem jego druga zona. Bylismy kochankami przez kilka miesiecy, moje malzenstwo juz praktycznie nie istnialo, nie mieszkalismy razem, placil aliemnty na dziecko. On mieszkal z zona, w sumie tez tworzyli pozory, proby ratowania malzenstwa u psychologa, bo ich zwiazek siegnal dna. Pewnie spotkalismy sie w momencie, kiedy obydwoje potrzebowalismy oparcia. Jestesmy ze soba kilka lat, 4 po slubie, mamy wspolne dziecko. Rozmawiamy ze soba, uprawiamy namietny seks...nie zamienilabym sowojego obecnego zycia, wiem , ze on tez. Ale czy to sukces?O tym bede mogla powiedziec za 40-lat jezeli dozyje-czy mi sie udalo, na ta chwile jestem szczesliwa, czuje ze to moja druga polowa.Nie mysle o zdradzie, bo go kocham. Mojego pierwszego meza na pewno nie kochalam, moze kochalam ale nie az tak-zdradzilam go juz wczesniej, ale to nie bylo powodem naszego rozstania. Wiem juz teraz z doswiadczenia wlasnego...ze jak sie kogos na prawde kocha, to sie go nie zdradza.
Pozdrawiam
Ewa

Często poruszacie w tym wątku problem krzywdzenia dziecka przechodzącego przez rozwód rodziców. Z własnego przykładu wiem natomiast, że dzieci niejednokrotnie przyjmują z ulgą zakończenie związku rodziców, którzy męcząc się ze sobą latami odbijają złe emocje na dziecku. Dzieci zamiast ciepła i miłości czują ten dystans i chłód rodziców. Dodam, że pisząc o własnym przykładzie mam na myśli rozwód moich rodziców (a nie mój własny). Rozstali się gdy miałam 15 lat, mój brat miał 14 i oboje żałowaliśmy, że nie zrobili tego wcześniej - gdy mieliśmy po 3-4 lata. Dziś kiedy rozmawiam z nimi po latach oboje twierdzą, że byli ze sobą "mimo wszystko" i "dla nas, dzieci". To tak cholernie smutne...
Majka

Zgadzam sie z Toba, moj syn tez z ulga przyjal nasze rozstanie...Ale moje pierwsze malzenstwo to bylo zupelne dno...dziwie sie i tak ze wytrzymalam z nim kilka lat.Pewnie, gdybysmy sie nie rozstali dzis by mnie tu nie bylo, bo moja nerwica by mnie wykonczyla.

witajcie , jestem kochanką ... poznałam chłopaka, 28lat rok po ślubie , z żona mu sie nie układa i jak twierdzi łączy ich tylko kredyt na mieszkanie . nie wiem co robić bo czuję, ze zaczyna mi na nim zależećchociaż zawsze mam trudnośc z przekonaniem się do facetów. on jest inny, może dlatego , ze jest żonaty . łodki, namietny ... szkoda mi jego żony (slub w zasadzie tylko cywilny) ale skoro nie potrafi zatrzymać przy sobie faceta to nie wiem co o niej myslec. uwielbiam z nim rozmawiac ale zastanawiam sie czy nie jestem po prostu jedna z wielu kochanek , chociaz zapewnia mnie , ze nie ma zadnej innej ... ja nie jestem w zasadzie na straconej pozycji bo oprócz niego spotykam sie z kilkoma kolegami ale żeby bylo jasne z żadnym nawet z nim nie łączy mnie seks.... co bedzie dalej ? nie wiem ....

witajcie , jestem kochanką ... poznałam chłopaka, 28lat rok po ślubie , z żona mu sie nie układa i jak twierdzi łączy ich tylko kredyt na mieszkanie . nie wiem co robić bo czuję, ze zaczyna mi na nim zależećchociaż zawsze mam trudnośc z przekonaniem się do facetów. on jest inny, może dlatego , ze jest żonaty . łodki, namietny ... szkoda mi jego żony (slub w zasadzie tylko cywilny) ale skoro nie potrafi zatrzymać przy sobie faceta to nie wiem co o niej myslec. uwielbiam z nim rozmawiac ale zastanawiam sie czy nie jestem po prostu jedna z wielu kochanek , chociaz zapewnia mnie , ze nie ma zadnej innej ... ja nie jestem w zasadzie na straconej pozycji bo oprócz niego spotykam sie z kilkoma kolegami ale żeby bylo jasne z żadnym nawet z nim nie łączy mnie seks.... co bedzie dalej ? nie wiem ....

Witam, jestem w związku 7 lat, od niespełna dwóch lat jestem mężatką, pół roku temu zaczęłam zdradzać... Jeśli ktoś twierdzi, że ślub to tylko formalność to myślę że może nazwać się szczęściarzem. U mnie jest zupełnie inaczej, po ślubie zmieniło się wszystko. Mimo tego że mąż jest praktycznie tylko w weekendy w domu nie potrafimy się zupełnie dogadać, staliśmy się dla siebie tacy obcy... W domu czuję się jak służąca i sprzątaczka, zawsze wszystko robię ja, zazwyczaj sama, sprzątam, piorę, gotuje,robię zakupy, zajmuje się domem, on to traktuje jakby to było oczywiste, że wszystkie obowiązki leżą na moich barkach. On przychodzi z pracy i co robi? Piwko, telewizor, komputer i tak na zmianę. Rozumiem, że może być zmęczony po pracy, ale ja też pracuję zawodowo, a poza tym zajmuje się domem, jednak on nie potrafi tego docenić. Kiedy ja chce gdzieś wyjść, jemu wiecznie się nie chce, jest bez sił. Nawet na głupi spacer żeby wyjść musiałabym się prosić godzinami, a i to nie wiem czy by poszedł. Wcześniej było inaczej... A jeśli już nie chce żeby on się nie przemęczał i chce wyjśc gdzieś ze znajomymi to też zawsze jest jakiś problem, więc wolę sobe czasami odpuścić. Jakiś rok temu poznałam w pracy fajnego faceta, od razu mi się spodobał, już wtedy zaczęliśmy ze sobą rozmawiać i dobrze czuć się w swoim towarzystwie. Jednak zawsze kończyło się tylko i wyłącznie na rozmowie, wiedziałam że nie mogę przekroczyć pewnej granicy. Rozmowa z nim była dla mnie czymś wspaniałym, czymś czego nie mogłam oczekiwać od własnego męża, mogłam gadać z nim godzinami a i tak nie kończyły nam się tematy. W domu było coraz gorzej, ciągłe kłótnie i niedopowiedzenia doprowadzały mnie do szału. Pewnego dnia,po pracy świętowaliśmy moje urodziny, on mnie odprowadził do domu i przy drzwiach pocałował, nie pamiętam kiedy ktoś całował mnie tak namiętnie jak on. I tak to się zaczęło, dzień bez niego był dniem straconym, zakochałam się, z resztą nie tylko ja bo i on też. Myślałam że jeśli powiem mężowi że chce rozwodu będzie wielka awantura, jednak myliłam się. Zgodził się, myślę że on tez kogoś ma, a między nami nie ma już żadnych uczuć, łączy nas tylko papierek. W obecnej chwili czekam na sprawę rozwodową, termin już niedaleko. Zaczynam nowe życie z kochankiem, przy którym czuję się najszczęśliwszą osobą na świecie...

ja również mam ten problem... jestem kochanką... znam go długo i czuję, że zakochałam się w nim... jego żona wie o mnie, ponoć w małżeństwie ma kryzys od dwóch lat... może mnie tylko wykorzystuje, nie wiem... ale powiedział mi, że mnie kocha i chcę być ze mną oraz, że odchodzi od niej, ale boi się reakcji moich rodziców, jest dużo starszy ode mnie i kumpluje się z moim ojcem... z jednej strony kocham go i chcę być z nim, ale z drugiej strony boję się tego związku...

hej ja tez mam podobny problem spotykalam sie z kolega od dluzszego czas itd, nawet ta przyjazn przetrwala jak wyjechal za granice na 2 miesiace, potem wrocil to bylo super idealnie i wogole, gdy dowiedzilam sie ze jestem w ciazy z swoim mezem to teraz nie chce mnie znac ehh, wyjechal za granice nawet odzywac sie nie chce, i co ja mam teraz zrobic...

Czyli on nie jest Ciebie wart, choć do końca nie znam całej historii... jesli kochankowie wracają do swoich żon i udają świętych to wszystko jest dobrze... a jesli my kobiety wracamy do swoich mężczyzn, w Twoim przypadku ciąża, to powinien Ciebie zrozumieć i nie mieć pretensji... chyba, że on liczył, że odejdziesz od swojego męża... wtedy może czuć się zły na Ciebie. może warto szczerze porozmawiać z nim... tak do konca to sama nie wiem, bo również mam mętlik w głowie przez faceta...

Witam.Sama nie wiem o co chodzi z tą zdradą.Mam wspaniałego faceta,jest taki jakiego potrzebuję.Może zacznę od początku.Jestem z nim już 8 lat.Dwa lata temu wyjechałam do pracy do Nieniec,nigdy w życiu nie pomyślał bym że go zdradzę,czułam się przy nim taka ważna,jak księżniczka.PO 9 miesiącach od wyjazdu zdradziłam go po raz pierwszy,tak wyszło,alkohol,samotność.Myślałam że to tylko jeden raz a już to trwa rok.Najgorsze jest to że on ma żonę.Bardzo się dogadywaliśmy ,rozumieliśmy.W pewnym momencie i tak z zaskoczenia zupełnie zakochałam się w nim on we mnie też.Było tak super ale po jakimś czasie zaczął mi przeszkadzać taki układ.Nie potrafię się dzielić.Za dwa tygodnie jadę na tydzień do domu,widzę jak mój facet się cieszy z mojego przyjazdu,dom posprzątany ,sielanka.I wtedy myślę jak mogłam mu to zrobić.Ale po co to piszę żeby ostrzec wszystkie kobiety przed romansem z żonatym facetem.ZAKOCHAŁAM SIĘ,może gdyby chodziło tylko o sex było by łatwiej.dziewczyny nie romansujcie z żonatymi ja mam nauczkę na całe życie będę omijać ich szerokim łukiem.Taki romans bardzo boli.

gość napisała:

Witam.Sama nie wiem o co chodzi z tą zdradą.Mam wspaniałego faceta,jest taki jakiego potrzebuję.Może zacznę od początku.Jestem z nim już 8 lat.Dwa lata temu wyjechałam do pracy do Nieniec,nigdy w życiu nie pomyślał bym że go zdradzę,czułam się przy nim taka ważna,jak księżniczka.PO 9 miesiącach od wyjazdu zdradziłam go po raz pierwszy,tak wyszło,alkohol,samotność.Myślałam że to tylko jeden raz a już to trwa rok.Najgorsze jest to że on ma żonę.Bardzo się dogadywaliśmy ,rozumieliśmy.W pewnym momencie i tak z zaskoczenia zupełnie zakochałam się w nim on we mnie też.Było tak super ale po jakimś czasie zaczął mi przeszkadzać taki układ.Nie potrafię się dzielić.Za dwa tygodnie jadę na tydzień do domu,widzę jak mój facet się cieszy z mojego przyjazdu,dom posprzątany ,sielanka.I wtedy myślę jak mogłam mu to zrobić.Ale po co to piszę żeby ostrzec wszystkie kobiety przed romansem z żonatym facetem.ZAKOCHAŁAM SIĘ,może gdyby chodziło tylko o sex było by łatwiej.dziewczyny nie romansujcie z żonatymi ja mam nauczkę na całe życie będę omijać ich szerokim łukiem.Taki romans bardzo boli.

ja bym to ujęła inaczej: warto wiedzieć po co się idzie do łóżka - po seks, czy po miłość. Jak się wie, czego się szuka, to potem unika się rozczarowań, a jak się wierzy w bajki, że facet oszaleje na punkcie kobiety, ktora mu zrobi dobrze w łóżku, to potem są problemy. Ja chodzę do łóżka z facetami dla przyjemności, mojej podkreślę przy okazji, to upraszcza wiele spraw.

Witam.To wszystko nie jest takie proste.Zakochałam się ,głupie.Gdyby chodziło tylko o sex myślę że było by mi łatwiej.Mam zamiar to zakończyć ale nie wiem czy dam radę,gdyż mieszkamy w jednym domu,razem pracujemy(mieszkamy w jednym domu ale w innych pokojach,jest tam nas 8 osób).Widzimy się od godziny 5 do 22 lub dłużej,nawet jak byśmy nie chcieli się widzieć to jest to nie możliwe. Ale jestem zdecydowana spróbować to zakończyć nawet jeśli nie dam rady go oglądać jestem zdecydowana zmienić pracę,ale to ostateczność.Ktoś musi ustąpić,szkoda że to muszę być ja.Spróbuję żyć normalnie,zajmę się swoim życiem ,domem.Kocham go ,ale facet z żoną to dla mnie za dużo.

witam. nierozumie dlaczego ludzie komplikują sobie życie na własne życzenie? Dlamnie małżeństwo to poważna sprawa, trzeba sie liczyć ztym ze po ok roku motylki przestaną fruwać, że połówka może zachorować, że są dzieci które potrzebują mamy i taty a nie patologi czyli tata2 lub 3, lub inne historie które mogą sie wydarzyć. a jeżeli ktoś tego nierozumie to powinien zostać singlim i nierobi krzywdy nikomu i jest fajnie. mam kilku znajomych którzy mieli tatusia1 i tatusia2 i wiem co mówią na ten temat, więc prosze co niektóre panie żeby niepisały ze rozwód jest dobry dla dzieci bo to jest nieprawda. oczywiście niemówie tu o przemocy.

Kiedyś zdradzałem. Nigdy nie pierwszy. Zawsze starałem się dochować wierności, do czasu kiedy ona była z tej drugiej strony. Nie ważne, to było i się zmyło. Kilka nie udanych związków. Potem tylko nastawienie na seks. Było to życie z dnia na dzień. Obecnie kocham kobietę która ma męża. Jest to miłość z wzajemnością (chyba?) . Wiem, ze od czasu do czasu dochodzi między nimi do zbliżeń. Ich seks mnie boli. Czuję się wtenczas zdradzany. Z jednej strony przyjąłem do świadomości, że chcą nasz związek zrobić bezpiecznym, nie może ona zmieniać swojego stylu życia. Z tego co mi mówi, ze seks z mężem do tej pory wychodził zawsze z jej inicjatywy. W tej chwili już tego nie robi. Twierdzi, że staje się to kiedy mąż się tego domaga. Podobno leży jak kłoda. Może tak jest, może tylko tak mówi, żeby nie robić mi przykrości. Żyjemy jakąś nadzieją, że kiedyś i tak będziemy razem, kiedy podrosną dzieci na tyle, że opuszczą dom i założą swoje rodziny. Też następne może. Bo kiedy zagłębiamy się w te tematy ona włącza bieg wsteczny. Nie jest to łatwy romans i łatwa miłość. Ja jej wierzę, ale to podejście do seksu z mężem? Czasami jej sie wymsknie coś w rodzaju, że jemu też się to należy, że seks cementuje małżeństwo itp. Myślę, że tu właśnie jest więcej szczerości. Jeżeli tak, to myślę, że ten mężowski seks nie jest wcale jej obojętny. Co o tym myśleć? A czy jeżeli zdradza mnie z mężem, potrafi to również robić z innymi? Zapewnia, że nie, ale czy to nie tylko słowa?

Trudny temat. Myślę, że powinnaś porozmawiać szczerze ze swoim partnerem jeżeli naprawdę go kochasz. Dlaczego? No widzisz jego punkt widzenia w tej sprawie jest waży. Mężczyźni inaczej odbierają zdradę fizyczną niż kobiety. Bardziej rygorystycznie. Skoro potrafi iść z innym do łóżka, to tak naprawdę mnie nie kocha. Jest to atawistyczny sposób myślenia, ale jest on mocno zakotwiczony w3 podświadomości 99% mężczyzn. Co z takiej rozmowy może wyniknąć? Jeżeli Twój partner potrafi zrozumieć Twoje potrzeby, może by nie być zdradzanym zdobyć się na różnego rodzaje wspomagacze. Może zaakceptować Twoje potrzeby i jakoś z tym się pogodzić. Nie wiem co zrobi. Wiem natomiast, że jeżeli sam to odkryje poczuje się oszukany. Stracisz u niego zaufanie i raczej to nie będzie już do odbudowania.

Ewo, mówisz o tym że jesteś szczęśliwa. Wierzę Ci, bo sam jestem w układzie gdzie moja partnerka ma męża. Powiedz jak sobie dawałaś radę kiedy Twój obecny mąż był jeszcze w związku? Przecież on Cię zdradzał ze swoją żoną współżyjąc z nią. Może Ci było łatwiej, gdyż sama byłaś w związku. Ja nie jestem, ale kiedy jej mąż do niej się zbliża czuję potworny ból. Nie okłamujemy siebie, staramy się z tym jakoś sobie poradzić, ale nie jest to łatwe. Czy faktycznie kobieta robiąc to z mężem może odwalać tzw pańszczyznę, tylko po to by nasz związek na razie się nie wydał?

zdradzam,,,wtedy kiedy mam ochotę, zdradzam bo w moim związku seksu brak.

gość napisała:

zdradzam,,,wtedy kiedy mam ochotę, zdradzam bo w moim związku seksu brak.

z jakiegoś powodu mieszkasz z jakimś facetem, ale sypiasz z innymi, ale po co udawać, że jesteś w jakimś "związku", to żaden związek,

Witam, byłam w związku z jednym mężczyzną przez 20 lat, nie było źle, nie był i nie jest złym facetem, ale kilka lat temu pracowałam w miejscu, gdzie było mnóstwo mężczyzn, wielu było takich którzy próbowali się ze mną umówić, nie interesowało mnie to, ale był taki jeden, o którego potem kiedy już tam nie pracowałam czasami milo wspominałam, zastanawiałam się co robi, gdzie jest i stało się, przypadek zrządził że w zeszłym roku się zdzwoniliśmy. To był pierwszy krok, potem telefony i smsy stały się codziennością. Kiedy zachorowałam podtrzymywał mnie na duchu (partner z którym byłam, nie dzwonił do mnie gdy byłam w szpitalu, nie martwił się) a on owszem. Po kilku miesiącach postanowiliśmy się spotkać. Byliśmy tacy szczęśliwi, ale wówczas jeszcze nic nie podejrzewałam, myślałam że super nam się rozmawia i tyle. Potem były następne spotkania i na jednym z nich wyznał mi, że ciągle o mnie myślał, chciał zadzwonić, napisać ale się wahał, zaczął się pytać czy to możliwe aby facet po 40 się zakochał (on także od kilkunastu lat jest w związku) więc oboje mamy rodziny, dzieci ... Dlatego było nam trudno uwierzyć w to co się z nami dzieje, dotąd żadne z nas nie zdradziło swojego partnera. Też zrozumiałam, że go kocham i stało się, któregoś dnia nasz związek "został skonsumowany" nie byliśmy w stanie dłużej się powstrzymać. Wiem, że go kocham, wiem, że on kocha mnie ale wiemy, że postępujemy bardzo źle, mamy wyrzuty sumienia, nie chcemy oszukiwać naszych drugich połówek ani siebie. Dlatego już parokrotnie próbowaliśmy za obopólną aprobatą się rozstać, niestety nie potrafimy żyć bez siebie, uzależniliśmy się od siebie, brakuje nam codziennych rozmów (bo nie chodzi tu tylko o seks, spotykamy się bardzo rzadko, zaledwie trzy, cztery razy w miesiącu, nie pozwala nam na to odległość, która nas dzieli, praca no i rodzina) ale codziennie ze sobą rozmawiamy i nawet bez tego nie umiemy żyć. Każde nasze rozstanie nie trwa dłużej niż tydzień, potem oboje w tym samym czasie zaczynamy do siebie pisać. Od samego początku naszego związku postanowiliśmy, że rozwód będzie wchodził w grę dopiero za kilka lat bo teraz dzieci są zbyt małe. Nie wiem czy będziemy umieli tego terminu dotrzymać, bo wiemy jedno nie możemy żyć ze sobą ale bez siebie też nie umiemy. Nigdy nie pomyślałam, że po 40 dopadnie mnie jeszcze takie uczucie, że spotka mnie coś takiego. Mamy przekichane

gość napisała:

Nigdy nie pomyślałam, że po 40 dopadnie mnie jeszcze takie uczucie, że spotka mnie coś takiego. Mamy przekichane

różnymi ścieżkami idziemy przez życie, z jednej strony to czego doświadczasz, to trudność, z drugiej strony - to coś pozytywnego. Ja ostatnio też zastanawiałam się, czy natura stworzyła nas na monogamistki? wybrany mężczyzna do końca życia? ten sam? nie piszę teraz o tobie, ale o sobie, zastanawiam się czasami czy życie z jednym i tym samym facetem do końca życia, to rzeczywiście jest taki świetny patent na udane życie? ale jednoczesnie ja mam alergię na punkcie zdrady - wiem, ze gdybym dowiedziała się, że mój mąż mnie zdradził, to by mnie rozwaliło, chociaż z drugiej strony, taka informacja to bodziec do zmiany w życiu, do przewartościowania pewnych rzeczy, ale nigdy nie pozwoliłam sobie na zdradę, bo sama bym nie chciała tego doświadczyć, więc nie funduję tego mojemu mężczyźnie, ale czuję, że różne są historie i różnie sobie radzimy, więc nie potepiam nikogo i niczemu się nie dziwię, myślę sobie, że miło jest znaleźć kogoś chociażby po 40-stce, a może właśnie szczególnie wtedy, kiedy teoretycznie kobieta moze być postrzegana, jako ta, która ma ograniczone możliwości, a tu proszę: miłość. Jednak mówi się, że o miłość warto się starać. Więc ja bym jednak myślała o rozwodzie. Nie wierzę w historie o dzieciach, że to dla ich dobra dorośli ludzie oszukują i udają kogoś kim nie są. Ale w strach przed radykalną zmianą w życiu i postawienie wszystkiego co się do tej pory się zbudowało na jedną kartę wierzę. Tylko trzeba swoje obawy uczciwie nazywac po imieniu. Wtedy ma się większa szansę znaleźć prawdziwe wyjście z sytuacji.

ja od 9 miesiecy przezywam zdrade meza kiedy ma 40 50 lat mozna jeszcze sie rozejsc moj dziad ma 63 i wiem ze to sie zaczelo 8 lat temu

ja od 9 miesiecy przezywam zdrade meza kiedy ma 40 50 lat mozna jeszcze sie rozejsc moj dziad ma 63 i wiem ze to sie zaczelo 8 lat temu

A co powiecie o facetach którzy rozbijają rodziny, lub o takich kobietach ? Czy sami potrafią stworzyc trwały normalny związek jeśli nie widzą nic złego w niszczeniu rodziny innym. Mam na myśli takich ludzi którzy uważają że sa w stanie zastapic dziecku ojca czy matkę z którymi to dziecko jest mocno związane. Którzy wyrywają kochankę na zdjęcia ściągniete z internetu , opowieści o swoich rozlicznych podbojach i tabunach wielbicieli/ wielbicielek, o swej wyjątkowości opartej na takich bajeczkach bo skoro wszystkie/wszyscy ją/ jego chcą to musi byc naprawdę super. Co powiecie o moralności takich ludzi ?

Nie mają moralności. Dla mnie to zera.

O zdradach można by było pisac dużo. Są na świecie róźni ludzie, każdy z nas jest inny i każdy potrzebuje w związku czegoś innego. Nie zawsze potrafimy się dobrać w 100% idealnie. Moją słabością zawsze byli zajęci faceci,dopóki nie spotkałam jego. Poznliśmy się w pracy jak to zwykle bywa. On dużo opowadał o swojej rodzinie , o tym jak bardzo kocha żone a ona sie od niego oddaliła... Próbowałam mu pomóc - rozmowy , porady itp. Na próżno... Na tę kobietę nie działało zupęłnie nic. Opowiadał że ni chcez nim ani rozmawiać ani sypiać. Z czasem zaczęłam go traktować jak przyjaciela, bardzo mi zależało na jego szczęściu. Może to dlatego że widziałam ile raz się dzięki mnie uśmiechnął? Mijały miesiące i ciągle spotykając jego słyszałam to samo. Cułam potworny ból w sercu bo nie mogłam mu w żadne sposób pomóc...Był dla mnie jedynym facetem o którym myślałam że on nie zdradzi żony. Aż do czasu gdy spotkaliśmy się na imprezie. Oboje za dużo wypiliśmy. Czym była dla mnie zdrada ? Uświadominiem sobie że każdy facet jest taki sam, każdy zdrdza nie ważne jak bardzo kocha... to mi właśnie chodziło więc powinnam być z siebie zdowolna. Ale nie jestem, bo przez ten czas poczułam coś do niego... Chciałam tak bardzo rozpadu jego związku że nie potrafiłam już mu pomagać , doradzac... Zresztą po tym co się stało i on nie traktował mnie juz tak jak kedyś...
Czym była zdrada dla niego ? Dobre pytanie. Ale i na to po 4 dniach myśleni znalazłam odpowiedź. K potrebował odskoczni, czegoś innego niż ciągłe pretensje w domu. Chciał na chwile poczuć się kochany . Że jeszce ktoś się nim interesuje. Wiem że bardzo kocha żone, wiem też że choć nie powiedział mi tego a ja nie mam odwagi go spytać - to wiem że żałuje. I najchętniej wymazał by to wszystko z pamięci... Boi się że straci żone.
Myślę że oboje na tym skorzystaliśmy. Mimo że to był jedyny raz który już więcej się nie powtórzy.
Jak można skorzystać na zdadzie ? On docenił to jak ważna jest dla nigo żona, że nie ma w jego życiu miejsca dla innej kobiety. Wierzę w to że on nigdy już nie popęłni tego błędu, za dużo wyrzutów sumienia go to kosztowało.
A ja ? Co ja na tym skorzystałam? Chyba nawet więcej niż on. Drogie panie , zarówno te które są kochankami jak i te które chcą niby być. Interes jest mało opłacalny. Oprócz krokich chwil namiętności, grącego sexu ect nie możecie liczyć na nic więcej. Mężczyzna to człowiek który jesi jużsie z kimś zwiąże na stałe - mam tu na myśli małżeństwo to nigdy nie zostawi żony dla kochanki. Potrzebują mieć kogoś do kogo w razie złych dni będzie mógł przyjść, ale niestety to tylko żadkie " złe dni " na które my nie mamy wpływu. Pora zadać sobie pytanie moje drogie. Czy naprawde chcemy byc tymi drugimi? Tymi na ostatnim planie?
Jeśli chodzi o mnie to ja nie chce ale Bóg tak mnie skonstrułował że czasami nie potrafie się powstrzymać. I mimo to że nadal czekam na telefon od niego , na jakiś jego znak to lepiej sie nie łudzić. Nie można mieć wszystkiego.Ani żonatego...I modle się o jedno... żebym już więcej nie poszła do łóżka z żonatym. Myśl jak on bardzo tego żałuje sprawiła że nie mge na sieie patrzeć. Udało nam sie rozwalić świetną pryjaźń w jedną noc...

wszystkich zdradzających niech kara boska spotka tutaj w tym świecie, bądź w tamtym, jakaś nieuleczalna choroba, bo na to zasługuje taki występek.

gość napisała:

wszystkich zdradzających niech kara boska spotka tutaj w tym świecie, bądź w tamtym, jakaś nieuleczalna choroba, bo na to zasługuje taki występek.

Dlaczego tak surowo oceniasz takie osoby ? To jest niestety rzeczewistość której nie zmienisz. Nie wierze w osoby które NIE zdradzają. To jest niestety bolesna prawda. Myślę że jeśli Ciebie spotkała by taka sytuacja i był/a byś w kimś zakochany/a lub zauroczony/a wątpie żebyś się tej pokusie nie poddał/a.

Ja jakoś nie potrafie postawić sie w sytuacji osób zdradzonych , nie potrafie sobie nawet wyobrazić jak bym sie czuła. Czy to naprawde jest takie straszne ? przecież w niektórych krajach to jest na porządku dziennym .

w głowach się juz Wam od tego popapranego świata i życia poprzewracało...

to po kiego grzyba małżeństwo ? lepiej zyjcie sobie z kim popadnie i nie róbcie drugiemu krzywdy i bólu zdrady podobne jesteście do królików :)

Nie mam wątpliwości że wiele osób tutaj wypowiada się poprzez pryzmat własnego wychowania (rodzice, środowisko) , poprzez pryzmat własnych disejowskich chęci (i żyli długo i szczęśliwie).
A ludzie z natury nie są monogamiczni. Mam żonę, był seks z innymi kobietami - żona nie tylko wie ale przy paru okazjach widziała.

Tak trudno zrozumieć że i jedna i druga płeć może pałać pożądaniem do innych przez jakiś czas ?
Nie zamierzam zmieniać żony czy się z nią rozwodzić. To najwspanialsza kobieta jaką poznałem. Wyznacznik że jak się ma już żonę to nie można spać z innymi kobietami jest tragicznie zły. To samo w drugą stronę. To nie czasy średniowiecza gdzie kobieta sypiając z innym mężczyzną mogła zajść w ciąże. Obie strony mogą się zabezpieczyć.

Samo słowo zdrada, brzmi jak gigantyczny kompleks w wypadku obu płci.

gość napisała:

Nie mam wątpliwości że wiele osób tutaj wypowiada się poprzez pryzmat własnego wychowania (rodzice, środowisko) , poprzez pryzmat własnych disejowskich chęci (i żyli długo i szczęśliwie).
A ludzie z natury nie są monogamiczni. Mam żonę, był seks z innymi kobietami - żona nie tylko wie ale przy paru okazjach widziała.

Tak trudno zrozumieć że i jedna i druga płeć może pałać pożądaniem do innych przez jakiś czas ?
Nie zamierzam zmieniać żony czy się z nią rozwodzić. To najwspanialsza kobieta jaką poznałem. Wyznacznik że jak się ma już żonę to nie można spać z innymi kobietami jest tragicznie zły. To samo w drugą stronę. To nie czasy średniowiecza gdzie kobieta sypiając z innym mężczyzną mogła zajść w ciąże. Obie strony mogą się zabezpieczyć.

Samo słowo zdrada, brzmi jak gigantyczny kompleks w wypadku obu płci.

ale z Ciebie DNO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10 METRÓW MUŁU współczuję żonie takiego łajdaka

gość napisała:

ale z Ciebie DNO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 10 METRÓW MUŁU współczuję żonie takiego łajdaka

Żona ma inne zdanie.
Niedowidzisz że jest drobna różnica pomiędzy związkiem a seksem ?
Powiem Ci wprost, że moja żona właśnie mnie tego nauczyła. Jak czytam co napisałaś to współczuje każdej jednej osobie która będzie musiała się z TOBĄ męczyć.

fajnie byc ta trzecią, prawda? ale przykro byc ta wlasciwa partnerka, która widzi jak facet sie zmienia, ukrywa wymysla i jak kocha to mu nie powie tego co widzi, ma nadzieje ze sam skonczy. a ty placzesz jak on nie widzi i pytasz siebie i jego co zmienic i nic to nie daje...
poznanianka

Widzisz. Probem polega na zwyczaju że ma być para całe życie tylko dla siebie i żadnych boków. To niezgodne z naturą człowieka. Najbardziej mnie zadziwia że pomimo setek lat dokładnie tego samego doświadczenia i tych samych problemów niczego się ludzie nie nauczyli.
Co jeżeli partnerzy na tyle się kochają że rozumieją wzajemnie swoje potrzeby i chęci ? Oczywiście mówię o prawdziwych partnerach a nie typowo polskich zaborczych seksualnie związkach. Co jeżeli partner wie że jego kobieta czasem lubi zaszaleć. Ostry przykład : Mąż chodzi pilnować żony podczas organizowanego przez nią gang bangu. Znam taką parę. Ona to lubi. On chce żeby ona spełniała swoje fantazje seksualne. I nie przeszkadza mu to że ona sypia z innymi facetami. Są razem bo chcą być razem od lat.

Samo zrozumienie zdrady jako takiej jest problemem.
R

Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że sex z kimś innym niż nasz małżonek, ale odbywający się za jego wiedzą i zgodą nie jest zdradą, i choć niektórym trudno w to uwierzyć, to zdarzają się takie przypadki, więc faktycznie nie oceniajmy przez pryzmat własnych lęków i zwyczajów.

Słuszna uwaga. ;)

Bycie kochanką jest fajne i przyjemne w porównaniu z bycią zdradzoną, więc prawdę mówiąc nie ruszają mnie tekściki - jetsem dobra kobieta nie chcialam nikogo skrzywdzić, źle się z tym czuje...
Źle to się czuja ta druga. Są przypadki, gdzie małżeństwo właściwie juz nie istniało, tylko nie było powodu by je skończyć, ale większość zdrad to efekt zamroczenia faceta, czyli czasowego myślenia jajami...

Ton wypowiedzi jest taki że w takim razie się zastanawiam nad tym czym myślą kobiety (bo przecież nie żyjemy w Tajlandii).
A może prościej zauważyć że to dotyczy wszystkich zdrowych ludzi - facetów, kobiety - że seksualne pożądanie dotyczy nie tylko jednego partnera ?
I proszę, nie pomieszajcie znowu związku z seksem. Ja wiem że Polandia to kraj na potęgę purytański ale rozmawiajmy poważnie.
R

Ale dzieci doskonale wyczuwają brak miłości i szacunku między rodzicami.Jeżeli zostaniecie razem to zrobicie
dzieciom krzywdę.Póżniej ,gdy one będą dorosłe,to wam to wypomną.Również z powodu braku dobrego
przykładu,dzieci nie będą umiały stworzyć dobrego i pełnego miłości związku.

Nie zgodzę się, że bycie KOCHANKĄ jest lepsze od bycia zdradzaną żoną...
wcześniej czy później /jeżeli relacja na boku trwa dłużej/ obie kobiety cierpią

kochanka - bo jest oszukiwana, że jemu tylko na niej zależy i z żoną jest tylko dla dziecka i kredytu. Że z żoną od dawna nie sypia /a potem okazuje się, że to bzdura/ że odejdzie od żony...itd. itp. a facet mówi to wszystko głównie po to, że nadal dostawać od niej sex.

żona - bo podświadomie czuje, że coś jest nie tak. On nie jest skupiony na niej tylko na tym co go intryguje poza domem. Ona czuje się nieszczęśliwa i osamotniona emocjonalnie. Nie ma od niego bliskości i prawdziwego skupienia na jej osobie i problemach.

Obie kobiety są w tym trójkącie okropnie samotne. Dlatego osobiście odradzam zdradę. Wielu /chodź nie wszyscy/ mężczyzn nie podchodzi od seksu uczuciowo, dlatego faceci zwykle mniej cierpią, bo się nie angażują. Zdradę traktują tylko fizycznie. A to co opowiadają kochanką to czyta bujda. Byle jak najdłużej je bzykać...taka PRAWDA...:((((((((((((

gość napisała:

Nie zgodzę się, że bycie KOCHANKĄ jest lepsze od bycia zdradzaną żoną...
wcześniej czy później /jeżeli relacja na boku trwa dłużej/ obie kobiety cierpią

kochanka - bo jest oszukiwana, że jemu tylko na niej zależy i z żoną jest tylko dla dziecka i kredytu. Że z żoną od dawna nie sypia /a potem okazuje się, że to bzdura/ że odejdzie od żony...itd. itp. a facet mówi to wszystko głównie po to, że nadal dostawać od niej sex.

żona - bo podświadomie czuje, że coś jest nie tak. On nie jest skupiony na niej tylko na tym co go intryguje poza domem. Ona czuje się nieszczęśliwa i osamotniona emocjonalnie. Nie ma od niego bliskości i prawdziwego skupienia na jej osobie i problemach.

Obie kobiety są w tym trójkącie okropnie samotne. Dlatego osobiście odradzam zdradę. Wielu /chodź nie wszyscy/ mężczyzn nie podchodzi od seksu uczuciowo, dlatego faceci zwykle mniej cierpią, bo się nie angażują. Zdradę traktują tylko fizycznie. A to co opowiadają kochanką to czyta bujda. Byle jak najdłużej je bzykać...taka PRAWDA...:((((((((((((

masakryczna prawda, nie słyszałam, aby kobieta zgwałciła faceta, tylko facet - zawsze facet - większość to gnoje, szanujcie się, i nie dajcie wmanewrować w zdrady NIGDY bo to zło wraca potem !

witam ja też byłam kochanką ale nie z rutyny ale z alkocholizmu męża .który znecał się psychicznie nademną i dziecmi . poszłam w koncu na terapie zeby coś zmienić w swoim życiu i własnie tam na terapi poznałam jego .potrzebował tego co ja uczucia ciepła dotyku wspomnę że jego żona terz jest alkocholiczką i zaczeło się od rozmów zwierzeń zaczeła się przyjażń a potem dopiero po kilku miesiącach zaczeło się uczucie i tak zostaliśmy kochankami tak było przez 5 lat . potem zaczeło się psuć za bardzo byliśmy poranieni przez zycie i nasze małżenstwa aja sie nie chciałam sie przyznać przed samą soba ze go kocham i pozwoliłam mu odejść i odszedł do innej kochanki aja go nadal kocham:(

Witam, zarówno przeszłam etap "kochanki" jak i osoby zdradzonej. Etap kochanki trwał 3 lata, zaczęło sie od paru randek, zawsze lubiłam starszych. Po paru spotkaniach od osob "życzliwych" dowiedzialm sie ze on ma żonę i dwójkę dzieci; kiedy sie o to zapytałam jego powiedział, ze nie powiedział mi tego bo ja nie pytałam no a ze będąc w delegacji to taki stan rzeczy jest naturalny. Płakałam cały tydzien, wiedziałam ze nic miedzy nami nie bedzie jednak nie zrezygnowałam ze spotkań z nim. Nie chodziło tylko o sex, super sie dogadywalismy i oboje lubilismy spędzać aktywnie czas. Potem nasze drogi sie rozeszły, chociaz nadal od czasu do czasu on zadzwoni i po to zeby sie zapytać co u mnie i powspominać "stare czasy". Potem zwiazalam sie z żonatym facetem, który był w trakcie rozwodu, było super. Myślałam ze to ten jedyny i na całe życie, chociaz gdzies tam w tle słyszałam słowa mojej znajomej "zdradzał żonę, zdradzi i ciebie" - wierzyłam ze mnie to jakos ominie. W połowie grudnia zaczęło sie cos psuć, w sumie nawet nie moge wyczuć momentu od kiedy konkretnie, zaczął chować telefon i sprawdzać go jak mnie nie było w pobliżu, pare razy złapałam go na tym jak próbował chować telefon. Był płacz, wyprowadzka moja, on nie potrafił mi wytłumaczyć tego dlaczego tak robi i co sie dzieje, chciałabym wiedzieć czy kogos ma. Usłyszałam tylko ze akcja z telefonem była po to zeby zobaczyc jaka mogła byc moja reakcja:-), absurd totalny. Poświęciłam mu sie strasznie, kura domowa 24 godziny na dobę, nawet mając nogę w gipsie wstawalam kanapki mu robic, nie wspomne o praniu sprzątaniu i uslugiwaniu . 1 stycznia wyprowadziłam sie, nie widzę sensu życia bo mając 31 lat marzyłam o założeniu rodziny a on mi ja odebrał. Nawet wyjaśnić nie chciał nic, a na pytanie czy warto było sprawdzić jaka bedzie moja reakcja na to co robił z telefonem tylko wzruszył ramionami:-(

masz za swoje

mnie tez jedna szmata zniszczyla zwiazek napewno dostanie oddawiz jak nie ona to jej syn

Zrobiłaś coś strasznego człowiekowi, zabiłaś jego duszę. Wiarę w miłość itp. Wszyscy co zdradzają wymyślają usprawiedliwienia. Życie było za ciężkie, za nudne, lub partner się nie interesował. Jednak nic nie usprawiedliwia. Nigdy już nie będzie w stanie spojrzeć takimi oczami na Ciebie jak dawniej, jednak powinnaś nieść swój krzyż, ze względu na dzieci. Powinnaś też udowadniać swoim życiem, że mąż się myli. Czy jest szansa żeby było dobrze, tak. Będzie inaczej i dużo wody upłynie zanim będzie znośnie. Jednak ze względu na dzieci warto. Nie przyjemność jest kryterium naszego życia, ale właśnie One.

i czym się szczycisz, szmaciarzu? że zdradziłeś/zdradziłaś? dobrze się z tym czujesz? wcześniej czy później historia zatoczy koło i to TY SAM/SAMA bedziesz cierpieć, to Ciebie ktoś potraktuje TAK SAMO i nie żal mi Was, niech ból Was zabije do cna.

I to jest prawda.Dopuki nie sprubowalas to jakos zylas.A jak sprubowalas ze moze byc lepiej i niemozna tego zrealizowac to czlowiek zostaje w pruzni.

Czy jednak nie uwazasz ze strach to cos naturalnego w takiej sytuacji?? Gdyby kazdy umialby stanac twarza w twarz z problemem nudy i braku namietnosci w zwiazku, rozwody braloby sie chyba na stacjach benzynowych tyle by ich bylo( zartuje oczywiscie), sama zastanawiam sie, czy w wieku37 lat moje zycie seksualne sie konczy i powinnam zajac sie wykupieniem miejsca na cmentarzu, bo takie odczucia daje mi moj wieloletni partner, ochote ma raz na10 dni, gra wstepna jest krotsza niz blok reklamowy, jakosc - mega przewidywLna, chec do sprobowania czegos nowego- zadna, wiec zaczelam myslec o tym , ze chcialabym poznac kogos, kto woli seks od internetu,. Dlatego zgadzam sie , ze schemat jest wlasnie taki gdy wieje nuda i choc starasz sie naprowadzac i rozmawiac o swoich potrzebCh a nic sie nie zmienia bo twojemu partnerowi sie niechce to musi sie to skonczyc zdrada

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij