niedziela, 28 maja 2017

„Tu leży kobieta, która zajmowała się promocją wibratorów i nigdy się nie nudziła”

Marzec zastał już mnie zastał w ferworze przygotowań do kolejnej akcji. Tym razem to będzie: Marcowa akcja pod wezwaniem „Dobre wibracje są dla kobiet!”. Na temat wibratorów dla kobiet i gadżetów erotycznych w ogóle krąży tyle nieprawdziwych informacji, że postanowiłam wyjść na ulice i pokazać, jakie to są eleganckie, zmysłowe oraz przyjazne kobietom i kobiecej seksualności, zabawki. Z tym wyjściem na ulicę to trochę przesadziłam. Plan wygląda tak, że w różnych miejscach w Warszawie: w klubach, galeriach i kawiarniach będę pokazywać i opowiadać o najlepszych gadżetach erotycznych dla kobiet. Będzie tez możliwość zakupu. Zapraszam serdecznie. Tutaj szczegółowe info.

Taaak, jeszcze nie przebrzmiały wspomnienia po naszym około-walentynkowym spotkaniu Sex Toy Party, Barbarella, a tu już marzec i kolejna akcja. I tak myślę sobie, że na moim nagrobku, jak kiedyś już narodzę się dla wieczności, powinien być napis: „Tu leży kobieta, która nigdy się nie nudziła”. Oczywiście, gdyby starczyło miejsca możnaby napis rozszerzyć następująco: „Tu leży kobieta, która zajmowała się promocją wibratorów i nigdy się nie nudziła”. Tak, na wiele rzeczy mogłabym się ponarzekać, ale nie na to, że się nudzę.

A jaki napis chciałybyście widzieć na swoim nagrobku? Jakim zdaniem mogłybyście zdaniem spuentować swoje życie? Jestem bardzo ciekawa.

Joanna

Czy Polska to jest kraj dla zmysłowych kobiet?

Jeeeah! Udała się kolejna impreza Sex Toy Party Barbarella. Wkładam w te spotkania całe swoje serce i duszę, nie licząc tego, że opowiadam i polecam głównie przede wszystkim te zabawki, które sama przetestowałam, czyli mocno angażuję się w przygotowania przed każdą imprezą. Ogromnie się cieszę, że jesteście otwarte i ciekawe tego, jak cieszyć się swoją seksualnością. Przychodzicie na spotkania, pomimo tego, że nie dyktuję jak sprawić, żeby jemu było dobrze, tylko podpowiadam, co zrobić, żebyśmy my też mogły dobrze bawić się w łóżku. I wierzcie mi – partner tylko na tym skorzysta.

Spotkanie zaczęło się od zmysłowego Chair Dance w wykonaniu Kasi Żurawskiej. To był absolutnie fenomenalny taniec, ja też tak chcę! Podpytałam Kasię, co musiałabym zrobić, żeby tak zatańczyć: potrzebne są 3 miesiące intensywnych zajęć fitnesowych pod kątem naszej seksownej instruktorki. Jeżeli się przyłożę, to za 3 miesiące ja też będę tak tańczyć? Hmm… kusząca perspektywa!

W czasie spotkania był oczywiście kiermasz zabawek erotycznych dla kobiet z naszego butiku internetowego www.Butik.Barbarella.pl. Mogłyście wziąć do ręki i obejrzeć gadżety. Podczas imprezy wielokrotnie słyszałam, że nie wiedziałyście, że istnieje tak dużo pięknych, funkcjonalnych zabawek erotycznych. A istnieją – i zawsze stoją po stronie kobiet, przyznają nam prawo do przyjemności. Chwała im za to! Tym razem rekordy popularności biła kulka dopochwowa na pilota oraz klasyczny, elegancki wibrator bcute Classic. Jak zawsze dużym zainteresowaniem cieszyły się kaczuszki, czyli najbardziej niewinnie wyglądające wibratory, oraz pachnące olejki do masażu, bo czuły dotyk, to najprostszy sposób na zmysłową przyjemność.

Przedział wiekowy na naszym spotkaniu był przeogromny: od studentek, poprzez młode mamy, a najstarsza uczestniczka spotkania powiedziała nam tajemniczo, że skończyła już 70 lat i pytała od razu, kiedy będzie następne spotkanie, bo chce przyprowadzić koleżanki. Cóż, wielokrotnie to powtarzam: seksualność, nie ma wieku, to niezbywalna część nas i dopóki mamy bijące serca i otwarte umysły, dopóty możemy cieszyć się zmysłowością dzięki jej wielowymiarowości i niebywałej różnorodności.

Pełną relację z imprezy Sex Toy Party Barbarella najdziecie tutaj: Seks nabiera fenomenalnego znaczenia, kiedy rozmawiają o nim kobiety [Video].

Jestem ciekawa waszych opinii: czy chcecie więcej takich spotkań, czego byście oczekiwały na takich imprezach, co was bardzo interesuje, co chciałybyście zobaczyć albo o czym chciałybyście posłuchać i porozmawiać?

Joanna Keszka

Ogrzej się przy pożarze

Jestem w trakcie przygotowywania się do sobotniej imprezy, tak, to już za 5 dni: Sex Toy Party Barbarella. W tym wypadku przygotowywanie się nie oznacza masażu, fryzjera i nowej pary butów. Chociaż to też by się przydało. Oczywiście planuję przyjść uczesana i w butach, ale nie to pochłania teraz moje myśli, czas i energię. Otóż przez większość czasu cieszę się, że się spotkamy i będę mogła tą imprezę z wami i dla was poprowadzić. Temat – seksualność kobiet i gadżety erotyczne dla kobiet jest świeży, radosny, interesujący i ważny. Lepszego tematu spotkania nie mogłabym sobie wymyślić:). Są jednak w tym całym przed-spotkaniowym zabieganiu również takie chwile, kiedy czuję się zarobiona i zestresowana, bo spotkanie to zawsze dodatkowa praca, a przecież i tej bieżącej mi nie brakuje, bo zastanawiam się, jak wam opowiedzieć o tym delikatnym, jakby nie patrzeć temacie, tak, żebyśmy mogły razem bawić się przy tym dobrze. Przygotowuję dużo fajnych, praktycznych i sprawdzonych informacji oraz do pokazania całą kolekcję pięknych, kolorowych, przyjaznych kobiecej seksualności gadżetów.

Jakby nie patrzeć, przede mną wyjątkowo intensywny tydzień i w tym całym zamieszaniu przeczytałam w profilu jednej z użytkowniczek barbarelli Nadia36wawa, w rubryce „moja dewiza”, coś co bardzo podbudowało moje morale: "jeśli za późno, by kopać studnię, kiedy pożar gore... to niech szlag trafi to, co się pali... ogrzej się przynajmniej przed następną drogą." Potężna dawka optymizmu i bojowości! A to są rzeczy, które lubię, szczególnie, kiedy są w parze. Czasami nie ze wszystkim dajemy sobie radę i zdaża się nam nie zdążyć na czas, ale to nie koniec świata, bo zawsze gdzieś czeka na nas następna droga. Dziękuję Nadia36wawa za przypomnienie:)

A jakie są wasze pomysły na radzenie sobie w szczególnie gorących momentach? Co wam dodaje siły, wiary w siebie i odwagi?

Joanna

Spóźnione ostrzeżenie od wróżki

Dzisiaj przeczytałam swój horoskop na luty: „Byk chętnie pójdzie z tobą do łóżka – i na tym koniec. Odradzamy, chyba, że masz ochotę spędzić z nim jedną noc.” Hmm, brzmi poważnie. Szkoda, że ostrzeżenie dotarło do mnie tak późno. Ja od ponad 10 lat nocami nic innego nie robię, tylko chodzę z Bykiem do łóżka. Mój mąż jest spod znaku Byka :)

Joanna

Brrr, remanent

W życiu redakcji najseksowniejszego portalu i butiku dla kobiet REMANENT. I nie chodzi mi niestety o podsumowania moich życiowych osiągnięć, tylko zwykłe kwity księgowe za 2010. Remanent to mało poetycka nazwa świetnie pasuje do tego paskudnego zajęcia. Kwity, liczby, zestawienia, faktury. Mówiąc delikatnie – to nie jest moja specjalność. Mówiąc wprost – ja się do tego nie nadaję. Jednak, jak śpiewała jedna ze znanych piosenkarek: ”obowiązek, obowiązkiem jest”. Już jestem pewna, jakiego zawodu nie chciałabym wykonywać nigdy w życiu: księgowa. To słowo, którym można mnie straszyć: wstawaj wcześnie, biegaj rano, rób porządek w papierach, odkurzaj mieszkanie i nie pij alkoholu, bo inaczej zostaniesz księgową. Pod taką presją jestem w stanie poradzić sobie z najgorszym wyzwaniem.

Jeśli czytają mnie jakieś księgowe: szacunek waszej pracy, bez waszej pomocy marny byłby mój los, zgniłabym w lochach urzędu skarbowego.

Jestem ciekawa, jakiej pracy Wy wolałybyście w swoim życiu uniknąć?

Joanna

Czy jesteście dumne ze swojej kobiecości?

Niełatwo jest być kobietą. I nie piszę tego dlatego, że nie lubię nią być. Wręcz przeciwnie. Kobiecość to moje drugie imię i na dodatek jestem z tego dumna. Jednak nie jest łatwo.

Niedawno usłyszałam skargę, że „mężczyźni stają się tacy zniewieścieli”. Był to zarzut pod adresem współczesnego świata, który tak zmienia facetów. Czyli stać się podobnym do kobiety to ujma. Okey, nie czepiajmy się od razu, możemy przypuścić, że chodzi o obawę przed zatarciem się granic miedzy płciami. Jednak kiedy o kobiecie mówi się, że „ta to ma jaja jak facet”, to już nie ma obawy, że zacierają się granice między płciami. Dla kobiety, jeśli potrafi wspiąć się na place z nizin swojej kobiecości i upodobnić się do męskiego świata, tak jakby „miała jaja”, to jest komplement. Dla odmiany, kiedy chcesz komuś dowalić, sprawić przykrość: nazwij go kobiecym. I płeć nie ma tu żadnego znaczenia. Tak samo można dopiec kobiecie wytykając jej, że zachowuje się jak typowa baba (czyli źle, nieobliczalnie itd.) albo mężczyźnie ośmieszając go, że „histeryzuje jak baba” albo guzdrze się „jak baba”. Kiedy ktoś, też bez względu na płeć, podejmuje szybkie i dobre decyzje to są to oczywiście „męskie decyzje”. Kobiece to mogą być co najwyżej „humory” i są to oczywiście złe humory.

Zauważyłyście jak brzydko mówi się o kobiecości? To, co męskie uważa się za lepsze. Tak, mamy XXI wiek, mamy za sobą rewolucję seksualna i kobiety mogą głosować, a czasami nawet kandydować, tylko, że na co dzień... Na co dzień, żeby umniejszyć czyjąś wartość wystarczy wspomnieć, że zachowuje się jak typowa baba, a żeby pochwalić, wystarczy powiedzieć, że to zostało zrobione z jajami. Żeby odzyskać siłę, musimy nadać wartość swojej kobiecości. Sprawić, aby kobiecość nie była słabością, ale czymś niezwykle cennym.

A czym dla Was jest kobiecość? Czy jesteście dumne ze swojej kobiecości, czy może musicie się z niej tłumaczyć?

 

Joanna

Moda na dziecko

Niedawno przeczytałam, że Alanis Morissette urodziła syna. Kolejna szczęśliwa gwiazdo-matka. Rodzenie dzieci jest trendy od dobrych paru lat i już nawet najstarsi paparazzi nie pamiętają, od kogo to prokreacyjne szaleństwo się zaczęło: może od nagiej Demi Moor z brzuszkiem na okładce Vouge? Może od Madonny, która naście lat temu urodziła Lourd? Jakby nie patrzeć, modnie jest mieć dzieci i wiele kobiet (i dzieci) padło już ofiarą tej mody.

Szczerze – to od informacji, kto znowu jest w ciąży robi mi się już niedobrze. Jest czy nie jest, jego problem. Jeśli już, to bardziej interesuje mnie, kto się po urodzeniu tymi dziećmi zajmuje? Wobec wszechobecnego zachwytu medialnego nad kolejnymi narodzinami, ja nigdzie nie znajduję informacji, co po narodzinach dzieje się z tymi dziećmi. Taka Bachleda Córuś też była w ciąży, a potem nie była już, ale za to była na wakacjach z facetem, ale już bez dziecka. Więc co oni zrobili z tym noworodkiem? Podrzucili jakiejś całodobowej Mary Poppins? To po co im w ogóle było to dziecko? Podobno nie można być trochę w ciąży i trochę nie być. Kiedy patrzę na tzw. znane pary, to widzę, że niektórzy zachowują się jakby mieli dziecko i jakby go nie mieli. Na tle kolejnych modnych mam światełkiem w tunelu wydaje się być Paris Hilton, która póki co, do zdjęć woli po prostu pozować z pieskiem, zamiast z kolejnym dzieckiem.

Decyzja o powiększeniu rodziny to moim zdaniem na tyle poważna sprawa, że powinno się ją podjąć po, delikatnie mówiąc, bardzo głębokim namyśle i w obliczu bycia już gotowymi dosłownie na wszystko, a nie pod wpływem mody i dlatego, że wszyscy tak mają. Mam ostatnio na pokładzie oprócz dziecka jeszcze kota i już jest problem. Nie nadążam z głaskaniem obu stworzeń. Dziecko mi wypomina, że jestem bardziej miła dla kota, a kot jak tylko usiądę, to wskakuje mi na kolana i żal serce ściska go ciągle zrzucać. A czymże jest moje niewielkie stado stworzeń w porównaniu z taką Angeliną Jolie? Ona ma chyba z piątkę dzieci i wciąż gra w nowych filmach. Więc jak wyrabia z głaskaniem każdego na czas? Ja bym nie wyrobiła. Dlatego nie wzruszają mnie opowieści o brzuszku jakiejś celebrytki i nie dam też sobie wmówić, że kolejne dziecko, to jest coś, czego mi do szczęścia brakuje. Jakbym zdobyła numer całodobowej Mary Poppins, która zgodzi się otrzymywać niewygórowaną pensję w złotówkach i za kilka lat odda mi moje dziecko w postaci nie pyskującej i patrzącej na swoją matkę (czyli mnie) z zachwytem i miłością, to proszę bardzo. Wtedy mogę rodzić, ale do tego czasu nie dam sobie wmówić, że można trochę mieć dziecka i trochę go nie mieć. Kto chce mieć dzieci i jest gotowy na życiowe rewolucje, niech ma ich szczęśliwie jak najwięcej, a kto nie chce, niech sobie spokojnie odpuści i żyje radośnie tak, jak żył do tej pory.

Joanna

Mniej marudzenia, a więcej seksu, czyli moje postanowienia noworoczne

1.  Dbać o siebie: pod względem emocjonalnym, duchowym i fizycznym

2.  Obejrzeć wreszcie 20 filmów, które zawsze chciałam zobaczyć

3.  Nie bać się wygłupić

4.  Mówić „tak”, wtedy, kiedy naprawdę chcę coś zrobić, zamiast zgadzać się, tylko dlatego, żeby być grzeczną i miłą

5.  Podarować swoim sukcesom i osiągnięciom tyle samo uwagi, co wpadkom

6.  Wybrać się na ostry koncert punk rockowy, bo nigdy nie byłam

7.  Nie mieszać drinków

8.  Zwiedzić kawałek Europy całkiem sama

9.  Jeszcze więcej zabawy w łóżku

10. Wyglądać niewiarygodnie seksownie, kiedy tylko się da

11. Oddać krew

12. Pobiegać nago na świeżym powietrzu, kiedy tylko pogoda na to pozwoli

13. Więcej czasu na rzeczy, które naprawdę lubię, zamiast marnowania go na użalanie się nad sobą i oglądanie telewizji

14. Uśmiechać się najczęściej jak się da: do siebie i do ludzi

Idą święta - nic nie musisz

Zbliżają się święta. Wyjeżdżam. Lista rzeczy, które miałam do zrobienia przed wyjazdem okazała się tak straszliwie długa, że odpuściłam sobie całą listę. W te święta planuję być szczęśliwą ignorantką zamiast nieszczęśliwą perfekcjonistką. W związku z powyższą deklaracją, przygotowywanie menu świątecznego, jak już pisałam w tekście „Pierogi z tacki" odpuszczam sobie. Co prawda, co i rusz wpadam na pomysł, że może jednak zrobiłabym paszteciki albo krokiety. Muszę się pochwalić, bo mam czym: jestem twarda i nic nie robię.

Oto przewodnie hasło moich tegorocznych świąt: NIC NIE MUSISZ. Na te parę dni odpuszczam sobie i proszę o odpuszczenie. Pakuję pierogi z garmażerki i jadę. Do chałupki  na Mazurach. Planuję ten czas spędzić z córką i mężem. Barbarella ruszyła i co tu kryć, byłam zagoniona i miałam mniej czasu dla osobistego dziecka. Te kilka dni, chce żebyśmy spędzili naprawdę razem. Czeka na nas: wybieranie i ubieranie choinki, tarzanie się w śniegu i jazda na sankach. Może zrobimy małe ognisko z pieczonymi kiełbaskami i podskokami na rozgrzanie? Wieczory rezerwuję na picie grzanego wina. I może nawet uda mi się przetestować jakiś nowy gadżet erotyczny :). Świeże powietrze, brak pośpiechu, sen, to wszystko sprzyja udanej zabawie, także tej w sypialni. Każda z nas wie, że żeby mieć ochotę, trzeba mieć najpierw siły. Dlatego mój rozkład zajęć na zbliżającą się świąteczną przerwę nie przewiduje niepotrzebnego wysiłku i robienia czegokolwiek na określoną godzinę.

Planuję prawdziwe świętowanie pełną gębą i same przyjemności. Dla mnie i dla tych, których kocham całym sercem. I wam takiego radosnego świętowania życzę.

Joanna

Aśka ma fajny biust

Zawsze chciałam mieć większy biust. Jedne chcą mieć zmysłowe usta, kolejne marzą o szczupłej talii, a ja chciałam mieć duże cycki. Kiedy jakaś znajoma przyznawała się, że właśnie zrobiła sobie nowy (większy) biust, prosiłam o możliwość pomacania, pytałam u kogo, za ile i czy bardzo bolało. Namacałam się więc trochę silikonów w swoim życiu, zaczęłam nieźle orientować się cenach operacji plastycznych i wielokrotnie byłam zapewniana, że „to nie boli tak bardzo”. Duże biusty kłuły mnie w oczy i kusiło, żeby też taki mieć. Dlaczego nie miałabym sobie na to pozwolić? Nie widziałam przeciwwskazań.

Kilka dni temu przeczytałam informacje, która diametralnie zmieniła moje zapotrzebowanie na nowe cycki. Wreszcie zadałam sobie pytanie: dlaczego właściwie miałabym dać się okaleczyć? Po co? W jakim celu? I komu by to miało służyć? A oto informacja, którą przeczytałam: 

Większość z kobiet, które noszą implanty, traci czucie w piersiach. Ich piersi żeby stać się obiektem przyjemności dla innych, przestają być nim dla nich samych.

I tu mnie otrzeźwiło. W kwestii bycia przyjemnością dla siebie samej jestem bardzo czujna. Brak czucia w cyckach? W zamian za co? Za podobanie się innym, czyli potencjalnym, aktualnym czy przyszłym partnerom seksualnym? Bo tak to wygląda, jeżeli zaczniemy nazywać sprawy po imieniu. Mam im płacić jakiś haracz w postaci mojego okaleczonego ciała, żeby zechcieli iść ze mną do łóżka? Nie, to nie dla mnie. Coś przestawiło się w mojej głowie. Przyjrzałam się moim piersiom i wreszcie doceniłam. Właściwe dlaczego takie jakie są, nie uznać by za wspaniałe? Chyba po raz pierwszy w życiu przestałam się ich czepiać i... zakochałam się w moim biuście. Mogę go głaskać, masować, macać, podsuwać do całowania, głaskania, masowania i macania i to jest przyjemne, to jest wspaniałe. Moje cycki, kocham was!

W tym samym czasie znalazłam wyjątkowe zdjęcie Kiki De Montparnasse, modelki artystów. Nie ma żadnych implantów, nie jest wychudzona do granic możliwości, nie ma atletycznych ramion i umięśnionych ud. Czyż nie jest piękna?

Kiki De Montparnasse

Powiedzmy to, powiedzmy to teraz. Lubię moje ciało. Za dużo czasu tracimy nienawidząc naszych ciał i życząc sobie, żeby wyglądały inaczej. Perfekcja jest iluzją.


Joanna

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij