poniedziałek, 25 września 2017

Czy "samiczki" są bardziej agresywne?

Stereotypy na temat tego, co jest, a co nie jest kobiece, wciąż nas bombardują i nigdy nie można być do końca pewną, kiedy można się spodziewać kolejnego ataku. Czasami strach zajrzeć do lodówki, bo nawet wybierając głupi słoik z dżemem możemy usłyszeć setny już raz, że jesteśmy słabsze i gorsze niż mężczyźni. Siła kobiet wciąż jest deprecjonowana przez patriarchalną kulturę.

W weekend kupowałam z córeczką chomika (wielkie wydarzenie w rodzinie). Miła pani ze sklepu zoologicznego pomagała nam wybrać z ogromnej puli chomików, tego, który miał być nam przeznaczony. Zostałyśmy poinformowane, że samiczki są bardziej agresywne. Ok, doceniamy informację, w końcu to ona zajmuje się zwierzętami na co dzień. Jednak zaraz potem pani mrugnęła do nas porozumiewawczo i dodała: ”Bo kobiety to zawsze są bardziej agresywne. Taką oto lekcję może usłyszeć kilkuletnie dziecko, kiedy wybierze się na zakupy do sklepu zoologicznego: będąc dziewczynką jesteś tą gorsza i bardziej podejrzaną, w przeciwieństwie do chłopczyków, które po prostu są cacy.

Mężczyźni wciąż traktowani są z fałszywym uwielbieniem, a kobiety przygotowywane do roli tej, z którą wiecznie jest coś nie tak, jak trzeba. Kobietom na różne sposoby udowadnia się, że nie są wcale jakieś nadzwyczajne i wiele z nas, jak widać na przykładzie pani ze sklepu zoologicznego, w to uwierzyło. Nie wyobrażam sobie, żeby moja córka wyrastała w nienawiści do samej siebie, albo w nieustannym strachu przed tym, co strach podpowiada na jej temat innym ludziom. Marzę, żeby jako kobieta rozumiała, jaka jest piękna, niezwykła, dumna i silna. Że zasługuje na miłość, aprobatę i wsparcie. Nie zgadzam się na świat, który mnie, moją córkę czy inne kobiety miałby traktować jako obywateli drugiej kategorii. To nie prawda, że jesteśmy histeryczne, zawistne, bardziej kłótliwe, mnie zorganizowane, słabsze, czy nieporadne. Nie wierzmy w takie słowa i nigdy ich nie powtarzajmy. Kobiecość to jest coś niezwykle cennego. Nie dajmy odebrać sobie i swoim dzieciom radości z tego, kim jesteśmy i jak wyglądamy. Dzięki temu nasze córki nie będą osądzane za pełne pasji życie.

Patriarchat nie lubi kobiet, za to bardzo lubi, kiedy kobiety występują przeciwko sobie, albo same obniżają swoją wartość. To świetna metoda, bo nikt nie będzie traktował poważnie kogoś, kto sam siebie nie szanuje. Na szczęście coraz więcej kobiet ma dość opowieści o tym, że ciągle coś z nimi jest nie tak, że nie potrafią się komunikować, zorganizować, radzić sobie z emocjami, są za bardzo męskie, albo za mało kobiece. Czy wy też nie macie czasem ochoty, żeby wszyscy się wreszcie od nas odczepili i wreszcie pozwoli być nam takimi, jakimi jesteśmy: z wadami (bo któż ich nie ma), ale i z całą masą zalet! 

Z mocnym postanowieniem, że nie dam się wkręcać w idiotyczne opowieści jakoby kobiety były bardziej kłótliwe od mężczyzn, zaproponowałam córce, że zabierzemy do domu samiczkę, co moje dziecko z radością poparło. Od soboty jesteśmy szczęśliwymi posiadaczkami Gwiazdki: wyjątkowej i ciekawskiej chomiczki o dużym temperamencie

Joanna Keszka

„Love Store bojuje proti prudernosti v Polsku”

Jak świętujecie Dzień Kobiet? Ja dawno się tak dobrze nie bawiłam. Właśnie dzisiaj odsłuchałam materiał o LoveStore, który był emitowany w Czeskim Radio 1 i teraz nie mogę przestać się uśmiechać. Może ktoś z was wie, co to znaczy: "nafukovací panny"? Kochane, nie mogę przestać się śmiać, polecam wam ten reportaż. Dziękuję panu Petr Vavrouška, bardzo sympatycznemu dziennikarzowi z czeskiego radia, który odwiedził nasz LoveStore w Warszawie, i przygotował ten materiał.

POSŁUCHAJ AUDYCJI Z CZESKIEGO RADIO 1 PT. „LOVE STORE BOJUJE PROTI PRUDERNOSTI V POLSKU”

W Czechach mają obraz Polski jako kraju pruderyjnego. Same wiecie najlepiej, jak to u nas wygląda i czy czeskie opowieści o naszym marnym życiu seksualnym nie są niepokojąco blisko zbliżone do prawdy. Trudno udawać przed światem, że Polacy są w czołówce najbardziej wyluzowanych narodów. Tym bardziej cieszę się, że mogliśmy pokazać się u naszych sympatycznych południowych sąsiadów z zupełnie innej strony.

Zwróćcie też uwagę na radosny śmiech kobiet w tle materiału. To klientki, które w czasie nagrywania reportażu robiły zakupy w naszym butiku. Właśnie tak jest u nas w LoveStore – kobiety przychodzą z uśmiechem na ustach i co najważniejsze z jeszcze większym uśmiechem wychodzą. I jest też w reportażu wypowiedź mojego kochanego „sympatický muž”, który opowiada o tym, jak wibratory pojawiły się w naszej sypialni. Zadanie dla dociekliwych - co o wibratorach powiedział mój mąż: „První šok jsem zažil v okamžiku, kdy mi žena před lety řekla, že si chce koupit vibrátor. To mě zaskočilo,“ říká tento sympatický muž. Cítil se ohrožený? „Ano. Velmi. To je přirozená mužská reakce. Nemáme totiž rádi konkurenci. Časem se ukázalo, že se nemusím vibrátoru bát,“ přiznává Andrzej. 

Radosnego dnia kobiet wszystkim życzę!

Joanna

„Tak, flirtuję! Nie jestem ślepa ani martwa”

Joanna Keszka w Szpulce - Dążenie do orgazmów wyzwala kobiety - LoveStore.Barbarella.plOto kolejny pełen wrażeń tydzień w życiu Barbarella.pl. W ostatnią sobotę w warszawskiej Szpulce poprowadziłam spotkanie dla kobiet pod hasłem: „Dążenie do orgazmów wyzwala kobiety!”. Po wykładzie jestem skłonna zmienić hasło moich spotkań na: ”Zabawa w scenariusze erotyczne wyzwala kobiety”. Otóż, kiedy w ten sobotni wieczór zaczęłam licznie zebrane panie namawiać do wymyślania i realizowania swoich marzeń erotycznych, radość na sali zrobiła się tak wielka, że musiałyśmy zrobić małą przerwę. Śmiałyśmy się i cieszyłyśmy na samą myśl o możliwości zabawy w łóżku. I o to kochane chodzi! Żeby nie podchodzić tak poważnie do tematyki seksualności, żeby nie napinać się i nie robić poważnych min, ale więcej bawić się, wygłupiać i pozwalać sobie na igraszki i eksperymenty. Seks to nie powinien być sprawdzian naszych mniej lub bardziej perfekcyjnych umiejętności, ale beztroska droga prowadząca nas drogą do przyjemności, w takiej postaci, na jaką akurat mamy ochotę. Jestem ostatnią osobą, która będzie Wam mówić, że coś musicie robić w łóżku, a czegoś wam nie wolno. Ja przedstawiam, jak różnorodny może być seks, wybór tego, co dla Was będzie najlepsze, należy już do was.

„Rewolucje kobiet”, w ramach których zostało zorganizowane spotkanie pod hasłem „Dążenie do orgazmów wyzwala kobiety!”, wciąż trwają, zajrzyj TUTAJ żeby zobaczyć jeszcze inne ciekawe wydarzenia w ramach tego pro-kobiecego przedsięwzięcia.

W Barbarella.pl jedno kobiece spotkanie za nami, a już w niedzielę tj. 4 marca będę w Wielkopolsce. Zapraszam Was do Konina, gdzie poprowadzę warsztaty „Kobiece prawo do przyjemności”. Obiecuję, że pomysłów na scenariusze erotyczne tam też nie zabraknie. Oprócz tego w Koninie będziemy rozwiązywać mój słynny test: ”Jaki wibrator do ciebie pasuje”. A także będę namawiać panie do rozpoznawania złych przekonań na temat seksu, które ograniczają nas i naszą radość z seksualności. Zamiast nich proponuję mocne przekonanie, że dążenie do przyjemności jest bardzo uniwersalną potrzebą i podążania za swoimi pragnieniami nie robi z nas niewyżytych kobiet, tylko jest najlepszą drogą do tego, żeby odkrywać radość z życia i z seksu. I tego kochane się będziemy trzymać!

A na koniec mam dla was cytat Dolly Parton, który niedawno poprawił mi humor w pewien szary, zimny wieczór: „Tak, flirtuję! Nie jestem ślepa ani martwa”. A co wam poprawia nastrój, kiedy do wiosny wciąż za daleko?

Dolly Parton: Tak, flirtuję, nie jestem ślepa ani martwa"
Foto: Dolly Parton via internet

Joanna Keszka

O LoveStore słyszeli nawet w Czechach [foto i video]

Joanna Keszka, LoveStore Barbarella.pl, ul Marszałkowska 85, WarszawaOd otwarcia LoveStore Barbarella.pl minęło zaledwie półtora miesiąca, a ja miałam okazję spotkać już tyle sympatycznych, zabawnych i niezwykłych osób. Odwiedzają nas w butiku fantastyczne osoby i piszę to nie tylko dlatego, że dostaje od was tyle ciepłych słów i gratulacji za pomysł i za odwagę:). Za wszystkie dobre słowa bardzo wam dziękuje. Nawet nie wiecie, ile wasze wsparcie to dla mnie znaczy. Jakby nie patrzeć, zajmuję się seksualnością i to z kobiecej perspektywy, czyli dziedziną, wokół której narosło szczególnie dużo złych przekonań. Strach, niepewność i wstyd wciąż mocno ograniczają nas i naszą radość z seksu.

Ostatnich kilka lat to był dla mnie gorący okres, długo przygotowywałam się do uruchomienia portalu Barbarella.pl i butiku LoveStore.Barbarella.pl. Wreszcie mogę podzielić się z wami moją wiedzą, informacjami, wiarą w to, że seks może i właściwie powinien być zabawny, przyjemny i radosny. I to jest fantastyczny moment w moim życiu.

W ostatni piątek pojawił się w LoveStore nawet czeski dziennikarz. Informacja o LoveStore ma się pojawić w publicznym radiu czeskim! Nie sądzicie, że to niesamowite? Radiowiec z Czech powiedział, że tego typu miejsca nie ma u niego w kraju. Hura my! Może to zabrzmi górnolotnie, ale Wy też jesteście częścią LoveStore Barbarella.pl. Gdyby nie fakt, że do butiku przychodzi tak dużo przyjaznych osób, nie byłoby pierwszego w Polsce LoveStore dla kobiet i dla par.

Na szczęście nie tylko czeskie media się interesują portalem i butikiem. Nasze gadżety i trochę też mnie:) można obejrzeć w walentynkowym wydaniu „Pani gadżet” emitowanym w TVN Style. Premiera już była, ale powtórki można zobaczyć jeszcze dzisiaj tj. we wtorek 14 lutego o 23.30. Ja też jeszcze nie widziałam tego programu, więc skorzystam z możliwości obejrzenia powtórki. Telewizja to absolutnie niezwykły tryb pracy – żeby nakręcić 8 minut rozmowy (bo tyle mniej więcej trwa w programie sama rozmowa ze mną), potrzeba było prawie 10 osób i kilku godzin pracy. Niezwykłe. Na szczęście cała ekipa pracująca przy Pani Gadżet to miłe towarzystwo, a prowadząca program Anna Nowak-Ibisz serwuje u siebie w domu pyszne herbaty.

Joanna Keszka, LoveStore Barbarella.pl, ul Marszałkowska 85, WarszawaA skoro już się chwalę moimi medialnymi występami, to jeszcze dorzucam filmik o mnie i o LoveStore Barbarella.pl, który z kolei był pokazywany w programie Dzień Dobry TVN. Tzw. sceny na zewnątrz były nagrywane w czasie, kiedy temperatura sięgała minus 20 stopni, a więc szacun dla pana kamerzysty, który trzymał kamerę gołymi rękami. W butiku w czasie nagrywania materiału dla Dzień Dobry TVN było już ciepło, przytulnie i zabawnie, co widać na zdjęciach, które zrobiła mi kochana Magdalena Antolina, której tym samym chcę jeszcze raz za pomoc i wsparcie gorąco podziękować. Podziękowania także dla Karo Aquabal za piękną, odważną i kobiecą opowieść o przyjaźni między kobietą i wibratorem. Oraz dla Marii Lejman za to, że zawszę mogę na nią liczyć.

Mieliśmy już atak mrozów, a dzisiaj ja zaatakowałam was moimi fotkami:). Wiem, że mi wybaczycie. Pozdrawiam gorąco wszystkich. --Joanna                                  
                                                                                                                           (WSZYSTKIE ZDJĘCIA: MAGDALENA ANTOLINA)


Joanna Keszka, LoveStore Barbarella.pl, ul Marszałkowska 85, Warszawa

Czy Polska wystartuje w orgazmiczną przestrzeń kosmiczną?

Kilka dni temu dziennikarka TVN24 przygotowując materiał do programu „Czarno na białym” zadała mi pytanie, czy w Polsce widać zmiany w podejściu do tematu seksu?

Na pewno jesteśmy w trakcie zmian. Do butiku LoveStore Barbarella.pl w Warszawie przychodzi dużo osób, które nigdy wcześniej nie miały w ręku żadnego gadżetu, a teraz zdecydowały, że to dobry pomysł, żeby przyjść, obejrzeć i wybrać coś dla siebie, dla partnera lub partnerki. Wczoraj odwiedziła nas bardzo sympatyczna pani w wieku 50+, która wybrała dla siebie kulki do ćwiczeń mięśni Kegla. Opowiadała, ze lekarz zalecił jej taki zakup już 3 lata temu, ale przez cały ten czas brakowało jej wiary w zakupy i sens wizyty w tzw. sex shopie. To było fajne, że do nas przyszła na luzie i z uśmiechem na twarzy i co najważniejsze z tym uśmiechem również od nas wyszła:). Wizyty zresztą nie ograniczyła tylko do półki z kulkami. Obejrzała kilka innych produktów i zapowiedziała wielki powrót do LoveStore, bo jak nas poniformowała jej związek ma już kilkudziesięcioletni staż i odrobina przyprawy przydałaby się do podkreślenia jego dobrego smaku.

Joanna Keszka, Barbarella.pl fot. Wojtek Gadomski - WPROST
Joanna Keszka, Barbarella.pl | fot. Wojtek Gadomski / WPROST

W ciągu tego samego dnia przyszła też para, która tak radośnie chichotała od progu, że sprawą niepodlegającą żadnej watpliwości był fakt, ze pierwszy raz wybrali się do krainy zabawek erotycznych. Kiedy ktoś się śmieje tak szczerze i pogodnie, radość zawsze mi się udziela, więc pierwsze minuty naszego spotkania wyglądały właśnie tak, że zamieniliśmy się w grupkę wesołków. Okazało się, że roześmiana para przyszła po prezent urodzinowy dla przyjaciółki. Genialna sprawa – dostać pierwszy w zyciu wibrator od pary dobrych znajomych i do tego zabawnych. Mam nadzieje, że prezent podkręci atmosferę imprezy urodzinowej, a potem będzie przez wiele lat rozpieszczał solenizantkę w zaciszu jej własnej sypialni.

Zmiany, jak widać, są. Przychodzi coraz więcej osób, które nigdy wcześniej nie myślały nawet o bliższych spotkaniach z gadżetami erotycznymi. I to jest super. Czy to znaczy, że jako Polacy właśnie startujemy w orgazmiczną przestrzeń kosmiczną? Bardzo bym chciała, ale na takie wnioski jest jeszcze za wcześnie.

Otóż w większości wypadków, seks owszem tak, uprawiamy wszyscy, bo jakoś trzeba zaspokajać potrzeby swoje lub partnera, no i trzeba to robić, żeby mieć dzieci. Jednak nadmierne doszukiwanie się przyjemności wciąż jest traktowane jako coś podejrzanego, a przyznawanie się do tego, że mamy ochotę na coś więcej niż tylko „to co zawsze” wydaje się być dla wielu osób czymś wstydliwym, albo wręcz świadczącym o naszej nienormalności.

W sferze seksualności zadziwiająco często z nami kobietami wciąż coś jest nie tak jak trzeba. Chcemy mało seksu – jestesmy oziębłe, chcemy dużo seksu – jesteśmy puszczalskie. Surowe ocenianie na każdym kroku naszych seksualnych zachowań to w zasadzie normalka, do ktorej jesteśmy przyzwyczajone od maleńkości. Po części życia związanej z seksem, stąpamy jak po kruchym lodzie. Wiemy, ze jeden niewłaściwy krok i możemy zostać odsądzone od czci i wiary. Inni mogą łatwo poprawić swoje samopoczucie nazywając nas: dziwkami, zdzirami, sukami, latawicami. Dlatego wolimy się nie wychylać i robimy dobra minę do złej gry, wypierając się naszych seksualnych potrzeb.

Wstyd, strach, niepewność, poczucie winy, że chce się dla siebie czegoś więcej w sferze seksualności, szczególnie ogranicza kobiety. Wydaje nam się, że jesteśmy seksualnie wyzwolone, bo mamy wielu partnerów, ablo mniej lub bardziej regularny seks. Jednak jeśli się bliżej przyjrzymny naszym erotycznym doświadczeniom, często okazuje się, że są zadzwiająco podobne do siebie i efekt też jest za każdym razem, jakby to ująć, hm... taki sam, czyli znowu fajerwerków nie było. Kobiety eksperymentują w sypialni o tyle, o ile chce tego mężczyzna. Wyrzekają się swoich seksualnych pragnień i fantazji w imię tego, żeby zaspokoić i przypodobać się swojemu partnerowi. Taka strategia to ślepa uliczka. Seks, który nie podąża za naszymi własnymi pragnieniami, z czasem przestaje kojarzyć nam się z przyjemnością, z radością. I wtedy kobiety zaczynają go unikać. A satysfakcję próbują odnaleźć w sprzątaniu i pracy. I to jest jest dla nikogo happy end.

Dążenie do orgazmów wyzwala kobiety. Pozwala zauważać także swoje potrzeby, a nie tylko skupiać się na partnerze. Daje nam prawo do realizowania pomysłów, które nam wydają się dobre, interesujące i podniecające. Uczy mówienia głośno o tym, na co mym mamy ochotę i mówienia „nie”, kiedy coś wydaje nam się fałszywe i wymuszone. Gorąco namawiam wszystkie panie, abyśmy pozwalały sobie na więcej. Na wypróbowywanie rzeczy odmiennych, nowych. Do proszenie o to, na co mamy ochotę. Do stawiania granic i wymagania dobrego traktowania zarówno w sypialni jak i po za nią. Odrzucajmy nieporadnych, nieczułych kochanków, których nie interesują nasze potrzeby. To oni powinni się wstydzić, a nie my. Uśmiechajmy się do siebie, do swoich nagich ciał, bez względu na wiek i rozmiar. Nie przyłączajmy się do wyśmiewania czy piętnowania kobiet, które nie boją się eksperymentować ze swoją seksualnością. A wtedy, któregoś pięknego dnia okaże się, że Polska to jest wspaniały kraj dla zmysłowych kobiet.

Joanna

Kto rano wstaje, temu pan Bóg daje - w telewizji śniadaniowej

Występy w telewizji śniadaniowej to nie lada wyzwanie. Z tej prostej przyczyny, że naprawdę trzeba rano wstać, żeby zdążyć na czas, a do tego trzeba wyglądać i mówić tak jak było się już po co najmniej 3 kawach, kiedy jest się jeszcze zupełnie na czczo, bo z powodu porannej pory brakuje czasu, żeby spokojnie coś zjeść czy wypić.

W minioną sobotę zaliczyłam po raz kolejny ten nie lada wyczyn. Tym razem w „Kawie czy herbacie” w TVP 1 odpowiadałam na pytania dotyczące seksapilu. Powtórzyłam to, co lubię powtarzać, czyli żeby nie ograniczać pojęcia atrakcyjności kobiety do umiejętności przyciągania do siebie mężczyzn. Byłoby super, gdyby tzw. seksapil przestał być kojarzony wyłącznie z tym, że na widok jakiejś kobiety facetom krew odpływa z mózgów do... wiadomo gdzie. Oczywiście nie ma niczego złego w chęci podobania się innym, jednak kobieta świadoma swojej seksualności to ktoś więcej niż seksowna laska. Powinno towarzyszyć nam przekonanie, że zasługujemy w życiu na rzeczy dobre, a z tym łączy się nierozerwalnie: niepoświęcanie swojej przyjemności po to tylko, żeby zaspokoić partnera, umiejętność zatroszczenia się o satysfakcję w łóżku także dla siebie, świadomość tego, na co mamy ochotę i gotowość do proszenia o to. Dobrze, że czasem ktoś zaprosi mnie do telewizji śniadaniowej, żebym mogła opowiedzieć, o tym, że radość z życia (i z seksu) polega także na braku zgody na wyjadanie przysłowiowych resztek ze stołu, ale że można i warto samej śmiało wyciągać ręce po to, na co mamy ochotę i co jest dla nas dobre.

Występy w telewizji śniadaniowej mają swoje niezaprzeczalne plusy. Można spotkać tam i poznać fajnych ludzi. W sobotę miałam przyjemność poznać Ewę Krawczyńską, seksuolog, z którą występowałam w programie. A także bardzo sympatycznego Holendra, który organizuje loty balonem. Wyobraźcie sobie, jest szansa, że kiedy będzie cieplej, ja z nim tym balonem też będę mogła polecieć! Zawsze marzyłam o takim locie. I tak oto mam dowód na to, ze marzenia się spełniają. I jak tu nie wierzyć mądrości ludowej, która podpowiada: ”Kto rano wstaje, temu pan Bóg daje”.

Joanna

Joanna Keszka Barbarella.pl w Kawa czy herbata TVP1

Joanna Keszka Barbarella.pl w Kawa czy herbata TVP1

O tym jak zostałam pierwszą w Polsce przewodniczką po gadżetach erotycznych!

Oto zostałam pierwszą w Polsce przewodniczką po gadżetach erotycznych dla kobiet i dla par – i dobrze mi z tym:).

Jestem wielką zwolenniczką gadżetów erotycznych, a zabawny i radosny seks to jest coś w co wierzę. Zmysłowe gadżety zawsze stoją po stronie kobiet - przyznają nam prawo do przyjemności, do podążania za naszymi erotycznymi pragnieniami, do pozwalania sobie na więcej. A kiedy kobieta dobrze czuje się w łóżku, jej mężczyzna tylko na tym korzysta. Dlatego w styczniu uruchomiłam i prowadzę pierwszy w Polsce LoveStore dla kobiet i dla par,  Warszawa, nowy adres: Hoża 57 lok 1b.

Czy pomysł, żeby dzielić się przekonaniem, że zabawa jest najlepszym afrodyzjakiem przyjmie się w naszym chłodnym kraju nad Wisłą? Nie wiem, ale na pewno warto spróbować:). Stworzyłam nowe miejsce: w przyjaznej atmosferze można wreszcie w Polsce oglądać najlepsze i najmodniejsze gadżety światowych marek, szukać podpowiedzi na pytanie, jak lepiej bawić się w łóżku, zarówno solo jak i z partnerem/partnerką.

Każdy z nas ma wewnętrznego cenzora, który odbiera nam radość z seksu (i radość z życia). Warto wyrwać się z zimnej kurateli samokontroli. Zaprzyjaźnianie się ze swoją seksualnością, to coś co nas wzbogaca. Warto dać sobie pozwolenie na przyjemność, na odrobinę szaleństwa i na odkrywanie tego, co nas kręci i co nas podnieca. Dlatego zapraszam was wszystkich serdecznie do Pierwszego w Polsce LoveStore dla kobiet i dla par. Przybywajcie na znak, że duch w narodzie nie zginął! A ja z radością oprowadzę was po krainie gadżetów erotycznych dla kobiet i dla par.

Zapraszam, joanna

O tym, jak fajne bywają zmiany i życzenia noworoczne dla wszystkich

Ostatnimi czasy życie redakcji toczy się najwięcej w butiku LoveStore Barbarella.pl w Warszawie. Wystarczy biurko, komputer – i redakcja już działa pełną parą. Muszę przyznać, że w otoczeniu pięknie wystawionych wszystkich moich ulubionych gadżetów, nawet pracuje się jakoś lżej i sprawniej niż w tzw. normalnych warunkach. Obok mnie jest Monkey Biznes, gdzie dobrą kawę podają sympatyczne osoby, więc naprawdę mam wszystko, czego do życia redakcyjnego potrzeba. A nawet mam coś więcej: jestem bliżej ludzi i polskiej ulicy.

Muszę przyznać, że jestem dumna z tego, że udało mie się uruchomić butik LoveStore Barbarella.pl (nowy adres: ul. Hoża 57 1b, Warszawa), z tego, że w samym centrum Warszawy pokazujemy, że seks nie musi się kojarzyć z zaciemnionymi kotarami, ale można patrzeć na seksualność z innej perspektywy: jako na coś radosnego, zabawnego i przyjaznego. Uwielbiam stać przed sklepem i manifestować moją więź łączącą mnie z tym miejscem. Dzięki temu docierają też do mnie odgłosy ulicy: część ludzi ma ochotę wejść, ale tuż przed wejściem brakuje im odwagi. Mam nadzieję, że kiedy LoveStore Barbarella.pl stanie się stałym punktem na mapie Warszawy, przekroczenie naszych gościnnych progów nie będzie wyczynem, tylko normalką, a także fajną przygodą.

Wracając do mojej „bezwstydności” (że ośmielam się takie miejsce prowadzić). Kiedy tak stałam sobie przed witryną usłyszałam uwagę od pary przechodniów, wypowiedzianą tak, by dotarła do moich grzesznych uszu: jak to tak, w biały dzień, przy wszystkich takie rzeczy pokazywać. Poczułam, że naród mnie upomina: jak to pokazywać seksualną stronę życia, jako coś normalnego? Przecież kochać się należy po ciemku i pod kołdrą, a historie o budowaniu intymnej więzi między bajki włożyć. Porządny obywatel, a szczególnie obywatelka, ma obowiązek udawać, że seksu nie uprawia i „tymi” sprawami się nie interesuje. To tyle nawołujący mnie do opamiętania się w porę głos ulicy. Niestety jestem ciężkim przypadkiem, nie tak łatwo przekonać mnie do zrezygnowania z przyjemności, jaką jest pozwalanie sobie w życiu (i seksie) na więcej.

Na szczęście nie brakuje tych, którzy do LoveStore’u po prostu wchodzą. To są normalne, fajne, wyluzowane osoby. Przyznam się, że na to liczyłam. Jeśli będzie nas coraz więcej, to uda nam się zmienić rzeczywistość na tyle, że seks przestanie kojarzyć się z winą, grzechem i wstydem, a zacznie z radością, przyjemnością i zabawą. I tego kochane i kochani sobie i nam wszystkim z okazji zbliżającego się Nowego Roku życzę.

Uściski

Joanna

Jak wykuwano pierwszy w Polsce LoveStore dla kobiet i dla par, a także ogłoszenie imienia naszego sklepowego fotela w paski!

Jak wykuwano pierwszy w Polsce LoveStore dla kobiet i dla par - foto3Wtorek 20-ego grudnia zaczął się w środku nocy, czyli o godzinie 6.00 rano. Najpierw pobudka, potem szybka (zimny prysznic) reanimacja organizmu, żeby był w stanie stanąć na nogach pomimo nieludzkiej pory i już byłam gotowa na…występ w telewizji. Oto czego się nie robi, żeby pojawić się o godzinie 9-tej rano w TV. Tym razem byłam gościem w „Pytanie na śniadanie”. Pytanie dotyczyło tego, czy jestem na tak dla szkół seksu. Jestem. Nagranie programu zobaczycie TUTAJ.

Pytanie na Śniadanie - Joanna Keszka, Barbarella.pl

Potem kawa, czyli reanimacji ciąg dalszy (patrz godzina pobudki) i stało się to, na co czekałam od tak dawna: otworzyłam LoveStore Barbarella.pl - pierwszy w Polsce LoveStore dla kobiet i dla par! Sklep był już przygotowany, tylko przekręciłam klucz, włączyłam światła i usiadłam za moim biurko-kontuarem. I wyobraźcie sobie, że niedługo po tym pojawił się pierwszy klient. Potraktuje to jako dobry znak, że TEN Pierwszy był przystojny i sympatyczny. Prosił o podpowiedź na podarunek dla żony, ale taki, który będzie można otworzyć przed rodziną. Zaproponowałam czekoladowy krem do malowania na ciele z dołączonym zmysłowym pędzelkiem oraz świeczkę do masażu na ciepło. Oba prezenty znajdą się w tym roku pod jedną z choinek w naszym pięknym odświętnym teraz kraju. Stop, wzruszyłam się. Odwiedziła nas też pani z dzieckiem, której musiałam pomóc wciągnąć wózek do sklepu, bo niestety nie mamy podjazdu, ale pomimo tych początkowych technicznych trudności, udało nam się potem już gładko przejrzeć asortyment sklepu. Wybór znowu padł na krem z pędzelkiem do malowania na ciele. Kolejna pani zajrzała do sklepu, bo sądziła, że jesteśmy cukiernią?!, ale stwierdziła, że u nas jest lepiej niż w cukierni. Potem wróciła po skórzaną packę, bo właśnie miała firmowe Christmas party i potrzebowała prezentu. Niektórzy to wiedzą, jak podkręcić temperaturę świątecznych spotkań.

And the winner is…

Pomimo przedświątecznej gorączki nie mogłam zapomnieć o rozstrzygnięciu naszego „przetargu” na imię dla sklepowego fotela, w którym nie sposób się nie zakochać. Uwaga! Nazwaliśmy go PASIKOWSKI. Właśnie tak od dziś brzmi jego imię.

„Pasikowski” został wymyślony w redakcji, ale zainspirowała nas jedna z naszych fanek na FB – Anna Rudnicka, która zaproponowała nazwę „Pasikonik”. Stąd było już blisko do Pasikowskiego. W związku z tym, że nie ma jednoznacznej zwyciężczyni, postanowiliśmy przyznać 10% rabat na produkty z LoveStore Barbarella.pl wszystkim osobom, które brały udział w naszej zabawie na wspólne wymyślanie imienia dla firmowego fotela. A dodatkowo pani, która wymyśliła „Pasikonika”, dostanie od nas wibrujący upominek – niespodziankę. Czekajcie na informacje od nas w swoich skrzynkach mailowych!

Tak się wykuwał LoveStore:) A pełną parą ruszamy zaraz po Świetach, czyli od wtorku 27 grudnia.

Zatem zapraszam wszystkich do LoveStore Barbarella.pl, Warszawa, nowy adres: Hoża 57 lok 1b.

Od poniedziałku od piątku w godzinach 11.00-19.00, w soboty 14.00-19.00.

A oto krótka foto-relacja pt. „Jak wykuwano pierwszy w Polsce LoveStore dla kobiet i dla par”.

Jak wykuwano pierwszy w Polsce LoveStore dla kobiet i dla par - foto2

Jak wykuwano pierwszy w Polsce LoveStore dla kobiet i dla par - foto1

pozdrawiam serdecznie
Joanna

Szukamy imienia dla naszego sklepowego przyjaciela w kolorowe paski

Zaiste – urzeczywistnianie swoich celów i planów, to nieziemska przygoda. Kochani – u mnie właśnie to się dzieje i polega w tej chwili na tym, że dniem i nocą meblujemy i szykujemy nasz LoveStore Barbarella.pl. Przyświeca nam nadzieja, że będziemy mogli zaprosić was do nas już w przyszłym tygodniu. To by było coś.

Fotel - kolorowy przyjaciel z  Lovestore Barbarella.pl, Marszałkowska 85, WarszawaA oto nasz najnowszy nabytek, gwóźdź każdego sklepowego wystroju (gdyby nie to, że występuje tylko w jednym egzemplarzu), trend, który wyznaczamy sobie sami – fotel w kolorowe paski, w którym nie sposób się nie zakochać.

Ogłaszamy "przetarg" na najlepsze imię dla naszego sklepowego przyjaciela w kolorowe paski (patrz zdjęcie). Osoba, której propozycja spodoba nam się najbardziej dostanie 10% zniżki na jednorazowe zakupy w naszym LoveStore w Warszawie. Swoje propozycje wpisujcie w komentarzach poniżej (nie zapomnijcie się zalogować, bo tylko tak możemy być w kontakcie ze zwyciężczynią).

Przy okazji dziękujemy dziewczynom z Dada - Salon Twórczości Swobodnej w Warszawie, które ten piękny fotel rodem z lat 20-stych ubiegłego wieku tak fantastycznie odnowiły.

Już wkrótce dalszy ciąg informacji prosto z pierwszego w Polsce LoveStore’u dla kobiet i dla par.

Pozdrawiam ciepło, Joanna
(P.S. Produkty, które znajdą się w LoveStore Barbarella.pl możecie już oglądać na Butik.Barbarella.pl)

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij