niedziela, 22 września 2019

Sprawa kapelusza, kobiecego życia i śmierci

Bądźmy wierne swojej instynktownej psychice, podążajmy za swoimi pragnieniami i brońmy tego, co nam służy, w co wierzymy i czego chciałybyśmy w życiu spróbować.

Wiecie, co moim zdaniem najgorsze jest dla kobiet? Utwierdzanie ich na każdym kroku, że ich własne pragnienia i potrzeby są nieważne, głupie, śmieszne i zbędne. Kobieta „godna pochwały” to wciąż taka, która potrafi zacisnąć zęby, podkasać rękawy i bez narzekania zaspokajać i obsługiwać innych. „Ile słoików zrobiłaś na zimę?”  Kobiety są przyzwyczajone do tego, żeby na takie pytania z dumą odpowiadać: „Sto! I to z ręcznie kaligrafowanymi karteczkami na każdym pojemniku!”. A ile snu, odpoczynku, czasu dla siebie przez to straciłaś? A ile takich słoików zrobił twój mąż? I czy ktoś ci za to podziękował? Czy naprawdę robienie słoików to było to, czego najbardziej w tym momencie swojego życia potrzebowałaś?

Ja akurat nie robię żadnych słoików, z zasady. Szkoda mojego życia. To, że uwolniłam się od przetworów, nie oznacza wcale, że jestem już taka świadoma własnych potrzeb i potrafię bez problemów zaspokajać głód swojej duszy, zamiast szykować jedzenie ludziom, którzy sami bez problemu mogliby to jedzenie sobie przygotować.

Ostatnio mam problem z samotnym, długim spacerem. Ale zanim o nim opowiem, przedstawię wam fragment wspaniałej książki „Biegnąca z wilkami”, który skłonił mnie do napisania tego tekstu:

Pewna kobieta, z którą pracowałam, inteligentna i utalentowana, opowiadała mi o swojej babci ze Środkowego Zachodu. Według babci najlepszą rozrywką było pojechać pociągiem do Chicago, założyć wielki kapelusz i, spacerując po Michigan Avenue, oglądać wystawy i zadawać szyku w roli eleganckiej damy. Z konieczności, czy zrządzeniem losu, wyszła za mąż za farmera. Osiedli wśród bezmiaru pól pszenicznych, gdzie zaczęła usychać i więdnąć w schludnym małym wiejskim domku, dużym w sam raz dla niej, dzieci i męża, jak Pan Bóg przykazał. Nie miała już czasu na tamto „frywolne” życie, które kiedyś wiodła. Miała za dużo dzieci, za dużo „babskich zajęć”.

Pewnego dnia, wiele lat później, wyszorowawszy uprzednio podłogę w kuchni i w salonie, założyła woja najlepszą jedwabną bluzkę, zapięła długą spódnicę, a na głowę włożyła ogromny kapelusz. Przystawiła sobie strzelbę do ust i pociągnęła za spust.

Głód duszy może przyprawić kobietę o nieznośne cierpienia. Przejmującą historie. Niemalże można usłyszeć głosy różnych osób przekonywujące tę kobietę, że spacer po obcym mieście w wielkim kapeluszu to głupota, starta czasu i zbędna fanaberia. Która z nas nie była zachęcana do dokonywania w życiu wyborów sprzecznych z tym, czego naprawdę potrzebowałyśmy i pragnęłyśmy? W imię bycia odpowiedzialną, rozsądną, albo godną pochwały kobietą, żoną i matką, każdego dnia jesteśmy zachęcane do rezygnowania z pomysłów, które są bliskie naszemu sercu. Siedzimy w zawodach, które wybrali dla nas nasi rodzice, realizujemy ich niespełnione ambicje, przeprowadzamy się dla męża zostawiając za sobą przyjaciół, bliskie miejsca i dobrą pracę, rezygnujemy z życia takiego, o jakim marzymy, podporządkowując się w kluczowych kwestiach decyzjom i wyborom partnera.

Nie zawsze rezygnowanie z siebie objawia się w sprawach wielkich. Czasami może chodzić o pomalowanie mieszkanie na pomarańczowo, albo wyjazd na wymarzone wakacje, albo zapisanie się na kurs lepienia w glinie, albo przemeblowanie mieszkania, albo kupno ukochanych butów. Ja od wielu miesięcy nie mogę wybrać się na długi, samotny spacer w parku. Taki spacer „chodzi za mną” już od dłuższego czasu. Widzę go w wyobraźni, pragnę, marzę o nim i potrzebuję go. Co z tego, skoro od kilku miesięcy tak się składa, że nie udało mi się tego zrobić. Dziwnym zbiegiem okoliczności zawsze są sprawy „ważniejsze”. Nawet dwa razy już się wybrałam, ale „po drodze” musiałam załatwić kilka spraw, które się przedłużyły i znowu z długiego, samotnego spaceru nic nie wyszło. Niby nic wielkiego, głupi spacer, da się bez niego żyć i jak widać, ja jakoś żyję. Po prostu, tak jak to się dzieje od zawsze to, co mogłoby posłużyć mi i tylko mi, znalazło się na szarym końcu.

Pomyślałam, że to nie ma sensu. Trzeba planować i organizować swoje życie tak, żeby nie tylko innym, ale nam też było w nim dobrze. Kiedy pozwolimy sobie na pójście za głosem własnych potrzeb, nigdy nie wiadomo, dokąd nas te nowe ścieżki poprowadzą. Może się okazać, że na takim spacerze tylko zmarznę, ale może też być tak, że nabiorę wiatru w żagle i przeżyję intensywniejsze emocje niż daje wypicie 10 espresso. Nie będę wiedziała, dopóki nie dam sobie pozwolenia na robienie rzeczy ważnych z mojego własnego punktu widzenia. Tylko przełamując utarte schematy dajemy sobie szansę na odkrycie swojej własnej istoty. Im mocniej inne osoby utwierdzają cię w przekonaniu, ze dobrze jest tłuc kotlety i robić kompoty, tym intensywniej zastanawiajmy się, czy to jest to, czego w danym momencie najbardziej pragniemy. Jeżeli ktoś kocha kotlety, to niech sobie je tłucze sam, a ja wreszcie wybiorę się na ten cholernie długo odkładany spacer.

I na koniec jeszcze jeden cytat z „Biegnącej z wilkami”:

„Jeśli kobieta nie spojrzy wprost na własną martwotę i rzeź dokonaną w psychice, to zostanie uległa wobec rozkazów drapieżcy.”

Dlatego bądźmy wierne swojej instynktownej psychice, podążajmy za swoimi pragnieniami i brońmy, tego co nam służy, w co wierzymy i czego chciałybyśmy w życiu spróbować.

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (8)
sortowanie: najnowsze/najstarsze
gość

Bardzo ciekawa i interesująca i przede wszystkim inspirująca opowieść tak to jest kiedy wszystko jest dla innych ale dla nas pozostaje tylko jakaś pusta tęsknota i coś co wydaje nam się bardzo odległe, mam dopiero 22 lata ale proszę mi uwierzyć że zdążyłam poznać co to wszystko znaczy i jak to jest , wszystko jest przedemną i mam ogromna nadzieje że nie skończę jak kobieta w kapeluszu.

gość

Porusza Pani ciekawy temat. Na ile jesteśmy w zgodzie ze sobą, a na ile w zgodzie z oczekiwaniami innych? Granice czasem mogą się zatrzeć ale spychane pragnienia i potrzeby choć zagłuszane i tak kiedyś z nas wyjdą. Dobrze jeśli damy im prawo głosu. Czy to paradowanie w kapeluszu czy robienie przetworów - jeśli to jest to czego chcemy dla siebie to do dzieła:)

gość

Joanno, idź na ten spacer! Dzisiaj!

gość

mieszkam w małym miasteczku, dosyć takim dostatnim, ludzie maja domki, jakeiś samochody, ogródki, i parę lat temu w jednym z "lepszych" domków, kobieta urodziła dziecko, zostawiła pod opieką w domu i poszła się utopić, całe miasteczko zastanawiało się o co jej chodziło - "ta kobieta miała wszystko, czego kobiecie do szczęścia potrzeba" - mówili: mąż, dzieci, dom, ogródek. Byłam wtedy jeszcze dość młoda, ale bardzo poruszyła mnie ta historia, znałam ta kobietę, widziałam ją niemalże kilka dni przed jej śmiercia, uśmiechała się i była bardzo miła dla wszystkich, a potem wyszła z domu i sie utopiła,

gość

Robiłam sto weków na zimę. Półka pełna dżemów i galaretek dawała mi poczucie satysfakcji. Byłam wtedy na urlopie wychowawczym i spełniałam się jako najlepsza pani domu i matka dzieciom. Wykonawszy od wiosny do zimy wszystkie piruety przypisane do roli - w tym właśnie perfekcyjne weki - wróciłam do pracy. Od tamtej pory kupuję dżemy (z małych ekologicznych produkcji), nieustająco ćwiczę się w godzeniu czasu pomiędzy dzieci, pracę i własne potrzeby. Weki się tu już zdecydowanie nie mieszczą. Chodzenie w kapeluszu też. Ale mieści się regularny długi spacer i parę innych moich przyjemności, dzięki czemu nie strzelę sobie w łeb na koniec imprezy.

gość

Moja droga poprzedniczo, ten tekst zdecydowanie nie jest o robieniu weków na zimę. Natomiast jego tematem jest damski kapelusz :)

gość

Doprawdy Redaktorko, chyba dopadła Cię jesienna depresja. Kobiety świadome i pewne siebie robią to co chcą. Kobieta jest boginią ogniska domowego i żeby nie wiem co jest to piękne i nie ma co z tym walczyć. NIe widzę nic uwłaczajacego, robieniu weków na zimię.

gość

ech i smutne to i - co coraz bardziej dziwi - wciąż powszechne.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij