sobota, 25 marca 2017

Powstanie polskich dziwek

Październik tego roku rozbrzmiewa falą pogardy dla kobiet. Pod pretekstem obrony zarodków Polki są wyzywane od puszczalskich, niewyżytych, zdeformowanych, szmat, zbrodniarek, dziwek, cip i dup, które gonią tylko za tym, żeby się rżnąć, a nie myślą komu dają. Słowa rzucane z lekkością sugerującą wielką wprawę w rzucaniu takich obelg.

Do tej pory kobiety doświadczały pogardy pojedynczo, każda we własnej przestrzeni. Teraz wyśmiewane i zastraszane są na forum publicznym, także przez znanych publicystów, polityków i księży. W zasadzie dzień bez obrażania kobiet to teraz w Polsce dzień stracony.

I właśnie do kategorii dziwek, które same sobie są winne wszystkich złych rzeczy, jakie je spotykają, zostały jak jeden mąż zaklasyfikowane uczestniczki i propagatorki Czarnego Protestu. Jak wiadomo dziwka to taka osoba, która nie zasługuje na szacunek. I to wystarczy, żeby na wołające o prawo do własnych decyzji i wyborów kobiety wylewać nie wiadro, ale całe morze pomyj.

I nie oszukujmy się, że problemem jest chamstwo tylko poszczególnych osób, dziennikarzy, księży czy polityków, chociaż oczywiście brak elementarnej kultury jest  zawsze czynnikiem sprzyjającym nakręcaniu się spirali agresji. Chodzi o to, że w całej okazałości zobaczyliśmy coś, co większość kobiet w Polsce doświadcza każdego dnia. Zobaczyliśmy siłę i moc braku szacunku i pogardy, jakiej kobiety doświadczają w Polsce.

Epidemia pogardy dla kobiet jako sposób na podniesienia morale narodu

”Zachowujesz się jak dziwka. Puszczalska. Szmata. Seks sprowadza kobiety na złą drogę. Seks nie jest potrzebny porządnej kobiecie. Jak nie będziesz się szanować to wszyscy się od ciebie odsuną. Sama sobie jesteś winna. Jesteś wulgarna. Masz się wstydzić. Siedź cicho.”

Brzmi znajomo? Jeśli jesteś kobietą na pewno tak. Kiedy ktoś mówi takie rzeczy to nie jest bezmyślne zachowanie, nie jest to też tzw. zwykłe chamstwo. Komentarze typu: ”Te, które są za prawem do aborcji, to zwykle kurwiszony, wystarczy się nie dupczyć” w chwili gdy kobiety walczą o prawo do poważnego traktowania to emocjonalna manipulacja w czystej postaci.

Ta emocjonalna manipulacja jest pożywką dla szalejącej teraz w Polsce epidemii pogardy dla kobiet. Epidemii, która określa kobiety jako szalone, niespełna rozumu, tylko dlatego, że nie chcą żyć zgodnie z tym czego pragnie tzw. Bóg, Honor i Ojczyzna. Taką kobietę w Polsce można teraz publicznie nazwać krową, której nikt nie chce nawet palcem tknąć albo zdeformowaną, na którą nikt nie ma ochoty. Można ją nazwać także kurwiszonem, która nie myśli, komu daje dupy, i wulgarną, jeśli tylko odważy się powiedzieć prawdę o swoich doświadczeniach związanych z życiem, ciałem i seksem.

Sztuka wyśmiewania i zastraszania kobiet poprzez odniesienie do ich seksualności to bandytyzm, który trzyma w ryzach miliony dziewczyn, żon i matek i każe im na kolanach modlić się o wybaczenie swoich myśli i zachowań przed bogiem, który dziwnym zbiegiem okoliczności nigdy nie jest tak surowy i wymagający wobec mężczyzn, jak wobec kobiet.

W nieustannym szczuciu kobiet za ich wygląd, zachowanie i seks chodzi o kontrolę. Nad Tobą, nad kobietami. Zastraszona, zawstydzona i zdezorientowana kobieta wbrew temu, co nam się wmawia nie jest bardziej moralna czy porządna, jest bardziej potulna. I tak ma być. Na wieki wieków amen.

Celem tego bandytyzmu wobec kobiet jest podniesienie morale narodu za pomocą poniżania i zastraszania kobiet. Poddanie ich „jedynie słusznemu” moralnemu, społecznemu i estetycznemu osądowi mężczyzn. Uczestniczki i propagatorki Czarnego Protestu to najnowsze ofiary tego modelu zastraszania. Także zmasowany atak na Natalię Przybysz ma pokazać innym kobietom, że nie wolno nam zabierać głosu, nie możemy mówić prawdy, nie próbujmy nawet wypowiadać się na temat swojego życia i seksu, bo w przeciwnym razie stracimy wszystko, co mamy: szacunek, wsparcie otoczenia, godność, bezpieczne życie.

W sferze seksualnej strach kobiet przed odrzuceniem jest wszechobecny, potężny i pełni bardzo ważną funkcję: ucisza kobiety, które wiedzą, że nie wolno im wyjść w życiu i w seksie poza to, na co pozwalają im mężczyźni. Własne potrzeby i poglądy są w tym układzie równoznaczne z „niepotrzebnym” wzburzeniem otoczenia. Jeżeli kobieta nie będzie domagała się dla siebie „zbyt dużo” i skupi się na spełnianiu z góry określonej tradycyjnej roli kobiecej, to zasłuży sobie na miano kobiety porządnej, godnej szacunku, moralnej, stabilnej emocjonalnie. Wypieranie się własnych potrzeb i poglądów w zamian za akceptację środowiska to wysoka cena. Życie zamyka się na odczytywaniu i spełnianiu jedynie tego, czego chcą od nich inni. Takie skupianie się na spełnianiu cudzych wyobrażeń na swój temat paraliżuje kobiety.

Strach przed utratą reputacji zamyka usta kobietom w Polsce

Zawstydzanie, wywoływanie poczucia winy i zastraszanie kobiet przez odwoływanie się do naszych zachowań seksualnych niszczy nas.  Powoduje, że kobiety przestają ufać sobie nawzajem, umieszczając się we wrogich sobie obozach: tych porządnych, wypełniających swoją rolę prawdziwej kobiety i zasługujących na szacunek, i tych krzykliwych lafirynd nie zasługujących na nic dobrego, winnych wszystkich złych rzeczy, jakie je spotkały. Mam wrażenie jakby duża grupa pań zamiast miętówek nałykała się podłych kłamstw, że prawo do podejmowania własnych wyborów dotyczących ciała i seksualności to fanaberia niewyżytych bab. I teraz skupiają się na atakowaniu innych kobiet, bo za to dostają brawa od mężczyzn.

Strach przed odrzuceniem, przed tym, żeby nie zostać nazwaną wulgarną, kurwiszonem, ladacznicą oddziela kobiety od siebie nawzajem, a także od własnych potrzeb i praw. Kobiety pod wpływem strachu i lęku przed utratą reputacji w środowisku, w którym żyją nie są szczere w stosunku do siebie ani w stosunku do innych osób w kwestii tego, co naprawdę robią, myślą i czują. Kobiecie w takiej sytuacji trudno określić granice i żądać ich egzekwowania, przez co jest łatwą ofiarą manipulacji i przemocy. Ten rodzaj izolacji wzmaga u kobiet poczucie braku kontroli nad własnym życiem i także bezradności, kiedy ktoś je krzywdzi i zmusza do fałszywych wyborów i decyzji.

Jeśli jakiejś Polce przyjdzie teraz do głowy, że jej potrzeby, jej głos mogą mieć znaczenie w decydowaniu o tym, co będzie dalej z jej życiem i seksem, albo nie daj boże gdyby przyszło jej do głowy wspierać inne kobiety w dokonywaniu wolnych  wyborów seksualnych, to taka osoba powinna już teraz wiedzieć, co ją czeka: wstyd i przemoc. Już teraz wie, co o niej napiszą w gazetach i na portalach społecznościowych, co powiedzą w kościołach, w gabinetach polityków i psychologów, co wykrzyczą jej znajomi i rodzina.

Dlatego tak wiele kobiet milczy. Wiedzą, jaki będzie rezultat konfrontacji, jeśli odważą się powiedzieć prawdę o swoim życiu, swoim ciele, swoim seksie. Z góry odsuwają się w swoje niewidoczne kąty, z których wysuwają się tylko po to, żeby ewentualnie przyprowadzić do porządku inne kobiety. Bo za to nie zostaną zaatakowane, za to nie spotka ich krzywda. Może nawet ktoś je pochwali. Pod warunkiem, że szybko wrócą na swoje miejsce, żeby zajmować się dalej spełnianiem cudzych oczekiwań i dostosowywaniem się do tego, czego chcą i potrzebują od nich inni. A to ciężka praca, nie to co frywolne zabawy z życiem tych wulgarnych dziwek, którym się w dupach poprzewracało!

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (21)
sortowanie: najnowsze/najstarsze
gość

Też jestem kobietą . A to co wypisijecie to bełkot narwanych ludzi .Totalnie egoistycznych A kwestia brzucha.....brzuch twój ale nowe życie to nowy niepowtarzalny człowiek żadna z was nie ma prawa decydować , ....ono nie ma prawa by żyć ! Jedyne co powinnyście zrobić, to nie zajść w ciążę.A pewnie jeszcze nie wiecie, że wszystkie środki antykoncepcyjne zabijają wasze poczęte już dzieci . Jednym słowrm zafundowaliście im pogrzeb w sedesie . Zatem ponosicie odpowiedzialność jako mordercy. A paradoksem jest i nie wàtpię, że bardzo rozczulacie się nad ......zwierzeciem

gość

Wszystkie chcemy mężczyzny -- dobrego, madrego, seksownego, godnego szacunku. Chcemy z nim tworzyć rodzinę, wychowywać dzieci, przeżywać orgazm. Tylko takich panów jest o wiele mniej niż kobiet jakie na nich zasługują. I to nie my na nich trafiamy, a koleżanka

gość

czysta prawda

gość

Manipulacyjny tekst. Pogarda jest, ale nie wobec kobiet, polek, ale wobec histeryczek propaborcyjnych i agresywnych "feminazistek". Jako odpowiedź na to samo, z ich strony. Zadziwia Joanno Twoja wiara w to, że "kobiety", "Polki" to monolit. To błędna imaginacja. Bo większość kobiet świadomie przyjmuje swoją rolę w społeczeństwie w Polsce i z ich strony pogarda, dla wielbicielek skrobanek, jest największa. nie pisz więc o proaborcyjnym promilu procenta "Polki", "kobiety", bo to przekłamanie i nadużycie

gość

Nie chodzi o władzę, chodzi o solidarność i współdziałanie: kobiet z kobietami i kobiet z mężczyznami. Nie chodzi o to, żebyśmy przejęły władzę nad światem i wygenerowały społeczeństwo mężczyzn zastraszonych, słabych, przewrażliwionych, którzy zajmą nasze miejsce, podporządkują się - a my jako panie i władczynie będziemy łaskawie decydować o ich losie. Chodzi o owocną współpracę między płciami, która uwzględni nasze indywidualne potrzeby jako ludzi - ale to moje marzenie - pieśń przyszłości... Mam oczywiście dość patriarchalnego podejścia Kościoła i rządzących. Tego, że podstarzali panowie oderwani od zwykłego, codziennego życia chcą decydować o nie swoim ciele (choć własnego nie daliby tknąć i krzyczeliby, że ich brzuch (choćby piwny) to i ich sprawa i wara komukolwiek od niego). Jestem matką dwójki małych dzieci - już w ciąży z pierwszym zrozumiałam dlaczego jest tak mało kobiet filozofów. Żeby tworzyć filozofię i kulturę trzeba mieć mnóstwo czasu i energii. Ciąża i macierzyństwo nie obfitują w czas i energię dla siebie. Dlatego rozumiem, dlaczego część społeczeństwa miała inne priorytety - ktoś przecież musiał zająć się kolejnym pokoleniem...

gość

ŚWIETNY tekst!

gość

Wspaniały artykuł! Ujęłaś w słowa to dokładnie co ja czuje i myśle. Wielkie dzięki!

gość

BRAWO! Podpisuję się pod tekstem! Kobiety, bądźmy solidarne.
Ala 38 lat

gość

Dziękuję - ubrałaś w słowa dokładnie to co widzę i czego doświadczam jako kobieta - Polka.

gość

Więcej takich kobiet jak Joanna!
Emerytka 66lat

gość

Ależ zdarzają się posłanki, które naprawdę chcą coś fajnego i pożytecznego zrobić, tylko mają za małe poparcie, nas - kobiet. Poza tym są na ogół w partiach, których nie chcemy popierać, bo tam wielu panów, którzy zdążyli już nabroić, albo się skompromitować. Skuteczniejsze wydaje się zaproponowanie partii kobiet, dedykowanej kobietom, frakcja prawicowa i lewicowa i/lub centrowa. Ta, która skuteczniejsza, wygrywa. Tylko nie z typem przywództwa p. M. Gretkowskiej na czele, ponieważ statystyczna Polka mogłaby mieć problemy ze zrozumieniem, o co chodzi. Niestety, tutaj, jak wszędzie, potrzebna osoba charyzmatyczna, mówiąca przystępnym językiem i trafiająca do wielu serc. W dzisiejszym układzie nie mamy szans na przeforsowanie jakiejkolwiek ustawy prokobiecej. Centrowa partia typu PO też odpada, więc właściwie musiałaby rządzić lewica, co jak widać, nie nastąpi prędko.

gość

Też tak myślę. Największy problem w braku solidarności między kobietami. Nawet jeśli ich opinie są szczere i nie wynikają wcale ze strachu przed osądem to niezrozumiałe jest dla mnie to, że podobnie jak mężczyźni roszczą sobie prawo do decydowaniu o życiu innych kobiet. Być może zawiść i bezwzględność wobec innych kobiet czai się w naszej naturze i nic na to nie poradzimy?
Ja jestem przekonana, że to powód dlaczego na tak wielu polach wciąż panuje dyskryminacja. Nie potrafimy się zjednoczyć w sprawach, które nas dotyczą. I choć już tyle kobiet zajmuje się polityką nie zmieniło się nic, bo panie posłanki czy panie premier albo nie mają ochoty zawalczyć o nasze sprawy albo boją się "wychylać" się z niewygodnymi tematami. Wszak najważniejsze to nie stracić głosu wyborców o-nie daj boże-innych poglądach!!!!!

gość

Taką mam refleksję, że wspólne prawa kobiet to jedno, a kobiety kobietom – to drugie. Jak pomyślę czasem o tych kobietach „hej do przodu” zanurzonych w schemacie patriarchalnym, które miałam nieszczęście spotkać na swojej drodze, to dochodzę do smutnego wniosku, że z facetem, pomimo jego wad, jakoś zawsze się dogadam (bez sciągania majtek, żeby nie było!), a z zakompleksioną kobietą z ambicjami – nie da rady, chyba że przeszłaby psychoterapię, ale to może się nie zdarzyć albo trwa latami. Kobiety potrafią być, i często są, bezwzględne w słowach i czynach, okrutne i mściwe. Zawiść wybija się na pierwszy plan. Znam oczywiście mnóstwo fajnych babek, ale w obecnej sytuacji bardzo trudno myśleć mi o „panowaniu” kobiet nad światem, co w teorii byłoby fantastyczne, w praktyce jednak czuję przerażenie. Z drugiej strony jest zagadnienie praw kobiet w sprawach wszelakich, które nie zostało załatwione. Dlatego wydaje mi się, że zdecydowanie ważniejsza w tej chwili jest edukacja kobiet pomiędzy sobą, z naciskiem na wzajemne relacje, bez stawiania jako antagonizm mężczyzn, aby przełamać zawiść i wtedy kobiety będą solidarne w walce o swoje wspólne, a nie jak teraz jednostkowe, prawa. Wtedy będą mogły skutecznie zakładać partie i na nie głosować, potem wschodzić do parlamentów i uchwalać dla siebie korzystne prawa. Może czas już przestać opierać się na mężczyznach, jako wyznacznikach naszej własnej niemocy i braku solidarności, to nie zawsze wina mężczyzn, to pokłosie wychowawcze naszych matek i babć, kobiet.

gość

Jestem stara, mam 70 lat. Podpisuję się pod tym tekstem obiema rękami. Pozdrawiam z szacunkiem. Alicja

gość

Osobiście mam w dupie , co o mnie powiedzą gdziekolwiek. Ale zajęło mi to 50 lat . Brawo za tekst !

gość

To, że większość kobiet daje sobą manipulować, myśli i postępuje tak, jak tego wymagają "prawdziwi katolicy" ma swój początek w naszym wychowaniu. Od najmłodszych lat wmawia się dziewczynkom, jakie muszą być. Że muszą spełniać rolę opiekunki, niańki, służącej, praczki,matki, .... O potrzebach i uczuciach kobiet nie mówi się. To się dzieje w domach, w szkole i w grupach rówieśniczych. Oczywiście największy wpływ mają lekcje religii. Tam jest dopiero pranie mózgu. Zatem zbieramy żniwo decyzji polityków i duchowieństwa, które dokonały się po zmianach ustrojowych w Polsce. Jesteśmy podzielone. Nie dlatego, że kobiety są głupie, nieczułe,... Nie, są podzielone, bo od lat się nimi manipuluje. Niektóre nie chcą swobodnego dostępu do aborcji,uważają, że to złe, że to zabijanie, są temu przeciwne, bo ( tu cytat mojej koleżanki) " te puszczalskie będą się skrobać co miesiąc" ). Trudno będzie się zjednoczyć. Naprawdę trudno. Kobiety potrzebują edukacji. Muszą nauczyć się być asertywne i w końcu zacząć myśleć samodzielnie. Bo na razie powtarzają wyuczone "formułki", które są nam wtłaczane do głowy od dzieciństwa. Naprawdę długa droga prze nami. Mam nadzieję, że zakończona sukcesem. :)

gość

Nie do pomyślenia,że to się dzieje w XXI wieku. Cala ta sytuacja potwierdzxa tylko fakt,że kobieta jest uważana za istote bezmyślną, gorszą, drugiego sortu, nie mającą prawa do niczego, tylko do wykonywania poleceń i poroniowych pomysłów panów iwładców - mężczyzn. To absolutna noerównośc i nioesprawiedliwość społeczna. I nie mówcie mi,że nikt nie powiedział,że będzie sprawiedliwie.
Nie godzę się z takim traktowaniem kobiet, co to maja siedzieć cicho i tylko Kinder, Kueche und Kirche mieć na względzie.

gość

Od dawna wiadomo,że pierwszym krokiem do walki z grupą /jakąkolwiek / jest spolaryzowanie jej. I to się dzieje.Zwarta grupa kobiet zdeterminowanych w walce o swoje prawa jest zagrożeniem w "uładzonym" społeczeństwie, ustalone od wieków miejsca i role faworyzujące mężczyzn są opoką.Polityk wypowiadający słowa o przywilejach ,nie prawach kobiet stawia je tym samym w rzędzie obywateli drugiej kategorii.Zatem mamy miejsce w " gorszym sorcie" i na dodatek w drugim rzędzie.Nic nie znaczy historia,w której niejednokrotnie kobiety wykazały się niejednokrotnie więszym męstwem niż mężczyźni.Myślę,że powstanie Partii Kobiet zmusi społeczeństwo do liczenia się z głosami tych, które ciągną "wózek życia" często w milczeniu ,w pogardzie "swojego pana"

gość

Czy ja już pisałam, że kocham Cię za Twoją mądrość? Jesli nie, wybacz, bo chciałam. Zuzanna Arczyńska

gość

Odmowa współżycia skończy się w katolickiej Polsce wymuszeniem seksu, czyli gwałtem. To się dzieje w polskich domach codziennie i bez strajków. Poza tym większość polskich kobiet wciąż zarabia mniej od swoich mężów, co oznacza uzależnienie finansowe. Więc jak takiej pani przyjdzie do głowy zaprotestować w łóżku, to ma jak w banku koniec kasy. Zakazy, nakazy, wymuszenia i manipulacje to język, który powinien już dawno odejść do przeszłości. Niestety Polska utknęła w martwym punkcie.

gość

Uważam, że jedyną odpowiedzią na agresję emocjonalną i słowną ze strony mężczyzn jest strajk Lizystraty polegający na odmowie współżycia seksualnego. Taki strajk byłby w 100 % skuteczny i doprowadziłby do opamiętania się mężczyzn. Spowodowałby także brak przyrostu naturalnego.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij