niedziela, 22 września 2019

Polskie pieprzenie o równouprawnieniu

Wczoraj spełniłam swoje tradycyjne jesienne marzenie: zawinęłam się w koc, obok przytulnego kaloryfera i mruczącego kota. Kiedy już byłam pewna, że jest mi tak miło i ciepło, że już bardziej się po prostu nie da, sięgnęłam po książkę. Tym razem postanowiłam zaeksperymentować i poczytać coś, po co dawno nie sięgałam – coś z tzw. popularnej literatury kobiecej polskiej autorki. Wybrałam „Irenę” Małgorzaty Kalicińskiej.

Niewtajemniczonym wyjaśniam, że pani Małgorzata jest autorką super hitu pod tytułem „Miłość nad rozlewiskiem”. Byłam ciekawa, jak gra się słowem pisanym na polskich kobiecych sercach. Czytam sobie pod moim kocykiem i czego dowiaduję się już na samym początku tej książki? Otóż przede wszystkim tego, że mamy w naszym kraju pełne równouprawnienie. Przekonanie to wyraża z całkowitą pewnością jedna z głównych bohaterek powieści. Fascynujące nieprawdaż? Trzeba posiadać nie lada pisarską wyobraźnią, żeby pisać jakoby kobiety w Polsce miały już pełną równość z mężczyznami. Wkurzyłam się i odłożyłam książkę, nie będę tego czytać. Wmawianie kobietom, że jest już równość jest podłą taktyką. Ma zmusić kobiety, żeby nie protestowały i nie chciały dla siebie już niczego więcej. To nic innego jak zamykanie kobietom ust: siedźcie cicho, bo wszystko już macie, a pragnienie czegoś więcej jest już tylko i wyłącznie zwykłą fanaberią niegodną porządnej polskiej matki, żony czy kochanki. Czego ci się jeszcze zachciewa, ty niedobra kobieto, przecież masz wszystko, zdają się przekonywać nas autorki „kobiecych” książek.

Wszystko? Uważam, że tzw. równy podział ról to zwykłe pieprzenie. To prawda, kobiety mają więcej swobody w sprawach zawodowych: mogą kształcić się, zarabiają pieniądze i niektórym zdarza się piąć naprawdę wysoko po szczeblach kariery. I super, bo kto ma pieniądze, ten ma władzę, a życie na cudzym garnuszku nigdy nie jest zabawne, nieważne, czy utrzymują nas kontrolujący rodzice, czy szanowny małżonek. Kto płaci, ten wymaga, więc świetnie, że możemy zarabiać i same za siebie płacić (chociaż wciąż w pracy za tę samą robotę mężczyźni otrzymują więcej).

Problem w tym, że chociaż większość kobiet chodzi do pracy, to nie zwolniło nas z tradycyjnej roli gospodyni, matki i opiekunki wszystkiego, co się rusza. Nie ma równouprawnienia, za to jesteśmy w pułapce podwójnych obowiązków w pracy i w domu. I nie jest to wina równouprawnienia, tylko przeklętych schematów, które wciąż dyktują nieuczciwy podział obowiązków. Mężczyźni chętnie dzielą się odpowiedzialnością za utrzymanie rodziny, nadal jednak dom jest domeną kobiety. Kobieta musi więc pracować dwa razy więcej niż facet i do tego siedzieć cicho, bo najważniejsze decyzje i tak w większości wypadków nadal należą do kompetencji tzw. „głowy rodziny”. Takie mamy równouprawnienie. Ten, kto twierdzi, że jest inaczej powinien, sam siedzieć cicho, a nie pod płaszczykiem „fajnej” powieści o kobietach, zaganiać i tak już umęczone i zdezorientowane Polki do kąta.

Dość mam już w polskiej kobiecej literaturze toksycznych, patriarchalno-gastronomicznych schematów, gdzie kobieta znajduje szczęście porzucając wszelką nadzieję na własny pomysł na życie i realizując się w kuchni przy kotletach, szarlotkach, gołąbkach, czy jajecznicach, jakie autorka kolejnej (anty)kobiecej książki każe jej ugotować dla swojego faceta, po to żeby mogła zademonstrować „prawdziwą” kobiecość. Dlaczego kobiecość ma polegać na tym, że robię pyszne ciasta, a nie na tym, że lubię się masturbować i potrafię to zademonstrować przed swoim facetem? Nie dajmy się złapać w potrzask schematów. Jeszcze daleko nam do emancypacji, ale jesteśmy na dobrej drodze. I niech żadnej z nas nie zatrzyma anty-kobieca literatura, bez względu na to, jak dobrze się sprzedaje i jak często pokazują ją w telewizji publicznej.

Na razie kończę, więc z literackimi eksperymentami pod moim ciepłym przytulnym kocykiem i wracam do moich sprawdzonych poradników i książek o seksie – przyjemność z czytania i pożytek o wiele większy.

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (10)
sortowanie: najnowsze/najstarsze
gość

Jak Ci nie pasuje mozesz zawsze zostac lesbijka - bedziesz miec swoj raj.

I wiesz co? Wiekszosc kobiet - tych normalnych, odnoszacych sukcesy i majacych zycie rodzinne - jakos dziwnie uwaza powyzsze poglady za pierdoly, a niektore wrecz - choc miedzy slowami (jak to kobiety) - nazywaja Ciebie i Tobie podobne intelektualnym betonem.

Ale ja rozumiem: wygodnie jest powiedziec - to nie moja wina, ze jestem sama, ze mam spieprzone zycie, to wina MEZCZYZN. I juz lzej, prawda.

Czas dorosnac.

gość

Nie ma równouprawnienia bo chociazby są anatomicznie róznice między kobietą i mężczyzną, nie rozumiem dlaczego niektórym to az tak przeszkadza, czyzby niektóre kobiety zazdrosciły bycia męzczyzną ??? ciekawe dlaczego ??? Ktos tak to poukładał więc ewentualne pretensje do Ktosia a nie na siłe wciskać się w męski swiat. Po jakiego diabła lezie do strazy miejskiej jak nie ma siły ( patrz dzielna strazniczka z Radomia ) itp. Pozdrawiam wszystkie miłe Panie , które nie postradały zmysłów.

gość

Wreszcie głos rozsądku i odwagi. Ja polskiej niby kobiecej literatury nie czytam, bo się nie da. Śmieszy mnie też namolne lansowanie grafomańskich historyjek, jako powieści dla kobiet (myślę tu głównie o Grocholi).
Ma pani rację oburzając się na to niby równouprawnienie. Ja go jakoś nie widzę, patrząc na to, jak wyglądają związki wielu osób. I wmawianie nam, kobietom, że mamy już wszystko to totalna bzdura. Bo przede wszystkim nie mamy pewności siebie - żeby żyć tak, jak chcemy i robić to, co chcemy. A nie to na co skazuje nas nasza (mocno zakorzeniona) tradycja.
Pozdrawiam i gratuluję odwagi w wyrażaniu swoich poglądów.

gość

A może by tu wrzucić listę "sprawdzonych poradników i książek o seksie". Chętnie poczytam coś ciekawego

gość

Cóż ,jakkolwiek większość spostrzeżeń uważam za trafne i podzielam taki ogląd świata to wydaje mi się,że wpadłaś Joanno w pułapkę jaką jest możliwość korzystania i czerpania frajdy z seksu stawiając znak równości między seksem a równouprawnieniem. To uniezależnienie ekonomiczne daje wolność i władzę a nie masturbacja czy to pod kołdrą czy jako demonstracja przed swoim (?) facetem . A taka demonstracja to dla oglądacza jakim jest facet to też duża przyjemność więc co ma do tego równouprawnienie? Znów on dostaje...

gość

"Nie rozumiem skąd to oburzenie, owszem schematy są wciąż żywe, ale to tylko od nas samych zależy czy będziemy się w nie wpisywały, czy nie."
co tu nie rozumieć, chodzi o to, że jak się nie będzie tych schematów wyciągało na światło dzienne i pokazywało jakie są do dupy, to będą nam z każdej strony podawać na tacy śmierdząca kupę, tak jakby to było najprzedniejsze danie, ja tez czytałam Kalicińską i tez zwróciłam uwagę na to, że tak mocno podkreśla, że kobiety wszystko już mają, a nawet, że mają za dużo i stąd ich problemy, to kłamstwo, problemy są stąd, że wciąż mamy za mało, można pisać lekko i przyjemnie i także o gotowaniu, ale nie można kłamać,

gość

Nie rozumiem skąd to oburzenie, owszem schematy są wciąż żywe, ale to tylko od nas samych zależy czy będziemy się w nie wpisywały, czy nie. Co do masturbacji to nie wyklucza ona umiejętności gotowania (jest na to żywym dowodem ) ani odwrotnie gotowanie nie wyklucza masturbacji. Różnica jest, w moim przekonaniu taka, że jedno jest czynnością intymną, co nie znaczy wstydliwą, a drugie nie. Książki M. Kalicińskiej, te które czytałam, są literaturą lekką, łatwą i przyjemną. Bohaterki co prawda nie krzyczą wszem i wobec, że się masturbują, co wcale nie znaczy, że tego nie robią :)

gość

jestem za - link dostałem z fejsa żony ;-)
mąż.

gość

Pani Joanno zgadzam się w całej rozciągłości. Też wolę zaprezentować swojemu chłopakami talenty masturbacyjne niż gołąbki.

gość

Pani Joanno zgadzam się w całej rozciągłości. Też wolę zaprezentować swojemu chłopakami talenty masturbacyjne niż gołąbki.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij