piątek, 19 lipca 2019

O kobietach, które nigdy nie mają dość rozmów o seksie

Lubię seks. Kojarzy mi się z przyjemnością, z intymnością, z wolnością. Konsekwnecją mojego podejścia do tematu jest to, że lubię też o seksie rozmawiać: dzielić się swoimi pomysłami i słuchać, co ciekawego na temat tego, co można odkryć w łóżku mają do powiedzenia inni. Odkąd zaczęłam zaprzyjaźniać się ze swoją seksualnościa, odkryłam, że seks to temat rzeka. Jest jeszcze tyle rzeczy do wypróbowania, tak dużo emocji do przetestowania. Nigdy nie byłam jeszcze wszechwładną dominą, może to pozostanie tylko w sferze moich fantazji, a może ktoregoś dnia... Klapsy to też sztuka, na którą dopiero się otwieram. Zaczyna się sezon na truskawki i ja już kombinuję, jak włączyć te wspaniałe owoce do moich seksualnych doświadczeń. Seks to zabawa, wspaniale jest powygłupiać się w łóżku.

Czasami kiedy zaczynam opowiadać o moim zaciekawieniu sferą seksualną, zdarza się, że słyszę zarzut, że „Ciągle tylko seks i seks, a przecież już wszystko na ten temat zostało powiedziane”. Może muszę kupić sobie aparat słuchowy i mocniejsze szkła kontaktowe, bo ja nie widzę i nie słyszę, żeby wszyscy wokół rozmawiali o seksie (a szkoda, bo otwarta rozmowa to świetny wstęp do udanego seksu). To czego jest dużo w filmach, reklamach i magazynach, to młodociane, wychudzone modelki sugerujące, że mogą mieć ochotę na seks zawsze i w każdych warunkach. Tylko, że jest to przekaz tak samo prawdziwy jak informacja o tym, że pożyczka w Providencie może pomóc ci w trudnej sytuacji finansowej.

Ja nie widzę w mediach informacji na temat seksu kobiet w wieku 40, 50, czy 60 lat +. Nie zauważyłam, żeby podkreślano, jak duże znaczenie dla budowania intymnej bliskości w związku ma radosny seks. Nie widzę podpowiedzi zabaw i gier erotycznych, które pomagają otwierać się na potrzeby obu stron. Nie słyszałam, żeby kobiety były namawiane do eksperymentowania w sypialni i do okrywania tego, co jest dla nich dobre. Wciąż promuje się kobiecość skorojoną na miarę męskich fantazji. Kobieta ma być młoda, zawsze chętna do seksu z partnerem i omdlewająca pod wpływem samej penetracji. Co to ma wspólnego z rzeczywistością? Nic. Tylko wywołuje w nas kobietach poczucie winy, że znowu nie udało nam się sprostać kolejnym męskim fantazjom na temat kobiecości.

Więc kiedy słyszę kobiety, które mówią, że seks to przereklamowany temat, podejrzewam, że sparzyły się na dostosowywaniu swoich potrzeb do męskich fantazji. I bardzo dobrze, że mają tego dość, bo to ślepa uliczka, która prowadzi prosto do tego, że seksualność kojarzy się tylko i wyłacznie z rozczarowaniem, zamiast z radością i budowaniem intymnej więzi w związku. Tylko, że zamiast odcinać się od seksu w ogóle (co jest niemożliwe, bo czy nam się to pdoba, czy nie, wszyscy jesteśmy istotami seksualnymi), lepiej skupić się na odkrywaniu tego, co jest dla nas kobiet dobre, co nam sprawia przyjemność, na co my same mamy ochotę.

Świadome swojego prawa do przyjemności, będziemy wybierały sobie takich partnerów, których interesują także nasze potrzeby, którzy razem z nami będą chcieli wypróbowywać rzeczy odmienne, nowe, którzy nie będą oczekiwali od nas wyłącznie zaspokajania ich potrzeb, ale z radością zajmą się realizacją również naszych, kobiecych pragnień. Nie wypierajmy się więc swoich kobiecych pragnień i zamiast uciekać przed seksem, odróżniajmy seksualność skrojoną na miarę męskich fantazji, od tej która służy obu stronom w związku. Kiedy kobieta uwierzy w swoje prawo do dobrego jej traktowania i do udanego i radosnego seksu, wtedy nigdy nie ma dość tematu seksu :).

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (14)
sortowanie: najnowsze/najstarsze
gość

Ja lubie dużo rozmawiac i nie mam z ta sferą życia problemu. Po prostu uważam, ze dzielenie się wrazeniami jest fajne!

gość

Trochę za dużo seksu na portalu. Monotematyka. Może tak jakieś inne tematy damsko-męskie.

gość

Jedne mówią o seksie, inne nie. To indywidualna sprawa każdej z nas. Jednak, czy zbyt częste mówienie o tej sferze naszego życia nie śwadczy o tym, że nie dzieje się w niej najlepiej, ze mamy z tym jakiś problem.

gość

To, że temat seksu jest ważny, świadczy ta rozmowa portalowiczek. Ileż tu emocji.

gość

Trzeba rozmawiać i się uczyć od siebie. Fajne jest spotkać w małym kobiecym gronie, najlepiej przy winie, wtedy język się sam rozwiązuje i można dowiedziec sie wielu ciekawych rzeczy. Że jedna lubi jak facet ma małego, inna dużego a kolejna krzywego :) Że któraś lubi krzyczeć, któraś uwielbia na stojąco od tyłu a inna polubiła bardzo seksi bieliznę. I wiele wiele innych tematów. Tylko się inspirować! :)

gość

kobiety, które przyznają się, że lubią seks są "be", tak to juz jest w naszym kraju, skąd ja to znam :( tak dobrze jest czerapać zadowolenie z siebie tylko dlatego, że udaję, że seks mnie nie dotyczy i "głosno o tych rzeczach nie rozmawiam" jeśli hipokryzja kogoś uszczęsliwia to pani, którą martwia "trudne czasy" musi być bardzo szczęśliwą, smutne,

gość

Nastąpiły okropne czasy. Wszystko jest na sprzedaż, intymność również. Seks stał się produktem marketingowym. Pelno go w reklamach płatków sniadaniowych, dezodorantu i proszku do prania. Teraz jeszcze ten nieszczęsny tekst redaktorki, by o seksie rozmawiać na forum publicznym i być z tego dumnym. Ogarnia mnie przewrażenie, że inni wbrew mojej woli wchodzą z buciorami do mojej sypialni. To prawie jak Wielki Brat. Dojdzie do tego, że zaczniemy być obserwowani w alkowie i punktowani , czy odpowiednio uprawiamy seks. Chore!

gość

nie zgadzam się z twierdzeniem, że o "o seksie trzeba rozmawiać, ale tylko z partnerem", to robi z seksu jakiś tajemniczy, wstydliwy temat, o którym mozna dyskutować tylko wtedy, kiedy okna sa zamkniete, a drzwi zaryglowane, jak w tej sytuacji się wyluzować? a po za tym, kiedy urodziłam dziecko byłam na poczatku bardzo zestresowana mamą, ciagle dręczyło mnie poczucie, że wszyscy wokół świetnie dają sobie radę, tylko ja ciągle robię coś nie tak jak trzeba, zaczęłam kontaktować się z innymi mamami, rozmawiałyśmy o wszystkim, to było cudowne - dowiedzieć się, że każda z nas się zmaga z jakimiś problemami, ale tez każda z nas ma swoje małe zwycięstwa, mysle, że takie rozmowy w kobiecym gronie o seksie mogłyby mieć podobną terapeutyczną wręcz moc - można by dzielić się podpowiedziami, opowiadać sobie o doświadczeniach, które nas wzmacniają i tych, które nas martwią, mogłybyśmy nawet spierać się ze sobą, ale też zgadzać:) to mogłoby być ciekawe

pomysł ze spotkaniem, odczytywaniem tekstów i rozmową w babskim gronie bardzo mi się podoba, chętnie bym się przyłączyła:)

gość

Zagadzam się o seksie trzeba rozmawiac ,ale z partnerem a nie na ulicy ....czytając artykuły pani JK mam wrażenie ,że traktują one o jakiś skrajnościach.Dla mnie seks jest wazny ,jest bardzo przyjemny i
jestem otwarta na nowe doświadczenia ale również szanuję prywatnośc swojego związku i dlatego nie bedę o tym rozprawiać na forum...

gość

O seksie nie powonno się mówić, tylko go uprawiać.

gość

A może zorganizujmy jakieś sympatyczne spotkanko, żebyśmy mogły nagadać się do woli, podzielić wrażeniami, obdarzyć poradami? Połączone z odczytami tekstów Pani Joanny.:-)

gość

SEks jest ważny, ale nie najważniejszy. Osoby, które dużo o nim mówią, albo mają problem z tą sferą życia, albo mają kompleksy, albo są erotomanami gawędziarzami.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij