sobota, 25 maja 2019

Nienormalna Polka, która lubi seks

Niedawno spotkałam się z opinią, że Polki nie lubią seksu. Moją pierwszą reakcją było oczywiście oburzenie: „Jak to nie lubią seksu? Lubią! Na przykład ja – jestem Polką i lubię!”. I parę innych fajnych dziewczyn i kobiet, które spotykam w LoveStore.Barbarella.pl, one też lubią.

Jednak trzeba przyznać, że kobiet, które lubią seks jest wciąż w Polsce za mało. Siła stereotypów działa na korzyść tych, którzy odmawiają kobietom prawa do czerpania radości ze swojej seksualności. Wciąż poświęcanie się w łóżku i wyrzekanie się potrzeb erotycznych przez kobiety jest dużo popularniejsze i spotyka się z większym zrozumieniem w narodzie niż ochota na zabawę, rozpieszczanie się i pozwalanie sobie na więcej.

Seks nie jest potrzebny porządnej polskiej kobiecie

Dajemy się omamić stereotypom, według których jak powszechnie wiadomo: seks nie jest najważniejszy w życiu kobiety (czytaj – w ogóle nie jest ważny), wiąże się z nim więcej problemów niż przyjemności, sprowadza kobiety na złą drogę. Stereotypy mają ogromną moc, wszyscy je znają i rozpoznają, stąd też łatwo się z nimi utożsamiać. Dlatego kobieta, która uważa seks za mocno przereklamowaną rozrywkę, to nasz narodowy standard. Zawsze znajdzie zrozumienie i oparcie w wyrzekaniu się swojego prawa do przyjemności. W przeciwieństwie do tej, której przyjdzie ochota na eksperymentowanie i poszukiwanie radości ze swoich erotycznych doświadczeń.

Na każdym kroku odstrasza się kobiety w Polsce od seksu. Na przykład tym, że jeśli zacznie za bardzo interesować się „tymi sprawami”, to zostanie seksoholiczką. Media bardzo martwią się seksoholikami. Oczywiście w każdej dziedzinie zdarzają się patologie, więc są także ludzie, którzy nie radzą sobie ze swoją seksualnością. Jednak już od kilku lat prowadzę spotkania dla kobiet na temat seksu, oraz butik z gadżetami erotycznymi dla kobiet i dla par. Każdego dnia spotykam się z różnymi kobiecymi historiami, to są setki różnych seksualnych ścieżek. Nie spotkałam się jeszcze ani razu z seksoholiczką. Za to niemal każdego dnia rozmawiam z kobietami, które tęsknią za radosnym, przyjemnym seksem. Takim, który podąża za ich własnymi pragnieniami, który relaksuje i pomaga zaakceptować swoje ciało i zrozumieć swoje potrzeby. Jednak nie tylko brak im wzorców i podpowiedzi, jak miałyby zatroszczyć się o siebie w łóżku. Czują się napiętnowane, wmawia im się, że ich pragnienia to zbędne fanaberie, bez których spokojnie może obyć się porządna (niestety nie od słowa pożądać) Polka, która satysfakcji i radości powinna szukać w zaspokajaniu potrzeb swojego męża, rodziny, wypełnianiu społecznych ról, a nie w erotycznych igraszkach.

Dążenie do orgazmów wyzwala kobiety, a kto by potrzebował wyzwolonej Polki? Bardziej potrzebna jest taka, która zawsze jest gotowa schować swoje potrzeby głęboko w kieszeń i zająć się tym, czym powinna, czyli obsługiwaniem innych. Zarówno w sypialni, jak i po za nią. Wciąż kobietom nie daje się cienia szansy na szczere zaakceptowanie i polubienie swojej seksualnej strony życia.

Perfekcyjna pani domu nie brudzi się seksem

Nielubienie seksu ma swój początek w tym, że wciąż ogranicza nas fałszywe przekonanie, że seks nie jest ważny w życiu, szczególnie w życiu kobiety, a nadmierne doszukiwanie się w nim przyjemności świadczy o tym, że coś z nami jest nie tak. Szkoda, że tak wielu ludzi w naszym kraju, zarówno kobiet, jak i mężczyzn, dało sobie wmówić, że seks to grzech. Przecież seks zbliża ludzi, to sposób na budowanie bliskości, zbliżanie się do siebie, wspólną zabawę i radość. Pomimo tego seksualność przedstawiana jest jako coś, co nie zasługuje na wysoką pozycję na liście naszych priorytetów, bo są przecież „ważniejsze” sprawy. Jakież to są ważniejsze sprawy w naszym życiu od seksu? W wielu domach na przykład skopanie ogródka, godzinne przygotowywanie kolacji, odkurzanie i szorowanie podłogi. Nie twierdzę, że należy tylko siedzieć w sypialni i niczym innym się nie zajmować, ale nie dam sobie wmówić, że to jest normalne, że na kilkugodzinne celebrowanie przygotowanie kurczaka w sosie słodko-kwaśnym mamy czas, na oglądanie kolejnego odcinka Mam talent czy innego show, również mamy czas, na godzinną rozmowę przez telefon z koleżanką z pracy także, a na seks nie. Nigdy was nie dziwiło, że w naszym kraju pieczenie kurczaków wygrywa z seksem? Może przyjąć opcję, że ja czegoś nie wiem o pieczonym drobiu. Albo, że pod sztandarem wyzwolenia i nowoczesności kryje się wciąż brak wiedzy i umiejętności radzenia sobie z tematem seksu. Perfekcyjna pani domu nie brudzi się seksem.

Moje potrzeby nie są takie ważne

Dobry, radosny seks polega na tym, że poświęcamy uwagę swoim potrzebom, przyglądamy im się i dajemy sobie pozwolenie i prawo do robienia rzeczy, na które my same mamy ochotę i które są dla nas dobre i przyjemne. Takie podążanie za swoimi pragnieniami, zamiast skupiania się na zaspokajaniu potrzeb swojego partnera, to dla wielu kobiet w Polsce nowość i trudność. Wyuczono nas nie oczekiwać dla siebie zbyt wiele, a satysfakcję czerpać z tego, że to innym, a nie nam jest dobrze. Polki są niedoświadczone w stawianiu wymagań, w oczekiwaniu czegoś dla siebie zarówno w sypialni, jak i po za nią. Trudno cieszyć się seksem, który nie podąża za naszymi własnymi potrzebami, więc kobiety nie cieszą się. Jeżeli coś nie sprawia nam przyjemności, to zaczynamy tego unikać. To bardzo logiczna zależność. Szkoda, ze w tak niewielu polskich sypialniach pamięta się o tym, że w seksie chodzi o przyjemność, ale nie tylko partnera.

Romantyczno-pornograficzny model miłości

W większości polskich sypialń pary kochają się tak jak w filmach romantycznych i pornograficznych. Oba te gatunki filmowe sprowadzają kobiecość do roli otworu, który ma sprawiać przyjemność mężczyźnie. Kobiecie do seksu ma wystarczyć penis w wzwodzie wsuwany w różne miejsca na jej ciele. To model seksualności wygodny dla wielu mężczyzn: facet ma mieć satysfakcję gwarantowaną, a kobieta ma nie oczekiwać zbyt wiele dla siebie. Zgodnie z tym romantyczno-pornograficznym wzorem miłości jak Polska długa i szeroka w sypialniach przyjmujemy wystudiowane pozy, przybieramy poważne miny i robimy to „tak, jak trzeba”. Bez żadnych wygłupów, bez uśmiechu, bez zabawy i bez igraszek. Statecznie, przewidywalnie, nudno i bez wychylania się poza długość penisa. To jego wielkość i szerokość nas prowadzi, a nie otwartość, radość i przyjemność. I potem dokuczliwy brak zrozumienia wśród kobiet, o co chodzi z tym seksem. Jest jaki jest, bo przecież szału nie ma. Nie ma i nie będzie, jeśli ważniejsze jest wypełnianie roli porządnej kobiety niż kochanki, która nie boi się swoich pragnień.

”To ja ci nie wystarczam!?”

W naszym kraju kobieca seksualność wciąż postrzega się jako coś, co ma służyć przede wszystkim męskiej przyjemności. Powszechnie uważa się, że kobieta jest po to, żeby swoim zachowaniem i ciałem zaspokajać męskie fantazje. Ale my kobiety także mamy swoje własne potrzeby i marzenia. Jednak stwierdzenie: ”Lubię seks, ale nie chcę z tobą takiego seksu, który nie daje mi przyjemności” to wyzwanie dla kobiety, nauczonej, żeby zadowalać innych. O wiele łatwiej udawać, że w ogóle nie chce się seksu niż wyjaśniać swoje prawo do przyjemności w łóżku z partnerem. Tym bardziej, że otwarcie się w kwestii swoich potrzeb naraża nas na szybką i ostrą krytykę. ”To ja ci nie wystarczam?”, „Wolę kiedy jesteś naturalna”. „Po co te wszystkie udziwnienia, żadna przed tobą się nie skarżyła”. „Ty jakaś niewyżyta jesteś” – te bardzo przewidywalne reakcje ograniczają i kastrują kobiety w całym kraju. Próby uporania się z poczuciem zranienia rozbuchanego męskiego ego czy nadąsania mogą być wyczerpujące.

Odpowiedzią na tą sytuację nie może być udawanie, że seks nie ma znaczenia dla kobiet. Zamiast wzmacniać stereotypy powinniśmy uznać prawo kobiet do odkrywania złożoności własnych pragnień seksualnych. I uczyć mężczyzn, że kobieca seksualność należy tylko do kobiet.

I na koniec chciałabym przypomnieć o czymś, o czym w naszym kraju wciąż się zapomina, że seks to przyjemność, a nie dowód naszej poprawności, czy moralności. A wszystkie panie chciałabym zachęcić do tego, że jeżeli doszukiwanie się radości w seksie jest traktowane jako coś nienormalnego, bądźmy kochane nienormalne.

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (5)
sortowanie: najnowsze/najstarsze
gość

Każdy Twój artykuł sprowadza się do tego samego, tylko z innym nagłówkiem. Nawet powyższym tekście sto razy powtarza się jeden motyw, o tym żeby robić "to" tylko dla siebie. Wystarczyło napisać raz czy dwa. A nie klepać co drugie zdanie do znudzenia. Ogólnie strona mi się podobała, ale za bardzo zalatuje feminizmem. Wiadomo, że dla autorki to interes, musi wpłynąć na myślenie ludzi i zdobywać/manipulować klientów, ale trochę umiaru by się w tym wszystkim przydało. Pozdrowionka

gość

Fajnie, że ktoś zwraca uwagę na to, że seks jest czymś normalnym. Trzeba to uświadamiać, szczególnie młodym kobietkom, które dopiero zaczynają swoje życie seksualne i nie są świadomie swojej kobiecości. Sama wychowana zostałam w poczuciu, że 'to' jest grzechem, nie dotyczy mnie i ogólnie nie powinno się afiszować ze swoją seksualnością, jakkolwiek pojmowaną. Smutne jest to, że sama tak późno uczę się tego, czym jest kobiecość i kim ja właściwie jestem. Mimo, że wydaje mi się, że nie mam problemu z mówieniem o seksie, ciągle muszę przekonywać samą siebie, że nie robię nic złego, że to co myślę nie jest jakimś zboczeniem, że nie jestem nimfomanką.
Potrafię powiedzieć o tym, że moim zdaniem seks jest fajny, że się masturbuje i że oglądałam kilka razy w życiu filmy porno. Przez to, że potrafię to powiedzieć, jestem postrzegana za 'niewyżytą dziwkę'. Dziwkę - mimo, że jestem 19-letnią dziewicą i właściwie nie miałam bliższych kontaktów z facetami. I chyba to jest najsmutniejsze.

gość

Kto wymyśla te teksty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

gość

jeden z fragmentów Pani tekstu pasuje do mnie "o wiele łatwiej jest udawać, że sie nie chce seksu, niz wyjasniac..." ja z ojcem.mojego dziecka wojuje o prawo do swojej przyjemnosci, jednak w obecnej sytuacji juz nie laczy nas nic. ale od zawsze on uwazal, ze dlaczego ma sie strac skoro ja nie dojde tak czy siak, on mnie popiesci, pomasuje a pozniej ja go obsluze. a gdy odmawialam tego wtedy on potrafil sie obrazic... rozmowy na temat seksu nie.istnialy, bo moje tlumaczenia nie trafialy do niego i kompletnie.je ignorowal. (przepraszam za znaki interpunkcyjne):)pozdrawiam

gość

O jaka ja niemoralna jestem... Uwielbiam seks! Mąż również :) Próbujemy rożnych rzeczy, raz ja coś zaproponuje, raz On. Jak nam się spodoba to do tego wracamy, jak nie to "wyrzucamy do kosza" - dosłownie i w przenośni ;) Kochamy się często, kilka razy w tygodniu, bywa ze codziennie. My jesteśmy zadowoleni, ale faktycznie w Polkach jest to wszystko, o czym jest w tekście. Moje znajome jak narzekają na swoje pożycie i proponuje im spróbować czegoś nowego, np czegoś co ja już "testowałam" to niemal się oburzają. A to, ze kochamy się z Mężem tak często jest odbierane jako moja niemoralność właśnie. No właśnie: moja. Męża nikt o to nie posądza.
A jak ja mówię do Męża:"oj trzeba posprzątać, a mnie się nie chce...." Mąż odpowiada "to nie patrz". No ale jak mam nie patrzeć? I wtedy np zanosi mnie do sypialni i już mi bałagan w ogóle nie przeszkadza... Przynajmniej przez jakiś czas... ;)
O jak ja bardzo bym chciała, żeby takich sklepów jak Barbarella i takich osób jak Pani Joasia było w Polsce więcej...(a szczególnie gdzieś bliżej mojego miejsca zamieszkania ;P ).
Pani Joasiu kibicuje Pani od początku i uwielbiam czytać tutejsze artykuły, a jeszcze bardziej jak wypowiada się Pani w mediach. Niech Polki Panią usłyszą! Bądźmy niemoralne ;)

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij