niedziela, 22 września 2019

Moda na dziecko

Niedawno przeczytałam, że Alanis Morissette urodziła syna. Kolejna szczęśliwa gwiazdo-matka. Rodzenie dzieci jest trendy od dobrych paru lat i już nawet najstarsi paparazzi nie pamiętają, od kogo to prokreacyjne szaleństwo się zaczęło: może od nagiej Demi Moor z brzuszkiem na okładce Vouge? Może od Madonny, która naście lat temu urodziła Lourd? Jakby nie patrzeć, modnie jest mieć dzieci i wiele kobiet (i dzieci) padło już ofiarą tej mody.

Szczerze – to od informacji, kto znowu jest w ciąży robi mi się już niedobrze. Jest czy nie jest, jego problem. Jeśli już, to bardziej interesuje mnie, kto się po urodzeniu tymi dziećmi zajmuje? Wobec wszechobecnego zachwytu medialnego nad kolejnymi narodzinami, ja nigdzie nie znajduję informacji, co po narodzinach dzieje się z tymi dziećmi. Taka Bachleda Córuś też była w ciąży, a potem nie była już, ale za to była na wakacjach z facetem, ale już bez dziecka. Więc co oni zrobili z tym noworodkiem? Podrzucili jakiejś całodobowej Mary Poppins? To po co im w ogóle było to dziecko? Podobno nie można być trochę w ciąży i trochę nie być. Kiedy patrzę na tzw. znane pary, to widzę, że niektórzy zachowują się jakby mieli dziecko i jakby go nie mieli. Na tle kolejnych modnych mam światełkiem w tunelu wydaje się być Paris Hilton, która póki co, do zdjęć woli po prostu pozować z pieskiem, zamiast z kolejnym dzieckiem.

Decyzja o powiększeniu rodziny to moim zdaniem na tyle poważna sprawa, że powinno się ją podjąć po, delikatnie mówiąc, bardzo głębokim namyśle i w obliczu bycia już gotowymi dosłownie na wszystko, a nie pod wpływem mody i dlatego, że wszyscy tak mają. Mam ostatnio na pokładzie oprócz dziecka jeszcze kota i już jest problem. Nie nadążam z głaskaniem obu stworzeń. Dziecko mi wypomina, że jestem bardziej miła dla kota, a kot jak tylko usiądę, to wskakuje mi na kolana i żal serce ściska go ciągle zrzucać. A czymże jest moje niewielkie stado stworzeń w porównaniu z taką Angeliną Jolie? Ona ma chyba z piątkę dzieci i wciąż gra w nowych filmach. Więc jak wyrabia z głaskaniem każdego na czas? Ja bym nie wyrobiła. Dlatego nie wzruszają mnie opowieści o brzuszku jakiejś celebrytki i nie dam też sobie wmówić, że kolejne dziecko, to jest coś, czego mi do szczęścia brakuje. Jakbym zdobyła numer całodobowej Mary Poppins, która zgodzi się otrzymywać niewygórowaną pensję w złotówkach i za kilka lat odda mi moje dziecko w postaci nie pyskującej i patrzącej na swoją matkę (czyli mnie) z zachwytem i miłością, to proszę bardzo. Wtedy mogę rodzić, ale do tego czasu nie dam sobie wmówić, że można trochę mieć dziecka i trochę go nie mieć. Kto chce mieć dzieci i jest gotowy na życiowe rewolucje, niech ma ich szczęśliwie jak najwięcej, a kto nie chce, niech sobie spokojnie odpuści i żyje radośnie tak, jak żył do tej pory.

Joanna

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (3)
sortowanie: najnowsze/najstarsze
gość

Pani redaktor i takie błędy...

gość

Jestem młodą mężatka i szczerze od kiedy wyszłam za mąż, każdy kto mnie spotka od razu zerka na brzuch. Towarzyszy temu zazwyczaj dwuznaczny uśmiech i pytanie w stylu "coś już rośnie?". Mam ochotę odpowiedzieć, że tak, rośnie - poziom głupoty u osób które je zadają.
Odnoszę czasem wrażenie, że w polską tradycję jest wpisane wychodzenie za mąż celem pomnożenia DNA. Nie z miłości. Nie bo się tego chce. Ale tylko i wyłącznie po to, aby zaludniać Ziemię. Jeśli ktoś jest podatny na takie komentarze i niczym nie uzasadnione zainteresowanie cudzą macicą, to może powoli i systematycznie zacząć popadać w przekonanie, że już - natychmiast, musi zajść w ciążę. Nawet jeśli tego nie chce. Nawet jeśli nie czuje takiej potrzeby.
Presja mam, cioć, sąsiadów, babć, bywa czasami tak mocna, że kobiety rodzą dzieci, a potem zauważają, że to nie jest rola ich życia i można było jeszcze trochę poczekać. Że choć kochają bezgranicznie swoją pociechę, nieco tracą siebie i oddalają się od swoich marzeń, planów, celów.
Nieszczęśliwa matka, to nieszczęśliwe dziecko. Ważne aby mieć je z tym kogo się kocha. Ważne też aby pamiętać, że sex czasami kończy się ciążą i zainwestować w zabezpieczenie jeśli nasze łóżkowe sprawy są frywolne i z kim tylko chcemy.
pozdrawiam
ostrepioro.blog.onet.pl

gość

Demi Moore oraz Vogue Pani redaktor, a także Bachleda-Curuś, proszę oddawać teksty do korekty, jeśli jest Pani "redaktor" na bakier z ortografią!

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij