niedziela, 15 września 2019

Majówka nad rozlewiskiem, czyli jaka jest szansa, że spotkasz faceta, który będzie wiedział, jak ciebie zaspokoić


Ellen von Unwerth lingerie photoshoot

No to długi weekend mamy zaliczony, można spokojnie wrócić do pracy. Moją majówkę zaliczam do udanych: słońce, jezioro, las, był czas na sen i ochota na seks. Czegóż można chcieć więcej?

W czasie weekendowych wędrówek po Polsce wpadały mi też w ręce różne książki. Miedzy innymi spędziłam jeden wieczór z książką pod tytułem „Dom nad rozlewiskiem”. Tytuł dosyć znany, bo nawet serial w telewizji powstał na podstawie tej historii. Ja szanuję dobre czytadła i nie uważam, że każda książka musi przewietrzać światopogląd i zmuszać do rewizji poglądów na człowieka i kosmos. Czasem dobrze jest poczytać po prostu o tym, że ktoś traci pracę, ale po chwilowej traumie odnajduje jeszcze lepszy pomysł na życie, pieniądze i seks. Nie przeczytałam całej książki. Zatrzymałam się na opisie romansu z pracy, kiedy to nasza bohaterka ląduje w ramionach sympatycznego kolegi z biura i on wie, jak ją dotykać, pieścić, całować i w ogóle o jej ciele wie wszystko. Taaak, szczęśliwe zbiegi okoliczności się zdarzają, jednak zdając się tylko na nie, mamy szanse na udany seks mniej więcej takie, jak na zobaczenie papieża w barze z karaoke. I to był koniec mojej przygody z lekturą „Dom nad rozlewiskiem”.

Uważam, że dużo lepszym sposobem od „szczęśliwego trafienia na mężczyznę, który wie, jak zaspokoić kobietę”, jest bycie swoją własną ekspertką w kwestii tego, co na mnie działa, a co nie. Wkroczenie do krainy zabawek erotycznych dało mi mocne przekonanie, że to ja, kobieta, sama jestem odpowiedzialna za swoje życie erotyczne. Oczywiście ważna częścią tego życia jest to, jakich facetów zapraszam do swojego łóżka i kogo wybieram na swojego partnera. Ale nie tylko to. Bycie specjalistką w dziedzinie swojej własnej, kobiecej seksualności ani dla mnie, ani – jak sadzę – dla nikogo innego nie jest sprawą łatwą. Mam na swoim koncie spore postępy, ale wciąż przede mną dużo do zrobienia jeśli chodzi o odkrywanie i nazywanie tego, czego pragnę. Nauczyłam się odróżniać fakt bycia pożądaną od sytuacji, kiedy to ja pożądam kogoś. Nauczyłam się, że błądzenie jest rzeczą ludzką: robiłam rzeczy (i pewnie nie raz jeszcze zrobię), przez które czułam się potem źle, ale wiem, że to nie oznaczało, że spróbowanie tego było czymś złym, jeżeli tylko kierowała mną ciekawość, a nie presja, strach czy przymus. Nauczyłam się, że bezpośrednia komunikacja jest najlepszą metodą, nawet jeśli to wydaje się w danym momencie trudne i niezręczne.

Gorąco namawiam, żebyście nie czekały, aż traficie na mężczyznę, który będzie znał lepiej wasze pragnienia i potrzeby od was samych, bo po prostu można się nie doczekać. Zamiast tego warto za pomocą masturbacji zaprzyjaźniać się ze swoim ciałem. Snuć fantazje erotyczne: na przystankach, na ławkach w parku, w kolejce do dentysty, w pociągach, samochodach, autokarach i samolotach, tworzyć obrazy sytuacji erotycznych, na jakie miałybyście ochotę. Czy spodobałoby wam się muskanie piórkiem od stóp do głowy, czy bardziej kręci was skórzana packa na wypiętej gołej pupie? Myślałyście kiedyś o tym, żeby do eleganckiej kolacji zasiąść w samych szpilkach i nakładkach na sutki? W jakim miejscu na mapie waszego ciała ukryłybyście czekoladki, które on musiałby wylizywać swoim mokrym językiem? Czy chciałybyście być przykute do łóżka i całkowicie uzależnione od jego woli?

A kiedy tylko nadarzy się odpowiednia okazja, wykorzystujcie swoje pomysły! Jeśli uda się odrzucić wstyd i strach przed odrzuceniem, można zacząć budować seksualne życie skrojone na naszą własną miarę, takie które rzeczywiście do nas pasuje. Można to robić i wielkim mieście i małym domku, nawet w takim nad rozlewiskiem. I już z samego rozpoznawania swoich pragnień można zrobić radosną i podniecającą przygodę.

Joanna

FOTO: ELLEN VON UNWERTH VIA SADDYBLUE.ONSUGAR.COM

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (3)
sortowanie: najnowsze/najstarsze
gość

nie wierzę, że można zbudować bliskość z partnerem bez otwartego podejścia do seksu, bez poczucia, że jeśli chcę coś zrobić w sypialni, to mogę spróbować, przed seksem i tak nie da się uciec;) więc chyba lepiej cieszyć się nim i odkrywać go - solo i wspólnie:)

gość

Czy seks jest naprawdę najważniejszy? Chyba liczy się bliskość z partnerem.

gość

Zaczynam się zastanawiać dlaczego ostatnio bestsellerami stają się książki, w których historię buduję się na mitach? Chociażby ten "Dom na rozlewiskiem" czy "Zmierzch", gdzie ciągle serwuje się same absurdalne zdarzenia rodem z Harlequinów. To troszkę... przerażające.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij