środa, 13 grudnia 2017

„Gwałt zdarza się częściej niż leworęczność, alkoholizm i ataki serca” - Naomi Wolf

Zmuszanie kobiety do seksu, którego nie chce lub na który nie czuje się gotowa to gwałt. Jednak wciąż pokutuje przekonanie, że tym słowem można nazywać brutalny napad w ciemnej uliczce, ale już nie przemoc seksualną na randce.

Sąd w Szwajcarii ogłosił przełomowy wyrok. Nazwał gwałcicielem mężczyznę, który w czasie odbywanego za zgodą obu stron stosunku, usunął prezerwatywę nie informując o tym swojej partnerki. 47-letni Szwajcar poznał partnerkę dzięki aplikacji randkowej Tinder. Umówili się na seks. Kiedy było już po wszystkim, kobieta zorientowała się, że partner niepostrzeżenie zdjął prezerwatywę. Przed sądem kobieta udowodniła, że nie zdecydowałaby się na stosunek bez zabezpieczenia. Mężczyzna został uznany winnym gwałtu. Sąd skazał go na rok więzienia (w zawieszeniu). Prawnik ofiary podkreśla, że jest to pierwszy tego rodzaju wyrok w Szwajcarii.

Kiedy przeczytałam informację o tym zdarzeniu, pomyślałam o setkach innych gwałtów, których kobiety doświadczają każdego dnia, które nigdy nie zostaną nazwane tym słowem i których sprawcy będą czuli się całkowicie bezkarni do końca swojego życia. Pomyślałam o podłych doświadczeniach kobiet, które znam, wśród których ja sama nie jestem wyjątkiem. O przypadkach, które nieustannie nazywa się „seksem”, pomimo tego, że z zabawą dla przyjemności, za obupólną zgodą dwóch dorosłych osób niewiele mają wspólnego. Pomyślałam o przyzwoleniu na gwałcenie kobiet i o tym, jak jesteśmy osamotnione, kiedy doświadczamy złych rzeczy w sferze seksualnej.

Stosunek po tym, jak dziewczyna mówi 20 razy „nie” nie można nazwać seksem!

Zgodnie z obiegową opinią gwałt to napad. Dla ofiary „najlepiej” żeby została przy tym jeszcze skatowana, wtedy nikt nie będzie miał wątpliwości, że doświadczyła przemocy. Jeśli znała sprawcę, poszła z nim do mieszkania, całowała się, to według powszechnie obowiązującej brudnej logiki mogła się „spodziewać”, że on będzie chciał od niej seksu. Tylko czy stosunek po tym, jak dziewczyna mówi 20 razy „nie” i na koniec zgadza się wystraszona i zmęczona ignorowaniem jej prośby, można nazwać seksem? Znam wiele dziewczyn i kobiet, które w sytuacji seksualnej czują się jak porwane przez rwącą rzekę: płyną, ale nie mają kontroli nad tym co się z nimi dzieje. Są we władzy mężczyzny jak w kleszczach. Przemoc seksualna jest ignorowana, traktowana jako coś, co przydarza się „rozrywkowym dziewczynom”. Ogromna część gwałtów zostaje zamieciona pod dywan, nawet sama kobieta nie potrafi nazwać dlaczego po tej „randce” czuje się źle. Wciąż postrzegamy seks jako coś, co na pewnym etapie bliskiego spotkania, czy związku mężczyźnie po prostu się należy i nie uchodzi robić wokół „tej sprawy” za dużo szumu, bo w końcu „nikomu nic się takiego strasznego nie stało”. Jest ogromne społeczne zrozumienie i przyzwolenie na wymuszanie seksu, na manipulowanie tak, żeby przymusić do stosunku. A jeśli już szukamy winnych, to jest nią… kobieta. Bo mogła „pomyśleć”, zanim z nim poszła.

Nie ważne co robicie, liczy się to, czy obie strony się na to entuzjastycznie zgadzają

Powiem teraz coś, co jest bardzo ważne, otóż o seksie możemy mówić tylko wtedy, kiedy druga strona też tego chce, a nie wtedy, kiedy nie ma możliwości albo już nie potrafi się wycofać. Seks to działanie, które jest podejmowane wspólnie z kochankiem lub kochanką, a nie w opozycji do niej czy do niego. Każda forma kochania się jest w porządku, dopóki jest na to zgoda obu stron. Chciałabym, żeby świat chciał i potrafił stanąć po stronie krzywdzonych seksualnie dziewczyn i kobiet. Żeby zmienił się stosunek do tego co jest, a co nie jest przemocą seksualną. Zamiast powtarzać, że stosunek z kimś kto mówi nie i walczy z napastnikiem jest zły, mówić o tym, że złe są wszystkie doświadczenia w sferze seksualnej na które nie została wyrażona przez obie strony niewymuszona i entuzjastyczna zgoda.

Widzę wielką potrzebę edukowania dziewczynek i chłopców, kobiet i mężczyzn, że tylko entuzjastyczna zgoda w postaci: „tak, chcę tego”, „nie przestawaj”, „zróbmy to” daje pozwolenie na seks. Wszystko inne jest przemocą, a sprawca jest gwałcicielem. Wiem, że najlepsza edukacja seksualna nie zapobiegnie wszystkim gwałtom i krzywdom. Trzeba do zdarcia gardeł mówić o niezbędnej do seksu entuzjastycznej, wyraźnej zgodzie.  Jesteśmy to winni dziewczynom i kobietom, które pewnego dnia będą potrzebować tej wiedzy, żeby uwierzyć w prawo do swojego „nie” i w to, że winny przemocy seksualnej jest zawsze tylko i wyłącznie sprawca.

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (0)
sortowanie: najnowsze/najstarsze
 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij