poniedziałek, 28 maja 2018

Czy Polska wystartuje w orgazmiczną przestrzeń kosmiczną?

Kilka dni temu dziennikarka TVN24 przygotowując materiał do programu „Czarno na białym” zadała mi pytanie, czy w Polsce widać zmiany w podejściu do tematu seksu?

Na pewno jesteśmy w trakcie zmian. Do butiku LoveStore Barbarella.pl w Warszawie przychodzi dużo osób, które nigdy wcześniej nie miały w ręku żadnego gadżetu, a teraz zdecydowały, że to dobry pomysł, żeby przyjść, obejrzeć i wybrać coś dla siebie, dla partnera lub partnerki. Wczoraj odwiedziła nas bardzo sympatyczna pani w wieku 50+, która wybrała dla siebie kulki do ćwiczeń mięśni Kegla. Opowiadała, ze lekarz zalecił jej taki zakup już 3 lata temu, ale przez cały ten czas brakowało jej wiary w zakupy i sens wizyty w tzw. sex shopie. To było fajne, że do nas przyszła na luzie i z uśmiechem na twarzy i co najważniejsze z tym uśmiechem również od nas wyszła:). Wizyty zresztą nie ograniczyła tylko do półki z kulkami. Obejrzała kilka innych produktów i zapowiedziała wielki powrót do LoveStore, bo jak nas poniformowała jej związek ma już kilkudziesięcioletni staż i odrobina przyprawy przydałaby się do podkreślenia jego dobrego smaku.

Joanna Keszka, Barbarella.pl fot. Wojtek Gadomski - WPROST
Joanna Keszka, Barbarella.pl | fot. Wojtek Gadomski / WPROST

W ciągu tego samego dnia przyszła też para, która tak radośnie chichotała od progu, że sprawą niepodlegającą żadnej watpliwości był fakt, ze pierwszy raz wybrali się do krainy zabawek erotycznych. Kiedy ktoś się śmieje tak szczerze i pogodnie, radość zawsze mi się udziela, więc pierwsze minuty naszego spotkania wyglądały właśnie tak, że zamieniliśmy się w grupkę wesołków. Okazało się, że roześmiana para przyszła po prezent urodzinowy dla przyjaciółki. Genialna sprawa – dostać pierwszy w zyciu wibrator od pary dobrych znajomych i do tego zabawnych. Mam nadzieje, że prezent podkręci atmosferę imprezy urodzinowej, a potem będzie przez wiele lat rozpieszczał solenizantkę w zaciszu jej własnej sypialni.

Zmiany, jak widać, są. Przychodzi coraz więcej osób, które nigdy wcześniej nie myślały nawet o bliższych spotkaniach z gadżetami erotycznymi. I to jest super. Czy to znaczy, że jako Polacy właśnie startujemy w orgazmiczną przestrzeń kosmiczną? Bardzo bym chciała, ale na takie wnioski jest jeszcze za wcześnie.

Otóż w większości wypadków, seks owszem tak, uprawiamy wszyscy, bo jakoś trzeba zaspokajać potrzeby swoje lub partnera, no i trzeba to robić, żeby mieć dzieci. Jednak nadmierne doszukiwanie się przyjemności wciąż jest traktowane jako coś podejrzanego, a przyznawanie się do tego, że mamy ochotę na coś więcej niż tylko „to co zawsze” wydaje się być dla wielu osób czymś wstydliwym, albo wręcz świadczącym o naszej nienormalności.

W sferze seksualności zadziwiająco często z nami kobietami wciąż coś jest nie tak jak trzeba. Chcemy mało seksu – jestesmy oziębłe, chcemy dużo seksu – jesteśmy puszczalskie. Surowe ocenianie na każdym kroku naszych seksualnych zachowań to w zasadzie normalka, do ktorej jesteśmy przyzwyczajone od maleńkości. Po części życia związanej z seksem, stąpamy jak po kruchym lodzie. Wiemy, ze jeden niewłaściwy krok i możemy zostać odsądzone od czci i wiary. Inni mogą łatwo poprawić swoje samopoczucie nazywając nas: dziwkami, zdzirami, sukami, latawicami. Dlatego wolimy się nie wychylać i robimy dobra minę do złej gry, wypierając się naszych seksualnych potrzeb.

Wstyd, strach, niepewność, poczucie winy, że chce się dla siebie czegoś więcej w sferze seksualności, szczególnie ogranicza kobiety. Wydaje nam się, że jesteśmy seksualnie wyzwolone, bo mamy wielu partnerów, ablo mniej lub bardziej regularny seks. Jednak jeśli się bliżej przyjrzymny naszym erotycznym doświadczeniom, często okazuje się, że są zadzwiająco podobne do siebie i efekt też jest za każdym razem, jakby to ująć, hm... taki sam, czyli znowu fajerwerków nie było. Kobiety eksperymentują w sypialni o tyle, o ile chce tego mężczyzna. Wyrzekają się swoich seksualnych pragnień i fantazji w imię tego, żeby zaspokoić i przypodobać się swojemu partnerowi. Taka strategia to ślepa uliczka. Seks, który nie podąża za naszymi własnymi pragnieniami, z czasem przestaje kojarzyć nam się z przyjemnością, z radością. I wtedy kobiety zaczynają go unikać. A satysfakcję próbują odnaleźć w sprzątaniu i pracy. I to jest jest dla nikogo happy end.

Dążenie do orgazmów wyzwala kobiety. Pozwala zauważać także swoje potrzeby, a nie tylko skupiać się na partnerze. Daje nam prawo do realizowania pomysłów, które nam wydają się dobre, interesujące i podniecające. Uczy mówienia głośno o tym, na co mym mamy ochotę i mówienia „nie”, kiedy coś wydaje nam się fałszywe i wymuszone. Gorąco namawiam wszystkie panie, abyśmy pozwalały sobie na więcej. Na wypróbowywanie rzeczy odmiennych, nowych. Do proszenie o to, na co mamy ochotę. Do stawiania granic i wymagania dobrego traktowania zarówno w sypialni jak i po za nią. Odrzucajmy nieporadnych, nieczułych kochanków, których nie interesują nasze potrzeby. To oni powinni się wstydzić, a nie my. Uśmiechajmy się do siebie, do swoich nagich ciał, bez względu na wiek i rozmiar. Nie przyłączajmy się do wyśmiewania czy piętnowania kobiet, które nie boją się eksperymentować ze swoją seksualnością. A wtedy, któregoś pięknego dnia okaże się, że Polska to jest wspaniały kraj dla zmysłowych kobiet.

Joanna

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (1)
sortowanie: najnowsze/najstarsze

Joanno, właśnie odrzuciłam nieporadnego kochanka, który był głuchy na moje potrzeby i dobrze mi z tym.Twój tekst utwierdził mnie,że słusznie postąpiłam. Dziekuję.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij