wtorek, 19 listopada 2019

Kto ma seks, ten ma władzę

Marzec tego roku mamy gorący. Seks jest na ustach wszystkich. Jaki seks jest najlepszy? A jaki najgorszy? Co jest normalne w seksie? Jak zwykle najwięcej do powiedzenia na ten temat mają nasi narodowi specjaliści od seksu, czyli konserwatywni politycy z Prezesem na czele oraz kościół. Jak kraj długi i szeroki huczą narodowe połajanki erotyczne dla dzieci, młodzieży i dorosłych o tym, że największe zło to homoseksualizm. W przeciwieństwie do heteroseksualnego bzykania, gdzie wszystko, co robią mężczyźni w małżeńskim łożu jest jakoby pro-rodzinną bajką. 

Właśnie Prezes wyciągnął ręce po nasz seks. Pyszałkowaci goście w otoczce religijnej słodyczy ogłaszają, co wolno, a czego nie wolno robić w łóżku dorosłym ludziom. A tych, którzy mają odmienne od nich poglądy na to, czym jest a czym nie jest tzw. porządny seks nazywają potępionymi grzesznikami i skazują na ogień piekielny po śmierci oraz gniew Prezesa za życia. Uważam, że należy brać życie seksualne we własne ręce, bo jeśli my tego nie zrobimy, zawsze znajdzie się ktoś, kto zrobi to za nas.

Czym różni się homoseksualista/homoseksualistka od tzw. porządnego obywatela/obywatelki? Zazwyczaj ma taką samą ilość rąk i nóg, jedną głowę, i w przeciwieństwie do większość naszych rodaków nie zionie ogniem z paszczy. Jednak według narodowych specjalistów od seksu to ktoś inny i straszny. Różnica polega na tym, że kocha się wbrew poglądom konserwatywnych polityków i Kościoła. Dlatego zgodnie z represyjną propagandą jest zły i współdziała z szatanem. 

Seks to część życia każdego dorosłego człowieka. Wszyscy za nim tęsknimy i wszyscy się go boimy jednocześnie. Seks się liczy. To potężne narzędzie do wywoływania poczucia winy, demonstrowania władzy i sprawowania kontroli. Odmawianie i wymuszanie seksu. Bezwzględne dzielenie ludzi w otoczce religijnej i społecznej troski o morale. 

Szczucie ludzi z powodu ich preferencji seksualnych to element kultury gwałtu. Konserwatywni politycy nazywają dbaniem o kręgosłup moralny coś, co jest pozbawianiem ludzi podstawowych praw: do bezpieczeństwa i normalnego życia. Za wykorzystywaniem seksu do umacniania konserwatywnej władzy i pozycji stoją tragedie wielu homoseksualnych osób, szczególnie młodych, których jedyną „winą” jest to, że nie kochają się zgodnie z wytycznymi Prezesa i Kościoła. 

Popieram pogląd, że powinno się piętnować pewne zachowania seksualne. Powinniśmy wymierzać kary za seks bez obopólnej zgody, seks z osobą, która ze względu na niedojrzały wiek (dzieci) lub stan fizyczny (choroba, niepełnosprawność) czy psychiczny (zastraszenie, zawstydzenie, wpływ środków odurzających i alkoholu) nie może w sposób świadomy podejmować decyzji o współżyciu. Nie powinno być zgody na gwałt i wymuszenia seksualne. Płeć dorosłych osób, które za obopólną zgodą, chcą mieć seks nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia zdrowych relacji seksualnych. Nie tędy przebiega granica tego, co jest normalne czy nienormalne w seksie.

Prezes twierdzi, że homoseksualizm jest zagrożeniem dla społeczeństwa i rodziny. Ja uważam, że wstrętne jest wykorzystywanie seksu do dzielenia ludzi i szczucia ich na siebie. Szkodliwe jest nagłaśnianie i piętnowanie tak nieistotnego z punktu widzenia zdrowych relacji seksualnych elementu jak płeć osoby, z którą się kochamy, przy pomijaniu tak nabrzmiałych problemów jak traktowanie kobiecego ciała jako czegoś co się mężczyznom w stałych związkach po prostu należy i po co wolno im wyciągać rękę jak po swoją własność. Złe są kościelne nauki, zgodnie z którymi przyjemność z seksu jest dla mężczyzn, a kobiety dla dobra małżeństwa powinny „te naturalne męskie potrzeby” dzielnie „znosić”. Chodzi mi o to, że ohydnym kłamstwem jest twierdzenie, że małżeński seks w celu prokreacji to jakoby erotyczne i moralne niebo na ziemi, a wszystko, co nim nie jest zasługuje na piętnowanie i potępienie. Masa złych rzeczy dzieje się w trakcie uświęconej przez Kościół i konserwatywnych polityków pozycji misjonarskiej w błogosławionym łożu małżeńskim.

Władza lubi seks. Nie interesuje jej przyjemność, równość, szacunek i swoboda. Pożąda dominacji. Autorytarny seks to potężne narzędzie polityczne, które właśnie zostało wycelowane w homoseksualistów. Jednak natura seksu jest taka, że dotyczy wszystkich i zawsze znajdzie się ktoś, kogo można będzie wziąć na celownik, żeby dzielić, rządzić, zastraszać i kontrolować. Musimy bronić dostępu do swobodnego, przyjemnego, wolnego od przemocy seksu dla wszystkich. Kto ma seks, ten ma władzę. Nie dajmy sobie odebrać ani jednego, ani drugiego. 

Joanna Keszka 

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij