czwartek, 29 czerwca 2017

O cipkach i siusiakach

Matką jestem cały czas, a dobrą matka bywam, kiedy tylko mi się uda. Kilka dni temu zabrałam swoje jedyne i nie tylko z tego powodu najbardziej kochane moje własne dziecko na odkryty basen. W czasie szaleństw na basenie szybko zmoczył się strój kąpielowi, jak również zapasowe majtki mojego dziecka. Nie byłam na tyle przewidująca, żeby zabrać ze sobą cały tuzin zapasowych majtek, w związku z czym moje dziecko wracało do domu jedynie w spódnicy, całkiem bez majtek, co obie z córką uznałyśmy za dobre rozwiązanie, jeśli weźmie się pod uwagę szalejące upały i należny z tej okazji naszemu ciału miły przewiew.

Spódnica, jak to spódnica 8-latki latem w parku, raz była wyżej, raz niżej, chwilami w ogóle tak, jakby jej nie było. W związku z tym, co jakiś czas cała bezmajtkowość mojej córki prezentowała się w pełnej krasie. Wracaliśmy w gronie znajomych i w pewnej chwili zostałam konspiracyjnym szeptem poinformowana przez jedną z towarzyszących mam, żebym porozmawiała ze swoim dzieckiem, bo chłopcy patrzą na świstającą goliznę. To znaczy ona sformułowania „świstająca golizna” nie użyła, bo była zbyt dobrze wychowana, ale znowu ja jestem zbyt słabo wychowana, żeby zapamiętać, jakiego ona użyła określenia. Ale chodziło o brak majtek i brak przejmowania się tym faktem u mnie i u mojej córki. Cóż, pomyślałam sobie, moim zdaniem w tej sytuacji osobą, która powinna z kimś o czymś porozmawiać zdecydowanie, nie jestem ja. Więcej dobrego stało by się, gdyby ona, jako matka 8-letniego chłopca, wykorzystała okazję, żeby z nim na temat cipek i siusiaków porozmawiać, temat można powiedzieć aż sam pchał się do rąk.

Co do mnie, to rzeczywiście, z determinacją nie zrobiłam tego, co powinnam zrobić, czyli: nigdy nie wspominać o seksie w ogóle, aż do momentu, w którym wydaje ci się, że twoje dziecko mogło dostać okresu czy może nawet zaczęło sypiać z chłopcami. Wtedy należy rozpocząć rozmowę, w której trzeba dostarczyć wszelkie wiadomości, jakie znamy ze swojego doświadczenia oraz z telewizji, dotyczące seksu, postraszyć nim i straszliwymi konsekwencjami, jakie sprowadza na dziewczyny i kobiety, następnie wypuścić dziecko w świat i nigdy więcej o seksie nie wspominać.

Nie zrobiłam tak. Rozmawiam ze swoją córką o ciele, seksie, seksualności tak samo, jak rozmawiamy o tym, że powinna jeść jakieś warzywa, o tym jak fajnie jest pójść do parku i powspinać się na drabinki, jaki rodzaj ciuchów nam się podoba i jakie programy telewizyjne lubimy. Tak więc ja i moja córka rozpoczęłyśmy tę rozmowę dawno temu, a efekt jest taki, że moje dziecko nie tylko nie wstydzi się swojej cipki, ale po prostu ją lubi. Czego nam wszystkim bez względu na wiek szczerze życzę.

Joanna

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij