piątek, 24 marca 2017

Czy potrzeby kobiet zagrażają więzom rodzinnym?

Czego pragną kobiety? Większość osób w naszym kraju – zarówno mężczyzn, jak i kobiet – zgodnie odpowie, że kobiety nigdy nie wiedzą, czego chcą. Taka płeć: wiecznie niezdecydowana i przez to trudna do zaspokojenia. Powszechnie wiadomo, że kobieta zmienną jest. Dlatego zawracanie sobie głowy tym, czego chcą kobiety, to zwykła strata czasu. I większość osób sobie rzeczywiście tym głowy nie zawraca, ani mężczyźni przekonani o tym, że sami wiedzą lepiej, co jest dobre dla tych wiecznie niezdecydowanych kobiet, ani kobiety nie wierzące w siebie i w swoje prawo do posiadania własnych pragnień i potrzeb.

Dla odmiany pozwolę sobie wysnuć pewną śmiałą tezę, że kobiety są mądre, odpowiedzialne i zasugeruję, że odpowiedź na pytanie „czego pragniemy” jest bardzo prosta. Otóż kobiety chcą kierować swoim życiem. I jest to dla nas niesłychanie trudne. Od wieków wmawiano nam, że uległość, poświęcenie i służba innym to nasze najwyższe cnoty. Teoretycznie mamy czasy, gdzie więcej już mówi się o sile, asertywności i samostanowieniu kobiet. Jednak rzeczywistość nie wygląda tak różowo.

W czasie długiego weekendu usłyszałam historie dwóch małżeństw. Różne miasta, różne zawody, inne zarobki, te pary nigdy się nie spotkały, nie znały, nie miały ze sobą nic wspólnego. A jednak w obu związkach działo się coś podobnego. Mężowie mieli swoją pasję: bieganie. I mieli przestrzeń na realizowanie i rozwijanie swojego hobby. Kobiety w tym czasie zajmowały się domem, dziećmi, czyli „umożliwianiem” biegania w maratonach swoim mężom. Na znalezienie i realizowanie własnego hobby już nie miały czasu ani możliwości. Obie deklarowały, że też pomyślą o sobie, ale: jak dzieci podrosną, mężowie się wybiegają, sprawy się ”ułożą”. Jak widać, wciąż dajemy się wkręcać ludziom, którzy pragną, żebyśmy zachowywały się w taki sposób, bo jest im to potrzebne i dla nich wygodne. Zaplątane w sieci niekończących się oczekiwań mylimy przeżywanie własnego życia z wiecznym zabieganiem o zyskanie aprobaty innych. Nie mam nic przeciwko bieganiu w maratonach, ale nie uważam, tego za dziwny zbieg okoliczności, że w obu rodzinach to mężczyzna miał możliwość odkrycia i realizowania swoich potrzeb, a kobieta była tą, która troszczyła się o całą resztę, a jeżeli myślała o sobie, to na samym końcu, albo wcale.

Bycie sobą i przejęcie steru swojego życia polega na tym, żeby dokładnie pozostawać tym, kim naprawdę jesteśmy, a nie tym, czego od nas oczekują i potrzebują inni. Oznacza to również, że powinniśmy zgodzić się na to, by inni naprawdę pozostali sobą. Dlaczego to jest takie trudne? Biorąc na siebie prowadzenie domu i opiekę nad dziećmi, po to żeby mężczyźni mieli możliwość robienia tego, co im sprawia przyjemność, te panie zrobiły to, co od trzystu albo i więcej lat robiły kobiety w jej rodzinie: „podporządkowały się woli męża”. Wyrażanie odmiennych opinii przez kobiety jest ogromnym tabu. Od najwcześniejszych lat uczy się dziewczynki, że wyrażanie swojego Ja zagraża najważniejszym więzom rodzinnym. Jeśli kobiety czują strach, bezradność, złość lub żal z tego powodu, to często ukrywają to nawet przed sobą. Jednak ujawnianie własnego Ja to coś, za czym wszystkie tęsknimy i czego potrzebujemy.

Pomimo trudności, pomimo oporu ze strony tych, dla których nasze podporządkowanie jest wygodne, pomimo naszego strachu przed zmianą, każdego dnia warto pracować nad własnym Ja, zawsze w kierunku „więcej Ja”:

  • Mów otwarcie o własnych przekonaniach, uznawanych przez siebie wartościach i priorytetach, a następnie postępuj zgodnie z nimi,
  • Stawiaj czoło trudnym i bolesnym problemom i zajmuj jasne stanowisko w ważnych dla ciebie sprawach,
  • Szczerze ujawniaj swoje poglądy lub preferencje i pozwól innym robić to samo.

Na tym nie kończy się bycie sobą i przejmowanie kontroli nad swoim życiem, ale same musicie przyznać, że to dobry początek. Nawet mały krok może nas zaprowadzić daleko.

Ruch wyzwolenia kobiet zmienił życie nas wszystkich, ponieważ jego działaczki zrozumiały, że jeśli same nie określimy naszych potrzeb, to nie ustalimy warunków, w jakich chcemy żyć. Dzięki nim stało się dla kobiet jasne, że jeśli nie zaczniemy działać dla własnego dobra, nikt inny za nas tego nie zrobi. Niech każdy decyduje za siebie: inni wiedzą, co jest dla nich dobre, my wiemy, co jest dla nas najlepsze.

Joanna Keszka

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij