poniedziałek, 23 października 2017

Ile wibratorów można mieć w jednej damskiej torebce

Największą zaletą tegorocznego września w moim życiu jest fakt, że się nie nudzę. Największą wadą ostatnich tygodni jest to, że… się nie nudzę.

To było pod koniec zeszłego tygodnia. Przygotowywałam właśnie prezentację na sobotnie spotkanie we Wrocławiu. Moje występienie miało rozpocząć spotkanie inicjatyw i sklepów internetowych związanych z seksualnością - ShopCamp. Układając slajdy do Wrocławia, dostałam wiadomość od znajomej, że agencja PR On Board pod patronatem Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego rozpowszechnia bzdurne i krzywdzące informacje na temat seksualności. Według tych informacji Polki mają trzymać buzię na kłódkę i nie rozmawiać o swoich doświadczeniach seksualnych, bo to źle działa na polskich mężczyzn.

Bardzo się wzruszyłam taką daleko posuniętą troską autorów lub autorek tej wiadomości prasowej o kondycję polskich związków. Szkoda, że jeszcze nie dodały, że dla zadowolenia mężczyzn kobiety powinny też ograniczyć ilość snu do niezbędnego minimum i zaoszczędzony w ten sposób czas poświęcić na opieranie, dokarmianie i dbanie o swoich panów. Kobiety powinny też na zawołanie robić panom laski, nigdy nie narzekać i nie chcieć dla siebie niczego w zamian. Nie wiem doprawdy, dlaczego to wszystko zostało pominięte w „badaniach”, bo przecież jak wiadomo to też wpływa pozytywnie na relacje z mężczyznami w naszym kraju. Oczywiście, że są faceci, którzy boją się samodzielnych kobiet, które chcą cieszyć się swoją seksualnością. Tylko po co z takimi partnerami marnować sobie życie? Odłożyłam przygotowywanie prezentacji do Wrocławia na bok, po kilku kawach i jednej niedospanej nocy miałam tekst na temat wzmacniania i propagowania krzywdzących stereotypów: „Polscy seksuolodzy, którzy nie lubią kobiet”.

Weekend też był pracowity. W sobotę spakowałam do torby (dokończoną) prezentację i 3 ulubione wibratory, które chciałam pokazać na ShopCampie we Wrocławiu. Na lotnisku w Warszawie moja wypełniona gadżetami torebka przeszła bez problemów przez kontrolę bagażową. To miło, że nikomu nie przeszkadzał bagaż wypełniony wibratorami.

W czasie spotkania we Wrocławiu opowiadałam o swoich dotychczasowych osiągnięciach oraz o planach na przyszłość – a mam ich całkiem sporo. Z kilku wystąpień, które (oprócz mojego) miały jeszcze miejsce, mam w pamięci pana ze szkoły uwodzenia, który przekonywał, że zna technikę zaspokojenia seksualnego Każdej Kobiety. Musicie przyznać, że wobec takiej deklaracji nie można przejść obojętnie. Niestety, kiedy próbowałam zdobyć więcej szczegółów na temat tej wielce obiecującej techniki seksualnej, dowiedziałam się tylko tyle, że trzeba się rozebrać (cóż za niespodzianka). Moim zdaniem pożądanie to złożona sprawa, a ludzie są różni. Zamiast szukać sposobów na „każdą kobietę”, czy „każdego faceta”, lepiej wziąć sprawy w swoje ręce i poszukać odpowiedzi na pytanie „co mi sprawia przyjemność”, bo w tej dziedzinie mamy największe szanse stać się ekspertkami lub ekspertkami, a potem tą bezcenną wiedzą podzielić się z partnerem lub partnerką i w ten sposób wyposażyć jego/ją w technikę „zabawiania mnie”.

Muszę jednak przyznać, że jedną z podpowiedzi pana ze szkoły uwodzenia uznałam za cenną. Otóż przypomniał o tym, żeby w czasie kontaktów nie starać się wypaść zbyt dobrze. Przypomniała mi się stara prawda, że perfekcjonizm karmi się strachem przed popełnieniem błędu. Im bardziej perfekcyjnie staramy się wypaść, tym bardziej rośnie nasz strach. W ten sposób zamiast dobrze się bawić, stajemy się niepotrzebnie spięci i zdenerwowani. Za każdym razem, kiedy chcecie wywrzeć na kimś specjalne wrażenie, wyobraźcie sobie, że rozmawiacie z dobrą kumpelą i zachowujcie się tak, jak to robicie w jej towarzystwie. Mówiąc wprost – bądźmy naturalne i nie starajmy się za bardzo wypaść idealnie, a będzie dobrze. I tu muszę się z panem ze szkoły uwodzenia zgodzić.

W drodze powrotnej na wrocławskim lotnisku moja torba z wibratorami została jednak zatrzymana w czasie kontroli bagażowej. Na pytanie, co to za urządzenia, odpowiedziałam zgodnie z prawdą: moje 3 wibratory. Torba została prześwietlona jeszcze 2 razy. Jak widać na lotnisku we Wrocławiu bardziej podejrzliwie podchodzi się do gadżetów erotycznych niż w Warszawie. Jednak nie mogę narzekać. W końcu i ja i moje wibratory dotarliśmy spokojnie i bezpiecznie na miejsce, żeby sprostać nowym zadaniom.

A wam jak minął tydzień?

Joanna

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij