niedziela, 30 kwietnia 2017

Czasami oglądam kobiece seriale

Minął weekend. I co tu kryć, jego część minęła mi przed telewizorem. Przez chwilę przyglądałam się telewizyjnym produktom dla kobiet. Ja nie boję się kobiecych filmów, chociaż wiem, że dla tzw. większości „kobiecy” oznacza po prostu głupszy. Tak jakby filmowe strzelanki z Segalem czy innym Van Damem kryły w sobie jakąś głębszą prawdę.

Uwalniając się na chwilę od wartościowania tego, co kobiece i tego, co męskie, obejrzałam sobie serial „Przepis na życie”. O kobietach i dla kobiet. I włosy mi dęba stanęły. Mamy tu promowanie kobiecej bezwolności pełną gębą. O sponsorowanie tego filmu podejrzewam jakiegoś producenta antydepresantów dla kobiet. Oto kolejna historia o tym, że kobieta może coś zmienić w swoim życiu na lepsze, tylko wtedy, kiedy beznadziejny partner, z którym żyła, spakuje się i odejdzie. A co by było gdyby nie odszedł? Byłaby dalej szczęśliwą konsumentką antydepresantów, czyli żoną, która niczego dla siebie nie chce. Po co starać się o dobre i godne życie? Przecież jak zauważy się w swoim życiu radości brak, to zawsze można sięgnąć po procha.

Ale w naszym serialu los się uśmiecha do głównej bohaterki, bo oto mąż ją zostawia dla innej. I tak kobieta otrzymuje szansę na lepsze życie, z której to szansy, z płaczem to z płaczem, ale korzysta. Sama niczego by w swoim życiu nie zmieniała, mimo, ze szczęśliwa nie była, ale okoliczności ją do zmian na lepsze zmuszają, wiec bierze się z życiem za bary. Odkrywa w sobie nowe siły i nowe pomysły na życie. W sumie fajnie, ale okazuje się, że nie o to chodzi, nie to się w życiu liczy. Samodzielność, refleksyjność, wyznaczanie sobie kolejnych celów i realizowanie ich bez oglądania się na innych, to jest tylko taki przejściowy etap. Bo happy end może być tylko jeden: kiedy kobieta znajdzie sobie nowego mężczyznę. Innych definicji kobiecego szczęścia w przyrodzie, czyli w serialach brak. Tylko mąż może uszczęśliwić kobietę.

Z kolei panie, które chcą dla siebie czegoś więcej od życia i próbują swoim partnerom stawiać granice, przedstawiane są w tego typu serialach jako szalone, rozwiązłe i po prostu złe. Nie poświęcają się dla męża i dzieci, więc ich życie nie ma sensu. Koniec, kropka. W efekcie nikt ich nie chce i nawet jeśli na chwile ukradną cudzego męża, na koniec zostaną same. No chyba, ze się odmienią i przestaną tak o siebie dbać i troszczyć się o ważne dla nich sprawy. Jak je wreszcie oświeci, że cudze racje, szczególnie męskie, są ważniejsze niż ich własne, wtedy normalnieją i też dostają od scenarzysty szansę na happy end, czyli... męża!

Przynajmniej jedno jest dobre w takich serialach i filmach. Pokazują, że sprzątanie, gotowanie i ciągłe dawanie kolejnej szansy nie jest najlepszą receptą na to, żeby żyć długo i szczęśliwie. Nawet w seksistowskich serialach dla kobiet.

Joanna

Byłam na Dniach Cipki i bawiłam się świetnie. Kto nie przyszedł, niech żałuje

Oj, dużo się działo na Dniach Cipki! Można było malować gipsowe cipki, sklejać papierowe cipki i robić cipki z koralików. To wspaniałe, wyzwalające doświadczenie - móc tak na głos odmieniać słowo cipka przy różnych okazjach. Na przykład: pomaluje moją cipkę na zielono (chodziło o ozdabianie gipsowych odlewów) albo czy ta cipka nie jest za mała (to przy koralikach), albo po prostu „jaka piękna cipka” (jak udało się skończyć dzieło w ramach zajęć z wagino-plastyki).

Oczywiście był też mój magiczny stolik z gadżetami erotycznymi dla kobiet. Też się działo. Jeden z panów zapytał mnie, czy krem do scałowywania do ust i sutek jest wegański??? Sprawdziłam – jest! Jedna z pań prosiła mnie o polecenie jej gadżetu, który pomógłby jej... spowalniać orgazm. Zazwyczaj pomagam znaleźć zabawki, które intensyfikują doznania, ale i tym razem udało mi się coś podpowiedzieć. Hura ja! A w czasie tych wszystkich ciekawych rozmów kulki dopochwowe i lubrykanty szły jak woda. A tych z was, którzy nie mogli zdecydować się na zakup wymarzonego gadżetu, zapraszałam i zapraszam na szykowane właśnie przez Barbarella.pl świętowanie Nocy Świętojańskiej: będzie konkurs na zmysłowe ciasta i będzie można wygrać fajne gadżety.

Oto kilka fotek z imprezy Dni Cipki:

zdjęcja 2 i 3 pochodzą z fan page Dni Cipki: www.facebook.com/dni.cipki

Rozpoczynamy przygotowania do świętowania czerwcowej Nocy Kupały!

W drugiej połowie czerwca Barbarella.pl organizuje w Warszawie zabawną, radosną imprezę dla kobiet, aby zachęcić panie do odkrywania i realizowania swoich seksualnych pragnień. Zasługujemy na udane życie erotyczne. I niech siła prasłowiańskich mocy nam w tym sprzyja.

Czy wiecie, że Kupała była kobietą? To prasłowiańska bogini miłości, płodności i urodzaju. Patronka mądrych kobiet. A Noc Kupały (zwana też  Nocą Świętojańską) to było jedno z najradośniejszych i najbardziej zmysłowych świąt słowiańskich. Radość i zmysły? Takich świąt nam trzeba. Dlatego pragniemy uczcić właśnie tę niezwykłą czerwcową noc, pełną magii, zalotów, miłości, inicjacji i nieskrępowanej swobody, tak jak to drzewiej bywało.
 
Rozpoczynamy przygotowania i namawiamy was do przyłączenia się do nas.

Szukamy:

  • Pań z Warszawy lub okolic, śpiewających przyśpiewki ludowe, które mogłyby wystąpić w strojach ludowych,
  • Osób, które mają ochotę przyłączyć się organizowania oryginalnej i zabawnej imprezy dla kobiet,
  • Fajnych miejsc w całej Polsce, które chciałyby gościć taką imprezę u siebie.

Zapraszamy! Razem raźniej i zabawniej. Spotkajmy się i zróbmy świetną kobiecą imprezę. Wszystkie pomysły dozwolone.

Kontakt: akcje@barbarella.pl

Joanna Keszka

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij