niedziela, 30 kwietnia 2017

Idą święta - nic nie musisz

Zbliżają się święta. Wyjeżdżam. Lista rzeczy, które miałam do zrobienia przed wyjazdem okazała się tak straszliwie długa, że odpuściłam sobie całą listę. W te święta planuję być szczęśliwą ignorantką zamiast nieszczęśliwą perfekcjonistką. W związku z powyższą deklaracją, przygotowywanie menu świątecznego, jak już pisałam w tekście „Pierogi z tacki" odpuszczam sobie. Co prawda, co i rusz wpadam na pomysł, że może jednak zrobiłabym paszteciki albo krokiety. Muszę się pochwalić, bo mam czym: jestem twarda i nic nie robię.

Oto przewodnie hasło moich tegorocznych świąt: NIC NIE MUSISZ. Na te parę dni odpuszczam sobie i proszę o odpuszczenie. Pakuję pierogi z garmażerki i jadę. Do chałupki  na Mazurach. Planuję ten czas spędzić z córką i mężem. Barbarella ruszyła i co tu kryć, byłam zagoniona i miałam mniej czasu dla osobistego dziecka. Te kilka dni, chce żebyśmy spędzili naprawdę razem. Czeka na nas: wybieranie i ubieranie choinki, tarzanie się w śniegu i jazda na sankach. Może zrobimy małe ognisko z pieczonymi kiełbaskami i podskokami na rozgrzanie? Wieczory rezerwuję na picie grzanego wina. I może nawet uda mi się przetestować jakiś nowy gadżet erotyczny :). Świeże powietrze, brak pośpiechu, sen, to wszystko sprzyja udanej zabawie, także tej w sypialni. Każda z nas wie, że żeby mieć ochotę, trzeba mieć najpierw siły. Dlatego mój rozkład zajęć na zbliżającą się świąteczną przerwę nie przewiduje niepotrzebnego wysiłku i robienia czegokolwiek na określoną godzinę.

Planuję prawdziwe świętowanie pełną gębą i same przyjemności. Dla mnie i dla tych, których kocham całym sercem. I wam takiego radosnego świętowania życzę.

Joanna

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij