środa, 20 marca 2019
postów: 7

"czego się boimy i jak sobie radzimy z lękami? "



w tym tygodniu dostałam w pracy propozycję poprowadzenia ważnego spotkania. Oczywiście najpierw radość: bo to jakaś forma wyróżnienia i możliwość pokazania się. Więc najpierw radość, ale niestety niedługo potem poczułam skurcz w żołądku i w nocy nie mogłam już spokojnie spać. Boję się występować publicznie. Boję się, że będę nudna, że inni zrobiliby to lepiej, że się wygłupię. Staram się nie poddawać tym lękom - głównie w ten sposób, ze pomimo strachu nie rezygnuje z tego na czym mi zależy, ale ile stracę po drodze nerwów, to moje.

Pomyślałam, że w tych niełatwych teraz dla mnie chwilach, jak zobaczę, że inni też mają swoje różne lęki i strachy, to w dobrym towarzystwie poczuję się lepiej:)
Dlatego zapraszam do opowieści o tym: czego się boimy i jak sobie z tym radzimy?


ja bałam się pająków, tak bardzo, że na widok tego stworzenia włosy na przedramieniu podnosiły mi się ze strachu, od kiedy pojawiło się w moim życiu dziecko, bardzo się starałam nie przekazać mu swojego leku przed pająkami, udawałam, że się wcale nie boję, zgrywałam bohaterkę i mówiłam: a to tylko taki mały pajączek i w końcu naprawdę przestałam się tak panicznie bać pająków, chyba się z nimi oswoiłam:), żeby było jasne: nie rzucam się napotkanym pająkom w ramiona, ale już nie uciekam przed nimi z piskiem,

w kwestii lęków i obaw to moim zdaniem dużo lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że się nic nie zrobiło,
uczucie, że się odważyłyśmy i zrobiłyśmy coś, chociaż strach nam ściskał żoładek i przyspieszał bicie naszego biednego serducha - po prostu wspaniałe, dodaje wiary w siebie i naprawdę nie liczy się jakiś specjalny końcowy efekt, bo z tym bywa różnie i nie na wszystko mamy wpływ, ale ważny jest fakt, że nie stchórzyłyśmy i to się moim zdaniem w zyciu liczy

autorko:) to bardzo dobrze, że nie dajesz się swojemu lękowi i mimo wszystko gnasz do przodu:) to najlepsza z możliwych strategii pokonania każdego lęku czy fobii - na przekór wyjść mu naprzeciw i wystawić się na jego działanie :)

przeczytałam kiedyś, że strach okrada nas z wolności, to znaczy,że kiedy czegoś pragniemy, o czymś marzymy, to strach podpowiada nam, że się nie nadajemy, że nam się nie uda,
a właśnie, że się uda! nie poddawać się dziewczyny, a kiedy już stajemy przed nowym wezwaniem, pamiętajmy, że zawsze możemy liczyć na zastrzyk adrenaliny:)nasz organizm jest po naszej stronie, pomoże, jeśli damy jemu czyli sobie szansę,

JaneZ napisała:

przeczytałam kiedyś, że strach okrada nas z wolności, to znaczy,że kiedy czegoś pragniemy, o czymś marzymy, to strach podpowiada nam, że się nie nadajemy, że nam się nie uda,
a właśnie, że się uda! nie poddawać się dziewczyny, a kiedy już stajemy przed nowym wezwaniem, pamiętajmy, że zawsze możemy liczyć na zastrzyk adrenaliny:)nasz organizm jest po naszej stronie, pomoże, jeśli damy jemu czyli sobie szansę,

tak, niech zwycięży odwaga! ja czasami jak muszę wystąpić przed dużą grupą ludzi, to mam sraczkę ze strachu, że się nadaję, że będę mówić głupoty, ale jak zrobię to co planowałam, to czuję potem taką niesamowitą dumę z siebie i radość, że jednak to zrobiłam, że co mi tam sraczka,

często mówię i pokazuję, że jestem bardzo "hop do przodu", ale wydaje mi się czasami, że jednak boję się zmian, może mniej niż niektórzy, ale bardziej niż to po sobie pokazuję...a jak sobie z tym radzę; raczej kiepsko - problem ze zmianami rozwiązuję przez zaniechanie, jakoś się toczyło, to dalej się potoczy i dochodzę ostatnio do wniosku, że to kieska strategia, pora wziąć byka za rogi! chyba ratunkiem przed strachem takim jak mój jest działanie: mniej czekania na to co samo się wydarzy, a więcej działania! ahoj przygodo, nadciąga Jezz!

Podobnie jak Ty boję się porażki. Boję się, że nie wykonam powierzonego mi zadania tak jak tego oczekiwano ode mnie. Jak sobie z tym radzę? Staram się dawać z siebie wszystko, nie poddawać się. Przyjmuję uwagi od innych osób i biorę je do siebie. Na podstawie uwag udoskonalam to co robię. Gdy mi coś nie wychodzi proszę o pomoc. Inną rzeczą jakiej się boję to tego, że na stare lata będę od kogoś uzależniona, że będę miała ograniczone ruchy i chcąc gdzieś iść będę potrzebowała pomocy. Staram się z obawy przed taką sytuacją utrzymywać dobrą kondycję ruchową już teraz. W planach mam codzienną aktywność ruchową do końca życia, chociażby miały być to wyłącznie spacery.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij