środa, 22 listopada 2017
postów: 11

"Co byście zrobiły?"



Jestem ciekawa, co byście zrobiły na moim miejscu. Mam ochotę na pewnego faceta, jak go widzę to moje hormony dostają szału, coś niesamowitego, jeszcze nigdy nic takiego nie czułam do mężczyzny. Śmieję się do mojej koleżanki, że nie ręczę za siebie następnym razem, po prostu rzucę się na niego i go zjem :) :) :) myślę o nim codziennie, fantazjuję jak małolata :)
Nie chciałabym go stawiać w kłopotliwej sytuacji, on jest chyba bardzo nieśmiały w tych sprawach, ale Dziewczyny to jest coś niesamowitego, ja po prostu czuję, że muszę się z nim połączyć. To jest taka chemia, że sobie nie wyobrażacie! Ja już chyba zafiksowałam na jego punkcie, czuję go normalnie telepatycznie, ta energia chodzi za mną wszędzie. Trwa to już trzy lata, wykończę się za chwilę.

Zapytam wprost-Kochane, czy spróbowałybyście takiego słodkiego ciasteczka na moim miejscu? :)


gość napisała:

Jestem ciekawa, co byście zrobiły na moim miejscu. Mam ochotę na pewnego faceta, jak go widzę to moje hormony dostają szału, coś niesamowitego, jeszcze nigdy nic takiego nie czułam do mężczyzny. Śmieję się do mojej koleżanki, że nie ręczę za siebie następnym razem, po prostu rzucę się na niego i go zjem :) :) :) myślę o nim codziennie, fantazjuję jak małolata :)
Nie chciałabym go stawiać w kłopotliwej sytuacji, on jest chyba bardzo nieśmiały w tych sprawach, ale Dziewczyny to jest coś niesamowitego, ja po prostu czuję, że muszę się z nim połączyć. To jest taka chemia, że sobie nie wyobrażacie! Ja już chyba zafiksowałam na jego punkcie, czuję go normalnie telepatycznie, ta energia chodzi za mną wszędzie. Trwa to już trzy lata, wykończę się za chwilę.

Zapytam wprost-Kochane, czy spróbowałybyście takiego słodkiego ciasteczka na moim miejscu? :)

nie, jeśli się szanuję

gość napisała:

gość napisała:

Jestem ciekawa, co byście zrobiły na moim miejscu. Mam ochotę na pewnego faceta, jak go widzę to moje hormony dostają szału, coś niesamowitego, jeszcze nigdy nic takiego nie czułam do mężczyzny. Śmieję się do mojej koleżanki, że nie ręczę za siebie następnym razem, po prostu rzucę się na niego i go zjem :) :) :) myślę o nim codziennie, fantazjuję jak małolata :)
Nie chciałabym go stawiać w kłopotliwej sytuacji, on jest chyba bardzo nieśmiały w tych sprawach, ale Dziewczyny to jest coś niesamowitego, ja po prostu czuję, że muszę się z nim połączyć. To jest taka chemia, że sobie nie wyobrażacie! Ja już chyba zafiksowałam na jego punkcie, czuję go normalnie telepatycznie, ta energia chodzi za mną wszędzie. Trwa to już trzy lata, wykończę się za chwilę.

Zapytam wprost-Kochane, czy spróbowałybyście takiego słodkiego ciasteczka na moim miejscu? :)

nie, jeśli się szanuję

Co tu ma szacunek do siebie? Jeśli chłopak jest wolny i Ci się podoba to daj mu o tym znać. A jeśli liczysz, że sam się domyśli i zrobi pierwszy ruch (chociaż sama zauważyłaś, że jest nieśmiały) to od razu kup sobie kota.

No właśnie nie jest wolny, ale chyba też nie jest szczęśliwy. Jest żonaty, a ja jestem mężatką. Jesteśmy w związkach, które nie dają nam satysfakcji. Ja czekam na 1-szy termin sprawy rozwodowej, ja złożylam pozew, bo mam dość kilkuletniego celibatu i zaniedbania męża. Ten mężczyzna jest zbyt uczciwy żeby wyrwać się ze swojego układu. On ma tendencje do samobiczowania, tak jak ja. To trudna sprawa, zjada mnie głód seksualny. Nie wiem, co robić, mam taką ochotę go przytulić, jest mi tak dziwnie bliski, wiem co czuje, jest podobny do mnie. Godzi się z tym, że nie jest mu widocznie dane żyć pełnią życia.

gość napisała:

No właśnie nie jest wolny, ale chyba też nie jest szczęśliwy. Jest żonaty, a ja jestem mężatką. Jesteśmy w związkach, które nie dają nam satysfakcji. Ja czekam na 1-szy termin sprawy rozwodowej, ja złożylam pozew, bo mam dość kilkuletniego celibatu i zaniedbania męża. Ten mężczyzna jest zbyt uczciwy żeby wyrwać się ze swojego układu. On ma tendencje do samobiczowania, tak jak ja. To trudna sprawa, zjada mnie głód seksualny. Nie wiem, co robić, mam taką ochotę go przytulić, jest mi tak dziwnie bliski, wiem co czuje, jest podobny do mnie. Godzi się z tym, że nie jest mu widocznie dane żyć pełnią życia.

wracam zatem do mojej odpowiedzi: NIE, jeśli się szanujesz.

Jest tylko JEDNA sytuacja dopuszczalna - po rozwodzie, zarówno Twoim, ja i jego, z obu stron, jeśli pozamykacie swoje dawne sprawy, wówczas możecie ewentualnie otworzyć się na coś nowego, ale nigdy wcześniej, to jest niedopuszczalne zachowanie, nie mające nic wspólnego z odpowiedzialnością i uczciwością.

gość napisała:

gość napisała:

No właśnie nie jest wolny, ale chyba też nie jest szczęśliwy. Jest żonaty, a ja jestem mężatką. Jesteśmy w związkach, które nie dają nam satysfakcji. Ja czekam na 1-szy termin sprawy rozwodowej, ja złożylam pozew, bo mam dość kilkuletniego celibatu i zaniedbania męża. Ten mężczyzna jest zbyt uczciwy żeby wyrwać się ze swojego układu. On ma tendencje do samobiczowania, tak jak ja. To trudna sprawa, zjada mnie głód seksualny. Nie wiem, co robić, mam taką ochotę go przytulić, jest mi tak dziwnie bliski, wiem co czuje, jest podobny do mnie. Godzi się z tym, że nie jest mu widocznie dane żyć pełnią życia.

wracam zatem do mojej odpowiedzi: NIE, jeśli się szanujesz.

Jest tylko JEDNA sytuacja dopuszczalna - po rozwodzie, zarówno Twoim, ja i jego, z obu stron, jeśli pozamykacie swoje dawne sprawy, wówczas możecie ewentualnie otworzyć się na coś nowego, ale nigdy wcześniej, to jest niedopuszczalne zachowanie, nie mające nic wspólnego z odpowiedzialnością i uczciwością.

Strasznie zasadnicza jesteś, co w tym nieuczciwego? Przecież oni są mega-uczciwi, nie czytasz? nic się nie dzieje poza więzią emocjonalną, a nie ma na to wpływu nikt. Po prostu coś takiego się wywiązuje i nie wiesz co dalej z tym zrobić. Napewno ciężko tak żyć... Ja współczuję.

Kochana, ale Ty nie wiesz, czy on czuje równą chemię, jak mu się naprawdę układa z żoną, jakie ma zasady i standardy i jeżeli nawet go kusisz, czy interesuje go więcej niż przygoda.

gość napisała:

Kochana, ale Ty nie wiesz, czy on czuje równą chemię, jak mu się naprawdę układa z żoną, jakie ma zasady i standardy i jeżeli nawet go kusisz, czy interesuje go więcej niż przygoda.

Przychylam się do zdania jak powyżej - celnie i w punkt. Ćwiczyłam czytanie w męskich myślach i taki mi się kolega wydawał biedny, nieszczęśliwy, taki podobny do mnie, ojeeej. Kula nawet płotu nie drasnęła, tak daleko różna była rzeczywistość od moich wyobrażeń :)

No właśnie, "zjada Cię głód seksualny". Zakończ więc sprawę rozwodową i ciesz się nieskrępowanym, różnorodnym seksem. Jeśli obiekt Twoich westchnień nie dopuszcza zdrady (chwała mu za to!) to zapomnij o nim i daj się uwieźć innym mężczyznom. Może któryś z nich okaże się być nie tylko jednonocną przygodą i stanie się kimś dużo bardziej wyjątkowym :)

gość napisała:

No właśnie, "zjada Cię głód seksualny". Zakończ więc sprawę rozwodową i ciesz się nieskrępowanym, różnorodnym seksem. Jeśli obiekt Twoich westchnień nie dopuszcza zdrady (chwała mu za to!) to zapomnij o nim i daj się uwieźć innym mężczyznom. Może któryś z nich okaże się być nie tylko jednonocną przygodą i stanie się kimś dużo bardziej wyjątkowym :)

Pewnie macie rację, bardzo mnie to męczy, że nie potrafię tego zwalczyć. Co jestem na dobrej drodze, to wraca jak bumerang. Przysięgam Dziewczyny, nie życzę Wam takiego stanu. To trwa już tak długo, próbuje żyć normalnie, ale On wciąż wracado mojego życia, tak jakby był częścią mnie samej, dlaczego tak się dzieje? Jak Go widzę to moje serce fruwa z radości, całe cialo zaczyna żyć.

gość napisała:

gość napisała:

No właśnie, "zjada Cię głód seksualny". Zakończ więc sprawę rozwodową i ciesz się nieskrępowanym, różnorodnym seksem. Jeśli obiekt Twoich westchnień nie dopuszcza zdrady (chwała mu za to!) to zapomnij o nim i daj się uwieźć innym mężczyznom. Może któryś z nich okaże się być nie tylko jednonocną przygodą i stanie się kimś dużo bardziej wyjątkowym :)

Pewnie macie rację, bardzo mnie to męczy, że nie potrafię tego zwalczyć. Co jestem na dobrej drodze, to wraca jak bumerang. Przysięgam Dziewczyny, nie życzę Wam takiego stanu. To trwa już tak długo, próbuje żyć normalnie, ale On wciąż wracado mojego życia, tak jakby był częścią mnie samej, dlaczego tak się dzieje? Jak Go widzę to moje serce fruwa z radości, całe cialo zaczyna żyć.

Ale masz odpał kobieto. Chyba się zadurzylas w tym facecie na poważnie

Owszem, warto zagadać. Ale warto też zachować dwa warunki ostrożnościowe.

1) Nastawić się pozytywnie do ewentualności, że nic nie wyjdzie z tego; "Jeśli tak się zdarzy, to trudno, nie sfrustruję się i dalej będę go lubić jak kumpla; przynajmniej spróbowałam i wiem na czym stoję".

2) Mieć w głowie jasny plan, co dalej i wziąć za to odpowiedzialność. Co zdobisz, jak ten nieśmiały da się schrupać, ale przy tej okazji zakocha się na zabój i będzie chciał stałego związku? Albo odwrotnie: raz ulegnie, a potem się obrazi i przestanie odzywać? Miej to przemyślane.

Można też oczywiście lecieć na dziki spontan i to ma wiele uroku. Ale wtedy - przyjmuję do wiadomości, że jak się coś przez to popsuje, to nie mam prawa narzekać :)

Serdeczności i - udanego chrupania :)

Wojtek

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij