poniedziałek, 9 grudnia 2019
postów: 3

"żyję w pojedynkę i jestem szczęśliwa"



rozstałam się z mężem, żyję samotnie i dobrze mi z tym! nie był zły, okrutny, nic z tych rzeczy, uważaliśmy się za całkiem udane małżeństwo, nie było fajerwerków, ale tez my nie mieliśmy po 20 lat, i któregoś dnia powiedział mi, że mnie zdradził, płakał i takie tam, a ja po prostu nagle poczułam ulgę, ulżyło mi, to był jak podarunek od losu, sama bym się nie odważyła odejść "tak, bez powodu", a w tej sytuacji miałam pretekst, żeby coś zrobić ze swoim życiem, spakowałam się szybko i po prostu wyszłam z tego mieszkania, nie podejmowałam żadnych dyskusji, miałam o tyle dobrze, że to on zdradził, więc łatwo mi było odbić wszelkiego rodzaju "dobre rady" ze wszystkich stron, żeby przemyśleć swoją decyzje i wrócić do niego,
od tamtego wydarzenia minął rok, a wciąż czuję się cudownie i cieszę prawdziwą wolnością: zmieniłam prace, on poprzednią uważał za solidną i prestiżową i zawsze mi wybijał z głowy plany dotyczące zmiany, wynajmuję malutkie mieszkanie w bloku z wielkiej płyty, ale za to w centrum miast: mam blisko do knajp, kina, teatru i innych takich przybytków, do tej pory mieszkaliśmy na nowym osiedlu na peryferiach i weekendy spędzaliśmy w centrum handlowym, albo z jego nudnymi znajomymi, mam czas dla siebie, mam swoich znajomych, bo dla znajomych też mam czas, urządziłam mieszkanie tylko dla siebie i to jest cudowne mieszkanie: żadnych firmowych mebli, tylko wyszperane na allegro, albo w małych dziwnych sklepach,
czuje się wspaniale, tyle zmian w ciągu tylko jednego roku, moje życie obróciło się o 180 stopni, jest ciekawie i po prostu fajne, odzyskałam moje własne życie i już go z rak nie wypuszczę


czasem mamy to szczęście i dostajemy od losu okazję, żeby zmienić swoje życie na lepsze, ważne, że umiałaś wykorzystać ta okazję, bo nie zawsze potrafimy skorzystać z tego co nam los podsuwa, ale z drugiej strony, nie musimy czekać aż los podaruje nam coś, przecież wolność, którą się teraz tak cieszysz, mogłaś sobie podarować sama, nie zawsze musimy czekać, aż coś się wydarzy, same możemy spróbować wyciągnąć rękę po szczęście, i moim zdaniem, warto wyciągać tą rękę po szczęście, jak najczęściej,

ja też uważam, że małżeństwo jest zdecydowanie przereklamowane, szczególnie jeśli chodzi o kobiety, mężczyźni moim zdaniem, więcej korzystają z bycia żonatymi niż kobiety z bycia mężatkami, wolność decydowania o sobie, to jest wspaniała sprawa, tylko, że kobiety są wychowywane, nie po to, żeby im było dobrze, tylko, żeby zadowalać innych, wspierać ich i obsługiwać,
jak widać do szczęścia nie trzeba dużo: wystarczy przestać: zadowalać innych, wspierać bez końca i obsługiwać każdego dnia i najzwyczajniej w świecie wreszcie zająć się sobą, tym co nam służy, tylko tyle i aż tyle,

ja też rozstałam się z mężem, u mnie nie odbyło się to w taki łatwy i prosty sposób, jak u ciebie, to był efekt kilkuletniej szarpaniny, wtedy chciałam utrzymać ten związek, pomimo, że mój mąż nie dawał mi wielkich powodów, do tego, żeby z nim być, no i było dziecko, wydawało mi się, że muszę zaciskać zęby i starać się, starać żeby mimo wszystko być razem, wszyscy wokół utwierdzali mnie w tym, że dziecko musi mieć ojca, i że powinnam więcej z siebie dawać, to się ułoży, ale już więcej nie mogła, byłam wyczerpana, spakowałam siebie i dziecko, wynajęłam małe mieszkanie, zaczęłam od zera, jest mi trudno pod względem finansowym, ale to normalne kiedy ma się wciąż wyrastające ze wszystkiego dziecko i chce mu się zapewnić jakiś minimalny standard, ale oprócz tego to nowe, lepsze życie, odkrywam swoje potrzeby, robię plany na przyszłość, które nie ograniczają się do tego, co zrobić, żeby zasłużyć sobie na zadowolenie męża i rodziny, myślę co ja sama chcę zrobić z resztą swojego życia, córeczka jest fantastyczna, dużo się śmiejemy, wygłupiamy, żyje nam się po prostu lepiej,

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij