środa, 22 listopada 2017
postów: 8

""zostańmy przyjaciółmi""



witam wszystkich,
pierwszy raz piszę na tym forum, więc jeśli uchybię jakimś zasadom, to przepraszam...
postanowiłam napisać,bo nie mogę poradzić sobie z pewną sytuacją życiową, damsko-męską oczywiście...
nie wchodząc w zbytnie szczegóły: od faceta, z którym się spotykałam, usłyszałam ostatnio, że "nie potrafię się zaangażować + serce nie sługa + zostańmy przyjaciółmi"
nie potrafię się z tym pogodzić...

co Wy o tym myślicie? o takiej "przyjaźni"? czy to w ogóle możliwe?
nie wyobrażam sobie tego, zwłaszcza, kiedy on się z kimś zwiąże...
wiem, że powinnam zerwać z nim kontakt zupełnie, ale odciąć się też nie potrafię
wiem, że to chore, bo nawet się bardzo długo nie spotykaliśmy, aczkolwiek relacja zdążyła wejść w fazę intymną też.


gość napisała:

witam wszystkich,
pierwszy raz piszę na tym forum, więc jeśli uchybię jakimś zasadom, to przepraszam...
postanowiłam napisać,bo nie mogę poradzić sobie z pewną sytuacją życiową, damsko-męską oczywiście...
nie wchodząc w zbytnie szczegóły: od faceta, z którym się spotykałam, usłyszałam ostatnio, że "nie potrafię się zaangażować + serce nie sługa + zostańmy przyjaciółmi"
nie potrafię się z tym pogodzić...

co Wy o tym myślicie? o takiej "przyjaźni"? czy to w ogóle możliwe?
nie wyobrażam sobie tego, zwłaszcza, kiedy on się z kimś zwiąże...
wiem, że powinnam zerwać z nim kontakt zupełnie, ale odciąć się też nie potrafię
wiem, że to chore, bo nawet się bardzo długo nie spotykaliśmy, aczkolwiek relacja zdążyła wejść w fazę intymną też.

dodam, że mam 34 lata, jestem bardzo aktywną osobą, nie zamykam się w domu...ale przez to, co się stało, mam teraz jakąś schizę, że już zawsze będę sama...Oczywiście dręczy mnie myśl, czy coś zrobiłam nie tak, bo skoro mam tyle zalet (wg niego: ładna, zgrabna,inteligentna, co go bardzo kręciło,podobno, jest ze mną o czym pogadać)...oczywiście, mam trochę zołzowaty charakter, ale kto z nas jest idealny...C
Co było jednak nie tak, że się nie zakochał, mało tego, jest tego tak pewny, że to nie nastąpi...

Jak działa mechanizm zakochiwania się, chyba każdy z nas chciałby znać odpowiedź na to pytanie :)

Generalnie każdy z nas ma w sobie jakiś wzór partnera idealnego (Jungowski archetyp Anima, Animus). Z regóły tym wzorem są bohaterowie z dzieciństwa, bardzo często matka\ojciec, ale może to być też starszy brat\siostra... różnie. Kiedy widzimy kogoś podobnego do tego wzoru (może tu mieć znaczenie i wygląd i charakter i sposób bycia... zapach!) zapala nam się jakaś lampka gdzieś w części wzgórza w mózgu i... pozamiatane :)

Do tego dochodzą podobieństwa środowiskowe, przykładowo student prędzej poczuje sympatie do studentki. Osoba pracująca chętniej zwiąże się z drugą osoba pracującą niż z bezrobotną itp. Na to jak zauważyłem znacznie bardziej zwracamy uwagę z wiekiem. Nastolatków ten problem raczej nie dotyka.

Prawdopodobnie po prostu nie jesteś podobna do wzoru Twojego wybranka. Wiadomo nasuwa się pytanie to po co w ogóle z Tobą zaczynał jakiś związek. Po prostu ludzie żadko kiedy są świadomi wzoru swojego idealnego partnera i wymyślają sobie że to czego chcą to inteligencja, zaradność, ładna sylwetka... bla bla bla :) Ale na dłuższą metę to nie ma większego znaczenia.

Z twojego postu wydaje się, że sprawa jest świeża. Daj sobie chwilę oddechu od kontaktu z nim. Będziesz mogła spojrzeć na swoją sytuację z nowej perspektywy... Jeśli zdecydujesz, że chcesz przynajmniej spróbować kontaktować się z nim na stopie przyjacielskiej to spróbujesz. Jeśli nie, to nie.

"bądźmy przyjaciółmi"? niemożliwe jeśli odrzucił twoje uczucia. Po co przedłużać agonię? Powiedz, że to przemyślisz i zadzwoń do niego za kilka lat. Potarzaj się w nieszczęściu po straconej szansie na związek, najlepiej w towarzystwie, bo tarzanie się tylko w pojedynkę bywa zdradliwe i nie rozpamiętuj przeszłości. To juz było. patrz teraz na to co przed tobą.

o nie - jak już facet mówi "zostańmy przyjaciółmi" to koniec. Koniec namiętności i fascynacji na pewno. I pierwszy krok do powolnej utraty kobiecej wartości u niego. Tacy jesteśmy, sorry...

Facet.

Jestem w takiej samej sytuacji co Ty...... Po zdradzie byłego chłopaka, z którym byłam 3 lata, z którym pragnelam miec dzieci, usłyszałam słowa typu "jak bedziesz czegoś potrzebowała, miała jakies problemy itp to sie odezwij" .... Abstrakcja totalna, nie ma sensu wchodzic w przyjaźń, koleżeństwo itp. Rozstanie boli, dodatkowy kontakt z osoba która sie kocha a z która nie mozna byc to agonia i męka.

niestety muszę stwierdzić że przyjaźń damsko męska nie istnieje, w konsekwencji albo skończy się w łóżku albo rozpadem związku, przykre to ale prawdziwe. pozdrawiam :)

pozwolę sobie nie zgodzić się ze stereotypowym twierdzeniem, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje. otóż jestem żywym i prawdziwym przykładem, że nie jest to prawda. mam przyjaciół mężczyzn, wszystkich 3 znam od wielu lat - jednego prawie 16, drugiego 11 a trzeciego prawie 7. nikt nigdy nie był we mnie zakochany, ani ja w nich. wszyscy są heterosexualni i nie są odrażający ani nudni. dwóch z nich jest w wieloletnicj związkach, trzeci nieszczęśliwie zakochany. oczywiście nie we mnie. przyjaźń z mężczyznami wcale nie musi mieć podtekstu erotycznego, a uważam, że jest fajniejsza niż z kobietami - nie trzeba w kółko mówić, nie wtrącają się nie proszeni i nie robią tego, czego nie znoszę u kobiet, czyli nie pouczają. Przyjaźń damsko-męska jak najbardziej istnieje. :)

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij