środa, 22 listopada 2017
postów: 29

"Zdradził, zdradzi czy nie?"



Pewnie wiele kobiet się z tym boryka..
Mam problem, jak dla mnie duży problem.
Mam faceta, wszystko jest pięknie, ładnie.
Widzę , że mnie kocha, potrafi się o mnie zatroszczyć, ale gdy przychodzi do wypadu z kumplami, czy do jakichś innych rozrywek w głowie mam tylko jedną myśl 'czy mnie zdradzi?'. Raczej mu tego nie okazuję ale te myśli męczą i niszczą mnie od środka. Zalajkowanie zdjęcia koleżanki na fb, zerknięcie na inną dziewczynę doprowadza mnie do białej gorączki.
Tak bardzo się boję zdrady że chyba sobie już ją wmawiam. Wiem że większość z Was uważa że to kwestia zaufania, ale moje zaufanie przez innych facetów zostało już tak nadużyte że mam z tym problem w obecnym związku.
POMOCY!


Wiesz ja byłam tak samo zazdrosna o swojego faceta jak i ty. Jeszcze gdy byłam panną i miałam chłopaka to był koszmar. PAnikowałam gdy on wyszedł gdzieś z kumplami. Doskonale cię rozumiem. Każdy mój związek kończył się właśnie przez moją zazdrość. Ale gdy w końcu trafiłam na chłopaka takiego jak i ja dopiero w tedy umiałam nad sobą zapanować. Pierwszy rok małżeństwa różwież był napięty przez zazdrości ale jakoś dogadaliśmy się i po ośmiu latach małżeństwa umiem już nad tym zapanować. Najważniejsze jest zaufanie. Jeśli tego brakuje to nie ma szans nad zapanowaniem nad tym. życzę ci powodzenia by i tobie się udało ogarnąć zazdrość bo tylko w tedy można żyć spokojnie bez obaw

Staram się jak mogę, są momenty że jest ok, ale nagle dostaje jakiejś fali uderzeniowej i zaczynam rozkminiać różne rzeczy, głównie zdradę. Zaczynam się zastanawiać czy to nie problem z samooceną daje mi powody do zazdrości i myśleniu o zdradzie. Podobam się wielu facetom i to bardzo, zarówno z wyglądu jak i charakteru, ale zawsze mam wrażenie że każda jest lepsza..Nie chcę zamęczyć siebie, faceta ani nie chcę zniszczyć tego związku. Mam też problem z rozmyślaniem o jego przeszłości. Jest ode mnie sporo starszy a co za tym idzie ma większe "życiowe doświadczenie" a ja? a głupia ja jestem o tę przeszłość zazdrosna..

Hej tak jak koleżanka napisała to kwestia zaufania.Wiadomo każdy się boi,tego co było,tego co jest i tego co będzie.Rozumiem Cie,chociaż to nas ktoś wybrał i jesteśmy razem to zawsze jest ta niepewność,która nieźle miesza w głowie.Mam podobnie jak Ty też się podobam z wyglądu i charakteru ,więc można sobie pomyśleć -nie jest tak źle skoro mam powodzenie,ale co z tego jeżeli w grę wchodzi samoocena z której wynika,że jeżeli myślimy że inne są fajniejsze czy coś w tym stylu to my jesteśmy gorsze i nasz facet jeżeli zerka na inne ,lub rozmawia z inną kobietą to nas tylko w tym przeświadczeniu zapewnia.Otóż tak nie jest,za dużo wbijamy czasem sobie do głowy i wychodzą wtedy takie miksy,że jest tak jak myślimy.
Im bardziej się w tym pogłębiamy tym jest gorzej,i to takie błędne koło.Dla pewności można przeprowadzić szczerą rozmowę z partnerem to nie żaden wstyd.W ten sposób rozwiązuje się problemy nawet jeżeli chodzi o zazdrość bo warto przytoczyć taki temat.
Rozmawiajmy o wszystkim bo tak powinno to wyglądać bez wstydu,zażenowania czy myśli takich przez,które nie możemy normalnie funkcjonować w obawie przed czymś.

Powodzenia koleżanko i się tak nie zamartwiaj :)będzie dobrze

gość napisała:

Pewnie wiele kobiet się z tym boryka..
Mam problem, jak dla mnie duży problem.
Mam faceta, wszystko jest pięknie, ładnie.
Widzę , że mnie kocha, potrafi się o mnie zatroszczyć, ale gdy przychodzi do wypadu z kumplami, czy do jakichś innych rozrywek w głowie mam tylko jedną myśl 'czy mnie zdradzi?'. Raczej mu tego nie okazuję ale te myśli męczą i niszczą mnie od środka. Zalajkowanie zdjęcia koleżanki na fb, zerknięcie na inną dziewczynę doprowadza mnie do białej gorączki.
Tak bardzo się boję zdrady że chyba sobie już ją wmawiam. Wiem że większość z Was uważa że to kwestia zaufania, ale moje zaufanie przez innych facetów zostało już tak nadużyte że mam z tym problem w obecnym związku.
POMOCY!

Droga koleżanko z forum, ja mam dokładnie tak samo, jak Ty, mnie to także męczy i zabija. Jak byłam jeszcze 5 lat młodsza (obecnie prawie 30lat), to nie interesowały mnie inne, a teraz.. jak mój chłopak jedzie ze mną na plażę, gdzie wiadomo, co jest, to drżę, jestem wściekła, nie wypoczywam, tylko patrzę na niego jak obserwuje "świat" a tam pełno na około tyłków, piersi, kobiety czesto się tak położą, że widać wszystko.. i czuję zgorszenie, myślę sobie, idioto, po co się gapisz, co Ty tam sobie teraz w głowie roisz.. albo jak w TV jest jakaś kobieta, ładna, albo "gwiazda" albo z teledysku na wpółrozebrana, a on patrzy wtedy, to mam to samo.. a jak jesteśmy w sklepiej, a teraz lato, i większość chodzi w półdupiastych szortach, albo odkryte piersi, to także czuję się fatalnie, fatalnie.. i ja naprawdę nie wiem co mam robić, rozmowa nic nie da - pokażesz, że jesteś zazdrosna, to Cię wyśmieje (chociaż o tym nie powie) - ja już mam za sobą taką rozmowę, i NIC.

Myślę, że w dużej mierze to my kobiety jesteśmy temu winne, za granicą nie ma takiej "rozpusty" w czasie lata na ulicach itd, a najlepsze są hinduski, muzułmanki - skromnie ubrane, i chowające to, co najcenniejsze, i żadna inna nie musi się martwić, że facet za dużo zobaczy, że coś z czymś skojarzy.

Mam apel do Was, mądre kobiety - ubierajcie dłuzsze szorty, pełniejsze bluzki. może pomyślicie, że a co tam, młoda jestem, mogę pokazać - ale jak Wasz facet zacznie się oglądać za Waszymi "klonami" (też pół-nagie), to poczujecie to samo, i robimy sobie wszystkie problem, my, kobiety, nie faceci! Pomyślcie o tym, chowajcie wasze ciała w miarę rozsądku! a każdej kobiecie się to przysłuży, zacznijmy zmieniać rzeczywistość aby kobietom żyło się lepiej, bez stresów, powodów do smutku, wątpliwości!

Wiktoria

Jeżeli chodzi koleżanko z postu wyżej to nie apeluj do kobiet by chodziły pozakrywane jak by to było punktem odnośnym do całej koncepcji wątku.To przecież nie o to tu chodzi,jak to sobie wyobrażasz.Ktoś ma zakrywać swoje walory,jeżeli powiedzmy kobieta jest dumna,że ma takie ciało a nie inne to co?ma je zakrywać bo ktoś popada w paranoje.Przecież jesteśmy takie jakie jesteśmy jeżeli mamy się czym pochwalić to czemu nie.I nie chodzi tutaj o to ,że ktoś pokazuje bezwstydnie to czy tamto.Nie żyjemy właśnie w jakiś krajach gdzie kobiety są pozakrywane od stóp do głowy NA SZCZĘŚCIE.To nie wina tych na które ktoś zerka tylko tych,którzy patrzą tam gdzie nie mają,mając partnera.Jeżeli partner zwraca uwagę na inną/innego to o nim świadczy źle,nikt nie będzie brał odpowiedzialności za kogoś bo temu oczka latają.
Każdy jest inny,jeżeli koleżanka która założyła wątek nie rozmawiała jeszcze o tym co ją gnębi to niech spróbuje!przynajmniej druga połówka będzie wiedziała jak się sprawy mają i na pewno da to jej do myślenia.

gość napisała:

gość napisała:

Pewnie wiele kobiet się z tym boryka..
Mam problem, jak dla mnie duży problem.
Mam faceta, wszystko jest pięknie, ładnie.
Widzę , że mnie kocha, potrafi się o mnie zatroszczyć, ale gdy przychodzi do wypadu z kumplami, czy do jakichś innych rozrywek w głowie mam tylko jedną myśl 'czy mnie zdradzi?'. Raczej mu tego nie okazuję ale te myśli męczą i niszczą mnie od środka. Zalajkowanie zdjęcia koleżanki na fb, zerknięcie na inną dziewczynę doprowadza mnie do białej gorączki.
Tak bardzo się boję zdrady że chyba sobie już ją wmawiam. Wiem że większość z Was uważa że to kwestia zaufania, ale moje zaufanie przez innych facetów zostało już tak nadużyte że mam z tym problem w obecnym związku.
POMOCY!

Droga koleżanko z forum, ja mam dokładnie tak samo, jak Ty, mnie to także męczy i zabija. Jak byłam jeszcze 5 lat młodsza (obecnie prawie 30lat), to nie interesowały mnie inne, a teraz.. jak mój chłopak jedzie ze mną na plażę, gdzie wiadomo, co jest, to drżę, jestem wściekła, nie wypoczywam, tylko patrzę na niego jak obserwuje "świat" a tam pełno na około tyłków, piersi, kobiety czesto się tak położą, że widać wszystko.. i czuję zgorszenie, myślę sobie, idioto, po co się gapisz, co Ty tam sobie teraz w głowie roisz.. albo jak w TV jest jakaś kobieta, ładna, albo "gwiazda" albo z teledysku na wpółrozebrana, a on patrzy wtedy, to mam to samo.. a jak jesteśmy w sklepiej, a teraz lato, i większość chodzi w półdupiastych szortach, albo odkryte piersi, to także czuję się fatalnie, fatalnie.. i ja naprawdę nie wiem co mam robić, rozmowa nic nie da - pokażesz, że jesteś zazdrosna, to Cię wyśmieje (chociaż o tym nie powie) - ja już mam za sobą taką rozmowę, i NIC.

Myślę, że w dużej mierze to my kobiety jesteśmy temu winne, za granicą nie ma takiej "rozpusty" w czasie lata na ulicach itd, a najlepsze są hinduski, muzułmanki - skromnie ubrane, i chowające to, co najcenniejsze, i żadna inna nie musi się martwić, że facet za dużo zobaczy, że coś z czymś skojarzy.

Mam apel do Was, mądre kobiety - ubierajcie dłuzsze szorty, pełniejsze bluzki. może pomyślicie, że a co tam, młoda jestem, mogę pokazać - ale jak Wasz facet zacznie się oglądać za Waszymi "klonami" (też pół-nagie), to poczujecie to samo, i robimy sobie wszystkie problem, my, kobiety, nie faceci! Pomyślcie o tym, chowajcie wasze ciała w miarę rozsądku! a każdej kobiecie się to przysłuży, zacznijmy zmieniać rzeczywistość aby kobietom żyło się lepiej, bez stresów, powodów do smutku, wątpliwości!

Wiktoria

Mam wrażenie, że patrzysz z niewłaściwym kierunku. Jeśli facet obsesyjnie ogląda się za innymi kobietami to nawet jeśli wszystkie kobiety zaczną ubierać się od stóp do głów to i tak będzie zawieszał oko żeby wyobrazić sobie co się kryje pod tym skromnym odzieniem. Myślę, że nie chodzi o to czy facet się ogląda za innymi, czy nie. To że widzi inne kobiety świadczy jedynie o tym, że ma zdrowy wzrok;) Sęk w tym co taka sytuacja w nas porusza - niepewność/ brak zaufania/ złe doświadczenia w poprzednich związkach itd.

Podawanie przykładu hindusek czy muzułmanek jako przykładu do naśladowania jest nie na miejscu. Tak, kobiety chodzą w tych krajach zasłonięte od stóp do głów tylko jakoś nie chroni ich to przed maltretowaniem przez mężów/ gwałtami itd. itp. Jakoś nie słychać zbyt wiele o szacunku mężczyzn względem kobiet w tych krajach (chociaż oczywiście na pewno są rodziny i kobiety, które wiodą szczęśliwe życie).

gość napisała:

gość napisała:

Pewnie wiele kobiet się z tym boryka..
Mam problem, jak dla mnie duży problem.
Mam faceta, wszystko jest pięknie, ładnie.
Widzę , że mnie kocha, potrafi się o mnie zatroszczyć, ale gdy przychodzi do wypadu z kumplami, czy do jakichś innych rozrywek w głowie mam tylko jedną myśl 'czy mnie zdradzi?'. Raczej mu tego nie okazuję ale te myśli męczą i niszczą mnie od środka. Zalajkowanie zdjęcia koleżanki na fb, zerknięcie na inną dziewczynę doprowadza mnie do białej gorączki.
Tak bardzo się boję zdrady że chyba sobie już ją wmawiam. Wiem że większość z Was uważa że to kwestia zaufania, ale moje zaufanie przez innych facetów zostało już tak nadużyte że mam z tym problem w obecnym związku.
POMOCY!

Droga koleżanko z forum, ja mam dokładnie tak samo, jak Ty, mnie to także męczy i zabija. Jak byłam jeszcze 5 lat młodsza (obecnie prawie 30lat), to nie interesowały mnie inne, a teraz.. jak mój chłopak jedzie ze mną na plażę, gdzie wiadomo, co jest, to drżę, jestem wściekła, nie wypoczywam, tylko patrzę na niego jak obserwuje "świat" a tam pełno na około tyłków, piersi, kobiety czesto się tak położą, że widać wszystko.. i czuję zgorszenie, myślę sobie, idioto, po co się gapisz, co Ty tam sobie teraz w głowie roisz.. albo jak w TV jest jakaś kobieta, ładna, albo "gwiazda" albo z teledysku na wpółrozebrana, a on patrzy wtedy, to mam to samo.. a jak jesteśmy w sklepiej, a teraz lato, i większość chodzi w półdupiastych szortach, albo odkryte piersi, to także czuję się fatalnie, fatalnie.. i ja naprawdę nie wiem co mam robić, rozmowa nic nie da - pokażesz, że jesteś zazdrosna, to Cię wyśmieje (chociaż o tym nie powie) - ja już mam za sobą taką rozmowę, i NIC.

Myślę, że w dużej mierze to my kobiety jesteśmy temu winne, za granicą nie ma takiej "rozpusty" w czasie lata na ulicach itd, a najlepsze są hinduski, muzułmanki - skromnie ubrane, i chowające to, co najcenniejsze, i żadna inna nie musi się martwić, że facet za dużo zobaczy, że coś z czymś skojarzy.

Mam apel do Was, mądre kobiety - ubierajcie dłuzsze szorty, pełniejsze bluzki. może pomyślicie, że a co tam, młoda jestem, mogę pokazać - ale jak Wasz facet zacznie się oglądać za Waszymi "klonami" (też pół-nagie), to poczujecie to samo, i robimy sobie wszystkie problem, my, kobiety, nie faceci! Pomyślcie o tym, chowajcie wasze ciała w miarę rozsądku! a każdej kobiecie się to przysłuży, zacznijmy zmieniać rzeczywistość aby kobietom żyło się lepiej, bez stresów, powodów do smutku, wątpliwości!

Wiktoria

Poważnie zastanawiam się nad pójściem do psychologa. Rozmawiałam z nim o tym i poczułam się o niebo lepiej, do czasu.. Nie potrafię normalnie funkcjonować, to problem który siedzi we mnie głęboko, który potrafi zniknąć na chwilę, ale pojawia się znowu. Dlaczego nie potrafię uwierzyć w siebie, w swoją wartość, w to że naprawdę mnie kocha i nie zdradzi, w końcu to mnie wybrał, prawda? Dlaczego pomimo miłości jaką mi okazuje ja nie potrafię uwierzyć? A kiedy jest nad wyraz czuły to już sobie roje w tej swojej główce że pewnie dlatego jest tak czuły bo coś przeskrobał.. Nie chcę tak żyć, to jest istna męczarnia :(

gość napisała:

gość napisała:

gość napisała:

Pewnie wiele kobiet się z tym boryka..
Mam problem, jak dla mnie duży problem.
Mam faceta, wszystko jest pięknie, ładnie.
Widzę , że mnie kocha, potrafi się o mnie zatroszczyć, ale gdy przychodzi do wypadu z kumplami, czy do jakichś innych rozrywek w głowie mam tylko jedną myśl 'czy mnie zdradzi?'. Raczej mu tego nie okazuję ale te myśli męczą i niszczą mnie od środka. Zalajkowanie zdjęcia koleżanki na fb, zerknięcie na inną dziewczynę doprowadza mnie do białej gorączki.
Tak bardzo się boję zdrady że chyba sobie już ją wmawiam. Wiem że większość z Was uważa że to kwestia zaufania, ale moje zaufanie przez innych facetów zostało już tak nadużyte że mam z tym problem w obecnym związku.
POMOCY!

Droga koleżanko z forum, ja mam dokładnie tak samo, jak Ty, mnie to także męczy i zabija. Jak byłam jeszcze 5 lat młodsza (obecnie prawie 30lat), to nie interesowały mnie inne, a teraz.. jak mój chłopak jedzie ze mną na plażę, gdzie wiadomo, co jest, to drżę, jestem wściekła, nie wypoczywam, tylko patrzę na niego jak obserwuje "świat" a tam pełno na około tyłków, piersi, kobiety czesto się tak położą, że widać wszystko.. i czuję zgorszenie, myślę sobie, idioto, po co się gapisz, co Ty tam sobie teraz w głowie roisz.. albo jak w TV jest jakaś kobieta, ładna, albo "gwiazda" albo z teledysku na wpółrozebrana, a on patrzy wtedy, to mam to samo.. a jak jesteśmy w sklepiej, a teraz lato, i większość chodzi w półdupiastych szortach, albo odkryte piersi, to także czuję się fatalnie, fatalnie.. i ja naprawdę nie wiem co mam robić, rozmowa nic nie da - pokażesz, że jesteś zazdrosna, to Cię wyśmieje (chociaż o tym nie powie) - ja już mam za sobą taką rozmowę, i NIC.

Myślę, że w dużej mierze to my kobiety jesteśmy temu winne, za granicą nie ma takiej "rozpusty" w czasie lata na ulicach itd, a najlepsze są hinduski, muzułmanki - skromnie ubrane, i chowające to, co najcenniejsze, i żadna inna nie musi się martwić, że facet za dużo zobaczy, że coś z czymś skojarzy.

Mam apel do Was, mądre kobiety - ubierajcie dłuzsze szorty, pełniejsze bluzki. może pomyślicie, że a co tam, młoda jestem, mogę pokazać - ale jak Wasz facet zacznie się oglądać za Waszymi "klonami" (też pół-nagie), to poczujecie to samo, i robimy sobie wszystkie problem, my, kobiety, nie faceci! Pomyślcie o tym, chowajcie wasze ciała w miarę rozsądku! a każdej kobiecie się to przysłuży, zacznijmy zmieniać rzeczywistość aby kobietom żyło się lepiej, bez stresów, powodów do smutku, wątpliwości!

Wiktoria

Poważnie zastanawiam się nad pójściem do psychologa. Rozmawiałam z nim o tym i poczułam się o niebo lepiej, do czasu.. Nie potrafię normalnie funkcjonować, to problem który siedzi we mnie głęboko, który potrafi zniknąć na chwilę, ale pojawia się znowu. Dlaczego nie potrafię uwierzyć w siebie, w swoją wartość, w to że naprawdę mnie kocha i nie zdradzi, w końcu to mnie wybrał, prawda? Dlaczego pomimo miłości jaką mi okazuje ja nie potrafię uwierzyć? A kiedy jest nad wyraz czuły to już sobie roje w tej swojej główce że pewnie dlatego jest tak czuły bo coś przeskrobał.. Nie chcę tak żyć, to jest istna męczarnia :(

powiem z własnego doświadczenia, że lepiej odpuścić sobie w życiu pewnego nerwy i stresy aby ocalić zdrowie i psychikę, albo człowiek ten po prostu nie jest odpowiednim.

Ja już pisałam w pierwszym poście że duuużo zależy od zaufania. Są faceci tacy co naprawdę nie zdradzą choćby się waliło i paliło a są tacy co potrafią zdradzać wzrokiem. Ja po wielu wcześniejszych związkach nauczyłam się że bez wspólnych szczerych rozmów i bez zaufania nie zbuduje się związku w którym można by żyć bez strachu. Wyciągnełam wnioski i teraz już żyję spokojnie nie boję się zdrady bo wiem że mój mąż mnie nie zdradzi. Kochane więcej pewności w swoich partnerów i uszy do góry :)

Ja Ci mogę napisać krótko i na temat: jak będzie chciał zdradzić to zdradzi! I nieważne co będziesz robiła robiła. Facet to facet, myśli penisem a nie głową!

gość napisała:

Poważnie zastanawiam się nad pójściem do psychologa. Rozmawiałam z nim o tym i poczułam się o niebo lepiej, do czasu.. Nie potrafię normalnie funkcjonować, to problem który siedzi we mnie głęboko, który potrafi zniknąć na chwilę, ale pojawia się znowu. Dlaczego nie potrafię uwierzyć w siebie, w swoją wartość, w to że naprawdę mnie kocha i nie zdradzi, w końcu to mnie wybrał, prawda? Dlaczego pomimo miłości jaką mi okazuje ja nie potrafię uwierzyć? A kiedy jest nad wyraz czuły to już sobie roje w tej swojej główce że pewnie dlatego jest tak czuły bo coś przeskrobał.. Nie chcę tak żyć, to jest istna męczarnia :(

To może po prostu pójdź :) Sama właśnie zaczęłam chodzić do psychologa (zupełnie inny problem, ale też dłuuuugo już się za mną ciągnie i m.in. we związkach przeszkadza bardzo) i jestem dobrej myśli.
Skoro to problem, który się cały czas powtarza i ciągnie za Tobą to najwyraźniej coś potrzebujesz zrobić, więc może psycholog to dobry pomysł?

basia1212695 napisała:

Przecież jesteśmy takie jakie jesteśmy jeżeli mamy się czym pochwalić to czemu nie.I nie chodzi tutaj o to ,że ktoś pokazuje bezwstydnie to czy tamto.Nie żyjemy właśnie w jakiś krajach gdzie kobiety są pozakrywane od stóp do głowy NA SZCZĘŚCIE.To nie wina tych na które ktoś zerka tylko tych,którzy patrzą tam gdzie nie mają,mając partnera.Jeżeli partner zwraca uwagę na inną/innego to o nim świadczy źle,nikt nie będzie brał odpowiedzialności za kogoś bo temu oczka latają.

Witam, jeśli idę z żoną między atrakcyjnymi ciałami (kobiet i mężczyzn) to oboje się rozglądamy i komentujemy. Jeśli jestem sam to cieszę się tym, że mogę popatrzeć na cuda natury (i czasami nie ;-).
Jeśli komuś oczka biegają to nie znaczy to od razu, że ktoś kogoś wzorkiem rozbiera i snuje swoje fantazje !!
Jest jeszcze inna płaszczyzna tematu: można wszędzie nabierać apetytu, je się w domu...

Dziewczyny, jak macie problem ze swoim facetem na plazy, bo lampi się na inne babki, to po prostu nad morze nie jedzcie. Prosta sprawa. Ja nie jeżdżę, bo też mnie to wkurza. Mój facet co prawda nie jest nachalny w gapieniu się na inne kobiety. Ale mimo wszystko. Wiem, że jak patrzy na półnagie ciała to się podnieca, jak każdy facet. A jak ma się podniecać na widok nagości innych kobiet, to niech chociaż robi to w zaciszu swojego komputera, gdy ogłada porno, a nie przy mnie...

polecam takie podejście wam wszystkim

Zgadzam się z gonia191 w tej kwestii, że jak ktoś chce zdradzić to zdradzi. I dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn. Jedynym remedium na uniknięcie zdrady jest tworzenie dobrej relacji. To też nie daje 100% pewności, ale przynajmniej zmniejsza ryzyko zdrady.

Zatem dbajmy o to na co mamy wpływ, a nie przejmujmy się tym na co wpływu nie mamy :)

Kochana, robisz wszystko, aby chłopak Cię zdradził. Jak pisza faceci, mężczyzna na kilometr wyczuje kompleksy.
A jak on ma Cię uważać za gwiazdę i nie zdradzać, jeżeli Ty porównujesz się z byle laską? Ciebie wybrał, więc Ciebie pożąda i jesteś cudem natury. Są różne gusta. Zacznij siebie cenić i uważać za gwiazdkę z nieba. Przecież żadna Ci nie dorówna. Nie?

Kochana, robisz wszystko, aby chłopak Cię zdradził. Jak pisza faceci, mężczyzna na kilometr wyczuje kompleksy.
A jak on ma Cię uważać za gwiazdę i nie zdradzać, jeżeli Ty porównujesz się z byle laską? Ciebie wybrał, więc Ciebie pożąda i jesteś cudem natury. Są różne gusta. Zacznij siebie cenić i uważać za gwiazdkę z nieba. Przecież żadna Ci nie dorówna. Nie?

gość napisała:

Kochana, robisz wszystko, aby chłopak Cię zdradził. Jak pisza faceci, mężczyzna na kilometr wyczuje kompleksy.
A jak on ma Cię uważać za gwiazdę i nie zdradzać, jeżeli Ty porównujesz się z byle laską? Ciebie wybrał, więc Ciebie pożąda i jesteś cudem natury. Są różne gusta. Zacznij siebie cenić i uważać za gwiazdkę z nieba. Przecież żadna Ci nie dorówna. Nie?

jak to robić i czy to działa,a nie raczej odpycha?

Musisz popracować nad zaufaniem. Daj sobie troche czasu. Małymi kroczkami. Jeżeli nie ma dowodów zdrady to nie ma o co się martwić. Kochasz go a on Ciebie i to jest najważniejsze. Nie można patrzeć "a co jeśli zrobi to..". To wszystko niszczy..

inna543 napisała:

Musisz popracować nad zaufaniem. Daj sobie troche czasu. Małymi kroczkami. Jeżeli nie ma dowodów zdrady to nie ma o co się martwić. Kochasz go a on Ciebie i to jest najważniejsze. Nie można patrzeć "a co jeśli zrobi to..". To wszystko niszczy..

powiedz proszę coś więcej, podaj przykłady, jak się "ulepszać", jak nad sobą pracować, a może opowiedz także jak to wyglądało w Twoim przypadku? Dziękuję

powiedz proszę coś więcej, podaj przykłady, jak się "ulepszać", jak nad sobą pracować, a może opowiedz także jak to wyglądało w Twoim przypadku? Dziękuję
[/CYTAT]

Najważniejsze to naucz się nie pytać czy jest Ci wierny. Zdradziłeś? Myślałeś o innej? Nie używaj tych pytań.

inna543 napisała:

powiedz proszę coś więcej, podaj przykłady, jak się "ulepszać", jak nad sobą pracować, a może opowiedz także jak to wyglądało w Twoim przypadku? Dziękuję

Najważniejsze to naucz się nie pytać czy jest Ci wierny. Zdradziłeś? Myślałeś o innej? Nie używaj tych pytań.
[/CYTAT]

nigdy mi przez gardło takie pytanie nie przeszło, poczułabym się fatalnie pytając o to, jak niedowartościowany człowiek, a wiem, że jestem warta wiele, naprawdę.

Zatem, istnieją jeszcze inne rzeczy które warto robić lub warto unikać?

witam jestem w 9 letnim małżenstwie..kochane moje zazdrosc jest okropna i niszczy wszystko,ale nalezy rozróżnić zazdrość od przeczucia...ja miałam przeczucie że musze sie z kimś dzilic moim facetem..pomimio że czułam sie kochana,uwielbiana miałam swierze kwiaty itp....miałam przeczucie ze coś jet nie tak..zaczełąm byc zazdrosna iiiii nie wiedziałam czy ja fisiuje cos sobie wiecznie wkręcam czy to są faktyczne przeczucia...pomiomo szczescia i poczucia bezpieczenstwa odrzucałam te negatywne mysli,przeciez to niemożliwe...a jednak w najmiej oczekiwanycm ,niespodziewanym momencie okazało sie że ma romans pól roczny ;-( ech długo by opisywac..ale był to romans chyba bardziej emocjonalany niż sexualny,poznałąm te kobiete-bardzo fajna dziewczyna szkoda tylko ze tez w małzenstwie i z dziecmi ..pomyslicie no wariatka...i prosze was tylko o jedno jeżeli was facet nigdy nie zawiódł nie okłąmał nie wymyslajcie sobie takich bredni..zazdrosc jest okropna!!! i nie martwcie sie czyms czego nie ma....bedziecie sie matrwic jak to już bedzie...
ja jestem z mężem wybaczyłąm mu??chyba tak ale zaufac juz chyba nie zaufam tak jak kiedyś...jestem innym człowiekiem niż kiedyś...mam takie momenty ze sciska mnie tak bardzo gdzies tu w srodku ,że nie wiedziałam ze takie rzeczy tak bolą...tak jak sex był dla mnie zbawieniem,uwialbiam eksperymentować i jestem otwarta na wszystko...tak teraz dalej luibie sex,ale juz mi inaczej smakuje ,od tego czasu kochałam sie z mezem na wiele razy ale jeszcze go nie pocłąowałam w usta ;-( cóż facet jest tylko facetem...wierze że chce sie zmienic..co bedzie czas pokaże..ale wam życze wiary w swoich facetów!!!

i nie ważne jak każda z nas wygląda....każda z nas jest jednyna w swoim rodzaju!!! uwierzcie w siebie kochane!!! kobieta jest czymś nadprzyrodzonym jest ideałem!!!!!

mam problem, dylemat, od 2,5 roku w związku, ale podczas tego okresu czasu bywało już bardzo źle; odeszłam i wróciłam, odeszłam, bo nie czułam się dostatecznie kochana, doceniania i szanowana, zapewne też popełniałam wiele błędów, dałam sobie szansę i jemu.

Jest mi tak ciężko, bo chciało by się wszystko opisać, obiektywnie, a nie oskarżając go/siebie za coś; ale wczoraj było mi już bardzo przykro i źle, kupiłam 2 bilety za własne pieniądze na koncert, bo nigdzie nie wychodzimy, po pracy on lubi siedzieć w domu, tv albo gazeta; skomentował, że "nie chce mu się iść"; potem zadałam, być może, infantylne pytanie co lubi, czego nie - zawsze dążę do komunikacji, to ważne pomiędzy ludźmi, aby rozmawiać jak najwięcej, o wszystkim, odparł, że zadałam głupie pytanie i go takimi pytaniami męczę, i że jeśli znajdę inny, ciekawy temat, "mam się zgłosić". Wyszłam z pokoju bez słowa, bo tak mnie to gdzieś w sercu zabolało.

Czy tak wygląda normalne życie, czy też nie, czym jest miłość? Twierdzi, że kocha. Ja kocham szczerze, prawdziwie, i dlatego tak bardzo cierpię, jestem wrażliwą osobą, o dobrym sercu.

Całą noc nie spałam, myślałam o tym, jak wyglądało moje życie kiedyś, jak teraz, co on mi w ogóle daje. Mieszkamy ze sobą, ale bez oficjalnego narzeczeństwa.

Mam prawie 30 lat, nie chcę być sama w życiu.

Pytanie. Czy jeżeli wynajmujemy absolutną piękność i napuszczamy na męża, to mamy powód do rozpaczy gdy da się oczarować czy nie? Mężczyzna kategorii średniej, przy nas też średnich w życiu nie ma szans na absolutną piękność z 3 wydziałami. Prawdopodobnie więc nigdy by nas nie zdradził. Jest to więc próba czy nie jest? A gdyby on nam nasłał jakieś celebryckie błyskotliwe super męskie cudo, które odpowiadałoby naszym marzeniom?

gość napisała:

mam problem, dylemat, od 2,5 roku w związku, ale podczas tego okresu czasu bywało już bardzo źle; odeszłam i wróciłam, odeszłam, bo nie czułam się dostatecznie kochana, doceniania i szanowana, zapewne też popełniałam wiele błędów, dałam sobie szansę i jemu.

Jest mi tak ciężko, bo chciało by się wszystko opisać, obiektywnie, a nie oskarżając go/siebie za coś; ale wczoraj było mi już bardzo przykro i źle, kupiłam 2 bilety za własne pieniądze na koncert, bo nigdzie nie wychodzimy, po pracy on lubi siedzieć w domu, tv albo gazeta; skomentował, że "nie chce mu się iść"; potem zadałam, być może, infantylne pytanie co lubi, czego nie - zawsze dążę do komunikacji, to ważne pomiędzy ludźmi, aby rozmawiać jak najwięcej, o wszystkim, odparł, że zadałam głupie pytanie i go takimi pytaniami męczę, i że jeśli znajdę inny, ciekawy temat, "mam się zgłosić". Wyszłam z pokoju bez słowa, bo tak mnie to gdzieś w sercu zabolało.

Czy tak wygląda normalne życie, czy też nie, czym jest miłość? Twierdzi, że kocha. Ja kocham szczerze, prawdziwie, i dlatego tak bardzo cierpię, jestem wrażliwą osobą, o dobrym sercu.

Całą noc nie spałam, myślałam o tym, jak wyglądało moje życie kiedyś, jak teraz, co on mi w ogóle daje. Mieszkamy ze sobą, ale bez oficjalnego narzeczeństwa.

Mam prawie 30 lat, nie chcę być sama w życiu.

Kochana; Może należało jednak zacząć od od pytania czy ma Pani kupić dla niego bilety, a nie zaskakiwać go. Przecież sama Pani też nie zawsze chce pójść do kina czy na koncert. Pani chciała mu zrobić niespodziankę, on to przyjął jako niechcianą ofertę. Jeżeli już nie chciał (może nie lubi, może był zmęczony) trzeba było podzwonić po koleżankach i kolegach, wystroić się i pójść na ten koncert z kimś innym lub sama, a potem przedstawić mu jak było cudownie. Mężczyźni nie lubią rozmawiać, do nich trzeba przemawiać działaniem. Mężczyźni uciekają od kompleksów, a Pani nimi kipi. Proszę się trochę skupić na swoich zaletach

Nie jestem pewna... Ktoś napisał, ze trzeba było po prostu zapytac- racja, ale czy skoro juz kupiła te bilety i sama miała szczera chęć iść to czemu on nie może zrobić jej przyjemności i dotrzymać towarzystwa? Jasne, nic na sile, ale szlag mnie trafia jak słyszę, ze kolejny facet tak traktuje swoją kobietę. Co to są za teksty, ze niby go meczysz....zebyts zwróciła się jak będziesz miała cos sensownego do powiedzenia... No sorry za dosłowność ale zygac mi się chce!!!!
Facet ten szanuje chyba tylko siebie i własne zdanie.
Współczucie, bo wiem jak to jest kochać zbyt mocno i dawać zbyt wiele...

mam problem, dylemat, od 2,5 roku w związku, ale podczas tego okresu czasu bywało już bardzo źle; odeszłam i wróciłam, odeszłam, bo nie czułam się dostatecznie kochana, doceniania i szanowana, zapewne też popełniałam wiele błędów, dałam sobie szansę i jemu.

Jest mi tak ciężko, bo chciało by się wszystko opisać, obiektywnie, a nie oskarżając go/siebie za coś; ale wczoraj było mi już bardzo przykro i źle, kupiłam 2 bilety za własne pieniądze na koncert, bo nigdzie nie wychodzimy, po pracy on lubi siedzieć w domu, tv albo gazeta; skomentował, że "nie chce mu się iść"; potem zadałam, być może, infantylne pytanie co lubi, czego nie - zawsze dążę do komunikacji, to ważne pomiędzy ludźmi, aby rozmawiać jak najwięcej, o wszystkim, odparł, że zadałam głupie pytanie i go takimi pytaniami męczę, i że jeśli znajdę inny, ciekawy temat, "mam się zgłosić". Wyszłam z pokoju bez słowa, bo tak mnie to gdzieś w sercu zabolało.

Czy tak wygląda normalne życie, czy też nie, czym jest miłość? Twierdzi, że kocha. Ja kocham szczerze, prawdziwie, i dlatego tak bardzo cierpię, jestem wrażliwą osobą, o dobrym sercu.

Całą noc nie spałam, myślałam o tym, jak wyglądało moje życie kiedyś, jak teraz, co on mi w ogóle daje. Mieszkamy ze sobą, ale bez oficjalnego narzeczeństwa.

Mam prawie 30 lat, nie chcę być sama w życiu.
[/CYTAT]

Kochana; Może należało jednak zacząć od od pytania czy ma Pani kupić dla niego bilety, a nie zaskakiwać go. Przecież sama Pani też nie zawsze chce pójść do kina czy na koncert. Pani chciała mu zrobić niespodziankę, on to przyjął jako niechcianą ofertę. Jeżeli już nie chciał (może nie lubi, może był zmęczony) trzeba było podzwonić po koleżankach i kolegach, wystroić się i pójść na ten koncert z kimś innym lub sama, a potem przedstawić mu jak było cudownie. Mężczyźni nie lubią rozmawiać, do nich trzeba przemawiać działaniem. Mężczyźni uciekają od kompleksów, a Pani nimi kipi. Proszę się trochę skupić na swoich zaletach
[/CYTAT]

Ja też mam ten problem, ale trochę z innego powodu... ufam swojemu partnerowi i wiem, że mogę to zrobić. Jest człowiekiem, który nie podejmuje pochopnych decyzji. Jesteśmy zaręczeni, jestem w ciąży, wiem, że nie chciałby rozbić rodziny. Natomiast nasz związek powstał na zdradzie... Ja byłam z kimś, on też. Oboje kilka lat. Poznaliśmy się i oszaleliśmy na swoim punkcie. Ja szybciej zerwałam ze swoim facetem, on robił to powoli. Musiał podjąć decyzje i być pewien czy dobrze robi. W tym czasie spotykał się ze mną, mimo, że już było wiadomo, że odejdzie od tamtej. Nigdy wcześniej nie zdradzał, nie jest też typem zdradzającego. To był jego pierwszy raz i nie chodziło tutaj tak naprawdę o to by sobie "popukać inną", tylko to była raczej faza przejścia ze związku do innego związku. Wiedziałam, że mnie kocha, a nie tylko chce wykorzystać, czy się zabawić. Scenariusz dalej wiadomy, rozstania u mnie i u niego i jesteśmy teraz szczęśliwym związkiem narzeczonych, spodziewających się dziecka. Natomiast, u mnie w głowie pojawiają się myśli: "skoro raz zdradził, to przecież może znowu?" (mimo, że mnie też to dotyczy), "a może popełnię te same błędy co jego była i zacznie szukać braków gdzie indziej?", itd. Do tego zaczynam obsesyjnie myśleć o jego koleżankach z pracy, jakiś innych znajomych itd. Obawiam się, że z pewnej siebie dziewczyny, która "wygrała", teraz jestem schowana w kąt i żyjąca w ciągłym lęku.

Przecież to idzie się wykończyć takim myśleniem.Radzę znaleźć sobie jakieś hobby to pomoże trchę odgonić te myśli.Trzeba też zdać sobie sprawę z tego,że to nie ma sensu-takie rozkmninianie-bo jak będzie miał zdradzić to i tak zdradzi i nasze ciągłe podejrzenia i tak na nic się nie zdadzą,a mogą doprowadzić do choroby psychicznej.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij