czwartek, 21 listopada 2019
postów: 11

"Zdrada zmieniła moje wartości"



Wyszłam za mąż mając 19 lat. Nie dlatego ,że "musiałam" ale dlatego , że chciałam i kochałam... Po kilku latach ( jak przeważnie to bywa ) czar prysnął , pojawiła się szara rzeczywistość. Teraz wiem ,że to nieuniknione jednak wtedy czułam się rozczarowana. Nie tak wyobrażałam sobie swoje życie. Ludzie po ślubie dorabiają się czegoś , wyjeżdżają na wakacje,planują na przód swoje życie . U nas nie było już rozmów ,oprócz tych najpotrzebniejszych do porozumienia się typu co ugotować , jak minął dzień itp.. Czułam że uciekają mi najlepsze lata życia , nie ma już romantyzmu , mąż bez pomysłu na życie, ciągle długi i mieszkanie z moją mamą , bo na własne M nie było nas stać. Nie było nas stać , bo nie potrafiliśmy siąść i porozmawiać o swoim życiu, co dalej...
Zaczęło się od internetu.Pewnego dnia weszłam sobie na czat. Wtedy jeszcze nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi.Od słowa do słowa i poznałam pewnego chłopaka - faceta . Spotkaliśmy się po kilku dniach.Od razu wpadł mi w oko. To był najprzystojniejszy facet z jakim do tej pory miałam okazję się poznać.Jego uśmiech rozpromieniał całe otoczenie. Umówiliśmy się na kolejne spotkanie , później znowu....
Gdy okazało się ,że jestem w ciąży miałam mieszane uczucia. Z jednej strony cieszyłam się a z drugiej obawa co dalej (?) Kochanek zbytnio nie ucieszył się. W sumie to był neutralny , tak jakby to w ogóle go nie dotyczyło.
Za to mąż był szczęśliwy.... Postanowiłam milczeć, nie mogłam odebrać mu tej radości.
Kontakt z kochankiem był coraz rzadszy,przyjeżdżał do mnie raz w miesiącu. Teraz wiem ,ze tylko dlatego bym miała gębę na kłódkę i nie powiedziała prawdy jego żonie. Pół ciąży przeryczałam w poduszkę,co noc wyłam jak opętana. Nikt nie mógł o tym wiedzieć, nie miałam się komu wyżalić.
Po narodzinach dziecka od razu wyjechał za granicę ( niby do pracy) . Widziałam go jeszcze 2 razy i na tym koniec. Nigdy nie pytał o dziecko. Mam wrażenie ,ze on myślał ,że ojcem dziecka jest mój mąż .Zresztą ja z czasem też tak zaczęłam myśleć. Podobieństwa nie da się ukryć. Z resztą miałam wrażenie że mąż coś podejrzewa ale nie chce abym mu tak naprawdę przytaknęła. Wynikało to z rozmowy i z zachowania.
Zaczęłam żyć swoja rodziną. Mąż był ( i jest nadal) bardzo dobrym ojcem. Z czasem zaczęłam przyzwyczajać się do tej myśli,że to z mężem tworzę rodzinę, a tamten to przeszłość.
W tej chwili nie mamy już kontaktu od kilku lat. Nadal jest za granicą. Cieszę się ,że tam jest, z dala ode mnie.
Kilka lat później znów się zaczęło psuć między mną a mężem... Postawiłam ultimatum , albo mąż przestanie pić i zacznie myśleć o naszej przyszłości albo się rozstajemy. Od razu zaznaczyłam mu ,że nie zamierzam być do końca życia sama.Poczekałam kilka dni ale nadal pił na umór , nie wracał po pracy do domu . Chciałam mu dać nauczkę , aby przekonał się że może nas stracić i stoczyć się na samo dno. To było z mojej strony raczej wołanie o opamiętanie się i wzięcie w garść. Moje prośby i groźby spełzły na niczym...
Wtedy poznałam "innego" . Nie był specjalnie w moim typie. Taki sobie.Miał za to dla mnie czas codziennie. Mimo że prowadził własną firmę codziennie pokonywał do mnie 100 km w jedną stronę. Podobało mi się ,ze ktoś tak o mnie zabiega. Na początku spotykaliśmy się na kilka godzin a z czasem zaczęłam wyjeżdżać do niego na weekend. Zabierałam ze sobą dziecko.... W międzyczasie złożyłam pozew o rozwód.
Podczas jednego takiego weekendu mój mąż wytrzeźwiał , ocknął się jakby ze snu. Mimo ,że wiedział gdzie jestem i z kim to nagle jakby coś do niego dotarło. A raczej jakby duma się odezwała. Jak to jego żona i dziecko z innym??? Napisał mi smsa ,że mam wracać a że z moim kochankiem to się policzy jak go dorwie.
Wróciłam ale na wszelki wypadek wysiadłam z auta kawałek od domu aby nie doszło do konfrontacji.
Mąż płakał , siedziałam na kanapie a on położył głowę na moich kolanach i wył jak dziecko. Powiedział ,ze nie chce nas stracić , że zrozumiał swój błąd i błagał abym już więcej nie wyjeżdżała do "tamtego".
W sumie to z tamtym już zaczęło się źle dziać. Nie podobały mi się jego uwagi co do wychowania mojego dziecka.Podjęłam decyzję : koniec z romansami. Tego samego dnia powiedziałam tamtemu co mi na sercu leży. Nie spodziewał się ,ze przez moje dziecko z nim zerwę. Miałam teraz jeden cel : rozwieść się i zacząć żyć na nowo....
To były święta Bożego Narodzenia. Mąż od rana był trzeźwy , jakiś inny , jakby szczęśliwy ,że widzi nas w domu.Potem wigilia , dzielenie się opłatkiem , obietnice itd..
Sprawa rozwodowa była wyznaczona na styczeń. W czasie świąt wyjaśniliśmy sobie wszystko. Powiedziałam czego od niego oczekuję . Czekałam na efekty. Mąż był słodki , jakby inny człowiek. Przestał pić całkowicie , był miły.Pojechaliśmy na sprawę rozwodową ale ją wycofałam. Postanowiłam dać szanse naszemu związkowi. Kochał dziecko i mnie też. Zresztą nigdy w to nie wątpiłam , zgubiła nas rutyna.
Wtedy doceniłam to co mam. Teraz inaczej patrzę na życie , mam inne wartości. Doceniam męża ,ze wybaczył mi zdradę i nigdy mi tego nie wypomniał , nigdy o tym nie wspomniał ani nie obraził. Za to będę go kochać do końca życia. Oczywiście wszystko już wróciło do stanu poprzedniego czyli maż sobie nadal czasem popija ale teraz wiem ,ze mimo wszystko on jest dla mnie najważniejszy. Wiem jak faceci reagują na zdrady , po tym poznaje się ile znaczymy dla drugiej osoby. Mój pokazał ,że rodzina jest dla niego najważniejsza a ja doceniłam to co mam w domu:) Można by powiedzieć ,że zdrada uratowała nasz związek ( wiem , brzmi to beznadziejnie)
Dzięki niej przekonaliśmy się ile dla siebie znaczymy.
Życzę każdej kobiecie takiego szczęśliwego zakończenia jej romansu.
A osobom , które krytycznie podchodzą do takich tematów aby przeżyły to co ja a potem osądzały innych.
Pozdrawiam:)


Aż trudno uwierzyć w Twoją historię...
Trzymam kciuki za Twoje szczęście!
Ania

Dziękuję:)) Musiałam to w końcu z siebie wyrzucić.
Historia jest mocno skrócona ale i tak się rozpisałam.
Dziękuję za cierpliwość w czytaniu:)
Pozdrawiam ciepło

gość napisała:

Nooo... mocne.
Życzę Ci, żeby teraz było już tylko lepiej. Tak po prostu.

piotr

z twojej historii wynika, że potrafisz walczyć, wchodzisz w zakręty, ale tez starasz się z nich wychodzić, wykorzystaj tej atuty na swoją korzyść, żyj swoim życiem, nie tylko mąż, ale możesz brać swoje sprawy w swoje ręce i jeszcze cieszyc się życiem, pomimo zakrętów, a może właśnie dzięki nim,

dobrze czyta się twoją historię, wciąga i wydaje mi się, że to z tego powodu, że to nie jest historia o zdradzie, ale o szukaniu swojej kobiecej drogi, ty szukasz, dość aktywnie można powiedzieć , jak na swoje możliwosci i okoliczności, ale mam wrażenie, że jeszcze jej nie znalazłaś, nie zatrzymuj się, twoja historia wciąga, na czym oprócz poznawaniu facetów czy byciu przy mężu mogłabyś się jeszcze oprzeć i w czym poszukać satysfakcji, radości, bezpieczeństwa i siły?

mocna historia, widac, ze pogublias sie troche w zyciu, ale wszystko skonczylo sie dobrze... Zycze powodzenia, dobrze , ze to z siebie wyrzucilas

Może tak się wydawać , bo nie oczekuję od życia cudów. Staram się doceniać to co mamy. Mam marzenia i oczekiwania od życia jednak nie wszystko można mieć.... Mam dobrego męża , ma swoje drobne wady ale zakupy zrobi , pyszny obiad ugotuje , dzieckiem się zajmie, nie trzeba mu pokazywać co ma robić, nie obraża mnie , nie awanturuje się , nie bałagani , a że lubi czasem wypić ... no cóż muszę to jakoś przeżyć.Po alkoholu nie jest agresywny i raczej ma dobry humor , Za to na trzeźwo małomówny , wręcz nie potrafi rozmawiać.
Szczęśliwym nigdy się nie jest na zawsze , szczęśliwym bywa się czasem....

Brawo, nie ma sensu mieć wyrzutów, ani tkwić w związku, który jest stracony...

Hmmm, z pewnością jest to nie tuzinkowy przykład ,,zdrady która scaliła związek", i jest to dobra okazja byśmy zadały sobie pytanie: Dlaczego tak się dzieje?,w którym momencie zatraca się wspólny kontakt i dla czego???. Osobiście uważam, że brak polityki opartej na kompromisach doprowadza do braku porozumienia,alkoholizmu,zdrady,itp.,...Pozdrawiam

gość napisała:

Hmmm, z pewnością jest to nie tuzinkowy przykład ,,zdrady która scaliła związek", i jest to dobra okazja byśmy zadały sobie pytanie: Dlaczego tak się dzieje?,w którym momencie zatraca się wspólny kontakt i dla czego???. Osobiście uważam, że brak polityki opartej na kompromisach doprowadza do braku porozumienia,alkoholizmu,zdrady,itp.,...Pozdrawiam

Myślę że tak , jednak czasem zbyt bardzo idealizujemy swoją przyszłość. Każda z nas chciałaby być kochana , uwielbiana i rozpieszczana. Kiedy to się kończy po ślubie , gdy już mieszka się razem to nagle jest SZOK .
Z upływem czasu dostrzegam inny rodzaj rozpieszczania np. codziennie gdy się budzę mam kawę koło łóżka , gotuje codziennie pyszne obiady , robi zakupy. To on jest zorientowany co nam jest potrzebne do lodówki. Jakoś tak to samo się potoczyło ,że sam zaczął się tym zajmować mimo że pracuje zawodowo. Dlatego przestałam marzyc o rycerzu na białym koniu - mam go w domu:) Ma drobne wady ale przy tych zaletach jakoś są one do przełknięcia. Kiedyś myślałam jakby to było gdybyśmy ten rozwód doprowadzili do końca ... Pewnie kolejnego faceta porównywałabym do niego i byłabym jeszcze bardziej rozczarowana ... Ostatecznie pewnie znów byśmy się zeszli . Dobrze ,że się już o tym nie przekonam :) Jest jaki jest ale jest MÓJ , znam go jak własną kieszeń i wiem czego się spodziewać. Wiem ,ze gdybym zachorowała to byłby przy mnie bez względu na wszystko. Jeśli to ja będę musiała kiedyś się nim opiekować to zrobię to bez wahania. Na co dzień nie wyznajemy sobie miłości słowami , nie mówimy słodkich słówek. Po tylu latach małżeństwa jakoś stało się to zbędne , jakieś trudne do wymówienia.Czasem pytam czy mnie jeszcze kocha , wtedy odpowiada " przecież wiesz,że tak " albo " a nie okazuje co tego?" . No właśnie - okazuje to , więc po co się pytam (?)... Bo kiedyś byłam jego księżniczką a teraz jestem tylko żoną .... a może aż żoną ?
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij