sobota, 20 października 2018
postów: 19

"ten"



Cześć, Mam taki problem, jestem z chłopakiem, oboje mamy prawie 29 lat, ale ja nie czuję, że mogę z nim być na zawsze, choć ja wiem, że jestem gotowa zaufać i być z kimś na lata, ale nie jestem pewna drugiej strony.. co z tym zrobić? zadręczać się? :( mówi się, że pewni możemy być tylko siebie, więc po co ta miłość i związki skoro nie są "po grób" jak kiedyś? oddajemy siebie i swój los w ręce drugiej osoby..


to znaczy że go nie kochasz tak jak powinnaś.Masz teraz wątpliwości a to znak,że nie jest dobrze i raczej nie będzie.Nie tak powinien wyglądać związek ludzi,którzy planują ze sobą przyszłość radze Ci żebyś teraz podjęła jakąś sensowną decyzje bo później będzie za późno z twoimi wątpliwościami już go ranisz.Jeżeli będziesz w tym trwała to znaczy że jesteś egoistką lepiej powiedzieć prawdę niż najlepsze kłamstwo.

e tam, autorka tego postu nie wygląda mi na egoistkę, ale coś nie gra w tym jej zwiazku,
jeśli jesteś w związku i masz męczące wątpliwości, to spojrzyj im prosto w twarz, co cie niepokoi, co chciałabyś, żeby wyglądało inaczej, wątpliwości nie rozmyją się, po latach będa nadal z tobą, lepiej nie czekać, aż "samo się wyjaśni" bo tak się nie stanie, a jedynie po kilku latach możesz obudzić się w związku, który ci nieodpowiada z męczącym poczuciem, że już jest za późno, żeby zacząć układać sobie życie od nowa ( chociaż na to moim zdaniem nigdy nie jest za późno) ,
śmiało powiedz najpierw sobie i jemu czego ci brakuje w tym związku, czego chciałabyś więcej, a czego mniej, i nie bój się żyć bez faceta, masz 29 lat, kawał życia przed tobą, popatrz na ulice, czy kobiety, które mają facetów ywglądaja na szczęsliwsze? bardziej radosne? bardziej spełnione? fajnie mieć faceta, ale takiego, przy którym czujemy się lepiej, a nie gorzej,
my kobiety jesteśmy często zbyt miłe, zbyt ugodowe w naszych związkach, a czasami trzeba byc być po prostu konkretna, wymagającą i oczekującą od życia rzeczy dobrych dla siebie, a nie wiecznie robiącą dobra minę do złej gry w imie, no właśnie w imie czego?

pompon napisała:

e tam, autorka tego postu nie wygląda mi na egoistkę, ale coś nie gra w tym jej zwiazku,
jeśli jesteś w związku i masz męczące wątpliwości, to spojrzyj im prosto w twarz, co cie niepokoi, co chciałabyś, żeby wyglądało inaczej, wątpliwości nie rozmyją się, po latach będa nadal z tobą, lepiej nie czekać, aż "samo się wyjaśni" bo tak się nie stanie, a jedynie po kilku latach możesz obudzić się w związku, który ci nieodpowiada z męczącym poczuciem, że już jest za późno, żeby zacząć układać sobie życie od nowa ( chociaż na to moim zdaniem nigdy nie jest za późno) ,
śmiało powiedz najpierw sobie i jemu czego ci brakuje w tym związku, czego chciałabyś więcej, a czego mniej, i nie bój się żyć bez faceta, masz 29 lat, kawał życia przed tobą, popatrz na ulice, czy kobiety, które mają facetów ywglądaja na szczęsliwsze? bardziej radosne? bardziej spełnione? fajnie mieć faceta, ale takiego, przy którym czujemy się lepiej, a nie gorzej,
my kobiety jesteśmy często zbyt miłe, zbyt ugodowe w naszych związkach, a czasami trzeba byc być po prostu konkretna, wymagającą i oczekującą od życia rzeczy dobrych dla siebie, a nie wiecznie robiącą dobra minę do złej gry w imie, no właśnie w imie czego?

Tak, nie jestem egoistką, chciałam powiedzieć, że nie jestem pewna jego oddania "na zawsze", choć ja wiem, jaka jestem, jak mnie wychowano i jakie mam zasady, jestem lojalna i kocham bardzo długo, ale boję się, każdego dnia, że - tak jak czytam na innych forach - "po 10 latach odszedł" albo "po 15 latach mówi mi, że mnie nigdy nie kochał" itd to jest dla mnie wręcz przerażające.. i nie chcę, aby mnie spotkało :(
dlatego już nie wiem, czy ufać na 100% czy też nie ufać, mieć świadomość, że związek jest tylko na jakiś czas?..

gość napisała:

pompon napisała:

e tam, autorka tego postu nie wygląda mi na egoistkę, ale coś nie gra w tym jej zwiazku,
jeśli jesteś w związku i masz męczące wątpliwości, to spojrzyj im prosto w twarz, co cie niepokoi, co chciałabyś, żeby wyglądało inaczej, wątpliwości nie rozmyją się, po latach będa nadal z tobą, lepiej nie czekać, aż "samo się wyjaśni" bo tak się nie stanie, a jedynie po kilku latach możesz obudzić się w związku, który ci nieodpowiada z męczącym poczuciem, że już jest za późno, żeby zacząć układać sobie życie od nowa ( chociaż na to moim zdaniem nigdy nie jest za późno) ,
śmiało powiedz najpierw sobie i jemu czego ci brakuje w tym związku, czego chciałabyś więcej, a czego mniej, i nie bój się żyć bez faceta, masz 29 lat, kawał życia przed tobą, popatrz na ulice, czy kobiety, które mają facetów ywglądaja na szczęsliwsze? bardziej radosne? bardziej spełnione? fajnie mieć faceta, ale takiego, przy którym czujemy się lepiej, a nie gorzej,
my kobiety jesteśmy często zbyt miłe, zbyt ugodowe w naszych związkach, a czasami trzeba byc być po prostu konkretna, wymagającą i oczekującą od życia rzeczy dobrych dla siebie, a nie wiecznie robiącą dobra minę do złej gry w imie, no właśnie w imie czego?

Tak, nie jestem egoistką, chciałam powiedzieć, że nie jestem pewna jego oddania "na zawsze", choć ja wiem, jaka jestem, jak mnie wychowano i jakie mam zasady, jestem lojalna i kocham bardzo długo, ale boję się, każdego dnia, że - tak jak czytam na innych forach - "po 10 latach odszedł" albo "po 15 latach mówi mi, że mnie nigdy nie kochał" itd to jest dla mnie wręcz przerażające.. i nie chcę, aby mnie spotkało :(
dlatego już nie wiem, czy ufać na 100% czy też nie ufać, mieć świadomość, że związek jest tylko na jakiś czas?..

Chcesz 100% pewności, że "wszystko będzie pięknie i na wieczność" ale coś takiego zwyczajnie nie istnieje. Jesteśmy ludźmi i póki co możemy odpowiadać jedynie za swoje działania. Przypadki, o których piszesz oczywiście zdarzają się, faceci zostawiają po latach swoje "dziewczyny", kobiety odchodzą od swoich mężczyzn. Tylko, że czasem to nie jest wcale "koniec", ale początek nowego, lepszego i pełniejszego życia. Myślę, że gdyby przeprowadzić ankietę wśród przypadkowych ludzi to okazałoby się, że wiele osób jest z kimś w związku tylko dlatego, że tak jest wygodniej lub bezpieczniej. Miłość nie ma z tym nic wspólnego. Czasem nawet nie ma nic wspólnego z "lubieniem" czy szanowaniem swojej "połówki". Dlatego warto przyglądać się swoim motywacjom i związkowi. Zaufanie w związku to podstawa. Bez tego trudno jest być z kimś "naprawdę". Jeśli nie ufasz swojemu facetowi to może podświadomie czujesz, że z tego ziarna chleba nie będzie. A jeśli jest wprost przeciwnie i czujesz się dobrze w tym związku to może zamiast obawiać się o waszą przyszłość lepiej popracować nad waszą teraźniejszością?

gość napisała:

gość napisała:

pompon napisała:

e tam, autorka tego postu nie wygląda mi na egoistkę, ale coś nie gra w tym jej zwiazku,
jeśli jesteś w związku i masz męczące wątpliwości, to spojrzyj im prosto w twarz, co cie niepokoi, co chciałabyś, żeby wyglądało inaczej, wątpliwości nie rozmyją się, po latach będa nadal z tobą, lepiej nie czekać, aż "samo się wyjaśni" bo tak się nie stanie, a jedynie po kilku latach możesz obudzić się w związku, który ci nieodpowiada z męczącym poczuciem, że już jest za późno, żeby zacząć układać sobie życie od nowa ( chociaż na to moim zdaniem nigdy nie jest za późno) ,
śmiało powiedz najpierw sobie i jemu czego ci brakuje w tym związku, czego chciałabyś więcej, a czego mniej, i nie bój się żyć bez faceta, masz 29 lat, kawał życia przed tobą, popatrz na ulice, czy kobiety, które mają facetów ywglądaja na szczęsliwsze? bardziej radosne? bardziej spełnione? fajnie mieć faceta, ale takiego, przy którym czujemy się lepiej, a nie gorzej,
my kobiety jesteśmy często zbyt miłe, zbyt ugodowe w naszych związkach, a czasami trzeba byc być po prostu konkretna, wymagającą i oczekującą od życia rzeczy dobrych dla siebie, a nie wiecznie robiącą dobra minę do złej gry w imie, no właśnie w imie czego?

Tak, nie jestem egoistką, chciałam powiedzieć, że nie jestem pewna jego oddania "na zawsze", choć ja wiem, jaka jestem, jak mnie wychowano i jakie mam zasady, jestem lojalna i kocham bardzo długo, ale boję się, każdego dnia, że - tak jak czytam na innych forach - "po 10 latach odszedł" albo "po 15 latach mówi mi, że mnie nigdy nie kochał" itd to jest dla mnie wręcz przerażające.. i nie chcę, aby mnie spotkało :(
dlatego już nie wiem, czy ufać na 100% czy też nie ufać, mieć świadomość, że związek jest tylko na jakiś czas?..

Chcesz 100% pewności, że "wszystko będzie pięknie i na wieczność" ale coś takiego zwyczajnie nie istnieje. Jesteśmy ludźmi i póki co możemy odpowiadać jedynie za swoje działania. Przypadki, o których piszesz oczywiście zdarzają się, faceci zostawiają po latach swoje "dziewczyny", kobiety odchodzą od swoich mężczyzn. Tylko, że czasem to nie jest wcale "koniec", ale początek nowego, lepszego i pełniejszego życia. Myślę, że gdyby przeprowadzić ankietę wśród przypadkowych ludzi to okazałoby się, że wiele osób jest z kimś w związku tylko dlatego, że tak jest wygodniej lub bezpieczniej. Miłość nie ma z tym nic wspólnego. Czasem nawet nie ma nic wspólnego z "lubieniem" czy szanowaniem swojej "połówki". Dlatego warto przyglądać się swoim motywacjom i związkowi. Zaufanie w związku to podstawa. Bez tego trudno jest być z kimś "naprawdę". Jeśli nie ufasz swojemu facetowi to może podświadomie czujesz, że z tego ziarna chleba nie będzie. A jeśli jest wprost przeciwnie i czujesz się dobrze w tym związku to może zamiast obawiać się o waszą przyszłość lepiej popracować nad waszą teraźniejszością?

miałam tak wczoraj, jednego dnia mówi, że kocha, drugiego, że sie zastanawia, bo jest coraz gorzej, same nakazy i zakazy, chodzi do pracy w wolne dni

ty nie jesteś jego pewna, czy on nie jest pewien czy chce z tobą być? bo jak facet na początku związku miewa zmienne opinie co do tego, czy chce, czy nie i ucieka w pracę, to co będzie za rok, dwa? dziewczyno, nazwij swój problem po imieniu: czy ty się wahasz, czy on się waha? bo po co ci facet, który nie wie czy chce z tobą być, czy nie? nie ma sposobu , zeby go przekonać, wierz mi, juz wiele kobiet przed toba tego próbowało,

tylko on moze o tym zdecydować, czy zależy mu na tobie, czy nie, z tego co piszesz, decyduje bardziej na nie i to cię boli, bo to jest bolesne, no kurcze, nazwijmy rzeczy po imieniu: naprawdę musisz marnować czas w kimś, kto nie może się zdecydować, czy ciebie chce?
faceci miewają różne wady, kobiety zresztą też, ale związek z kimś, kto nie jest pewien czy chce tego związku i który zamiast się tym związkiem cieszyć, przed nim ucieka, to nie jest recepta na szczęście, jesteś smutna i nieszczęśliwa, bo jesteś w kiepskim zwiazku, z facetem, ktoremu na tobie nie zależy, co z tego, że czasem mówi : kocham? nic, bo słowa nic nie kosztuja, patrz na to czy tęskni za tobą, czy lubi spędzać z toba czas, czy cię podziwia, szanuje, liczy się z twoją opinią i wymyśla sposoby, żeby sprawić ci przyjemność, to są oznaki, tego, że komuś zależy, słowa to wiatr, można powiedzieć wszystko,
nie boj się poszukać kogoś innego, lepiej teraz niż za 10 lat...

Jezz napisała:

ty nie jesteś jego pewna, czy on nie jest pewien czy chce z tobą być? bo jak facet na początku związku miewa zmienne opinie co do tego, czy chce, czy nie i ucieka w pracę, to co będzie za rok, dwa? dziewczyno, nazwij swój problem po imieniu: czy ty się wahasz, czy on się waha? bo po co ci facet, który nie wie czy chce z tobą być, czy nie? nie ma sposobu , zeby go przekonać, wierz mi, juz wiele kobiet przed toba tego próbowało,

tylko on moze o tym zdecydować, czy zależy mu na tobie, czy nie, z tego co piszesz, decyduje bardziej na nie i to cię boli, bo to jest bolesne, no kurcze, nazwijmy rzeczy po imieniu: naprawdę musisz marnować czas w kimś, kto nie może się zdecydować, czy ciebie chce?
faceci miewają różne wady, kobiety zresztą też, ale związek z kimś, kto nie jest pewien czy chce tego związku i który zamiast się tym związkiem cieszyć, przed nim ucieka, to nie jest recepta na szczęście, jesteś smutna i nieszczęśliwa, bo jesteś w kiepskim zwiazku, z facetem, ktoremu na tobie nie zależy, co z tego, że czasem mówi : kocham? nic, bo słowa nic nie kosztuja, patrz na to czy tęskni za tobą, czy lubi spędzać z toba czas, czy cię podziwia, szanuje, liczy się z twoją opinią i wymyśla sposoby, żeby sprawić ci przyjemność, to są oznaki, tego, że komuś zależy, słowa to wiatr, można powiedzieć wszystko,
nie boj się poszukać kogoś innego, lepiej teraz niż za 10 lat...

on nie wiem.. :( jak jest ze mną "ciekawie" to kocha, a jak nudno, nieciekawie, to się zastanawia

Jezz napisała:

ty nie jesteś jego pewna, czy on nie jest pewien czy chce z tobą być? bo jak facet na początku związku miewa zmienne opinie co do tego, czy chce, czy nie i ucieka w pracę, to co będzie za rok, dwa? dziewczyno, nazwij swój problem po imieniu: czy ty się wahasz, czy on się waha? bo po co ci facet, który nie wie czy chce z tobą być, czy nie? nie ma sposobu , zeby go przekonać, wierz mi, juz wiele kobiet przed toba tego próbowało,

tylko on moze o tym zdecydować, czy zależy mu na tobie, czy nie, z tego co piszesz, decyduje bardziej na nie i to cię boli, bo to jest bolesne, no kurcze, nazwijmy rzeczy po imieniu: naprawdę musisz marnować czas w kimś, kto nie może się zdecydować, czy ciebie chce?
faceci miewają różne wady, kobiety zresztą też, ale związek z kimś, kto nie jest pewien czy chce tego związku i który zamiast się tym związkiem cieszyć, przed nim ucieka, to nie jest recepta na szczęście, jesteś smutna i nieszczęśliwa, bo jesteś w kiepskim zwiazku, z facetem, ktoremu na tobie nie zależy, co z tego, że czasem mówi : kocham? nic, bo słowa nic nie kosztuja, patrz na to czy tęskni za tobą, czy lubi spędzać z toba czas, czy cię podziwia, szanuje, liczy się z twoją opinią i wymyśla sposoby, żeby sprawić ci przyjemność, to są oznaki, tego, że komuś zależy, słowa to wiatr, można powiedzieć wszystko,
nie boj się poszukać kogoś innego, lepiej teraz niż za 10 lat...

patrz na to czy tęskni za tobą, czy lubi spędzać z toba czas, czy cię podziwia, szanuje, liczy się z twoją opinią i wymyśla sposoby, żeby sprawić ci przyjemność

kiedyś tęsknił bardzo, na samym początku - tak, teraz raczej nie, nie mówi o tym ani nie pisze

czy lubi spędzać czas, mieszkamy razem, jak wraca zmęczony po pracy po 19, nie ma na nic ochoty, prócz siedzenia przed tv

nigdy mi nie powiedział, ze mnie podziwia, częściej siebie "kto by to lepiej zrobił, niż ja?", "fajny jestem, co?" mi tego nigdy nie powie, na początku podziwiał, teraz mu przeszło, częściej mam wrażenie, krytykuje, nawet wybór bombek na choinkę

liczy się z moją opinią.. raczej nie, kiedyś tak, kupił za moimi plecami nowy tv (za swoje), mimo, że najpierw ustaliliśmy, że będzie grzeczny przez 3 mce, zanim zasłuży, ale kupił w nocy, w necie, bo dobra cena.. na pytanie, że się chyba nie liczy ze mną, skoro po ustaleniach tak czy siak podjął decyzję sam, odparł "Ty też kiedyś się mnie nie zapytałaś", albo "no trudno"

czy sprawia mi przyjemność.. czasem, kupi ciasto, częściej mówi, że to ja powinnam przejmować inicjatywę, bo nie mam pomysłów i że nudne jest takie życie..

r

gość napisała:

Jezz napisała:

ty nie jesteś jego pewna, czy on nie jest pewien czy chce z tobą być? bo jak facet na początku związku miewa zmienne opinie co do tego, czy chce, czy nie i ucieka w pracę, to co będzie za rok, dwa? dziewczyno, nazwij swój problem po imieniu: czy ty się wahasz, czy on się waha? bo po co ci facet, który nie wie czy chce z tobą być, czy nie? nie ma sposobu , zeby go przekonać, wierz mi, juz wiele kobiet przed toba tego próbowało,

tylko on moze o tym zdecydować, czy zależy mu na tobie, czy nie, z tego co piszesz, decyduje bardziej na nie i to cię boli, bo to jest bolesne, no kurcze, nazwijmy rzeczy po imieniu: naprawdę musisz marnować czas w kimś, kto nie może się zdecydować, czy ciebie chce?
faceci miewają różne wady, kobiety zresztą też, ale związek z kimś, kto nie jest pewien czy chce tego związku i który zamiast się tym związkiem cieszyć, przed nim ucieka, to nie jest recepta na szczęście, jesteś smutna i nieszczęśliwa, bo jesteś w kiepskim zwiazku, z facetem, ktoremu na tobie nie zależy, co z tego, że czasem mówi : kocham? nic, bo słowa nic nie kosztuja, patrz na to czy tęskni za tobą, czy lubi spędzać z toba czas, czy cię podziwia, szanuje, liczy się z twoją opinią i wymyśla sposoby, żeby sprawić ci przyjemność, to są oznaki, tego, że komuś zależy, słowa to wiatr, można powiedzieć wszystko,
nie boj się poszukać kogoś innego, lepiej teraz niż za 10 lat...

patrz na to czy tęskni za tobą, czy lubi spędzać z toba czas, czy cię podziwia, szanuje, liczy się z twoją opinią i wymyśla sposoby, żeby sprawić ci przyjemność

kiedyś tęsknił bardzo, na samym początku - tak, teraz raczej nie, nie mówi o tym ani nie pisze

czy lubi spędzać czas, mieszkamy razem, jak wraca zmęczony po pracy po 19, nie ma na nic ochoty, prócz siedzenia przed tv

nigdy mi nie powiedział, ze mnie podziwia, częściej siebie "kto by to lepiej zrobił, niż ja?", "fajny jestem, co?" mi tego nigdy nie powie, na początku podziwiał, teraz mu przeszło, częściej mam wrażenie, krytykuje, nawet wybór bombek na choinkę

liczy się z moją opinią.. raczej nie, kiedyś tak, kupił za moimi plecami nowy tv (za swoje), mimo, że najpierw ustaliliśmy, że będzie grzeczny przez 3 mce, zanim zasłuży, ale kupił w nocy, w necie, bo dobra cena.. na pytanie, że się chyba nie liczy ze mną, skoro po ustaleniach tak czy siak podjął decyzję sam, odparł "Ty też kiedyś się mnie nie zapytałaś", albo "no trudno"

czy sprawia mi przyjemność.. czasem, kupi ciasto, częściej mówi, że to ja powinnam przejmować inicjatywę, bo nie mam pomysłów i że nudne jest takie życie..

r

Oj smutny ten opis. Pomyśl o sobie. Zasługujesz na coś więcej.

gość napisała:

gość napisała:

Jezz napisała:

ty nie jesteś jego pewna, czy on nie jest pewien czy chce z tobą być? bo jak facet na początku związku miewa zmienne opinie co do tego, czy chce, czy nie i ucieka w pracę, to co będzie za rok, dwa? dziewczyno, nazwij swój problem po imieniu: czy ty się wahasz, czy on się waha? bo po co ci facet, który nie wie czy chce z tobą być, czy nie? nie ma sposobu , zeby go przekonać, wierz mi, juz wiele kobiet przed toba tego próbowało,

tylko on moze o tym zdecydować, czy zależy mu na tobie, czy nie, z tego co piszesz, decyduje bardziej na nie i to cię boli, bo to jest bolesne, no kurcze, nazwijmy rzeczy po imieniu: naprawdę musisz marnować czas w kimś, kto nie może się zdecydować, czy ciebie chce?
faceci miewają różne wady, kobiety zresztą też, ale związek z kimś, kto nie jest pewien czy chce tego związku i który zamiast się tym związkiem cieszyć, przed nim ucieka, to nie jest recepta na szczęście, jesteś smutna i nieszczęśliwa, bo jesteś w kiepskim zwiazku, z facetem, ktoremu na tobie nie zależy, co z tego, że czasem mówi : kocham? nic, bo słowa nic nie kosztuja, patrz na to czy tęskni za tobą, czy lubi spędzać z toba czas, czy cię podziwia, szanuje, liczy się z twoją opinią i wymyśla sposoby, żeby sprawić ci przyjemność, to są oznaki, tego, że komuś zależy, słowa to wiatr, można powiedzieć wszystko,
nie boj się poszukać kogoś innego, lepiej teraz niż za 10 lat...

patrz na to czy tęskni za tobą, czy lubi spędzać z toba czas, czy cię podziwia, szanuje, liczy się z twoją opinią i wymyśla sposoby, żeby sprawić ci przyjemność

kiedyś tęsknił bardzo, na samym początku - tak, teraz raczej nie, nie mówi o tym ani nie pisze

czy lubi spędzać czas, mieszkamy razem, jak wraca zmęczony po pracy po 19, nie ma na nic ochoty, prócz siedzenia przed tv

nigdy mi nie powiedział, ze mnie podziwia, częściej siebie "kto by to lepiej zrobił, niż ja?", "fajny jestem, co?" mi tego nigdy nie powie, na początku podziwiał, teraz mu przeszło, częściej mam wrażenie, krytykuje, nawet wybór bombek na choinkę

liczy się z moją opinią.. raczej nie, kiedyś tak, kupił za moimi plecami nowy tv (za swoje), mimo, że najpierw ustaliliśmy, że będzie grzeczny przez 3 mce, zanim zasłuży, ale kupił w nocy, w necie, bo dobra cena.. na pytanie, że się chyba nie liczy ze mną, skoro po ustaleniach tak czy siak podjął decyzję sam, odparł "Ty też kiedyś się mnie nie zapytałaś", albo "no trudno"

czy sprawia mi przyjemność.. czasem, kupi ciasto, częściej mówi, że to ja powinnam przejmować inicjatywę, bo nie mam pomysłów i że nudne jest takie życie..

r

Oj smutny ten opis. Pomyśl o sobie. Zasługujesz na coś więcej.

dziekuje za wsparcie, a jesli nikt mnie w zyciu 'po mesku' nie doceni...

"dziekuje za wsparcie, a jesli nikt mnie w zyciu 'po mesku' nie doceni..." nie bój się, strach jest złym doradcą, podpowiada, żeby zadowalać się resztkami, zamist śmiało wyjść i wyciagnąć reke po dobre rzeczy, na które zasługujemy, nie podejmuj ważnych zyciowych decyzji dlatego, że się boisz, podejmuj decyzje na podstawie tego, czy coś jest dla ciebie dobre, czy nie, skoro facet nie jest dobry, to sam upraszcza ci podjęcie dobrej :kobiecej" decyzji, są fajni faceci na tym świecie, nie bój się życia, nie bój się uwierzyć, że zasługujesz na więcej,

pompon napisała:

"dziekuje za wsparcie, a jesli nikt mnie w zyciu 'po mesku' nie doceni..." nie bój się, strach jest złym doradcą, podpowiada, żeby zadowalać się resztkami, zamist śmiało wyjść i wyciagnąć reke po dobre rzeczy, na które zasługujemy, nie podejmuj ważnych zyciowych decyzji dlatego, że się boisz, podejmuj decyzje na podstawie tego, czy coś jest dla ciebie dobre, czy nie, skoro facet nie jest dobry, to sam upraszcza ci podjęcie dobrej :kobiecej" decyzji, są fajni faceci na tym świecie, nie bój się życia, nie bój się uwierzyć, że zasługujesz na więcej,

nie negauję, że dużo w tym racji, pewnie doradzałabym w ten sam sposób, bo mam dobre serce, ale nie wyobrażam sobie wyprowadzić się i mieszkać w jakimś pokoju wynajętym, w wieku prawie 30 lat, samotnie, każdego dnia, bo do rodziców wracać do mieszkania chyba też nie ma sensu... jestem w rozpaczy i pacie :( jak widzę ludzi razem, to się zastanawiam, Boże, a ja mam być sama jak palec.. za co.. :(

gość napisała:

jestem w rozpaczy i pacie :( jak widzę ludzi razem, to się zastanawiam, Boże, a ja mam być sama jak palec.. za co.. :(

moja droga, w zasadzie to ty już jesteś sama, a będąc z nim będziesz jeszcze bardziej sama z każdym kolejnym rokiem, coraz mniej atrakcyjna w jego oczach, coraz bardziej mu zawadzająca i coraz bardziej przez niego krytykowana, lepiej już było, przed tobą tylko gorzej, w imię czego? strachu przed samotnym oglądaniem tv? przynajmniej możesz sama decydować jaki kanał chcesz oglądać, pomyśl o tym,

gość napisała:

pompon napisała:

"dziekuje za wsparcie, a jesli nikt mnie w zyciu 'po mesku' nie doceni..." nie bój się, strach jest złym doradcą, podpowiada, żeby zadowalać się resztkami, zamist śmiało wyjść i wyciagnąć reke po dobre rzeczy, na które zasługujemy, nie podejmuj ważnych zyciowych decyzji dlatego, że się boisz, podejmuj decyzje na podstawie tego, czy coś jest dla ciebie dobre, czy nie, skoro facet nie jest dobry, to sam upraszcza ci podjęcie dobrej :kobiecej" decyzji, są fajni faceci na tym świecie, nie bój się życia, nie bój się uwierzyć, że zasługujesz na więcej,

nie negauję, że dużo w tym racji, pewnie doradzałabym w ten sam sposób, bo mam dobre serce, ale nie wyobrażam sobie wyprowadzić się i mieszkać w jakimś pokoju wynajętym, w wieku prawie 30 lat, samotnie, każdego dnia, bo do rodziców wracać do mieszkania chyba też nie ma sensu... jestem w rozpaczy i pacie :( jak widzę ludzi razem, to się zastanawiam, Boże, a ja mam być sama jak palec.. za co.. :(

Kurcze całe życie przed tobą! nawet jeśli zdecydujesz się zostawić obecnego chłopaka i będziesz sama, co z tego??? Czy naprawdę tak wysoko cenisz fakt, że jak wracasz do mieszkania to czeka na ciebie kanapa z facetem przy telewizorze?

gość napisała:

gość napisała:

pompon napisała:

"dziekuje za wsparcie, a jesli nikt mnie w zyciu 'po mesku' nie doceni..." nie bój się, strach jest złym doradcą, podpowiada, żeby zadowalać się resztkami, zamist śmiało wyjść i wyciagnąć reke po dobre rzeczy, na które zasługujemy, nie podejmuj ważnych zyciowych decyzji dlatego, że się boisz, podejmuj decyzje na podstawie tego, czy coś jest dla ciebie dobre, czy nie, skoro facet nie jest dobry, to sam upraszcza ci podjęcie dobrej :kobiecej" decyzji, są fajni faceci na tym świecie, nie bój się życia, nie bój się uwierzyć, że zasługujesz na więcej,

nie negauję, że dużo w tym racji, pewnie doradzałabym w ten sam sposób, bo mam dobre serce, ale nie wyobrażam sobie wyprowadzić się i mieszkać w jakimś pokoju wynajętym, w wieku prawie 30 lat, samotnie, każdego dnia, bo do rodziców wracać do mieszkania chyba też nie ma sensu... jestem w rozpaczy i pacie :( jak widzę ludzi razem, to się zastanawiam, Boże, a ja mam być sama jak palec.. za co.. :(

Kurcze całe życie przed tobą! nawet jeśli zdecydujesz się zostawić obecnego chłopaka i będziesz sama, co z tego??? Czy naprawdę tak wysoko cenisz fakt, że jak wracasz do mieszkania to czeka na ciebie kanapa z facetem przy telewizorze?

zawsze JA wracam wcześniej, pozmywam, przygotuję obiad, jak nie ma, ale zazwyczaj i tak sama go "tworzę", on pracuje b.dużo, ok, z 10-11 godz dziennie, jak przychodzi, jest zmęczony, zawsze, zje (bo mam dobre serce, i mu coś podam), usiądzie na sofce i pilot do reki, i przełącza, zapyta co u mnie, i na tym koniec rozmowy, jak o nic nie zapytam, siedzi i tylko ogląda coś, "wiadomości" na tvp1 to już standradowy punkt programu, i jest skupiony wiec lepiej nie wchodź mu w słowo, bo włączy powtórkę na Polonii.. potem zaśnie, np., na tej samej sofce, i go nie ma, tylko fizycznie leży, a potem ja się kładę spać o 22, on nigdy nie chce kłaść się ze mną, bo "to za wcześnie" i jeszcze siedzi, a potem go męczę aby szedł się myć.. kilka razy, i tak dzień w dzień. a potem mi mówi, że ja mu rozkazuję.

gość napisała:

gość napisała:

gość napisała:

pompon napisała:

"dziekuje za wsparcie, a jesli nikt mnie w zyciu 'po mesku' nie doceni..." nie bój się, strach jest złym doradcą, podpowiada, żeby zadowalać się resztkami, zamist śmiało wyjść i wyciagnąć reke po dobre rzeczy, na które zasługujemy, nie podejmuj ważnych zyciowych decyzji dlatego, że się boisz, podejmuj decyzje na podstawie tego, czy coś jest dla ciebie dobre, czy nie, skoro facet nie jest dobry, to sam upraszcza ci podjęcie dobrej :kobiecej" decyzji, są fajni faceci na tym świecie, nie bój się życia, nie bój się uwierzyć, że zasługujesz na więcej,

nie negauję, że dużo w tym racji, pewnie doradzałabym w ten sam sposób, bo mam dobre serce, ale nie wyobrażam sobie wyprowadzić się i mieszkać w jakimś pokoju wynajętym, w wieku prawie 30 lat, samotnie, każdego dnia, bo do rodziców wracać do mieszkania chyba też nie ma sensu... jestem w rozpaczy i pacie :( jak widzę ludzi razem, to się zastanawiam, Boże, a ja mam być sama jak palec.. za co.. :(

Kurcze całe życie przed tobą! nawet jeśli zdecydujesz się zostawić obecnego chłopaka i będziesz sama, co z tego??? Czy naprawdę tak wysoko cenisz fakt, że jak wracasz do mieszkania to czeka na ciebie kanapa z facetem przy telewizorze?

zawsze JA wracam wcześniej, pozmywam, przygotuję obiad, jak nie ma, ale zazwyczaj i tak sama go "tworzę", on pracuje b.dużo, ok, z 10-11 godz dziennie, jak przychodzi, jest zmęczony, zawsze, zje (bo mam dobre serce, i mu coś podam), usiądzie na sofce i pilot do reki, i przełącza, zapyta co u mnie, i na tym koniec rozmowy, jak o nic nie zapytam, siedzi i tylko ogląda coś, "wiadomości" na tvp1 to już standradowy punkt programu, i jest skupiony wiec lepiej nie wchodź mu w słowo, bo włączy powtórkę na Polonii.. potem zaśnie, np., na tej samej sofce, i go nie ma, tylko fizycznie leży, a potem ja się kładę spać o 22, on nigdy nie chce kłaść się ze mną, bo "to za wcześnie" i jeszcze siedzi, a potem go męczę aby szedł się myć.. kilka razy, i tak dzień w dzień. a potem mi mówi, że ja mu rozkazuję.

A czy komunikujesz mu, że w sumie emocjonalnie zostawia cię samą czy wolisz wierzyć, że zauważy jak o niego dbasz i się zrewanżuje tym samym? Przestań mu matkować. To w końcu dorosły facet, ma dwie ręce, niech sam sobie zrobi kolację, a jak się myć nie chce to niech się nie myje. Jego wybór. Jak zobaczy, że musi coś dokoła siebie zrobić może jakaś myśl konstruktywna przebiegnie mu przez głowę.

[/CYTAT]

zawsze JA wracam wcześniej, pozmywam, przygotuję obiad, jak nie ma, ale zazwyczaj i tak sama go "tworzę", on pracuje b.dużo, ok, z 10-11 godz dziennie, jak przychodzi, jest zmęczony, zawsze, zje (bo mam dobre serce, i mu coś podam), usiądzie na sofce i pilot do reki, i przełącza, zapyta co u mnie, i na tym koniec rozmowy, jak o nic nie zapytam, siedzi i tylko ogląda coś, "wiadomości" na tvp1 to już standradowy punkt programu, i jest skupiony wiec lepiej nie wchodź mu w słowo, bo włączy powtórkę na Polonii.. potem zaśnie, np., na tej samej sofce, i go nie ma, tylko fizycznie leży, a potem ja się kładę spać o 22, on nigdy nie chce kłaść się ze mną, bo "to za wcześnie" i jeszcze siedzi, a potem go męczę aby szedł się myć.. kilka razy, i tak dzień w dzień. a potem mi mówi, że ja mu rozkazuję.
[/CYTAT]

to co opisałaś to nie jest związek, ani dla niego, ani dla ciebie, po co wam takie coś? jesteście jak kiepsko dobrani sublokatorzy, on ma przynajmniej obiad podany i pewnie też mieszkanie posprzątane, ale co ty z tego masz? przecież to nie ma sensu, jeśli boisz się radykalnych zmian, zacznij od tego, żeby jak najmniej przebywać z tym swoim sublokatorem, nie musisz być w domu, kiedy on wraca, spróbuj wyjść z jakąś koleżanką, albo zapisać się na kurs tańca, albo po prostu wyjdź na spacer, tylko nie tkwij w tym chorym układzie, oboje sobie życie marnujecie, z tym siedzeniem w pracy, to też różnie bywa, czasami ludzie siedzą w pracy długo, bo nie śpieszy im się do domu, nie musisz od razu trzaskać drzwiami, jeśli nie czujesz się na to gotowa, ale możesz zacząć jakiejś życie, bo to co opisujesz nie jest żadną formą życia, tylko smutną wegetacją, i do tego bardzo samotną,

gość napisała:

zawsze JA wracam wcześniej, pozmywam, przygotuję obiad, jak nie ma, ale zazwyczaj i tak sama go "tworzę", on pracuje b.dużo, ok, z 10-11 godz dziennie, jak przychodzi, jest zmęczony, zawsze, zje (bo mam dobre serce, i mu coś podam), usiądzie na sofce i pilot do reki, i przełącza, zapyta co u mnie, i na tym koniec rozmowy, jak o nic nie zapytam, siedzi i tylko ogląda coś, "wiadomości" na tvp1 to już standradowy punkt programu, i jest skupiony wiec lepiej nie wchodź mu w słowo, bo włączy powtórkę na Polonii.. potem zaśnie, np., na tej samej sofce, i go nie ma, tylko fizycznie leży, a potem ja się kładę spać o 22, on nigdy nie chce kłaść się ze mną, bo "to za wcześnie" i jeszcze siedzi, a potem go męczę aby szedł się myć.. kilka razy, i tak dzień w dzień. a potem mi mówi, że ja mu rozkazuję.
[/CYTAT]

to co opisałaś to nie jest związek, ani dla niego, ani dla ciebie, po co wam takie coś? jesteście jak kiepsko dobrani sublokatorzy, on ma przynajmniej obiad podany i pewnie też mieszkanie posprzątane, ale co ty z tego masz? przecież to nie ma sensu, jeśli boisz się radykalnych zmian, zacznij od tego, żeby jak najmniej przebywać z tym swoim sublokatorem, nie musisz być w domu, kiedy on wraca, spróbuj wyjść z jakąś koleżanką, albo zapisać się na kurs tańca, albo po prostu wyjdź na spacer, tylko nie tkwij w tym chorym układzie, oboje sobie życie marnujecie, z tym siedzeniem w pracy, to też różnie bywa, czasami ludzie siedzą w pracy długo, bo nie śpieszy im się do domu, nie musisz od razu trzaskać drzwiami, jeśli nie czujesz się na to gotowa, ale możesz zacząć jakiejś życie, bo to co opisujesz nie jest żadną formą życia, tylko smutną wegetacją, i do tego bardzo samotną,
[/CYTAT]

nie jest?... jak ma wyglądać związek, a jak wygląda w rzeczywistości? Boję się, że nikogo już nie poznam, każdy albo zajęty, albo szurnięty (mało dziś wartościowych ludzi), albo coś kombinuje.. teraz jest zima, mieszkam u niego, więc nigdzie nie mam gdzie pójść, zostać sama.. pracuję nad tym, aby było jak najlepiej, przecież kiedyś było inaczej.. ale to było na samym początku.

a może ktoś już to ma za sobą? rozstanie, kiedy się dzieją takie rzeczy? jak żyć?..

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij