środa, 22 listopada 2017
postów: 29

"Sygnały niewerbalne mężczyzn. "



Witam ;)

Temat niby dość powszechny, dość jasno rozgryziony, każda kobieta z intuicją (a ponoć mamy ją wspaniale rozwiniętą) powinna bez problemu je odczytywać. Ale czy to takie oczywiste? Chodziłam po różnych forach, czytałam dużo o mowie ciała, lecz czemu ona potrafi dawać sprzeczne sygnały w połączeniu z tym, co mężczyzna do nas mówi? Jak to jest, że komunikacja werbalna, kłóci się z niewerbalną? Czy właśnie wtedy powinno się zapalić czerwone światełko pt. "coś jest nie tak!"?.

Głębokie i długie patrzenie sobie w oczy, uśmiech od ucha do ucha + błysk w oku, porozumiewanie się za pomocą wzroku, przypadkowe dotknięcia, siadanie bardzo blisko siebie, głaskanie po udzie, obejmowanie w pasie, czasem przytulanie i szczere buziaki, łapanie za rękę, staranie się być zawsze blisko, obserwowanie, naśladowanie, chęć poznania.

Wszystko co wyżej wymieniłam jest i rodzi nieprawdopodobne napięcie. Niestety - mężczyzna oprócz tych sygnałów nic więcej nie robi. Numery telefonu zostały wymienione (nie pisze). Widujemy się co weekend (wspólna praca - tak, wiem, fatalne miejsce na rozwijanie romansu, lecz nie wiążę z tą pracą przyszłości). Nigdy nie powiedział nic, co mogłoby sugerować, że chciałby czegoś więcej, ale jego ciało mówi kompletnie coś innego. Sama nie podejmuję inicjatywy, ponieważ nie mam zamiaru uganiać się za nim, poza tym - też wysyłam mu sygnały, które odwzajemnia.

Pytanie: odpuścić czy nie odpuścić?


gość napisała:

Witam ;)

Temat niby dość powszechny, dość jasno rozgryziony, każda kobieta z intuicją (a ponoć mamy ją wspaniale rozwiniętą) powinna bez problemu je odczytywać. Ale czy to takie oczywiste? Chodziłam po różnych forach, czytałam dużo o mowie ciała, lecz czemu ona potrafi dawać sprzeczne sygnały w połączeniu z tym, co mężczyzna do nas mówi? Jak to jest, że komunikacja werbalna, kłóci się z niewerbalną? Czy właśnie wtedy powinno się zapalić czerwone światełko pt. "coś jest nie tak!"?.

Głębokie i długie patrzenie sobie w oczy, uśmiech od ucha do ucha + błysk w oku, porozumiewanie się za pomocą wzroku, przypadkowe dotknięcia, siadanie bardzo blisko siebie, głaskanie po udzie, obejmowanie w pasie, czasem przytulanie i szczere buziaki, łapanie za rękę, staranie się być zawsze blisko, obserwowanie, naśladowanie, chęć poznania.

Wszystko co wyżej wymieniłam jest i rodzi nieprawdopodobne napięcie. Niestety - mężczyzna oprócz tych sygnałów nic więcej nie robi. Numery telefonu zostały wymienione (nie pisze). Widujemy się co weekend (wspólna praca - tak, wiem, fatalne miejsce na rozwijanie romansu, lecz nie wiążę z tą pracą przyszłości). Nigdy nie powiedział nic, co mogłoby sugerować, że chciałby czegoś więcej, ale jego ciało mówi kompletnie coś innego. Sama nie podejmuję inicjatywy, ponieważ nie mam zamiaru uganiać się za nim, poza tym - też wysyłam mu sygnały, które odwzajemnia.

Pytanie: odpuścić czy nie odpuścić?

kurczę.. ja też poznałam chłopaka w pracy. tez tak samo się zachowywał, raz patrzył długo, raz nie odpisywał, generalnie po 2 latach "wypalił" się z tego "DOBREGO" co oferował na początku, więc ja już chyba nie wierzę w takie idealne zauroczenia.. teraz jest miernie i niestety, chyba nie warto było, bo to się chyli ku upadkowi, może ktoś powie "pogadaj z nim", nie, ja rozmawiałam bardzo, bardzo wiele, po miesiącach potrafił mi powiedzieć, że nic nie mówiłam, nie tłumaczyłam, że nie słuchał.. może to smutne, ale chyba naprawdę każdy facet jest taki sam i niewiele warto

Wygląda na to, że z jakichś powodów chłopak nie chce z tym nic zrobić. Szkoda czasu na rzucanie mu przynęty z nadzieją, że za którymś razem ją złapie i podejmie inicjatywę.

Obie macie racje ;) Dzięki wielkie za wsparcie radami!

mój dzisiaj w pracy, cały dzień, w niedziele też, a ja SAMA, jak pisze że czas wracać, to zero reakcji, a jest już po 21.. brak mi sił do walki z jego pracą, późnymi powrotami do domu, nieobecnością, kocham i cierpię tragicznie. I już nie wiem, co ma sens, a co nie, co robić.

gość napisała:

gość napisała:

mój dzisiaj w pracy, cały dzień, w niedziele też, a ja SAMA, jak pisze że czas wracać, to zero reakcji, a jest już po 21.. brak mi sił do walki z jego pracą, późnymi powrotami do domu, nieobecnością, kocham i cierpię tragicznie. I już nie wiem, co ma sens, a co nie, co robić.

Powieś mu w widocznym miejscu tekst w stylu "praca to nie wszystko" może się opamięta człowiek. A tak na serio to jego nie zmienisz, za to swoje podejście możesz. Zadbaj o swój czas wolny, przestań czekać na jego powroty. (Nie chodzi mi o olewanie człowieka ale o proste życie swoim życiem). Jak zobaczy, że "mu umykasz" istnieje szansa, że się zorientuje, że nie jest Twoim facetem tylko z nazwy i mógłby spędzać z Tobą więcej czasu.

masz rację, a co ja takiego miałabym robic? tez pracuje, ale jak wracam to ogarniam dom, a jak on jest juz bardzo pozno, to nic nie ogarnie, bo wiecznie zmeczony, i oczywiscie jedyne co potrafi to siasc przed jakims programem przy tv

:(

Przypomniała mi się moja historia, w ktorej za późnymi powrotami z pracy stała inna kobieta

gość napisała:

Przypomniała mi się moja historia, w ktorej za późnymi powrotami z pracy stała inna kobieta

i co zrobiłaś?

Nie zgadzaj się na późne powroty! A zamiast czekać na niego, sama wyjdz i wróć później, niż on się spodziewa. Na jego pytania odpowiedz, że spotkałaś się z przyjaciółką.

Facet nie szanuje kobiety, która na niego czeka i zgadza się na wszystko.
Twoja umiejętność stawiania na swoim, pokazuje czy masz coś do powiedzenia w tym związku, czy nie.

Generalnie, żeby działało, obie strony musza być zaangażowane....;) inaczej nici z dobrego związku...

do tej pory pewnie juz odpuscilas (i slusznie). Jak mi kiedys powiedzial jeden facet + moje obserwacje potwierdzaj, tak zachowuja sie faceci, ktorzy kogos maja. mozesz mu sie podobac, a w domu zona

gość napisała:

mój dzisiaj w pracy, cały dzień, w niedziele też, a ja SAMA, jak pisze że czas wracać, to zero reakcji, a jest już po 21.. brak mi sił do walki z jego pracą, późnymi powrotami do domu, nieobecnością, kocham i cierpię tragicznie. I już nie wiem, co ma sens, a co nie, co robić.

dziewczyno, ty cierpisz nie z miłości, ale z powodu jej braku, facet cię olewa: nie odpisuje na sms-y, nie śpieszy się do ciebie, nie tęskni i po prostu nie jest dla ciebie dobry, bycie z kimś tak toksycznym jest męczace, nie myl tego zmiłością, bo to z miłoscia nie ma nic wspólnego, widocznie nie spotkałaś jeszcze w swoim życiu nikogo kto by cię kochał, szanował, tęsknił za tobą i pragnął być ciebie blisko, wtedy byś wiedziała, że to co teraz masz i przeżywasz, to nie jest miłość, idż kochana i szukaj miłosci, bo na nią zasługujesz, tu gdzie jesteś nie ma jej, i nie ma sposobu, żeby się znalazła, uwierz w siebie, w to, że nie zasługujesz na to, żeby żebrac o odrobinę zainteresowania, ale na kogoś, kto sam będzie do ciebie wyciągał ręcę i tobą się cieszył, powodzenia :)

gość napisała:

gość napisała:

mój dzisiaj w pracy, cały dzień, w niedziele też, a ja SAMA, jak pisze że czas wracać, to zero reakcji, a jest już po 21.. brak mi sił do walki z jego pracą, późnymi powrotami do domu, nieobecnością, kocham i cierpię tragicznie. I już nie wiem, co ma sens, a co nie, co robić.

dziewczyno, ty cierpisz nie z miłości, ale z powodu jej braku, facet cię olewa: nie odpisuje na sms-y, nie śpieszy się do ciebie, nie tęskni i po prostu nie jest dla ciebie dobry, bycie z kimś tak toksycznym jest męczace, nie myl tego zmiłością, bo to z miłoscia nie ma nic wspólnego, widocznie nie spotkałaś jeszcze w swoim życiu nikogo kto by cię kochał, szanował, tęsknił za tobą i pragnął być ciebie blisko, wtedy byś wiedziała, że to co teraz masz i przeżywasz, to nie jest miłość, idż kochana i szukaj miłosci, bo na nią zasługujesz, tu gdzie jesteś nie ma jej, i nie ma sposobu, żeby się znalazła, uwierz w siebie, w to, że nie zasługujesz na to, żeby żebrac o odrobinę zainteresowania, ale na kogoś, kto sam będzie do ciebie wyciągał ręcę i tobą się cieszył, powodzenia :)

Z pierwszego postu autorki wyłania sie troche inny obraz.. Zacznijmy od tego, że tego związku nie ma, a autorka zastanawia się co jest nie tak z obiektem jej westchnień lub.. nią?

Opcji jest pierdyliard, wszyscy mogą Ci doradzać i pewnie każdy będzie blisko prawdy. Od siebie dodam, że z chłopcami róznie bywa - często oczywiste kwestie dla kobiet juz takie oczywiste dla nas nie są. Nierzadko też wielki maczo - zdobywca, czy wydawałby się "normalny facet" okazuje się nieśmiały ;)

Trzymam kciuki za to żeby zaiskrzyło między wami!

..jestem coraz bliżej ostatecznej decyzji o wyprowadzce, to jak walka z wiatrakami.. dzisiaj jak chciałam przełączyć tv, usłyszałam "to mój telewizor", poza tym kupiłam ciasto, chciałam zrobić herbatę w niedzielę, usłyszałam "jak chcesz" zero zachwytu, podziękowania... momentami jest bardzo dobry, ale bywają i też takie, skrajne, jak dzisiaj, olewanie, podnoszenie głosu.. chyba tak nie może być, mimo wszystko.

gość napisała:

..jestem coraz bliżej ostatecznej decyzji o wyprowadzce, to jak walka z wiatrakami.. dzisiaj jak chciałam przełączyć tv, usłyszałam "to mój telewizor", poza tym kupiłam ciasto, chciałam zrobić herbatę w niedzielę, usłyszałam "jak chcesz" zero zachwytu, podziękowania... momentami jest bardzo dobry, ale bywają i też takie, skrajne, jak dzisiaj, olewanie, podnoszenie głosu.. chyba tak nie może być, mimo wszystko.

masz rację, tak nie może być, bycie w związku powinno nas wzmacniać, a nie odbierać energię i radość z życia, to nie facet, to zwykły fiutek, który olewa cię, kiedy ty po prostu starasz się być miła i dbać o wasz związek, od czasu do czasu to każdy ma lepsze chwile, nawet najgorszy buc potrafi być miły w krotkiej chwili uniesienia, ale życie nie polega na tym, że marnować życie czekając na chwilę "łaski", ale żeby cieszyc się kazdym wspólnym dniem, spakuj dziewczyno walizki, zostaw go i nigdy się za nim nie oglądaj, naprawdę nikogo nie tracisz, zresztą problem nie w tym, jaki ten facet jest, bo to z facetami różnie bywa i rzeczywiście nie ma sensu szukać ideału, ale temu gosciowi po prostu na tobie nie zalezy, olewa cię w sposób otwarty, nie przeskoczysz tego, że komuś nie zalezy na byciu z toba, choćby zamieniła się anielicę, uciekaj dziewczyno, uciekaj,

gość napisała:

gość napisała:

..jestem coraz bliżej ostatecznej decyzji o wyprowadzce, to jak walka z wiatrakami.. dzisiaj jak chciałam przełączyć tv, usłyszałam "to mój telewizor", poza tym kupiłam ciasto, chciałam zrobić herbatę w niedzielę, usłyszałam "jak chcesz" zero zachwytu, podziękowania... momentami jest bardzo dobry, ale bywają i też takie, skrajne, jak dzisiaj, olewanie, podnoszenie głosu.. chyba tak nie może być, mimo wszystko.

masz rację, tak nie może być, bycie w związku powinno nas wzmacniać, a nie odbierać energię i radość z życia, to nie facet, to zwykły fiutek, który olewa cię, kiedy ty po prostu starasz się być miła i dbać o wasz związek, od czasu do czasu to każdy ma lepsze chwile, nawet najgorszy buc potrafi być miły w krotkiej chwili uniesienia, ale życie nie polega na tym, że marnować życie czekając na chwilę "łaski", ale żeby cieszyc się kazdym wspólnym dniem, spakuj dziewczyno walizki, zostaw go i nigdy się za nim nie oglądaj, naprawdę nikogo nie tracisz, zresztą problem nie w tym, jaki ten facet jest, bo to z facetami różnie bywa i rzeczywiście nie ma sensu szukać ideału, ale temu gosciowi po prostu na tobie nie zalezy, olewa cię w sposób otwarty, nie przeskoczysz tego, że komuś nie zalezy na byciu z toba, choćby zamieniła się anielicę, uciekaj dziewczyno, uciekaj,

ODESZŁAM - wczoraj w niedzielę wieczorem, kiedy chciałam porozmawiać, usłyszałam "nie chce mi się teraz rozmawiać, daj mi spokój" kiedy dalej "nadawałam" on wyszedł do sąsiedniego pokoju, odwrócił się na łóżku plecami i kazał mi kilkakrotnie wyjść, pytałam dalej, bo rozmowa to podstawa, to moje prawo wiedzieć, ale zamilkł jak grób, zamknął oczy, wyszłam z pokoju, płakałam na sofce i zdecydowałam się ostatecznie zabrać wszystko, weszłam po walizki, nie drgnął, POSZEDŁ SIĘ KĄPAĆ, ja z płaczem, rozdygotana pakowałam swoje rzeczy, znosiłam ciężkie walizki do auta, kiedy poprosiłam, aby wyszedł z łazienki, bo chcę zabrać swoje rzeczy, odparł "teraz się golę, co znowu wymyśliłaś"; usłyszałam, że skoro tak chcę, to mogę sobie iść, że zawsze jestem mądrzejsza, i on nie chce żyć z "wariatem"; w najmniejszym stopniu nie próbował mnie zatrzymać; nie przespałam nocy, płaczę od kilkunastu godzin, jestem na tabletkach.

poczucie odrzucenia boli, chciałoby się, żeby kochał nas cały świat, a przynajmniej faceci z którymi sypiamy, ale z tym różnie bywa, po prostu mu nie zależało,
dobrze, że odeszłaś, teraz musisz odchorować poczucie odrzucenia, daj sobie kilka dni, masz prawo czuć się źle, więcej zyskałaś niż straciłaś odchodząc od niego, chciałoby się znać jakieś sposoby, żeby zmienić faceta, któremu na nas nie zależy, w takiego który by szalał za nami, tęsknił, żałował, miał poczucie straty, ale wiesz co, on raczej nie ma i mieć nie będzie poczucia straty z twojego powodu, jego strata, poszukasz i znajdziesz sobie kogoś fajnego, kto będzie za tobą tęskniłi cieszył się tym, że z nim jesteś, a nie tylko trzymał cię na dystans, odpychał i ranił,

Trzymaj się, zakończenie związku to bolesny proces, z czasem będzie lżej. Ważne, że zawalczyłaś o siebie i swoje szczęście.

gość napisała:

Trzymaj się, zakończenie związku to bolesny proces, z czasem będzie lżej. Ważne, że zawalczyłaś o siebie i swoje szczęście.

słuchajcie, jestem w szoku.. dostałam dzisiaj smsa "x, wracaj do mnie"

co o tym sądzic?.. warto?

olać - przez dupka, który zachowywał się podobnie, straciłam rok życia. tylko ten mój akurat dzwonił, pisał, ale cały czas ględził, że nie chcę się wiązać, potem nagle mu się zachciało, ale akurat wtedy to odechciało się mi. Zauważyłam, że właśnie toksyczni mężczyźni pozwalają sobie na większą bliskość fizyczną niż normalni ludzie. Czemu? Bo często mają sporo cech psychopatycznych i nie dotyczy ich skrępowanie, wyrzuty sumienia, lęk przed odrzuceniem.

Zgadzam się z przedmówczynią. Zastanów się do czego byś wróciła? Do dojrzałego faceta, który dba o relację ze swoją partnerką na co dzień czy do chłopca, który chyba sam za bardzo nie wie czego chce. Nie podejmuj pochopnie decyzji żebyś znowu nie wylądowała w tym samym punkcie.

nie podejmuję teraz żadnej decyzji, mam czas do namysłu i dla siebie, ale pisze do mnie codziennie, że przeprasza szczerze za krzywdy, że chciałbym porozmawiać poważnie, że nie może spac

gość napisała:

słuchajcie, jestem w szoku.. dostałam dzisiaj smsa "x, wracaj do mnie"

co o tym sądzic?.. warto?

Kochana!!!
W żadnym wypadku nie podejmuj decyzji o powrocie... Wiem co mówię. To równia pochyła. Byłam w takim związku TRZY lata, rozchodziliśmy się, schodziliśmy i za każdym razem tylko było gorzej. On stracił do mnie totalnie szacunek, ja do siebie również. Po trzech latach wyzywania, totalnego braku szacunku dla mojego zaangażowania, ciągłych kłótni (potrafił mnie chorą wywabić z kamienicy w zimie i ględzić jakie to mam szczęście, że "nikt mnie nie będzie kochał bardziej niż on"), załamaniu nerwowym i próbie odebrania sobie życia powiedziałam DOŚĆ!!! Przestałam odpowiadać na jakiekolwiek oznaki kontaktu...

Nie warto dla toksycznego człowieka marnować swoje. Udało Ci się uciec. Byłaś na tyle silna. Nie zmarnuj swojej szansy na szczęście :)
Trzymam za Ciebie kciuki!

On Ci wydał rozkaz!!!

jak zacząc zyc bez niego? mam 29 lat i nikogo na tym swiecie, jak odejde, jak zyc, czy warto odchodzic... pomóżcie..

gość napisała:

jak zacząc zyc bez niego? mam 29 lat i nikogo na tym swiecie, jak odejde, jak zyc, czy warto odchodzic... pomóżcie..

Jak odejść? ZWYCZAJNIE! Jeśli czujesz, że w związku z daną osobą nie jesteś szczęśliwa to zamiast pytać jak odejść i czy warto odejść odpowiedz sobie na pytanie jak zostać i czy warto zostać, jak wyobrażasz sobie swoje życie jeśli zostaniesz. Jesteś młoda, przysłowiowy cały świat przed tobą. Żyj i bądź szczęśliwa! W związku czy bez związku. DLA SIEBIE!

gość napisała:

gość napisała:

jak zacząc zyc bez niego? mam 29 lat i nikogo na tym swiecie, jak odejde, jak zyc, czy warto odchodzic... pomóżcie..

Jak odejść? ZWYCZAJNIE! Jeśli czujesz, że w związku z daną osobą nie jesteś szczęśliwa to zamiast pytać jak odejść i czy warto odejść odpowiedz sobie na pytanie jak zostać i czy warto zostać, jak wyobrażasz sobie swoje życie jeśli zostaniesz. Jesteś młoda, przysłowiowy cały świat przed tobą. Żyj i bądź szczęśliwa! W związku czy bez związku. DLA SIEBIE!

kocham go i wiem, ze mnie to zabije psychicznie jest dla mnie wszystkim, to moja prawdzila milosc, ale krzywdzi mnie bardzo.. najbardziej, jak jest jakas klotnia i on przez nastepnie dni nie chce niczego wytlumaczyc, nie chce porozmawiac, jest obojetny, chlodny, czuje sie okropnie .. ;(

Orety, to chyba o mnie.Tylko, że ja już jestem stara baba, on młodszy o 15 lat.Czułe słowa, SMS-y, szalona pocałunki, a kiedy jest okazja żeby zrobić krok dalej - zwiewa.Trwa to ponad rok, nie mogę olać, bo wspólna praca,ale krok po kroku, tłumaczyłam sobie, że to jakiś dewiant. Już byłam na dobrej drodze a tu znów spotkanie, alkohol, pieszczoty, ale w końcu chyba mi się udało. Co wcale nie znaczy, że chcę zrezygnować zupełnie. Chcę tylko przestać czekać, tęsknić, marzyć i pędzić jak głupia do telefonu.

gość napisała:

gość napisała:

gość napisała:

jak zacząc zyc bez niego? mam 29 lat i nikogo na tym swiecie, jak odejde, jak zyc, czy warto odchodzic... pomóżcie..

Jak odejść? ZWYCZAJNIE! Jeśli czujesz, że w związku z daną osobą nie jesteś szczęśliwa to zamiast pytać jak odejść i czy warto odejść odpowiedz sobie na pytanie jak zostać i czy warto zostać, jak wyobrażasz sobie swoje życie jeśli zostaniesz. Jesteś młoda, przysłowiowy cały świat przed tobą. Żyj i bądź szczęśliwa! W związku czy bez związku. DLA SIEBIE!

kocham go i wiem, ze mnie to zabije psychicznie jest dla mnie wszystkim, to moja prawdzila milosc, ale krzywdzi mnie bardzo.. najbardziej, jak jest jakas klotnia i on przez nastepnie dni nie chce niczego wytlumaczyc, nie chce porozmawiac, jest obojetny, chlodny, czuje sie okropnie .. ;(

Prawdziwa miłość - NIE RANI. Twoja sytuacja przypomina raczej jakąś formę uzależnienia od drugiego człowieka niż miłość. Dopóki będziesz pozwalała żeby cię ranił - będzie to robił.

a jak na to nie pozwalac? jak ja krzykne to ma mnie za idiotke i mowi mi, ze jak sie tak zachouwuje to moge sobie isc do innego

Nie ma co sie zastanawiać nad sygnałami facetów czy to werbalnymi czy niewerbalnymi. Co ma być to będzie. Jak macie być razem, to życie tak się potoczy, że na siebie wpadniecie. A jak jemu wpadłaś w oko, tak na prawdę to będzie próbował. Nic na siłę....

Skoro nie próbuje - widać nie tak interpretujesz sygnały...

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij