wtorek, 12 listopada 2019
postów: 6

"Stara milość powraca..."



Witam! Pisze bo niewiem co robić.Jestem mężątka od 6 lat i mam 2 dzieci.Wszystko byloby ok gdyby nie to ze od paru miesięcy utrzymuje kontakt ze swoja dawna miłośćią.Bylo to tak:Poznaliśmy się 13 lat temu przez 3 lata spotykaliśmy sie na neutralnym gruncie ze znajomymi a potem tez sami i była między nami chemia i to pragnienie siebie nawzajem rozmawialiśmy o nas i jakoś nie złożylo sie tak żebysmy byli para,wszyscy widzieli że ciąglo nas do siebie.Zakochalam się w nim od pierwszego wejrzenia po prostu moje serce ogłupiało na jego widok . Każde spotkanie z nim to byla bajka a potem pocalunki ,pieszczoty i pewnej nocy mialo dojść do zbliżenia jużbulo tak miło ale ja ucieklam.Tego wieczoru powiedział mi że mnie kocha,potem myślałam że jakoś to będzie czyłam sie super po 2 miesiącach zobaczyłam go na imprezie z inną, ból niesamowity ale nie pokazałam tego po sobie on caly czas mnie obserwował tak jakby chcial zebym widziala go z inną poczulam że go trace wiec na osobności powiezialam mu że chce z nim być on sie uśmiechnął i powiedzial ze odpowie mi póżniej ale ja długo nie czekalam i tego wieczoru poznalam mojego męża bawiliśmy sie razem a on patrzyl... po miesiący na imprezie tez byl sam i przyszedl do mnie zacząl sie przytulac,całować mnie a ja uleglam nie potrafilam go przekreślic byliśmy sami znów mialo do czegoś dojść ale bylo zimno wiec wróciliśmy i nic... I to bylo nasze ostatnie spotkanie bo potem mój mąż zaczął o mnie zabiegać a ja tak bardzo się bałam bólu i postanowiłam z nim być a o mojej milości zapomniec.Na imprezach nie raz nas widzial siedział sam patrzyl nawet próbowal do mnie... ale ja nic postanowiłam odejść,uznałam że tak będzie lepiej że on mnie nie chce i dałam mu wolną rękę nie mogłam tak dlużej.Tak mijaly lata ,wyszłam za mąż urodzilam dwoje dzieci. Ż ycie jakoś leciało. W 2007 załozylam sobie konto na portalu społecznościowym i znalazlam go byl z tą sama dziewczyną ale wyjechal do Angli. W 2012 wyslalam mu zaproszenie i przyjął.Po jakimś czasie zaczeliśmy ze sobą pisać.Jego pierwsze pytanie:jak tam w małżeństwie? odpisalam że ok on na to : mnie to nie chcialaś! I zaczely sie żale wyrzcaliśmy sobie wszystko co nas bolalo potem pisal po pare razy czy nadal coś do niego czuje,powiedzialam że chyba tak. Zapytalam czy mnie kochal wtedy,przysłał tytul piosenki i napisał "posłuchaj teksty to zrozumiesz" kiedy posłuchałam zamarlam... Przyznał ze kochał i popełnil bład był ślepym głupcem...i chcial być ze mną ale to byl tylko sen. Napisał mi że już nie jest z tą co byl że od niedawna ma inną życzyłam mu szczęścia... po paru dniach napisał że chce mnie że chce wszystko ze mną... niewiedzialam co myślec ale to uczucie nie trwało dlugo po paru dniach pokłóciliśmy sie i on mnie wyrzucil ze znajomych załamalam sie. Mąż sie o wszystkim dowiedział nie było awantury powiedzial tylko że mam sie dobrze zastanowic z kim chce być.Przeprosilam i obiecalam że juz nigdy więcej... wybaczyl.Bylo dobrze ale ja tęsknilam,ostatecznie postanowilam o nim zapomnieć.Nadszedł rok 2013 obiecalam sobie że kończe z nim i 8 stycznia weszłam na moje konto na portalu i bylo zaproszenie od niego wyslane 2 sty.Wachalam sie serce bilo jak szalone ale przyjelam dlugo nie trwalo jak zaczelismy ze sobą pisać.Ciezyl sie z tego przeprosił za tamto i pisaliśmy prawie codziennie bylo cudownie śmiałam sie nawt sama do siebie.potem chcial nr tel dalam pisalismy smsy a potem chcial moje zdjecia i wymiana e-maili a potem skayp widzieliśmy sie pisał że chce sie ze mną kochać i być i tak jest cały czas utrzymujemy kontakt mój mąż coś podejrzewa staram sie nad tym panować ale po woli nie potrafie.Napisal kiedyś że tęskni co mnie rozbilo.Byl w Polsce ale byl z nią więc do spotkania nie doszlo a ze mną jest coraz gorzej raz chce go zapomnieć i przestać innym razem strasznie za nim tęsknie boje się że znów sie w nim zakocham jest mi wstyd bo mój mąż jest wspaniały kocha dzieci nasze i mnie a ja głupia niewiem co robie powinnam to zakończyć ale nie chce.Co mam o tym myśleć czy warto? Pomóżcie bo ja niewiem co robić :(


Tak czytając twój wpis pomyślałam sobie, że mylisz fantazji z rzeczywistością, Bo ten facet tzw. dawna miłość, to jakoś szczególnie czuły, cierpliwy i troskliwy w stosunku do ciebie nie jest. Miał w zyciu wystarczajaco dużo okazji, żeby po prostu być z tobą. Wierz mi, jak facetowi zalezy, to po prostu jest z kobietą na której mu zalezy, a jak traktuje ją jako koło zapasowe, to jest w gebie słodki i czuły, ale na rzeczywistość i prawdziwe życie to sie nie przekłada. MOja rada: zajmij się swoim małżeństwem: czy możesz nad nim popracować, żebyś czuła się w nim lepiej? jeśli jest szansa na poprawę małżeństwa, to energię, którą marnujesz na tego gościa, który albo cię wykreśla z listy znajomych, albo na nią znowu zaprasza włóż w pracę nad swoim małżeństwem i w efekcie nad życiem. Bycie razem nie zalezy od seksu ( tzn. od tego czy udało im się ze sobą przespać, czy nie), ale od tego, czy obu stronom na sobie zależy i po prostu robią wszystko, żeby być ze sobą. Wiem, że faceci są prości w tych sprawach: chcą być z jakąś kobietą to są ( patrz twój mąż), a jak nie chcą to nie są ( patrz tzw. twoja dawna miłość) witaj w prawdziwym świecie, a nie w krainie fantazji,

Hej :-) Zgadzam się z moją poprzedniczką w 100%! Jest takie stare przysłowie które powiada, że "czyny mówią głośniej niż słowa". My kobiety mamy tak, że bardzo łatwo dajemy się nabierać na piękne słówka o miłości, bo baaardzo chcemy w nie wierzyć, a tymczasem panowie wiedzą o tym i chętnie to wykorzystują. To takie proste powiedzieć "kocham cię", a poza tym, to przecież nic nie kosztuje. Natomiast naprawdę chcieć być z kimś, pomagać, wspierać i dzielić z nim nie tylko radości, ale też i smutki, to bardzo ciężka i nie zawsze wdzięczna harówka i niestety, nie każdego na to stać. Niektórzy nawet nie znają znaczenia słowa "miłość" mimo, że często i lekko używają go w stosunku do różnych osób. A wracając do Ciebie... Chyba powinnaś odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
- czy wyszłaś za mąż i urodziłaś dzieci w tzw. "międzyczasie", bo przecież powinnaś coś robić w czasie oczekiwania na tą jedną, edyną i wymarzoną miłość?
- czy jesteś gotowa zostawić całe swoje dotychczasowe życie i zacząć wszystko od nowa z facetem, którego tak naprawdę do końca nie znasz?
- czy Twoja dawna miłość będzie dalej deklarowała swoje "płomienne" uczucie, kiedy dowie się, że razem z Tobą uzyska dwoje kochanych, słodkich i tylko Twoich dzieci?
- czy jesteś pewna na tyle jego i swoich uczuć, że po (w końcu) skonsumowanym seksie będzie wciąż tak cudownie i niepowtarzalnie, że w ogóle zechcecie być razem?
To tylko niektóre ważne pytania, na których odpowiedź powinnaś znać zanim spalisz za sobą wszystkie mosty. Oprócz tego powinnaś także chociaż na chwilę postawić się w sytuacji Twojego męża i zrozumieć co on czuje. A jestem przekonana, że nie jest mu lekko z tym wszystkim. Pamiętaj, że nasze życie, to ciągłe wybory, bo nie można mieć wszystkiego. A na koniec inne stare przysłowie: "nie powinno się wchodzić dwa razy do tej samej rzeki". Ty się jeszcze wahasz, a ja weszłam i zapewniam Cię, że nie było warto. Ludzie aż tak często się nie zmieniają, a jak ktoś raz okazał się dupkiem, to już zawsze nim pozostanie. Na wieki wieków, amen! Życzę Ci powodzenia w podejmowaniu DOROSŁYCH decyzji.

po przeczytaniu tego co napisalas chcialoby sie krzyknac kobieto opamietaj sie co ty wyprawiasz masz kochajacego meza i dwoje dzieci, a zachowujesz sie jak niedojrzala nastolatka zyjaca w swiecie fantazji. Zastanow sie czego chcesz latwo jest zburzyc spokoj trudniej go odzyskac. Podziwiam Twojego meza ze, ci wybaczyl moze zbyt szybko bo widac ze, tego nie docenilas. Mysle ze, potrzebujesz adrenaliny i to nie jest zadna milosc ani z twojej strony ani ze strony tego mezczyzny. Oboje jeszcze nie dorosliscie, bawicie sie w milosc i doroslosc. Uwazaj bo krzywdzisz meza zdradzajac go emocjonalnie a to moze doprowadzic do rozwodu. Zadaj sobie pytanie co dalej? co z dziecmi? Zdrada emocjonalna boli nie mniej niz zdrada fizyczna. Wiem cos o tym niedawno rostalam sie ze swoim partnerem z powodu takiej wlasnie zdrady. Zycze ci podjecia wlasciwej deczji.

gość napisała:

po przeczytaniu tego co napisalas chcialoby sie krzyknac kobieto opamietaj sie co ty wyprawiasz masz kochajacego meza i dwoje dzieci, a zachowujesz sie jak niedojrzala nastolatka zyjaca w swiecie fantazji. Zastanow sie czego chcesz latwo jest zburzyc spokoj trudniej go odzyskac. Podziwiam Twojego meza ze, ci wybaczyl moze zbyt szybko bo widac ze, tego nie docenilas. Mysle ze, potrzebujesz adrenaliny i to nie jest zadna milosc ani z twojej strony ani ze strony tego mezczyzny. Oboje jeszcze nie dorosliscie, bawicie sie w milosc i doroslosc. Uwazaj bo krzywdzisz meza zdradzajac go emocjonalnie a to moze doprowadzic do rozwodu. Zadaj sobie pytanie co dalej? co z dziecmi? Zdrada emocjonalna boli nie mniej niz zdrada fizyczna. Wiem cos o tym niedawno rostalam sie ze swoim partnerem z powodu takiej wlasnie zdrady. Zycze ci podjecia wlasciwej deczji.

to j, że za czymś tęsknimy w związku, to jest tylko nasza wina, a męża się trzeba trzymać "bo kocha", autorka tego wątku chyba nie wyszła za swojego męża z miłości i tutaj cały problem, problemem jest też to, że jest "stara miłość" nie wyglada na obiecującego kandydata na ułozenie sobie z nim życia,

ja bym doradziła, żeby przyjrzeć się sobie i zapytać: czego ja do cholery chcę od życia,
- nie co chce mąż, czego potrzebuja dzieci, ale czego ja chcę? od tego trzeba zacząć, a potem wziąć pod uwagę jak w tym wszystkim odnajdą się dzieci i co bedzie z mężem,
u nas w Polsce zawsze woła się do kobiety: a co mąż, a co dzieci? a ja bym zapytała: a co ty sama kobieto chcesz dla siebie? czego potrzebujesz? może wpuściś trochę życia do twojego życia? emocje i adernalinę mozna znaleźć nie tylko randkując z facetami, można na przykład zapisać się na kurs spadochronowy, albo na jazdę konną, albo wyjechać sama na wakacje, zrobić coś dla siebie, sens zycia kobiety to nie tylko ten czy inny facet,

Witam to ja pisałam ten post i teraz powiem wam jak to się zakończyło. Długi czas jeszcze utrzymywalismy kontakt rok temu doszło do naszego spotkania miesiąc przed jego ślubem od razu przeszedł do rzeczy dobieral się do mnie chciał się kochać miałam metlik w głowie niewiedzialam co robić w końcu zrozumiałam że chyba mnie pogielo co ja robię mąż w pracy dzieci w szkole nikt o niczym niewiedzial miałam wszystko podane na tacy ale zrozumiałam w jednej chwili że jeśli to zrobię jeśli zdradzę nic już niebedzie takie samo. I kiedy on liczył że się uda to powiedziałam mu że niemoge i koniec więc dał za wygraną po tej akcji uświadomiłam sobie że chciał mnie przeleciec przed ślubem a potem żyć tak jak gdyby nigdy nic a ja moje życie by się posypalo i co najważniejsze zrozumiałam że to co czułam do niego parę lat temu to teraz się to wypaliło i powiedziałam mężowi wszystko jeszcze nigdy nie widziałam go tak złego powiedział że musi się zastanowić co dalej z nami mam mu dać czas więc dałam pojechał do pracy po czterech dniach powiedział że to przemyślał i stwierdził że bardzo go to zabolalo niewie kiedy mi znów zaufa ale chcę być ze mną i dla dzieci i dla nas bo niejest wstanie przekreslic tyłu lat razem i nadal mnie kocha rozbeczalam się jak małe dziecko ze szczęścia dziękowalam mu kilkakrotnie jesteśmy razem cały czas a ja jestem dumna z siebie ze zrozumiałam w porę że to błąd żadna wielka stara miłość. Apel do wszystkich kobiet chcecie być szczęśliwie bądźcie macie do tego prawo tylko zastanówcie się trzy razy czy ta dawna miłość jest tego warta. Ja niemam już z nim żadnego kontaktu i jest mi z tym bardzo dobrze. Życzę udanych wyborów i najlepszych decyzji. Pozdrawiam :)

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij