poniedziałek, 24 kwietnia 2017
postów: 7

"kocha mnie dwóch mężczyzn"



witam wszystkich,
dylemat od 3 lat, od kiedy jestem w związku z K. Kocham K, ale bywa dla mnie bardzo niedobry, gniewny, wpada w złość, ale ja go kocham. Drugi, Z kocha mnie od wielu, wielu lat, świata poza mną nie widzi, ale ja go nie kocham raczej... żyję w pacie, mam 29 lat nie wiem co robić.


Jełsi dobrzez zroumiałam, z Z jest Ci dobrze, ale nie ma chemii, z K. nie najlepiej. Związek z K wygląda mi na taki bez przyszłości. Każde rozwiązanie polegające na jednoznacznym wyborze partnera jest złe, bo na dluższa mete nie będzie Cię satysfakcjonować.
Moja rada - jeśłie jesteś osobą zdecydowaną - szukaj nowych znajomości. Jeśli podjęcie decyzji przekracza Twoje możłiwości - trwaj dalej w związkach z pełną śwaidomością czekajacego Cię nieszczęscia.

i K i Z twierdzą, że mnie kochają, Z jest spokojniejszy, to ja góruję w tej relacji, K jest bardziej "męski", ale też nie zawsze góruje, choć lubi. nie wiem, po co szukać innych skoro aż dwóch mnie kocha? z kimś trzeba związać swą przyszłość, czas upływa.

gość napisała:

i K i Z twierdzą, że mnie kochają, Z jest spokojniejszy, to ja góruję w tej relacji, K jest bardziej "męski", ale też nie zawsze góruje, choć lubi. nie wiem, po co szukać innych skoro aż dwóch mnie kocha? z kimś trzeba związać swą przyszłość, czas upływa.

Aż ciśnie mi się na usta: a kogo TY kochasz? Czy przypadkiem twój dylemat nie wynika z faktu, że będąc w związku nie czujesz się w nim spełniona? Chcesz budować swoją przyszłość na szczęśliwej relacji z drugim człowiekiem - super! Tylko zamiast zastanawiać się co zrobić z kochającymi cię panami lepiej zastanowić się czy któryś z nich jest tym czego chcesz i czego potrzebujesz. Na to pytanie tylko ty możesz sobie odpowiedzieć, może nawet już znasz odpowiedź, tylko nie bardzo ci się ona podoba.

gość napisała:

gość napisała:

i K i Z twierdzą, że mnie kochają, Z jest spokojniejszy, to ja góruję w tej relacji, K jest bardziej "męski", ale też nie zawsze góruje, choć lubi. nie wiem, po co szukać innych skoro aż dwóch mnie kocha? z kimś trzeba związać swą przyszłość, czas upływa.

Aż ciśnie mi się na usta: a kogo TY kochasz? Czy przypadkiem twój dylemat nie wynika z faktu, że będąc w związku nie czujesz się w nim spełniona? Chcesz budować swoją przyszłość na szczęśliwej relacji z drugim człowiekiem - super! Tylko zamiast zastanawiać się co zrobić z kochającymi cię panami lepiej zastanowić się czy któryś z nich jest tym czego chcesz i czego potrzebujesz. Na to pytanie tylko ty możesz sobie odpowiedzieć, może nawet już znasz odpowiedź, tylko nie bardzo ci się ona podoba.

Z kocha mnie od 10 lat, bez wzgledu na okolicznosci; z kolei ja zakochalam sie prawdziwie 3 lata temu w K, ale faktycznie spelnienie w realcji jest na srednim poziomie, gdyz jest to czlowiek czasem zbyt nerwowy, wybuchowy, ogolnie wazne sa dla niego dobra materialne, np. na urodziny chce zegarek za 2 tys zl.. nie wiem co robic, jestem nieszczesliwa.

nerwowy i wybuchowy, ale też wymagający...

Najpierw poprawic tytul, to "Ty kochasz dwoch mezczyzn".Zyjac w roznych krajach,poznajac ich kultury
w wiekszosci z nich, monogamia jest tylko i wylacznie uwarunkowana bezpieczenstwem materialnym kobiety.
Wystarczy, kobiecie dac kase do konca zycia i nagle monogamia przestanie miec znaczenie.
Ja osobiscie nie pochwalam zycia kobiety z jednym mezczyzna,choc sam jestem mezczyzna.Kobieta by byla naprawde szczesliwa, musi miec dwuch mezczyzn obok siebie, jeden to taki co "ladnie ubiera",a drugi to taki co "ladnie rozbiera".(nie ma takich ktorzy wyspecjalizowali sie w obu umiejetnosciach).Wynika to z tego,ze kobiety maja dni plodne i dni bezplodne.I w zaleznosci od tych dni czuja sie szczesliwe albo z tym albo z tym.
Mezczyzna jest staly w uczuciach i zawsze pragnie kobiety takiej samej jak byla na 3 randce,;-))))))
Pora zaczac siebie traktowac i lubiec, za to jak stworzyla nas natura i nie stresowac sie jakimis moralnosciami
jaka stworzyly w tym swiecie autorytety moralne, sami czasami nie wiedzac nigdy piekniej nagosci kobiety.
Nam te moralnosc narzucili chorzy ludzie, wiec nie dajmy sie zwariowac.Ale dbajmy o swoje dzieci.

Bardzo dobra rada. Szkoda, że jednak ten, co ubiera na ogół nie jest frajerem i ani myśli ubierać po to, aby rozbierał ktoś inny. Z dniami płodnymi też różnie bywa i potem albo nie ma dzieci w ogóle, albo są cudze. Ludzie nie lubią być zdradzani, a dzieci dobrze jeżeli mają kochających i odpowiedzialnych ojców

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij