niedziela, 22 kwietnia 2018
postów: 4

"jestem w chorym związku"



Witam. Mam 25lat mój facet 28...to jest mój pierwszy facet jesteśmy razem już prawie 7lat z czego 6lat mieszkamy razem ( moje studia 5-letnie mieszlismy razem i zaraz po nich wyjechaliśmy za granicę i własnie mija nam kolejny rok.) Mam problem, ponieważ od jakiś 6lat mój facet jest nałogowym palaczem trawy, kłamie notorycznie, nie wywiązuje się ze swoich obietnic czy postanowień, nie realizuje ŻADNEGO planu jaki sobie założy, a co gorsze potrafimy coś wspólnie zaplanować, a potem się okazuje, że nic z tego...a bo zaspał (chodzi spać około 4-5 nad ranem bo tak długo pali), niby jest spokojny w sensie takim, że pierwszy raczej mnie nie uderzy, może popchnie, ale nie uderzy, wyzwie mnie ale tak niegroźnie typu " jaka ty jestes głupia, tępak czy coś" większe rzeczy się dzieją jak ja tracę panowanie nad sobą i zaczynam się rzucać do niego , że go nienawidzę, że jest ćpunem, maminsynkiem, żeby wypier.. ,wtedy zazwyczaj znowu się pakuje straszy, ze wyjeżdza, a tak naprawdę przychodzi znowu do domu siada i pali, oprócz tego co zdążył w aucie spalić. Teraz jest taki problem, że zdecydowaliśmy się na przerwę w pracy za granicą, będziemy mieć na 3miesiące zasiłek (muszę odpocząć, chcę zacząć uczyć się angielskiego na poziomie, który pomoże mi zdobyć lepiej płatną pracę, oprócz tego pojawiła mi się jakaś choroba skórna nie wiem skąd, czy to stres... i nie chce się goić, więc na pewno te 3miesiące jak dla mnie będą dobrym czasem na regenerację) z kolei mój miał plan w końcu ograniczyć palenie do 1 dnia na tydzien ( dziś już pali czwarty dzień z rzędu) , pójść na siłownie ( na której nigdy nie był, jest chudy jak szczypior, ale silny) i póki co to były jego dwa plany. Dosłownie za parę dni mamy wracać do Polski, a on tu znowu pokazuje, że nic się nie zmieni no ogólnie ma wszystko w dupie, a jak ja się nie odzywam to jestem ta sfochowana, a przepraszam jak mam się czuć, skoro siedzę w obcym państwie ciągle albo w pracy albo przed komputerem bo nie mam gdzie wyjsc ani z kim jak on tylko jara i ogląda jakieś głupoty w internecie? ... czuję sie upodlona, nienawidzę go, sprawił, że czuję się jak ostatnia patologia zachwiana emocjonalnie... skonczyłam studia z kierunku finansów, wyjechałam za granicę z myślą, że razem zarobimy na pewien interes, wystarczą 2lata, żeby go mieć, ale już nie dziś.. ja po 12 miesiącach przyjeżdzam z oszczędnosciami rzędu 50tys zł a zaraz będzie zasiłek w wysokości 1100euro to jeszcze dojdzie, on z kolei ma na koncie 1000euro=4000zł .. jak ja mam się czuć? wszystko przejarał? po powrocie do Polski już znalazlam sobie terapeutkę chcę wręcz muszę do niej pójść i usłyszeć co jest ze mną nie tak..


dodam, że źle się dzieje już od 5lat jeśli chodzi o to jego palenie, przez pół roku będąc za granicą nie wiedziałam, że pali znowu dzień w dzień, dopiero nasz współlokator mnie uświadomił o tym, mówiąc , że okropnie mu jest mnie szkoda i że nie rozumie dlaczego mnie tak traktuje i okłamuje. Przez pół roku potrafił szybko z pracy wrócić blokować jakimś sposobem drzwi od łazienki łyżką, prosząc kolegę o to, aby jak coś powiedział mi, że Piotrek bierze prysznic, a tak naprawdę był w pokoju u tego kolei i jarał w oknie. On ma 28lat tyle razy mi obiecywał kłamał, aż w końcu jak zaczęłam tracić nad samą sobą kontrolę, wpadałam w furie,pakowałam go, wyzywałam zaraz płakałam i przepraszałam można powiedzieć, że nawet się upodlałam...wyszłam z dobrego domu, choć mama miała długo problem z zapijaniem smutków, ale ogólnie mam inteligentnych rodziców, zawsze o mnie dbali, nie mieli ze mną problemów bo zawsze byłam pomocną, uśmiechniętą, życzliwą i empatyczną osobą, dobrze się uczyłam, nigdy nie było wezwania mojej mamy do szkoły, że coś ze mną nie tak, poza jedną sytuacją kiedy pani myślała, ze choruje na anoreksje...a na mnie po prostu stres tak działa, że nic nie jem... teraz jak już mam te 25lat palę papierosy, mogę cały dzień je palić i popijać herbaty.. to jest straszne, ja się niszczę i duszę od środka, a najgorsze, że paraliżuje mnie myśl, że mogłabym z dnia na dzień zostać sama bez niego... jak on mi nie raz mówił, żebym wypier... że to koniec, że będzie sobie jarać i robić co chce, to wręcz go błagałam o przebaczenie, zgadzałam się na wszystko co o mnie mówił, że jestem chora, niezrównoważona, głównie te dwie rzeczy padały.. ale akurat wiem, że to są cechy wynikające z tego toksycznego chorego związku. Z każdy problemem nawet takim życiowym typu pokłócę się z koleżanką, mama wypiła, albo fryzjerka mi zrobiła okropny kolor włosów to zostaje z nim sama... z kolei jak on wybiera głupie bokserki albo buty dniami przez internet to ja mam mu doradzać i byc oporą w każdej sytuacji, dzisiaj nawet jak dżem wybierał bo on nie wie.. Jestem atrakcyjną dziewczyną co też często powoduje u niego złość, że faceci tak lecą, a ja z nimi jeszcze rozmawiam, ze jestem tak głupia, że nawet nie dostrzegam tego jak na mnie patrzą... oczywiście, że dostrzegam, ale jak mieszkalismy na firmowym domku gdzie było 8 osób z czego ja jedna dziewczyna, mój chłopak jarał to z kim miałam rozmawiać? ... okropnie się czuję

Domyślam się, co czujesz... też mieszkam za granicą i znam wiele osób, mam też takich znajomych którzy po wyjezdzie za granicę (Holandia, no bo o tym kraju mowa w moim przypadku) czują się jakby przeszli w inny wymiar trawa na legalu na wyciągnięcie ręki. Ja, jak i mój chłopak nie mamy z tym problemu trawa nas po prostu nie kręci bo wiadomo jakie niesie to za sobą skutki patrząc na niektóre osoby w naszym towarzystwie to tym bardziej odpycha.. no nieważne..czytając twoją historię przypomina mi sie historia znajomego...ktory dokładnie tak samo jak twój facet nie robił nic poza jaraniem swoją kobietę zaniedbywal i obietnice kończyły się niewypałem a zwłaszcza ta o rzuceniu palenia. Jej życie przestało ją bawić doszła do wniosku że będzie jej lepiej samej.. mimo ze było jej cholernie trudno odejść bo kochała go strasznie mimo tych wszystkich jego błędów obelg i ran które jej wyrządził. W koncu po latach bycia w tak toksycznym i dołującym zwiazku znaalazła w sobie siłę by zawalczyć o siebie. Odeszła.. z tego co wiem na dzień dzisiejszy jest w związku z nowym facetem i wygląda na szczęśliwą koleś nie jest palaczem i na pierwszym miejscu jest ona... a jej EX dopiero po jakimś czasie skapl się że ona faktycznie odeszła i już nie wróci myślał że nigdy od niego nie odejdzie bo przecież zawsze mu wybaczala myślał że i tym razem tak będzie.. po stracie żałował bo też ja kochał... Ale jednak trawę kocha bardziej bo jest z nią do dziś. Życzę Ci byś znalazła siłę w sobie byś potrafiła walczyć o siebie samą i swoje szczęście bo co to za życie u boku kogoś kogo niby kochasz ale on ma Cię w sumie częściej głęboko gdzieś kto nie dba o Ciebie i nie sprawia że płaczesz tylko że szczęścia ? Tak jak mowisz spedz zasilek w Polsce zajmij się sobą i idź do tej specjalistki. Przemyśl to wszystko i daj znać jak się układa! Powodzonka !

jest strasznie....nie wiem co robić, specjalistka tak naprawdę widzi jak jestem z nim związana, ale ciągle powtarza, żebym znalazła siłę,aby odejść, a ja nie potrafię...on mnie niszczy i sam nie powie, że to koniec... dzisiaj postanowiłam, że się do niego nie odezwę, może to tak trwać tydzień dwa, może dłużej i wtedy on się odezwie, ale nie wiem co mam mu wtedy powiedzieć...tłumaczyłam na wszystkie sposoby, a on dalej nic nie rozumie..

Moja rada: Uciekaj, bo palić nie przestanie. Tyle w temacie. Będzie bolało jak diabli, tylko czy aby teraz też Ciebie nie boli? On nie zasługuje na Ciebie.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij