poniedziałek, 9 grudnia 2019
postów: 12

"gdzie ci mężczyźni"



Czy nie uważacie, że faceci zatracili zupełnie zmysł zdobywcy? Koledzy, którym się pobodamy (o czym nie mamy pojęcia, bo nigdy nam tego nie pokazali), nagle kończący znajomość w tym samym czasie, gdy znajdziemy sobie faceta...Albo bardziej zdecydowani do podjęcia starań, mocno nami zainteresowani, przynajmnie dopóki nie dowiedzą się, że jesteśmy w związku...Gdzie ta chęć walki o kobietę, rywalizacja, zdobywanie i udowadnianie, pytam się? Jestem szczęśliwa w swoim związku i nie szukam innego, ale nikt mnie o to nie spytał, zanim uciekł w popłochu. Rozumiem niechęć do burzenia związków, ale wiele jest nieudanych i wystarczyłoby nieco wysiłku, by pokazć kobiecie, że "ze mną będzie ci lepiej". Pewnie niejedna by od razu pobiegła. Tymaczaem faceci uciekają od "zajętych" kobiet, zniechęcają się na starcie. Czy to lenistwo? Może jakaś pokrętna męska solidarność? A może tylko ja mam takie dziwne doświadczenia?


A może po prostu zwykła ludzka uczciwość i nie wchodzenie 'pomiędzy wódkę a zakąskę'? Jaką partnerkę bedzie miał w Tobie mężczyzna, gdybyś odeszła od kogoś nie uczciwie sama, bo np. zobaczyłaś, że w związku nastąpiła jego śmierć a tylko dlatego, że ktoś Tobie powiedział: 'ze mną będzie Tobie lepiej' (?!) Wystaw się może na Allegro skoro o takie 'wartości' chodzi w związkach. Tobie lepiej, mój Boże ....

gość napisała:

A może po prostu zwykła ludzka uczciwość i nie wchodzenie 'pomiędzy wódkę a zakąskę'? Jaką partnerkę bedzie miał w Tobie mężczyzna, gdybyś odeszła od kogoś nie uczciwie sama, bo np. zobaczyłaś, że w związku nastąpiła jego śmierć a tylko dlatego, że ktoś Tobie powiedział: 'ze mną będzie Tobie lepiej' (?!) Wystaw się może na Allegro skoro o takie 'wartości' chodzi w związkach. Tobie lepiej, mój Boże ....

"ludzka uczciwość" hehe też mi coś! lepiej gnić w związku, w którym się źle czujemy niż zmienić swoje życie... taa jasne.
Nie cierpię facetów ofiar, co to ni potrafią powalczyć. mameje a nie jakaś tam uczciwość phi!

[/CYTAT]

lepiej gnić w związku, w którym się źle czujemy niż zmienić swoje życie... taa jasne.

[/CYTAT]
ciągle jest wiele kobiet, którzy z tkwienia za wszelką cenę i do krwi ostatniej w nieuczciwym, niedobrym związku zrobiły cel i sens swojego życia, to smutne, cierpia na tym one same, ich dzieci, ich relacje z dziećmi, zły zwiazek pochłania masę energii, żyje się od jednej deprechy do drugiej, od jednego spięcia do nastepnego, z czasem przestają sie nawet kłócic, bo po co, skoro i tak wiadomo, ze będzie tak jak facet chce, tylko dusza wszystko w sobie, trudno w takich warunkach być szczęsliwa matka, mieć w życiu pasje, cieszyc się życiem, o tyle jest to wszystko trudniej zrobić, bo nie ma znikąd wsparcia i pomocy, mąż nie wesprze, bo...wiadomo, a przed swiatem trzeba udawac, że wszystko jest ok i jestesmy wielką kochajacą się rodziną, to chory scenariusz, ale u nas w kraju bardzo popularny i spotyka się z dużym zrozumieniem, na mniejszą wyrozumiałość moga liczyć te kobiety, które marzą o tym, żeby mimo wszystko jakoś popróbować mieć coś z tego życia,

Jeśli ktoś woli trwać w kiepskim związku ok. Warto jest jednak uświadomić sobie możliwość wyboru i zmiany. Wybór jest zawsze. Tylko czasem nie chcemy tego dostrzegać. Czasem zły związek jest dla nas pożywką, typu tak się staram a on tego nie widzi/ nadal pije/ nie traktuje mnie poważnie itd. I świadomie czy też nie potrzebujemy tego schematu. To destrukcyjny scenariusz. Warto zastanowić się dlaczego trwamy w tym, na jakie nasze podświadome potrzeby to oddziałuje. Szczególnie jeśli bycie w toksycznym związku wpływa na innych, szczególnie dzieci.

"A może po prostu zwykła ludzka uczciwość i nie wchodzenie 'pomiędzy wódkę a zakąskę'? Jaką partnerkę bedzie miał w Tobie mężczyzna, gdybyś odeszła od kogoś nie uczciwie sama, bo np. zobaczyłaś, że w związku nastąpiła jego śmierć a tylko dlatego, że ktoś Tobie powiedział: 'ze mną będzie Tobie lepiej' (?!) Wystaw się może na Allegro skoro o takie 'wartości' chodzi w związkach. Tobie lepiej, mój Boże ...."

Nie chodzi o to żeby rozwalać związki tylko dlatego, że w okolicy pojawiła się nowa interesująca osoba. Chodzi o dawanie sobie szansy, mówienie o swoich uczuciach i zobaczenia gdzie nas to zaprowadzi. Znam kilka osób, które są w stałych związkach od dłuższego czasu i słuchając ich mam wrażenie, że są ze swoimi partnerami bo...są. A może gdyby się zastanowiły okazałoby się, że chcą czegoś innego (i nie chodzi mi o inną osobę). Po prostu czasem za mało słuchamy siebie nawzajem i tego co nam w duszy gra. Wygodnie jest obniżyć lot bo to bardziej praktyczne.

„etapy z finałem”

ZANIM, W KTÓRYŚ WTOREK:

kąpał w mleku słów
płatkach uwielbienia
i olejkach z róż

pieścił dotykiem rąk
bąbelków szampana
albo piany do kąpieli

zapewniał spojrzeniem
jabłkowego musu
dodanym do cierpkości aroniowych myśli

pogłębiał muzyką
kantaty Bacha
i złudzeń o zapachu melona

skrapiał perfumami
przedwczesnych nadziei
ze szczyptą rozczarowań za późnych

całość zanurzał
w strugach rozkoszy
i pomidorowym soku

NA FINAŁ SPIERALAĆ KAZAŁ.

evit-ka napisała:

„etapy z finałem”

ZANIM, W KTÓRYŚ WTOREK:

kąpał w mleku słów
płatkach uwielbienia
i olejkach z róż

pieścił dotykiem rąk
bąbelków szampana
albo piany do kąpieli

zapewniał spojrzeniem
jabłkowego musu
dodanym do cierpkości aroniowych myśli

pogłębiał muzyką
kantaty Bacha
i złudzeń o zapachu melona

skrapiał perfumami
przedwczesnych nadziei
ze szczyptą rozczarowań za późnych

całość zanurzał
w strugach rozkoszy
i pomidorowym soku

NA FINAŁ SPIERALAĆ KAZAŁ.

w zasadzie brzmi znajomo, z tym, że u mnie ci którzy na koniec kazali spierdalać, juz od początku dawali sygnały, że nie wszystko jest ok, tylko ja nie chciałam tak tych sygnałów odczytywać, więc niby było rozpieszczanie, ale od samego początku wtedy, kiedy on miał na to ochotę, a nie ja, były wspolne wieczory, ale wtedy, kiedy jemu to pasowało, a ja się miałam dostosować, więc tak żeby całkiem rozpieszczał, a potem puścił kantem , to nie było, czasami bierzemy za dobre traktowanie, coś co jest jedynie namiastką dobrego traktowania...

mi tez wydaje się, że faceci, którzy niby najpierw rozpieszczają, a potem wywalają za drzwi, to tacy, którym tak naprawdę nigdy na nas nie zależało, dobrze jest po nich popłakać ( jeśli się już na takiego wdepnęło) , ale generalnie zamiast dorabiać niesamowite teorie, lepiej starać się ich unikać, a energię pakować w coś bardziej pożytecznego:
otóż moja dobra i sympatyczna koleżanka umawia się tylko z facetami którym na niej nie zależy, dziwnego rodzaju masochizm, dla niej facet, który zbliża sie do niej tylko na tyle, na ile umila mu to seks z nią, to taka strefa bezpieczeństwa, z której ona za cholerę nie chce wyjść: nie stawia żadnych granic, żadnych oczekiwań, nie zgłasza swoich potrzeb, to, że on chce się z nią od czasu do czasu spotkać i mieć z nią seks to wystarczające jej zainteresowanie, to smutne, jej wydaje się, że spotykając się dupkami po których stracie trudno w sumie potem płakać - to świetna strategia, każdy ją po kolei potem wyrzuca za drzwi: bo nigdy żadnemu z nich jej na niej nie zależało, tylko, że szkoda życia i energii na takie spotykanie się, to już lepiej zapisać się na kurs garncarstwa, jeżeli naprawdę nie wiemy co z sobą wieczorami robić,

gość napisała:

gość napisała:

A może po prostu zwykła ludzka uczciwość i nie wchodzenie 'pomiędzy wódkę a zakąskę'? Jaką partnerkę bedzie miał w Tobie mężczyzna, gdybyś odeszła od kogoś nie uczciwie sama, bo np. zobaczyłaś, że w związku nastąpiła jego śmierć a tylko dlatego, że ktoś Tobie powiedział: 'ze mną będzie Tobie lepiej' (?!) Wystaw się może na Allegro skoro o takie 'wartości' chodzi w związkach. Tobie lepiej, mój Boże ....

"ludzka uczciwość" hehe też mi coś! lepiej gnić w związku, w którym się źle czujemy niż zmienić swoje życie... taa jasne.
Nie cierpię facetów ofiar, co to ni potrafią powalczyć. mameje a nie jakaś tam uczciwość phi!


jestem facetem i wypowiem sie w imieniu plugawego rodzaju meskiego. Zle Ci z chlopem to go zostaw i nie czekaj na innego, ktory przybedzie na bialym rumaku i Cie wybawi. Porzadny facet nie chce byc z kobieta, ktora daje sie odbic. Dlaczego? Bo jemu tez, ktos taka odbije.
Jako zdobywcy myslimy strategicznie. Wybieramy dziewicze terytoria. Po co sie meczyc i marnowac energie na podbijanie czegos wyeksploatowanego skoro obok jest nie zajety obszar? Jak jestes z chlopem to wypadlas z obiegu. Dokonalas wyboru aby nie byc juz podrywana.

[/CYTAT]
jestem facetem i wypowiem sie w imieniu plugawego rodzaju meskiego. Zle Ci z chlopem to go zostaw i nie czekaj na innego, ktory przybedzie na bialym rumaku i Cie wybawi. Porzadny facet nie chce byc z kobieta, ktora daje sie odbic. Dlaczego? Bo jemu tez, ktos taka odbije.
Jako zdobywcy myslimy strategicznie. Wybieramy dziewicze terytoria. Po co sie meczyc i marnowac energie na podbijanie czegos wyeksploatowanego skoro obok jest nie zajety obszar? Jak jestes z chlopem to wypadlas z obiegu. Dokonalas wyboru aby nie byc juz podrywana.
[/CYTAT]

no większej bzdury to nie czytałam, co za gamoń!!!!

gość napisała:

Dokonalas wyboru aby nie byc juz podrywana.

dziwne, że faceci nie uważają, że jak są w związku to znaczy, ze dokonali wyboru na całe życie i już nie mogą być podrywani, faceci jakoś mogą podrywani i kiedy nie są i kiedy są w zwiazku, to kobiety muszą się pilnować na każdym kroku, żeby nie wypaść na "tanią, łatwą, lafirydnę" w momencie, kiedy sobie po prostu pozwolą na trochę więcej swobody, co w tym złego, że chcemy potestować relacje z innymi facetami? od razu kamień w łeb?

gość napisała:

Czy nie uważacie, że faceci zatracili zupełnie zmysł zdobywcy? Koledzy, którym się pobodamy (o czym nie mamy pojęcia, bo nigdy nam tego nie pokazali), nagle kończący znajomość w tym samym czasie, gdy znajdziemy sobie faceta...Albo bardziej zdecydowani do podjęcia starań, mocno nami zainteresowani, przynajmnie dopóki nie dowiedzą się, że jesteśmy w związku...Gdzie ta chęć walki o kobietę, rywalizacja, zdobywanie i udowadnianie, pytam się? Jestem szczęśliwa w swoim związku i nie szukam innego, ale nikt mnie o to nie spytał, zanim uciekł w popłochu. Rozumiem niechęć do burzenia związków, ale wiele jest nieudanych i wystarczyłoby nieco wysiłku, by pokazć kobiecie, że "ze mną będzie ci lepiej". Pewnie niejedna by od razu pobiegła. Tymaczaem faceci uciekają od "zajętych" kobiet, zniechęcają się na starcie. Czy to lenistwo? Może jakaś pokrętna męska solidarność? A może tylko ja mam takie dziwne doświadczenia?

Jesteś chora koleżanko i to zdrowo. Masz fajnego faceta jak piszesz to sie go trzymaj. Zachciewa Ci się podnoszenia swojej samooceny? Co cie obchodzą inni faceci. zachwile będziesz płakała, że zpieprzyłas fajny zwiazek.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij