poniedziałek, 27 maja 2019
postów: 4

"friends with benefits?/ kim dla niego jestem?"



Wplątałam się w dziwną relację miesiąc po zakończeniu 2-letniego związku, pierwszego na poważnie. W pokręconym okresie mojego życia. Facet z bogatym bagażem doświadczeń, starszy od mnie- w górnej granicy mojej tolerancji (jestem bardzo młoda), bardzo pociągający, męski. Typ niedobrego chłopca ale z dobrym sercem i ciężkim charakterem. Mimo, że jesteśmy szczerzy do bólu, dalej mam wątpliwości których nie rozwieje. Nie określę naszej relacji i tym kim dla niego jestem. Przypomina mi to trochę "friends with benefits" co nie bardzo mi odpowiada. Powiedział szczerze, że razem nie jesteśmy, że nie będzie się angażować bo jestem młoda, bo znajde jeszcze niejednego, bo piękne kobiety są niebezpieczne i wykorzystują to przeciwko, bo będzie się wku*wiał, bo prędzej czy później puszczą mi lejce (choć nie ubrał tego w tak ładne słowa). Dodatkowo wiem że go pociągam. Że jestem 100% w jego typie. Nie ma dnia bez telefonu, czasami nawet po 3razy dzwoni. Smutne choć nawet seks z miłości z moim ex nie był taki jak z nim. Z nim w łóżku moge robić wszystko a nawet więcej. Jemu pozwalałam na to na co nie przyszło się odważyć z byłym. Wiem że takiego partnera seksualnego jak on ciężko będzie znaleźć. Z jednej strony wie i jak gdyby karze mi sie "wyszumieć" bo to jest mój czas z drugiej potrafi mi powiedzieć że jeśli ktoś by się do mnie dobierał poszedłby w piach... . Uwzględnia mnie w najbliższych planach choć jego podejście sygnalizuje jakby był świadom że nasze drogi sie rozejdą. Minus tej relacji jest taki że nie ma tu zaufania partnerskiego, bo i związku nie ma. Nie wiem na czym stoje i co moge - teoretycznie wszystko moge, co też mi mówił - tylko żebym była z nim szczera. W praktyce już tego nie jestem pewna. I chętna też nie. Nie bardzo wiem co o tym sądzić, potrzebuje jakiejś opinii.


Na moje to się zaangażował, tylko się boi, że się "opamiętasz" (przecież jest starszy) i odejdziesz. Strzelam, że był w poważnym związku, który Ona zakończyła? Brak Mu zaufania, a to męczące, bo takiego żadne zapewnienia nie uspokoją chyba.

gość napisała:

Wplątałam się w dziwną relację miesiąc po zakończeniu 2-letniego związku, pierwszego na poważnie. W pokręconym okresie mojego życia. Facet z bogatym bagażem doświadczeń, starszy od mnie- w górnej granicy mojej tolerancji (jestem bardzo młoda), bardzo pociągający, męski. Typ niedobrego chłopca ale z dobrym sercem i ciężkim charakterem. Mimo, że jesteśmy szczerzy do bólu, dalej mam wątpliwości których nie rozwieje. Nie określę naszej relacji i tym kim dla niego jestem. Przypomina mi to trochę "friends with benefits" co nie bardzo mi odpowiada. Powiedział szczerze, że razem nie jesteśmy, że nie będzie się angażować bo jestem młoda, bo znajde jeszcze niejednego, bo piękne kobiety są niebezpieczne i wykorzystują to przeciwko, bo będzie się wku*wiał, bo prędzej czy później puszczą mi lejce (choć nie ubrał tego w tak ładne słowa). Dodatkowo wiem że go pociągam. Że jestem 100% w jego typie. Nie ma dnia bez telefonu, czasami nawet po 3razy dzwoni. Smutne choć nawet seks z miłości z moim ex nie był taki jak z nim. Z nim w łóżku moge robić wszystko a nawet więcej. Jemu pozwalałam na to na co nie przyszło się odważyć z byłym. Wiem że takiego partnera seksualnego jak on ciężko będzie znaleźć. Z jednej strony wie i jak gdyby karze mi sie "wyszumieć" bo to jest mój czas z drugiej potrafi mi powiedzieć że jeśli ktoś by się do mnie dobierał poszedłby w piach... . Uwzględnia mnie w najbliższych planach choć jego podejście sygnalizuje jakby był świadom że nasze drogi sie rozejdą. Minus tej relacji jest taki że nie ma tu zaufania partnerskiego, bo i związku nie ma. Nie wiem na czym stoje i co moge - teoretycznie wszystko moge, co też mi mówił - tylko żebym była z nim szczera. W praktyce już tego nie jestem pewna. I chętna też nie. Nie bardzo wiem co o tym sądzić, potrzebuje jakiejś opinii.

ja nie rozumiem czego Ty oczekujesz puszczając się ?

Ja sie nie puszczam i nie zamierzam bo jestem fair w stosunku do drugiej osoby. Zle cos chyba przeczytalas.

Obrzydliwy przykład zjawiska, zwanego "slut shaming". Gdyby to facet spotykał się na gruncie erotycznym z kobietą/kobietami, nie tylko zebrałby oklaski, ale i obelgi pod adresem Partnerki/Partnerek. A podobno mamy równouprawnienie i tacy jesteśmy cywilizowani... Każdy człowiek ma swoją drogę- jedni nie współżyją przed ślubem, inni tak, jedni wierzą w monogamię i seks z miłości, inni lepiej czują się w związkach otwartych, a jeszcze inni są poliamorystami. I nikt, nigdy, nie ma prawa kogoś z tego tytułu oceniać, osądzać i obrażać tylko z tego powodu, że ta akurat droga życiowa kłóci się z jego/jej własną. Jestem zniesmaczona tym wulgarnym komentarzem.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij