niedziela, 19 sierpnia 2018
postów: 0

"Dobrze mi z nim ale nie widze przyszlosci"



Hej , jak w temacie, jestem w zwiazku od 2 lat z meczyzna ktory jest we mnie zakochany po uszy, robi dla mnie wszystko, dba, jest czuly, kochany. Z drugiej strony bardzo zaborczy i zazdrosny, wiecznie podejrzliwy i WSZYSTKO WIEDZACY. doslownie wszystko wie lepiej i probuje mi wmawiac swoje racje: mowiac nie klam! Mimo ze nie klamie. Moge z nim cudownie spedzac czas na wyjazdach , imprezach, u znajomych, siedzac po prostu w domu. Ale jesli tylko pojawi sie temat naszych ex, planow na zycie czy pieniedzy. przyszlosc to wszystko trafia szlak. Mamy zupelnie inne podejscie do zycia, ja zarabiam, rozwijam sie, spelniam marzenia, realizuje cele a on nie ma potrzeby zycia na wyzszym poziomie. Splaca sobie kredyty zaciagniete z ex zona, placi na syna a do pierwszego mu jakos wystarcza.. kiedy jest ok wtedy jest idealem mezczyzny, spelnieniem marzen. A wtedy wszystko sie pieprzy i chce sie rozstac ale on na to nie pozwala. Jestem na super hustawce emocjonalnej. Bo mowiac mu o moich potrzebach i pragnieniach, marzeniach ktorych nie moge zrealizowac bedac z nim bardzo go ranie. Z drugiej strony nie chce cale zycie sie denerwowac i walczyc ! Chcialabym rodzine dziecko dom, ustatkowac sie i wiesc normalne zycie bo juz dawno przestal mi odpowiadac pokoj w mieszkaniu studenckim za ktory place a w ktorym mieszkamy razem. Stoje w miejscu i czuje ze trace czas. Czy to ja powinnam ruszyc na przod? Zadecydowac za niego? Kupic mieszkanie i zapewnic mu fajny byt? Kur** .... dajcie znac co robic...


W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij