sobota, 23 września 2017
postów: 5

"Dobry seks, a poza łóżkiem ciężko się dogadać"



Hellloł, mam pytanie? Czy zdarzyła Wam się relacja w której sex byłby boski, mega, a poza łóżkiem ciężko było sie dogadac? Mam na mysli, że nie czytamy w swoich myslach, sercach, nie ma flow. O każdą definicję musimy sie dopytywac, bo patrzymy inaczxej na swiat. ale seks jest boski. jest duzo intymnosci, czulosci, bliskosci, orgazmow, no mega. i oboje staramy się dogadywac ze soba, ale jakos, nie pasi.ale jak pojdziemy do lozka to fajerwerki strzelaja. mysle,ze moge nie byc gotowa na nowy zwiazek, bo niedawno rozstalam sie po waznym dla mnie zwiazku. mysle, ze chce sobie odbic stracone chwile, zwody i wymagam zbyt duzo od tego noowego i malo z siebie daje. ale ciezko mi ta wiedze wprowadzic w zycie......


ja bym na twoim miejscu cieszyła się tym co masz. może to jest czas na seks a nie na budowanie związku. może tak dobrze czujesz się przy nim w łóżku, bo ci na nim nie zalezy i przez to czujesz się swobodna i na luzie i masz z tego więcej przyjemności. ja z wiekiem staję sie coraz bardzie wierząca w tzw. fuking friends. w związku nie da się nagiąć i zrobić coś ekstra, żeby nagle zaczęło wszytko działać. albo czujesz się przy nim dobrze i chcesz go wiecej, albo decydujesz się, że chodzisz z nim tylko do łóżka, a w tym zcasie spokojnie rozglądasz się za kims także do życia. wbrew pozorom możliwości jest całkiem sporo. na pewno nie jest dobre obwinienie się, że robisz cos nie tak, bo się nie dogadujecie. pewnie nie bedziecie się dogadywać. tego się nie da przeskoczyć - albo z kimś się rozumiecie albo nie. zastanów się czego szukasz i czy to znalazłaś. jeśli nie to nie marnuj czasu na dogadywanie się, tylko spożytkuj dobrą seksualną energię, an poszukiwanie kogoś z kim bedziesz się doagdywac.

Bo mi się wydaje, że w ogóle są tacy faceci, z którymi naprawdę nic innego nie da się robić, ale cóż - nie ma co płakać, trzeba się cieszyć jak jeszcze są dobrzy. ;)

Też to mam, od paru miesięcy. I też nie wiem, co zrobić. Jest miły, uczynny, przyjacielski i taki... nie mój, nie dla mnie. Porządny inżynier z niego, a mnie pociągają porąbani wariaci... On też raczej się we mnie nie zakocha, chyba w ogóle nie szuka nikogo "na życie". Oboje jesteśmy po rozwodach i w sumie jest to też wartościowe - że można mieć z kimś dobry, a nawet rewelacyjny seks. Dla mnie - to w ogóle odkrycie, bo do tej pory życie seksualne niezbyt mi się układało, a były mąż uznał mnie za oziębłą i jakąś wybrakowaną. Teraz czuję się spełniona, wiem, co mi sprawia przyjemność w łóżku i dostaję to. Ale właściwie to nie wiem - jestem z kimś czy nie? A chciałabym się zakochać naprawdę, i chyba jestem na to gotowa...

nie wiecie wszyscy co w życiu najważniejsze; mdli mnie, jak czytam, że ktoś może stawiać na równi i dokonywać wyboru pomiędzy człowiekiem, całym życiem z tym związanym, tym, jaki jest, a łóżkiem, naprawdę sądzicie, że łóżko jest priorytetem? to jest bardzo smutne wręcz, może to wynika z braku aspiracji do bardziej wartościowego, prawdziwego życia.

wybór jest prosty, jeśli się nie rozumiecie, nigdy nie zaczniecie się rozumieć; jak macie dwa różne światy, jesteście w zasadzie już na równi pochyłej, kwestia czasu kiedy jedno z Was powie "dość"

jak dla mnie nie da sie tych rzeczy rozdzielić

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij