sobota, 21 października 2017
postów: 30

"dlaczego wolimy trudnych facetów od porządnych chłopaków z sąsiedztwa? "



w jednym z filmów Woodego Allena główny bohater mówi: "nie chciałabym należeć do klubu, który chciałby mnie mieć za członka", kiedy patrzę na historię swoich związków miłosnych i na perypetie w związkach moich koleżanek, widzę, że zachowujemy się właśnie w ten sposób, z nie wiadomych przyczyn (tzn. wynajdujemy wtedy masę powodów) odrzucamy miłych chłopaków, którym na nas zależy, a ciągnie nas do drani, którzy nas nie traktują poważnie i miętoszą nas emocjonalnie: nie oddzwaniają, lekceważą, kontrolują nas ale sami nie chcą poddawać się "żadnym ograniczeniom", nie troszczą się i zachowują w stosunku do nas w sposób często po prostu skandaliczny, ale to wokół nich się kręcimy, dlaczego wybieramy tak często, zbyt często, tych, którzy traktują nas gorzej, od tych, którzy traktują nas lepiej lub mogliby traktować nas lepiej, tylko im nie dajemy takiej szansy? Skąd w nas tyle autodestrukcji, w momencie kiedy zabieramy się do budowania związków?


odpowiedź jest bardzo trudna.. ja sama też wolałam właśnie takich facetów- łobuziaków, oszustów, kontrolerów- mając w tym czasie powodzenie u facetów uczciwych, miłych, zakochanych..
nie wiem czy to kwestia tego że intryguje nas tak na prawdę coś "ekstremalnego", nieprzewidywalnego ?! takie właśnie były te związki.. niestety nieprzewidywalne było w nich głównie to, kiedy się skończą.. a potem zostawało już tylko wycie wniebogłosy i pytanie "gdzie ja miałam rozum"?! niestety wtedy jest już za późno żeby cokolwiek naprawiać.. i jedyne co pozostaje to wyciągnąć wnioski.. i czekać :) cierpliwie czekać :)
moim mężem jest teraz typ słodkiego łobuziaka, kochany, opiekuńczy, troskliwy, zabawny, ale i czasami strasznie wkurzający i irytujący zazdrośnik - także zawsze gdzieś czeka to najlepsze (dla nas) ciasteczko :)

"nie chciałabym należeć do klubu, który chciałby mnie mieć za członka" - coś w tym jest, szkoda, że nie jestem psycholożką i nie mogę rozłożyć tego na czynnki pierwsze, ale opowiem tak: mam znajoma, szalenie kobieca i seksowna dziewczyna, i na brak męskiego zainteresowania nigdy też nie mogąca narzekać, miała różnych adoratorów: takich sobie i całkiem niezłych i wyjątkowy mężczyzna też by się wśród nich znalazł, ale otóż kogo wybrała sobie na stały związek: ani to ładne, ani specjalnie miłe, pokręcone całkiem nieźle: trudne w pożyciu, bo mocno zakompleksione i z gatunku tych, co lubią, żeby kobieta znała swoje miejsce w zwiazku: czyli krok za swoim mężczyzną i o ile on na to pozwoli, i oto właśnie on, jej wybranek, na początku rzeczywiście to on za nią chodził, ale szybko role się zmieniły: to ona zaczęła chodzić wokół niego, on już nie był pewien, czy chce się wiązać na stałe, a jak wreszcie łaskawie się "zdecydował" z nią być, to potem ona stawał na głowie, żeby go namówić do ślubu, a on wciąż nie był pewien, czy tego chce, a im bardziej on nie chciał, tym bardziej jej odbijało i jeszcze bardziej stawała na głowie, żeby zobaczył jaka jest kobieca, dobra i kochająca i żeby ja zechciał??!!! i ona to wszystko robiła, starała się, podporządkowywała się, a chce przypomnieć, że pisze o inteligentnej, pięknej kobiecie i zakompleksionym, niespecjalnie przystojnym facecie, więc jak tu nie zgodzić się z twierdzeniem, że najbardziej kręcą nas te kluby, które nas nie chcą,
jedyne co pozostaje w tej sytuacji, to uczyć się na błędach innych i wybierając kogoś dla siebie, wybrać kogoś, komu na nas zależy, i wybrać go pomimo tego, że on nas chce,

ja tez miałam na swoim koncie kilka "związków", które gdybym mogła, to spokojnie wyrzuciłabym teraz ze swojego życiorysu i nie dlatego, że tamci mężczyźni mnie zranili, czy skrzywdzili, to nie względu na nich, to dlatego, że ja się pchałam w coś co od początku było w stosunku do mnie nieuczciwe i niedobre, tam nie było troski o mnie, bliskości, szacunku do mnie, nie wymagałam dla siebie żadnej z tych rzeczy, wystarczało mi, że w ogóle chcą się ze mną widywać, żeby to kontynuować, robiłam wszystko na ich warunkach, czułam, że nie tak powinien wyglądać związek dorosłych ludzi, ale czy to przez złe wzorce wyniesione z domu, czy przez niską samoocenę, znałam się na byciu ofiarą, wiedziałam jak się zachować w takiej sytuacji i chociaż to byłe niezdrowe, to było znajome, kiedy jakiś mężczyzna był dla mnie naprawdę miły, traktował mnie poważnie, zapraszał na randki i nie ciągnął od razu do łóżka, tylko na przykład interesował się moją osobą i chciał porozmawiać, to głupiałam: czułam się nieswojo, nie wiedziałam jak się zachować, co zrobić, kiedy jest dla mnie taki uprzejmy i wspierający: podziękować, uśmiechnąć się, zażartować, iść z nim do łóżka ? najczęściej śmiałam się wtedy za głośno, a zaraz potem uciekałam, to było dla mnie męczące doświadczenie, przy draniach nie musiałam się zastanawiać, wiedziałam co on zrobi, co ja, role były dobrze znane,
u mnie tamten rozdział zadawania się z draniami zakończył się definitywnie, spotkałam kiedyś chłopaka, który był dla mnie po prostu dobry i powiedziałam sobie, że tym razem nie ucieknę, on nauczył mnie jak dobrze może być w związku z mężczyzną, jak dobrze być blisko z kimś, kto mnie lubi, akceptuje taka jaka jestem, szanuje, troszczy się o to, żeby było mi dobrze, wspiera i pomaga, kiedy tylko może, on mnie tego wszystkiego nauczył, gdyby nie mój mężczyzna nie wiedziałabym w ogóle, że tak może być, pokazał mi świat jakiego nie znałam, świat w którym mężczyzna to czuły kochanek, bliski przyjaciel i dobry towarzysz na każdym kroku, w którąkolwiek stronę bym nie poszła,

Wiem, że to zabrzmi być może strasznie głupio, ale grzeczni, dobrzy chłopcy często po prostu są nudni ! a typ takiego niegrzecznego buntownika dodaje pikanterii i adrenaliny, podnosi temperaturę związku.. :P Oczywiście bez przesady, są pewne granice, nie kręci mnie coś takiego, że facet bije kobietę, nie szanuje jej i w ogóle się z nią nie liczy... Może, żeby to jaśniej wyłuskać opowiem krótko swoją historię: Miałam cudownego (?) grzecznego chłopaka, nie palił, nie upijał się, nie przeklinał, ale też nie miał swojego zdania (zawsze było tak jak ja chciałam) nie miał też charyzmy takiego prawdziwego faceta...jakby ktoś mnie obraził to on by negocjował, przeprosił jeszcze za nas i szybko się oddalił z miejsca zdarzenia zamiast mówiąc brzydko - dać w ryj komu trzeba... Słodka sielanka trwała dwa lata... nic się totalnie nie działo, denerwowało mnie to, że nawet nie pokłóci się ze mną, gdy ma inne zdanie, gdy uważa inaczej itp. NIC. NIC. NIC. Wiało nudą i rutyną. Suma sumarum, pewnego dnia (3lata temu) powiedziałam dość. Potem spotykałam się z innymi mężczyznami, ale okazywali się diametralnie odmienni od eks i raziło mnie ich- niekiedy chamskie- zachowanie. Było ciekawiej, ale też często bardzo boleśnie różne znajomości się kończyły. Dopiero rok temu poznałam mężczyznę, który jest moim ideałem, to była miłość od pierwszego wejrzenia, w którą, zdroworozsądkowo, nigdy nie wierzyłam. Mój facet stanowi swego rodzaju kompilację takich cech, które według mnie powinien posiadać prawdziwy mężczyzna, a więc: przystojny, postawny facet - nie jakieś chucherko tylko mężczyzna z krwi i kości, o lekko atletycznej budowie ciała - wypracowanej własnym wysiłkiem (nie żaden koks :), szanujący pracę - nie jakiś lawirant:) dla mnie kochający, czuły, dla otoczenia zdystansowany, odważnie akcentujący w każdej sytuacji swoje zdanie;) Stoi za mną murem, mógłby zabić, gdyby ktoś zrobił mi krzywdę... Bardzo stara się, żebym była zadowolona i czuła się kochana, ale ma też swoje zdanie w związku i nie przyklaskuje mi, kiedy się mylę czy popełniam błędy. Cenię to, że nasz związek jest naprawdę partnerski, potrafimy się dogadać, razem sprzątamy, gotujemy, robimy zakupy:) Nie próbuje mnie wepchnąć w schemat kury domowej:) i mogłabym tak jeszcze dużo pisać:) Reasumując: mój facet to taki młody gniewny, ale o duszy romantyka. Twardy i czasem bezczelny dla innych, odważny w każdej sytuacji, honorowy, ale zawsze kochany,troskliwy czuły i namiętny:) W łóżku niegrzeczny, zuchwały, zmysłowy i nigdy nie brakuje mu pomysłów na to, żeby jakoś fajnie spędzić razem czas:) Nie boi się mówić o swoich pragnieniach i oczekiwaniach, a i co ważniejsze nigdy nie wyrządził mi żadnej krzywdy, nie zdradzał, nie obrażał.. po prostu ideał :D

trochę tak jest, że miły kojarzy się z nudny, ale wydaje mi się, że to może być niebezpieczny stereotyp, odstraszający kobiety od jednego typu mężczyzn i niepotrzebnie ułatwiający zdobywanie ich przez innych, bo drań i cham, też może być nudny, to znaczy oni tak do końca nudni to nigdy nie są, bo wkręcają swoje kobiety na takie huśtawki emocjonalne, że można w takim związku więc wrażenie, że "ciągle coś się dzieje", a to po prostu niezdrowe emocje, więc ja chciałabym powiedzieć, że nudny mężczyzna to osobny rodzaj faceta i może być zarówno wśród tych grzecznych i zbyt miłych, jak i wśród tych w typie "macho",
a moja wiedza, którą chcę się w tej chwili podzielić, zdobyta po wielu latach intensywnych relacji z płcią przeciwną sprowadza się do tego, żeby jednak zwracać uwagę na to jak mężczyzna nas traktuje, czy jest dla nas po prostu dobry i dawać sobie prawo do wymagania od niego tego, żeby był po naszej stronie, żeby był dla nas czuły, żeby doceniał to jakimi jesteśmy i żebyśmy nie musiały przy nim być kimś, kim nie jesteśmy, bo czasami zapominamy, że związki są po to, żeby nam było w życiu lepiej, a nie gorzej,

Ja uważam że my po prostu kochamy niegrzecznych chłopców!! :)))
I na pewno w tym coś jest że grzeczny = nudny..
Nudny - tak powiemy w duchu, jak na pożegnanie będzie najpierw odprowadzał nas pod drzwi idąc przepisowe 124 cm od nas, byleby nas przypadkiem nie dotknąć.. a my tego nie lubimy!! nie lubimy nudnego, ulozonego zycia, w ktorym wszystko jest ciagle takie same.. nie chcemy ogladac wspolnie kolejnego odcinku ukochanego serialu, nie chcemy obiadkow u mamusi i tatusia, nie chcemy ciaglego podsuwania krzesla, calowania w raczke, pytania czy moge, czy tamto.. nie chcemy wiecznego pozadku i wiecznie opuszczonej deski w kibelku!! nienawidzimy tych facetów ktorzy co chwila skarza sie na swoj los.. szukamy takiego w ktorego oczach zobaczymy lekkiego sku*wielka! Takiego, który podgrzeje kobietę do stanu wrzenia!!
My chcemy płonąć!! chcemy ciaglego zaskoczenia, spontaniczności, nieprzewidywalności!! czyż nie?! :))) zreszta, gdyby bylo inaczej to bylybysmy zachwycone ministrantami i kujonami :) a my rozgladamy się za facetami z blizna na skorze- bo wtedy wiemy ze coś w życiu przeszli :) Szukamy takich co usmiechaja sie pod nosem a w ich oczach widzimy planące ogniki! Mało tego,dla nich rzucilybysmy wszystko.. tak, rzucimy, bo chcemy zyc, przezyc to czego nie dostarczyli nam Ci grzeczni!
Każdy facet powinien miec swoja jasna i też mroczną stronę! Taką, która obudzi w nas pożądanie i skrywane pragnienia!! \
Zresztą hmm.. niejednokrotnie pod grzeczna sukienkę, zakładamy niegrzeczną bieliznę- z nadzieją że trafimy na niegrzecznego faceta, nawet w masce porządnego faceta z sąsiedztwa :))

Patik napisała:

Ja uważam że my po prostu kochamy niegrzecznych chłopców!! :)))
I na pewno w tym coś jest że grzeczny = nudny..
Nudny - tak powiemy w duchu, jak na pożegnanie będzie najpierw odprowadzał nas pod drzwi idąc przepisowe 124 cm od nas, byleby nas przypadkiem nie dotknąć.. a my tego nie lubimy!! nie lubimy nudnego, ulozonego zycia, w ktorym wszystko jest ciagle takie same.. nie chcemy ogladac wspolnie kolejnego odcinku ukochanego serialu, nie chcemy obiadkow u mamusi i tatusia, nie chcemy ciaglego podsuwania krzesla, calowania w raczke, pytania czy moge, czy tamto.. nie chcemy wiecznego pozadku i wiecznie opuszczonej deski w kibelku!! nienawidzimy tych facetów ktorzy co chwila skarza sie na swoj los.. szukamy takiego w ktorego oczach zobaczymy lekkiego sku*wielka! Takiego, który podgrzeje kobietę do stanu wrzenia!!
My chcemy płonąć!! chcemy ciaglego zaskoczenia, spontaniczności, nieprzewidywalności!! czyż nie?! :))) zreszta, gdyby bylo inaczej to bylybysmy zachwycone ministrantami i kujonami :) a my rozgladamy się za facetami z blizna na skorze- bo wtedy wiemy ze coś w życiu przeszli :) Szukamy takich co usmiechaja sie pod nosem a w ich oczach widzimy planące ogniki! Mało tego,dla nich rzucilybysmy wszystko.. tak, rzucimy, bo chcemy zyc, przezyc to czego nie dostarczyli nam Ci grzeczni!
Każdy facet powinien miec swoja jasna i też mroczną stronę! Taką, która obudzi w nas pożądanie i skrywane pragnienia!! \
Zresztą hmm.. niejednokrotnie pod grzeczna sukienkę, zakładamy niegrzeczną bieliznę- z nadzieją że trafimy na niegrzecznego faceta, nawet w masce porządnego faceta z sąsiedztwa :))

napiszę to drukowanymi literami TAK! TAK! TAK! - święta prawda :D

Patik napisała:

Ja uważam że my po prostu kochamy niegrzecznych chłopców!! :)))
I na pewno w tym coś jest że grzeczny = nudny..
Nudny - tak powiemy w duchu, jak na pożegnanie będzie najpierw odprowadzał nas pod drzwi idąc przepisowe 124 cm od nas, byleby nas przypadkiem nie dotknąć.. a my tego nie lubimy!! nie lubimy nudnego, ulozonego zycia, w ktorym wszystko jest ciagle takie same.. nie chcemy ogladac wspolnie kolejnego odcinku ukochanego serialu, nie chcemy obiadkow u mamusi i tatusia, nie chcemy ciaglego podsuwania krzesla, calowania w raczke, pytania czy moge, czy tamto.. nie chcemy wiecznego pozadku i wiecznie opuszczonej deski w kibelku!! nienawidzimy tych facetów ktorzy co chwila skarza sie na swoj los.. szukamy takiego w ktorego oczach zobaczymy lekkiego sku*wielka! Takiego, który podgrzeje kobietę do stanu wrzenia!!
My chcemy płonąć!! chcemy ciaglego zaskoczenia, spontaniczności, nieprzewidywalności!! czyż nie?! :))) zreszta, gdyby bylo inaczej to bylybysmy zachwycone ministrantami i kujonami :) a my rozgladamy się za facetami z blizna na skorze- bo wtedy wiemy ze coś w życiu przeszli :) Szukamy takich co usmiechaja sie pod nosem a w ich oczach widzimy planące ogniki! Mało tego,dla nich rzucilybysmy wszystko.. tak, rzucimy, bo chcemy zyc, przezyc to czego nie dostarczyli nam Ci grzeczni!
Każdy facet powinien miec swoja jasna i też mroczną stronę! Taką, która obudzi w nas pożądanie i skrywane pragnienia!! \
Zresztą hmm.. niejednokrotnie pod grzeczna sukienkę, zakładamy niegrzeczną bieliznę- z nadzieją że trafimy na niegrzecznego faceta, nawet w masce porządnego faceta z sąsiedztwa :))

obiema rękami podpisuję się pod powyższym!!!

mi chodziło trochę o inna kwestię niż grzeczni/niegrzeczni, miałam na myśli problem z tym, że mamy skłonność do zabiegania o względy facetów, którzy nas po prostu nie traktują dobrze, np. nie wiedzą, czy chcą być z nami czy nie chcą, prześpią się z nami, oczywiście, ale potem to już muszą lecieć do swoich spraw i my ich wtedy gonimy, czekamy na telefon, prosimy o spotkanie, aranżujemy takie spotkanie, albo staramy się i dopasowujemy, żeby zapracować na trochę uczucia zamiast poszukać kogoś, kto powie po prostu coś w tym stylu: jesteś świetna, zróbmy razem coś fajnego, bo dobrze mi z tobą i nie chce mi się dłużej bez ciebie być,

viki87 napisała:

mi chodziło trochę o inna kwestię niż grzeczni/niegrzeczni, miałam na myśli problem z tym, że mamy skłonność do zabiegania o względy facetów, którzy nas po prostu nie traktują dobrze, np. nie wiedzą, czy chcą być z nami czy nie chcą, prześpią się z nami, oczywiście, ale potem to już muszą lecieć do swoich spraw i my ich wtedy gonimy, czekamy na telefon, prosimy o spotkanie, aranżujemy takie spotkanie, albo staramy się i dopasowujemy, żeby zapracować na trochę uczucia zamiast poszukać kogoś, kto powie po prostu coś w tym stylu: jesteś świetna, zróbmy razem coś fajnego, bo dobrze mi z tobą i nie chce mi się dłużej bez ciebie być,

piszesz, że mamy skłonność do zabiegania o względy facetów, którzy nas źle traktują.. z tym się nie zgodzę!! Uważam, że to kwestia podejścia każdej z nas- to na ile pozwolimy i czy w ogóle pozwolimy sobą "manipulować" to sprawa indywidualna! no bo sory, można dla faceta stracić głowę (na chwilę tylko!!), ale jeżeli facet ma nas głęboko w 4 literach to ja uważam że każda z nas powinna mieć na tyle siły i godności w sobie, żeby powiedzieć - on nie jest mnie wart!!

ale jeżeli facet ma nas głęboko w 4 literach to ja uważam że każda z nas powinna mieć na tyle siły i godności w sobie, żeby powiedzieć - on nie jest mnie wart!!
[/CYTAT]

no tak, jeżeli facet ma nas głęboko w 4 literach, to jest jasna sytuacja, ale co jeżeli ma nas w 4 literach trochę płyciej? mówi: ależ zależy mi na tobie, spotkajmy się jeszcze, umówmy, a potem dzwoni wtedy, kiedy jemu pasuje, wykręca się, kiedy liczymy na jego pomoc, nie ma go przy nas, kiedy najbardziej kogoś bliskiego potrzebujemy, a kobieta się dostosowuje i dopasowuje i wybacza i daje setną i dwusetną szansę, bo zostałyśmy wyuczone, że miłość jest najważniejsza i dla tej miłości, możemy zrezygnować z wielu rzeczy, naprawdę z bardzo wielu....

ja tam mam przykład zaczerpniety z własnego doswiadczenia
od zawsze pociagali mnie zli chłopcy bo myslalam ze naprostuje takiego (naiwna)
niestety posunełam sie dalej i wyszłam za takiego jednego ktory jak chciał to był slodki jak miod a po jakims czasie zaczal miec mnie "płytko w dupie" ja głupia staralam sie ale do czasu...
teraz dbam tylko o siebie odezwała sie we mnie egoistka ale to co z nim przeszłam dało mi siłe zeby z nim walczyc obecnie jestesmy w separacji a ja szykuje sie do rozwodu
takze dziewczyny fajny jest raczej maslak z sasiedztwa niz cool łotrzyk ;)

faceci to tępe pustaki i podgatunek, który już dawno powinien zostać unicestwiony i tyle w temacie:)

gość napisała:

faceci to tępe pustaki i podgatunek, który już dawno powinien zostać unicestwiony i tyle w temacie:)

no nie bez przesady, są fajni mężczyźni, tylko czasami kobietom brak wiary, że zasługują na kogoś porządnego i dają się wybierać zakompleksionym gnojkom, zamiast samej wybrać sobie takiego mężczyznę, który by mógł je uszczęśliwić,

gość napisała:

gość napisała:

faceci to tępe pustaki i podgatunek, który już dawno powinien zostać unicestwiony i tyle w temacie:)

no nie bez przesady, są fajni mężczyźni, tylko czasami kobietom brak wiary, że zasługują na kogoś porządnego i dają się wybierać zakompleksionym gnojkom, zamiast samej wybrać sobie takiego mężczyznę, który by mógł je uszczęśliwić,

Nie nie jest tak, że tylko faceci są winni. Pokaż mi dupka, a ja z zamkniętymi oczami mogę powiedzieć, że jego kobieta jest z rodzaju poświęcalskich. Dupek i Poświęcalska - takie tandemy powszechnie występują w przyrodzie. Aha - jak Poświęcalska zostaje sama z dzieckiem, to swoją poświęcalskością krzywdzi dziecko - i tu już mi nikt nie powie, że facet jest winny.

coś w tym jest, co pisze hollywood: poświęcalskie są wśród nas i to jest fatalne dla budowania relacji z facetami,
ja też nie lubię narzekać na "wszystkich facetów", jednak obiektywnie patrząc - oni mają lepiej, łatwiej im przychodzi dbanie o swoje potrzeby w zwiazku, kobieta ma być tą bardziej ciepłą i wyrozumiałą i w efekcie dużo kobiet nie potrafi zadbać o swoje potrzeby i wciąż tylko się poświęcają i poświęcają zamiast postawić jakieś granice, powalczyć o coś dla siebie,
jak słucham swoich koleżanek, to czasami wydaje mi się, że takie narzekanie, że wszyscy faceci są do dupy, jest dla nich trochę rozgrzeszające: bo nie mam sensu starać się o coś dla siebie, niech bedzie tak kiepsko jak jest, bo faceci tacy są i z nimi lepiej być nie może, a właśnie, że może, jak przestaniemy się tak wciąż poświęcać
aha i jeszcze jedno - takie poświęcalstwo dotyka wielu moim znajomych i tych na wysokich stanowiskach i tych co zawsze wygladają seksownie i tych co uprawiają jogę, status majątkowy ani zawodowy nie ma w tym wypadku żadnego znaczenia,

z tym "byciem złym" to nie jest tylko sprawa kobiet.
Pewnie wiele z Was słyszało o książce: "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy", gdzie autorka udowadnia, m.in. że:
1) faceci wcale nie chcą miłych dziewczyn
2) bycie miłą dziewczyną nie prowadzi do niczego dobrego
Sama wiele razy słyszałam od facetów, że nie chcą być z dziewczyną, która się tylko przytula i jest na ich każde zawołanie.
No, tematem na osobną dyskusję jest fakt, że jak kobieta już staje się niezależna i realizuje swoje pasje, to grozi jej, że usłyszy kiedyś, że zaniedbuje swojego faceta, a w najgorszym przypadku, że to było "powodem" jego zdrady...

chyba dlatego, że każda kobieta chce być tą jedyną dla swojego faceta i konkuruje pod wieloma względami z innymi kobietami...zawsze ma nadzieje, że jest dla niego NAJ...myśli wtedy z nadzieją: tylko MNIE udało się go zmienić, tylko DLA MNIE porzucił paskudne nawyki i zły styl życia, tak się WE MNIE zakochał, że stął się innym człowiekiem, JA go wyleczę ze zła, bo żadnej innej się to nie udało...

Orijanna napisała:

chyba dlatego, że każda kobieta chce być tą jedyną dla swojego faceta i konkuruje pod wieloma względami z innymi kobietami...zawsze ma nadzieje, że jest dla niego NAJ...myśli wtedy z nadzieją: tylko MNIE udało się go zmienić, tylko DLA MNIE porzucił paskudne nawyki i zły styl życia, tak się WE MNIE zakochał, że stął się innym człowiekiem, JA go wyleczę ze zła, bo żadnej innej się to nie udało...

skoro żadnej się nie udało to żadnej się nie uda, nie wierzę w to, że faceci sie zmieniają, no chyba, że na gorsze, jak poczuja sie bezpiecznie i pewnie przy boku swojej kobiety i wypróbuja, ze na duzo moga sobie w tym zwiazku pozwolic, dlatego moim zdaniem, zamiast wyłuskiwać zalety trudnych facetów, lepiej wyłuskać w tłumie facetów takiego, który nie jest trudny, tylko mu na nas po prostu zależ i nie ma z tym żadnego problemu :)

szkoda, że tak niewiele kobiet myśli podobnie jak Ty...miałyby dużo mniej miłosnych dramatów...ale też w pewnym sensie mniej barwne życie...żeby docenić porządnego chłopaka z sąsiedztwa może każda powinna raz w życiu być z takim lekko patologicznym ? :D

w ogóle dobrze jest podchodzić z dystansem do randek i facetów: spotykać sie z jak najwieksza liczbą i poznawać ich i siebie, nie budując wokół tego jakiś specjalnych planów, ale dużo dziewczyn które znam jak ma faceta to zaraz patrzy na niego pod katem kandydata na męża, a potem rozstanie z nim rozpatruje w kategoriach niemalże rozwodu, więc z marszu sa gotowe na akceptowanie niedobrego traktowania w imie "utrzymania zwiazku", w ten sposób nie udaje im się dobic do etapu - randki z fajnym facetem, zostaja na wieki pogrzebane na poziomie randki z tym trudnym,

no spoko zapamiętam to że chcecie płonąć z ciągłego zaskoczenia, nieprzewidywalności i inne pierdoły. Jak teraz bede siedział z dziewczyną przy kolacji, to przywale jej w mordę, zeby była zaskoczona.

mezczyzna powinien byc do Tanca i Rozanca.....powinien posiadac te cechy .

Słyszałam opinie, że kobiety stosujące antykoncepcje hormonalną wybierają facetów zadbanych i bardziej wyglądających na porządnych. Kobiety bez wpływu hormonów wolą facetów zarośniętych, niechlujnych, brutali. Co Wy na to?

inna543 napisała:

Słyszałam opinie, że kobiety stosujące antykoncepcje hormonalną wybierają facetów zadbanych i bardziej wyglądających na porządnych. Kobiety bez wpływu hormonów wolą facetów zarośniętych, niechlujnych, brutali. Co Wy na to?

Ja pierwsze słyszę... nie zauważyłam też, zeby gust mi się zmienil odkąd stosuje. ;)

gość]<br /> [CYTAT=Orijanna napisała:

chyba dlatego, że każda kobieta chce być tą jedyną dla swojego faceta i konkuruje pod wieloma względami z innymi kobietami...zawsze ma nadzieje, że jest dla niego NAJ...myśli wtedy z nadzieją: tylko MNIE udało się go zmienić, tylko DLA MNIE porzucił paskudne nawyki i zły styl życia, tak się WE MNIE zakochał, że stął się innym człowiekiem, JA go wyleczę ze zła, bo żadnej innej się to nie udało...

skoro żadnej się nie udało to żadnej się nie uda, nie wierzę w to, że faceci sie zmieniają, no chyba, że na gorsze, jak poczuja sie bezpiecznie i pewnie przy boku swojej kobiety i wypróbuja, ze na duzo moga sobie w tym zwiazku pozwolic, dlatego moim zdaniem, zamiast wyłuskiwać zalety trudnych facetów, lepiej wyłuskać w tłumie facetów takiego, który nie jest trudny, tylko mu na nas po prostu zależ i nie ma z tym żadnego problemu :)

Tak przez przypadek trafiłam na ten temat, a co w przypadku dziewczyny, gdy facet jest jak kameleon? Tzn, czuły , opiekuńczy, otwarty na nasze potrzeby itp jednocześnie nie pierdoła...ba oświadczający się nawet wybrance, a w tym czasie flirtujący z inną kobietą, proponującym jej spotkanie? ..nie wszystko jest takie czarne i białe jakbyśmy chciały niestety i nie da się z góry jednoznacznie powiedzieć, ten to good a ten to bad boy. Ja to wiem, wybranka nie. pozdrawiam

Tak przez przypadek trafiłam na ten temat, a co w przypadku dziewczyny, gdy facet jest jak kameleon? Tzn, czuły , opiekuńczy, otwarty na nasze potrzeby itp jednocześnie nie pierdoła...ba oświadczający się nawet wybrance, a w tym czasie flirtujący z inną kobietą, proponującym jej spotkanie? ..nie wszystko jest takie czarne i białe jakbyśmy chciały niestety i nie da się z góry jednoznacznie powiedzieć, ten to good a ten to bad(trudny) boy. Ja to wiem, wybranka nie. pozdrawiam

Coraz częściej zauważam, że to my sami komplikujemy sobie życie ponieważ boimy się mówić o swoich uczuciach, chowamy je przed całym światem, a kiedy chcemy by ujrzały światło dzienne, jest już za późno. Wtedy wplątujemy się w związki bez miłości, licząc, że miłość przyjdzie z czasem, co na ogół jest niestety błędnym myśleniem.

Bo często nam imponują osiągnięciami. Zgodnie z teorią ewolucji podświadomie wybieramy ludzi sukcesu, a ci zbyt spokojni podświadomie są odbierani jako łamagi, które nas i dzieci nie obronią

Przeciez to proste, przy grzecznych ludziach obojga plci nie nastepuje ,albo nastepuje bardzo powoli rozwoj.
Dran to facet z energia do zycia i do dzialania, ktory da klapsika jak bedziesz niegrzeczna, zaprosi na przygode, nauczy porzadnie loda zrobic, innymi slowy lobuzy robia z kobiet ksiezniczki, a dobry chlopiec, co? Nic ciekawego
bedzie bezpieczenstwo, ale i stagnacja, czyli same standarty, nuda, i same westchnienia i jak kobiet nie wezmie dobrego chlopaka do galopu, to marnie widze wspolne zycie.Dranie potrafia lepiej "zaspokajac kobiece potrzby" rozwoju.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij