wtorek, 12 listopada 2019
postów: 8

"Czy warto walczyć o ten związek?"



Dzień dobry. Szukałam miejsca w necie gdzie byłyby jakieś mądre babki i chyba to jest odpowiednie. A powód jest taki że potrzebuję opinii na temat związku, z którym nie wiem co zrobić. Wiem, że będziecie mnie oceniać źle ale trudno…
Jestem rozwiedziona, mam 4 letniego synka. Rok temu na portalu randkowym poznałam mężczyznę, którego pokochałam jak nikogo wcześniej. Mimo, że broniłam się przed tym, nie chciałam i długo musiał się starać. Było cudownie. Czułam się przy nim bezpieczna, czułam że to jest to. Że na to czekałam.
A teraz druga strona mnie: nieustanna depresja spowodowana tkwieniem w domu, w którym byłam bita, wciąż jestem poniżana. Nie mogę się stąd wyprowadzić bo mnie nie stać. Myślę, że to miało duży wpływ na fakt, że stałam się agresywna po alkoholu. Wiem, że to zakrawa na patologię, wiem. Niestety zdarzyło się kilka razy, że mojego ukochanego po alkoholu wyzwałam, uciekałam mu i ogólnie zachowywałam się jak oszołom. Było wiele rozmów z jego strony, wiele prób dotarcia do mnie.
W końcu nie wytrzymał i po 7 miesiącach bycia razem odwrócił się ode mnie. Wrócił na portal randkowy. Powiedział, że nie skreśla mnie, że zobaczymy. Ja postanowiłam zawalczyć. I udało się po jakimś czasie. Wróciliśmy do siebie. Tylko że on był już inny, już nie wierzył że to się uda, że ja się zmienię. Ja szalałam z rozpaczy bo tak go kochałam a widziałam że go tracę. Widziałam jak coraz mniej się stara. Nie wytrzymywałam i zaczęłam robić to samo co wcześniej po alkoholu. Głównie dlatego, że w międzyczasie okazało się, że on cały czas ma konto na portalach i Bóg jeden wie co tam robi. A kłamał że nie ma.
Potem usunął te konta. Niby miało być dobrze, ale on był zraniony i ja i żadne z nas się nie starało. Więc po 2 miesiącach on znowu założył to konto i wiem że kogoś szuka. Zerwałam z nim 2 tygodnie temu. To za bardzo już bolało. Ale kocham go i wiem, że moglibyśmy spróbowac to naprawić. On też mnie kocha ale cały czas mówi że nie wie czy ma siłę.
Wiem, że łączy nas miłosć. I to jest straszne, że doprowadziliśmy to do takiego stanu.
Czy któraś mądra kobieta mogłaby mi podpowiedzieć co robić? Proszę, bo ja nie mogę spać po nocach, nie daję rady pracować. Tylko synuś mnie jakoś trzyma.


Hmm może na początek powinnaś zerwać z alkoholem na dobre skoro masz 4 letnie dziecko, po co dostarczac dziecku stresu - bo mama jest pijana. To byłby pierwszy krok. Drugi to może jakaś wspólna próba nawiązania przyjaźni jeśli istnieje taka szansa, w końcu miłość czasami wszytko wybacza. Jeśli chcesz go odzyska on musi również widzieć że się NAPRAWDĘ STARASZ i powinien również wykaż dużo entuzjazmu, zwłaszcza , że Twoja przeszłość w jakimś stopniu się za Tobą jeszcze ciągnie. Rozmowa i jeszcze raz rozmowa bardzo szczera, zawsze i wszędzie tylko to jest w stanie utrzymać związek nawet gdy przychodzi ona z wielkim trudem i bólem.
Osobiście kiedys miałam również problem z prowadzeniem otwartych i szczerych rozmów, ale mój mąż nauczył mnie, że nie ma czego się obawiać a można dzięki temu bardzo dużo zyskać. Masz dziecko dla dziecka też powinnaś zmienić swoje postępowanie - alkohol nie pomaga na długo wręcz w ogóle nie pomaga a pogarsza sytuację.. Mam nadzieję, że wasza miłość na nowo rozkwitnie, trzymam kciuki! ;)

Mamy wpłym tylko na swoje zachowanie, dlatego jeśli chcesz coś zmienić, to możesz zmienić siebie i obserwować, czy to co robisz poprawia waszą relację i twoje samopoczucie, bo to chodzi w związkach, żeby czuć się z nich lepiej niż po za związkiem, jeśli coś tylko sprawia nam przykrość i powoduje smutek, to nie jest dobry związek,
co do alkoholu, to zgadzam się z poprzedniczką - odstaw, całkiem,

co do synka - to ty masz być dla niego wsparciem, a nie ona dla ciebie, pamiętaj o tym, on ma 4 lata, a ty dużo więcej, on jest dzieckiem, ty jesteś dorosła, no i to ty jesteś matką, on nie powinien być twoim pocieszycielem, tylko ty jego oparciem, to kuszące, żeby wtulić się w synka, ale to jeszcze dziecko, to on potrzebuje kogoś do wtulania się dużo bardziej od ciebie, pamiętaj o tym proszę,

co do faceta - spróbuj mu zaufać - nie wnikaj, czy ma gdzieś konto, czy nie, popatrz, jak się rozwija wasza relacja i zachowuj się tak, żeby on widział, że może zaufać tobie, czy tylko on wyzwala w tobie agresję, czy w ogóle masz problem z agresją?
żaden facet nie jest ani początkiem, ani końcem świata, wyluzuj, bądź miła, czuła, troskliwa, tak jak potrafisz i na tyle, na ile chciałabyś mu siebie podarować, o to samo proś dla siebie, ale nie spinaj się, czy ten związek na pewno wypali, czy na pewno nie, czas pokaże, możesz dać sobie i jemu szansę, ale czy się uda to zupełnie inna sprawa, jak bedziesz myślała cały czas o tym, że MUSI się udać, to na pewno się nie uda, takie jest życie, nic na siłę, masz dziecko, nie masz domu, czyli i tak masz czym zaprzątać sobie głowę, ja cię rozumiem, że każdy zasługuje na miłość, ale życie to nie serial telewizyjny, oprócz M jak miłość, jest M jak mieszkanie, może powinnaś jako antidotum na trudne relacje z facetami spróbować coś zmienić w swoim życiu na lepsze, coś co zależy tylko od ciebie: nie wiem - może zacząć starać się o jakiś miły kąt dla ciebie i dla dziecka? niech twój facet też zobaczy jaka z ciebie mądra i zaradna babka i nie samym wzdychaniem do księżyca żyjesz, weź śmiało życie w swoje ręce, ogarnij się, pokaż sobie, swojemu dziecku i światu, że jesteś wartościowa, zaradna i mądra,

Czyżbyś była moją partnerką ????????????/
Wiek dziecka się nie zgadza, ale reszta to to samo co u mnie...............
A może nie powinnaś pytać o to kobiet , może powinnas zapytać facetów o zdanie....
Moja partnerka tak samo jest agresywna po alkocholu, ale ostatnio udaje sie go unikać bo poszła do pracy, więc może to jest sposób.

Jak chcesz pogadać na ten temat to zapraszam.....

Artur

Arturze - ty pogadaj najpierw ze swoja partnerką, zanim zaoferujesz się, że będziesz komus coś doradzał, łatwo jest rozwiązywać cudze problemy, trudniej swoje, nie odbieraj tego, jak atak, wiele osób tak ma, że rwą się do układania komuś życia zamiast zająć się swoim, agresja w każdej formie, także ta po alkoholu, to poważna sprawa, ludzie nie mogą tłuc jeden drugich czy wrzeszczeć tylko dlatego, że się nawalili, trzeba znać swoje granice i umieć ich bronić i trzeba szanować cudze, bez tego idiotyzmem jest pchanie się w związki, czasami odnosze wrażenie, że ludzie są w związkach, bo to daje im pozwolenie na gorsze traktowanie bliskiej osoby, a powinno byc dokładnie odwrotnie - jestem z toba w związku, bo chcę żeby i mnie i tobie było razem w zyciu lepiej, eh

Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi. Naprawdę każde Wasze słowo coś mi dało. Internet wcale nie jest taki zły jeśli można "spotkać" tu osoby, które potrafią służyć mądrą radą.
Nie jestem z nim. I raczej nie będę. On nie wierzy, że to się uda, a ja nie mogę przecież błagać i związek. On mnie kocha, ale widocznie nie jestem tą osobą, której szuka. Nie zależy mu, bo gdyby zależało, to chciałby ze mną być.
Poznaje nowe kobiety. Nie wiem czy w coś się angażuje. Nie interesuję się już tym. Bo za bardzo boli, więc wolę nie wiedzieć.
Cały czas się odzywa: pisze, czasem dzwoni. Wiem, że mogę na niego liczyć, że pomoże mi o każdej porze dnia i nocy. Wiem, że nie pozwoli, by ktoś zrobił mi krzywdę. Wiem, że jestem dla niego ważna, bo np. kiedy dostał propozycję zmiany pracy to dzwonił do mnie po radę. A jest bardzo zamkniętą osobą i trudno się przez jego skorupę przebić, więc jeśli prosi o pomoc, to coś znaczy.
Ale mimo tego wszystkiego - przyzwyczaiłam się już, że go nie ma. Bo musiałam. Kocham go i wszystko wraca ze zdwojoną siłą, gdy usłyszę jego głos w słuchawce. Uwielbiam jego głos i mogłabym go słuchać godzinami :-(
Kocham go ale najwyraźniej muszę żyć bez niego.
Strasznie to ciężkie :-(

Cześć, ja przeżywam też swój najcięższy okres w życiu, jestem autorką wątku "chłopak się zmienił, 2 lata w związku.." bardzo mocno i głęboko rozumiem, co przeżywasz, ile raz ja się zastanawiam jak jest, co będzie, czy to ma sens, .... Ty masz synka, to na pewno dodaje sił bo żyjesz dla Niego, trzymaj się tej myśli w trudnych chwilach.

Czyli skończyło się tak, jak niestety sądziłam. Niestety, ale większość facetów nie potrafi (a może po prostu nie chce?) starać się o związek, jak pojawiają się jakieś problemy, to zamiast spróbować je rozwiązać, uciekają od nich. Przykro, że tak to wszystko się skończyło, bo z tego co piszesz, faktycznie go pokochałaś. Ale zwróć uwagę na pozytywne strony, w pewnym sensie został, jako przyjaciel czy ktoś taki. Może nie będzie Twoim partnerem, ale wydaje mi się, że pozostanie w Twoim życiu... I z tego przynajmniej należy się cieszyć.

Pytanie tylko czy go nie idealizujesz za bardzo? Napisałaś, że oszukiwał Cię w sprawie tych kont na portalach randkowych, mówił, że zlikwidował, a wcale tego nie zrobił. Pytanie czy nie chciał się po prostu trochę zabawić, ale nie szukał żadnego zobowiązania? Nie wiem, pytam się, bo wiem, że na niektórych portalach faceci właśnie tacy są. Ładnie ściemniają, jak to są zakochani, jak to szanują, cenią, a jak dostaną to czego chcą, to szukają dalej. Nie mówię, że to reguła, bo sama korzystam z takiego portalu i mam bardzo dobre doświadczenie z mężczyznami z internetu. Ale wiem, że różnie bywa, niektóre portale są wypełnione burakami i oszustami, ja na mydwoje takich nie spotkałam, ale to też na pewno kwestia rodzaju portalu (matrymonialny) i ceny abonamentu.

Piszę o tym, żebyś zastanowiła się czy on był szczery wobec Ciebie. Wiem, że można przez internet znaleźć naprawdę wartościowych facetów, ale czasem można się natknąć na krętacza... No nic, tak czy siak życzę powodzenia, żebyś doszła do ładu sama ze sobą i pamiętaj, że musisz być silna i wtrwała dla swojego dziecka. Musi mieć w Tobie oparcie, pamiętaj o tym.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij