poniedziałek, 25 marca 2019
postów: 11

"czy któraś też tak miała?"



Czy któraś z Was też była z facetem od którego chciała odejść, a nie mogła bo groził, że się zabije - co gorsza nie były to tylko groźby?? :( czy którejś udało się odejść?? :(


Wyślij szantażystę emocjonalnego do psychiatry...

zależy czy coś do niego czujesz czy nic ,może się chłopak załamać

Chce odejść, tak napisano, więc raczej nic... To koleś chce utrzymać przy sobie kobietę szantażem i groźbami. To nie świadczy o zdrowiu psychicznym.... Wysłać dupka do lekarza. I odejść. Serio, bo z takim typem to męka...

gość napisała:

Czy któraś z Was też była z facetem od którego chciała odejść, a nie mogła bo groził, że się zabije - co gorsza nie były to tylko groźby?? :( czy którejś udało się odejść?? :(

Odejdź, ale wszystkich wokół uprzedź o tym, że odchodzisz. Powiedz im, że mężczyzna grozi, że się zabije i potrzebuje opieki kogoś, ale Ty nie jesteś już do tego zdolna. Uprzedź jego rodziców, rodzeństwo, znajomych. Tak by mieć czyste sumienie, że poinformowałaś ich o tym, co robisz i jak może się dalej wszystko potoczyć. Poinformuj jego też o swojej decyzji. Porozmawiaj spokojnie i powiedz by udał się do psychologa by sobie poradzić z zaistniałą sytuacją. Podsuń mu kilka kontaktów do specjalistów. Bądź stanowcza w swojej decyzji i nie daj się szantażować.

Tak, jak napisała Martella - powiedz waszemu otoczeniu, co chcesz zrobić i jak on na to reaguje. Nie zabije się, samobójcy mają to do siebie, że im głośniej krzyczą o tym, co zrobią tym dalej są od zdolności popełnienia takiego czynu. On też się nie zabije. Sprawdza Twoją wytrzymałość - po prostu odejdź i daj mu czas na uspokojenie się, a jak się pochlasta nożem to nic wielkiego...na pewno nie zrobi tego na tyle głęboko, żeby się zabić a rany do (jego :) ) wesela się zagoją

Nie warto być z kimś, kto Cię szantażuje emocjonalnie. Przecież życie z nim to nie będzie bajka. Jeśli jesteś już teraz nieszczęśliwa i chcesz od niego odejść to w przyszłości nic się nie zmieni. Wytrzymasz rok, dwa męcząc siebie. Później pękniesz i odejdziesz. Jednak te stracone lata nie wrócą i odbiją się na Twojej psychice. Nawet, jeśli teraz go jeszcze lubisz w jakimś stopniu to im więcej będziesz się z nim męczyła tym bardziej go znienawidzisz. Bądź silna, poinformuj jego rodzinę, swoją, znajomych i zrób krok do przodu. Krok dla siebie.

Martella, dziękuję za odpowiedź i radę. Myślę, ze łatwiej byłoby mi z niej skorzystać, gdybym miała lepszy kontakt z jego mamą, ona natomiast jest strasznie "pusta emocjonalnie", nigdy zbytnio nie okazywała uczyć, nie jest też wylewna, nigdy nie mówi z uczuciami. Taka po prostu jest. Na pewno by się przejęła tym, gdybym jej to powiedziała, ale nie wiem czy to nie ja byłabym winna w jej oczach. Ojca on już nie ma. Moja mama wie o jego zachowaniu, bo kiedyś jej powiedziałam ,ze próbował się zabić jak odeszłam, ale mama chyba się nie wczuła do końca w tą sytuację, nie wiem, próbowała nas godzić, mówiła, że on tak nie może postępować, że mnie szantażuje, że mu jest potrzebny psycholog, że tez "po tym wszystkim co razem zbudowaliśmy, nie mogę tak po prostu odejść i zostawić go z problemami.." On jest lubiany ogólnie przez moją rodzinę. Mama wie, że pił i mu odwalało po alkoholu bo dowiedziała się ode mnie nie dawno, ale wciąż twierdzi, że on jest dobrym człowiekiem tylko, że ma problemy emocjonalne... coś w tym jest, bo wiem, że ma kompleksy z samym sobą , o których nie mówi, wiem, że ma problemy z nerwowościa, agresja, które trzeba leczyć i był 2 razy u psychologa, no może 3... i teraz gadanie, ze nie ma czasu! omamił mnie znowu i przestał chodzić na terapię. Myślałam, że jak wszywkę założył i nie pije, to znak, że chce się zmienić... myślałam, że to pierwszy krok jego w dobrym kierunku, że będzie chodził na terapie... z moim tatą nie rozmawiam na takie tematy, on się nie nadaje do tego.

Na moich oczach stracił przytomność i w porę go odcięłam od sznura, widziałam na wlasne oczy, nie mógł po tym mówić, leciała mu krew z nosa czy z ust.. to było straszne, boje się ryzykowac, kiedy doświadczyłam prawie jego śmierci.

Ilonella napisała:

Nie warto być z kimś, kto Cię szantażuje emocjonalnie. Przecież życie z nim to nie będzie bajka. Jeśli jesteś już teraz nieszczęśliwa i chcesz od niego odejść to w przyszłości nic się nie zmieni. Wytrzymasz rok, dwa męcząc siebie. Później pękniesz i odejdziesz. Jednak te stracone lata nie wrócą i odbiją się na Twojej psychice. Nawet, jeśli teraz go jeszcze lubisz w jakimś stopniu to im więcej będziesz się z nim męczyła tym bardziej go znienawidzisz. Bądź silna, poinformuj jego rodzinę, swoją, znajomych i zrób krok do przodu. Krok dla siebie.

własnie tu jest problem, bo jest to toksyczny związek, zdaję sobie z tego sprawę, ale bywają dni czy tygodnie, gdzie jest wszystko dobrze, jest ok i wtedy czuję, że jest mi dobrze, ale kiedy dochodzi do jakis problemów i on się denerwuje to wszystko odbija się na mnie. Nie ukrywam ,że często pojawiają sie problemy bo prowadzi firmę, co gorsza ja razem z nim!! jak odejde tracę pracę. Ale czasami w tych kłótniach tak cierpię, że jestem gotowa chyba na wszystko, nawet na bezrobocie i klepanie biedy, tylko nie jestem gotowa i nigdy nie będę na to, że on się zabije, kiedy ja odejdę, mam uczucia, sumienie.. jestem wrażliwą osobą więc nie potrafię.

On się najpewniej nie zabije. Chce mieć Ciebie... podległą, zastraszoną, zależną. Będzie Cię szantażował, będzie Tobą manipulował, bylebyś nie odeszła. A On się boi... być sam. Aż czuję, jak ten psychol sprawia, że czujesz się przerażona i malutka... i to mnie wkurza! Facet ma problemy rodzinne (chłodna emocjonalnie matka, brak ojca) i jeszcze do przeżycia byłoby, gdyby leczył się u psychologa, może nawet psychiatry... wspierająca Ukochana- to tak. Ofiara przemocy psychicznej, której doświadczasz- nie. Kobieto, to jest świr, w dodatku pijący. Chcesz zaczekać, aż uroi sobie, że go zdradzasz i zrobi Ci krzywdę??? Szukaj roboty i UCIEKAJ. Owszem, powiadom rodzinę i jego terapeutę (jeśli go znajdzie) o myślach samobójczych, by mieć czyste sumienie, ale sama ODEJDŹ. Na bezrobocie, jeżeli trzeba, ale odejdź, zanim kompletnie zniszczy Cię psychicznie.

Obawiasz się, że byłabyś winna w jej oczach. To jest jej syn, więc ona będzie zawsze stała za nim. Ważne byś Ty nie czuła się winna i zrobiła wszystko, co możesz. Jeśli powiesz jej o swoich zamiarach i tym, co może się wydarzyć będziesz miała czyste sumienie. Nie daj się osaczyć jemu, jego rodzinie. Twoja matka Cię na pewno wesprze w Twojej decyzji nawet, jeśli teraz ślepo wierzy, że z Twojego partnera jest dobry mężczyzna. To Ty z nim przebywasz 24 godziny na dobę, Ty go znasz lepiej niż oni wszyscy razem i to Ty się z nim męczysz. Weź się w garść i odejdź.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij