wtorek, 10 grudnia 2019
postów: 15

"Co nas kręci co odrzuca?"



Ostatnio miałam bliskie spotkanie z tzw pawiem...narcyzem czy jak to nazwać, dokładnie mówiąc z mężczyzną który jest pewny, że na wejściu jest wstanie zdobyć każdą kobietę...i oczywiście roztacza swoje wdzięki na około...no i jak sobie tak poprzebywałam w jego towarzystwie to zrozumiałam, że taki facet nie jest wstaniemnie zdobyć, bo mnie najzwyczajniej w świecie odrzuca...a jak to wygląda u Was?


kurcze, jestem łasa na komplementy, jak facet nie boi się mówić wprost, ze jestem wyjątkowa i wspaniała, to się na to łapie, mimo, że nie raz i nie dwa sparzyłam się, bo słowa jak wiadomo nic nie kosztują i za pięknymi słówkami czasami bardzo niewiele się kryje, z kolei ci wierni i sympatyczni boja się z siebie słowo wydusić, bo każdą deklarację, że mu sie kobieta podoba traktują śmiertelnie poważnie, jakbyśmy już składali sobie przysięga przed ołtarzem, dlatego marzy mi się facet, który będzie mówił o mnie wspaniałe rzeczy i jednocześnie, żeby to co mówił było najszczersza prawdą:)))

odrzucają mnie nudziarze opowiadający w kółko o sobie, na dodatek bez własnych pasji, które mogłyby dodać temu opowiadaniu jakiejś dynamiki, ostatnio taki dosiadł się taki do mnie w pubie, wyglądał całkiem normalnie, ja byłam otwarta, ale on w kółko gadał i gadał i gadał o sobie, nudny jak flaki z olejem, ratunku - żeby przed nim uciec musiałam zmienić lokal w mroźną lutową noc, ale wolałam juź mróz, niż bycie prześladowaną przez jego nudzenie o sobie

uwielbiam zabawnych, wyluzowanych facetów, którzy po prostu uśmiechają się do kobiet, nie znoszę tych, którzy spędzają w knajpie czy klubie całą noc z nosem wbitym w kufel piwa, po cholerę wyszli z domu, jeśli interesuje ich tylko dno szklanki piwa?

może dlatego, że nie grzeszę humorem potrzebuję mężczyzny, który potrafiłby mnie rozśmieszyć do łez, który by niósł ze sobą taki pozytywny rytm.
Ostatnio miałam pierwszy wykład w semestrze no i widzę idzie taki koleś ok 35/40 lat, ani przystojny, ani jakiś uśmiechnięty, ubrany tak sobie, no w sumie myślę kolejny nudziarz... aleeee jak się okazało taki nudny przedmiot, ale prowadzi świetnie, rzuca żartami na prawo i lewo, tu coś zagada tu mu się przypomni jakaś śmieszna anegdotka. No aż się chce wstać na tą 8 rano.
Ja jakoś nie mam szczęścia do zabawnych facetów, hmm jakby się zastanowić to w ogóle nie mam do nich szczęścia... nuda nuda nuda
Gdzie ci mężczyźni????!!!!!

gość napisała:

Gdzie ci mężczyźni????!!!!!

ostatnio postanowiłam wziąć swój los w swoje ręce i zamiast wciąż czekać na mężczyznę, postanowiłam zrobić coś zupełnienie nowego dla mnie i wybrałam się pierwszy raz w życiu na wyjazd organizowany specjalnie dla singli, pakowałam się trochę z duszą na ramieniu, bo obawiałam się, że zastanę w autokarze mase napalonych facetów, którzy opłacili wycieczkę po to, żeby przelecieć jakieś zadeklarowane singielki, nie mam nic przeciwko chetnych facetom, tylko bałam się, że tam będą tylko ci, którzy chcą szybko i łatwo znaleźć upust dla swoich lędżwi, a okazało się, że w wypad był świetny, odpoczełam, zrelaksowałam się, poznałam kilka...innych fajnych bababek, takich jak ja, które akurat żyja bez faceta i nie chca z tego powodu odwieszać swojego zycia na kołek, mężczyzny nie znalazłam, ale spędziłam naprawdę udany weekend w dobrym towarzystwie, warto szukać, ale nie warto przywiązywać sie do celu swoich poszukiwań:)))

Osobiście omijam 'pawie' szerokim łukiem. Niech zdobywają inne serca. Dla mnie są tak pełni miłości do siebie, że nie starcza im miejsca na miłość do drugiej osoby.

lubię kiesy mężczyzna jest troskliwy - np. zauważy, że nam zimno i zaoferuje swój szalik, albo zaproponuje wspólny wypad na lody, kiedy widzi, ze jestem zgaszona, to nie jest wielka rzecz, bo ja nie oczekuje od nikogo, żeby sie mna opiekował, ale taka empatia, zainteresowanie tym jak kobieta się czuje, czy jest jej dobrze, to wspaniała rzecz, wtedy mięknę gdzieś w środku,

gość napisała:

lubię kiesy mężczyzna jest troskliwy - np. zauważy, że nam zimno i zaoferuje swój szalik, albo zaproponuje wspólny wypad na lody, kiedy widzi, ze jestem zgaszona, to nie jest wielka rzecz, bo ja nie oczekuje od nikogo, żeby sie mna opiekował, ale taka empatia, zainteresowanie tym jak kobieta się czuje, czy jest jej dobrze, to wspaniała rzecz, wtedy mięknę gdzieś w środku,

powiem ci, że wtedy każda mięknie... ale która by nie chciała;D

Nie cierpię facetów zapatrzonych w siebie. Lubię natomiast mężczyzn zadbanych, znających swoją wartość, pewnych siebie ale nie narzucających się na siłę. Facet ma być facetem, a nie kochającym siebie egoistą. Być może to mój błąd i już dawno ten gatunek jest na wymarciu ;) ale jednak mimo wszystko to mnie pociąga. Zapach, staranne ubranie i idealnie czyste buty w moim przypadku są w stanie zdziałać cuda. Nie będę także ukrywała, że aspekty wizualne są tylko niejako wstępem, bo bardzo szybko mogę go zdyskwalifikować po krótkiej rozmowie. Jeśli owy Pan nie ma o czym ze mną rozmawiać, jego horyzonty sa bardzo ograniczone, a zainteresowania i pasje ograniczają się np do oglądania meczu w tv, to niestety .... "pozamiatane" i nic nie jest w stanie mnie przekonać do takiego Faceta.

ZłaKobieta77 napisała:

Nie cierpię facetów zapatrzonych w siebie. Lubię natomiast mężczyzn zadbanych, znających swoją wartość, pewnych siebie ale nie narzucających się na siłę. Facet ma być facetem, a nie kochającym siebie egoistą. Być może to mój błąd i już dawno ten gatunek jest na wymarciu ;) ale jednak mimo wszystko to mnie pociąga. Zapach, staranne ubranie i idealnie czyste buty w moim przypadku są w stanie zdziałać cuda. Nie będę także ukrywała, że aspekty wizualne są tylko niejako wstępem, bo bardzo szybko mogę go zdyskwalifikować po krótkiej rozmowie. Jeśli owy Pan nie ma o czym ze mną rozmawiać, jego horyzonty sa bardzo ograniczone, a zainteresowania i pasje ograniczają się np do oglądania meczu w tv, to niestety .... "pozamiatane" i nic nie jest w stanie mnie przekonać do takiego Faceta.

Coś Wtym jest, ja lubię jak mężczyna ma taki spokój w sobie, wtedy czuję że może by on dla mnie oparciem, nie potrzebuję małego chłopczyka którego mam prowadzić za rękę...:)

Poczucie humoru, szczypta troskliwości i empatii i cud chłopak gotowy;)

Zawsze mnie pociągali zabawni imprezowicze, przy których nigdy się nie nudziłam. Mój partner był niesamowitym żartownisiem, wszędzie gdzie się pojawiał kobiety były bez względu na wiek nim oczarowane. Do tego wygląd 100% samca, cóż chcieć więcej. Niestety kiedy nasz związek nabrał bardziej poważnej formy, kiedy pojawiło się dziecko cały czar prysł. Coraz więcej obowiązków zaczęło spadać na moje barki, coraz częściej słyszałam że kiedyś był szczęśliwy że tęskni za wolnością i że bycie ojcem, mężem jest za trudne i że jedyna dla niego alternatywa to używeczki. Wreszcie pojawiła się dla mnie fantastyczna szansa na zrobienie keriery, wiązało się to z tym że musiałabym wyjechać na dość długo trwające szkolenie. Bardzo szybko zostałam sprowadzona na ziemię przez męża, stwierdził stanowczo ...chyba nie myślisz że po pracy będę się jeszcze musiał zajmować dzieckiem. Zastanowiłam się przez chwilkę, zaraz... przecież my kobiety nie możemy sobie pozwolić na tego typu kaprysy, przecież każda z nas która jest matką, po pracy zajmuje się dzieckiem, domem, mężem - to takie oczywiste. Dziś jestem samotną matką, właśnie znalazłam pracę, niedługo wyjeżdżam na szkolenie. Nie będzie lekko gdyż żartowniś wyjechał za granicę, moi rodzice nie żyją a córcia ma dopiero1,5 roczku. Znalazłam nianię, nie jest źle. Dziś wiem że nie warto było inwestować w związek z luzakiem, pewnie gdybym nie dokonała takiego wyboru nie była bym dziś w takiej sytuacji. Ja już się nauczyłam, mam nadzieję że mój przykład będzie przestrogą dla niektórych z Was :)

kiedyś miałam chłopaka, który też uchodził za wyluzowanego gościa, jedna koleżanka mi powiedziała, że pasujemy do siebie, bo oboje jesteśmy właśnie luzakami. Hmm, ok jestem, ale mam jakieś zasady, a on? phi, u faceta punktualność to podstawa. może myślał, że skoro ja jestem taka "spoko" to może przyjeżdżać 2 godziny później? Dla mnie to po prostu oznaka braku szacunku, automatycznie tracę szacunek do takiego pasożyta. może jestem za miła? nie wiem o co chodzi, ale zawsze trafiam na takich...:(

"kiedyś miałam chłopaka, który też uchodził za wyluzowanego gościa, jedna koleżanka mi powiedziała, że pasujemy do siebie, bo oboje jesteśmy właśnie luzakami. Hmm, ok jestem, ale mam jakieś zasady, a on? phi, u faceta punktualność to podstawa. może myślał, że skoro ja jestem taka "spoko" to może przyjeżdżać 2 godziny później? Dla mnie to po prostu oznaka braku szacunku, automatycznie tracę szacunek do takiego pasożyta. może jestem za miła? nie wiem o co chodzi, ale zawsze trafiam na takich...:("

Luzak luzakowi nierówny. Co innego facet z poczuciem humoru i dystansem do siebie i świata, co innego niedojrzały chłopaczek, który nie chce przyjąć żadnej formy odpowiedzialności. Wszystko w swoim czasie. Jeszcze trafisz na "swojego luzaka";)

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij