piątek, 22 czerwca 2018
postów: 71

"Chłopak się zmienił? 2 lata związku.."



Witam,

Mam 28lat, mój chłopak także, poznaliśmy się swego czasu w tej samej pracy; od początku był skryty i chłodny, ale interesował się mną; po kilku tygodniach udało nam się spotkać, od tamtej pory spotykaliśmy się w miarę regularnie, do momentu mojego wyjazdu za granicę za pracą; minęło pół roku w żalu, tęsknocie, czasem i przykrych słowach, pretensjach, głównie z mojej strony; wróciłam, zamieszkaliśmy razem; od tamtej pory mój chłopak stawał się coraz bardziej krytyczny wobec mnie, mnie oddany, nie zabierał mnie nigdzie - pracował i pracuje nadal w firmie po 12 godzin dziennie od pon. do sob., z racji tego zawsze jest zmęczony; wczoraj mieliśmy kłótnię, w której powiedział mi, że chce "normalnej" osoby przy sobie (miałabym być nienormalna?); jestem wykształcona, poukładana, pracuję, zawsze robię obiad i pranie, dbam o niego, a usłyszałam coś takiego, że jestem mało konkretna i "ciepła klucha"; najgorsze, że go bardzo kocham, ale boli mnie to, co słyszę, i że on być może już mnie tak nie kocha, jak dawniej, że mniej mu zależy; nie ma planów na przyszłość, mówi mi, że się nie nadaję do życia, tylko do śmierci. Co ja mam w tej sytuacji zrobić?


Hej masz problem i to nie błahy wasz związek trwa 2 lata to nie jest jakiś szmat czasu więc twój chłopak nie powinien być już tak znudzony i wypalony byciem z Tobą,ale jak sama napisałaś jest typem człowieka chłodnego z dystansem ,spodobałaś mu się na początku urzekłaś go no a teraz coś się mu nie podoba chociaż nie ma powodu do narzekania bo starasz się trudno stwierdzić jego podejście do tej sytuacji po prostu zaskocz go jeżeli nie chce ciepłej kluchy to nią nie bądź pokaż mu inną siebie,spędza w pracy dużo czasu ,kłócicie się ,zagraj w otwarte karty jeżeli stawia sprawę w ten sposób to czy w ogóle chce jeszcze być w tym związku ,może coś się wydarzyło kiedy wyjechałaś można snuć wiele hipotez więc ta jego zmiana musi mieć przyczynę POZDRAWIAM

To jest bardzo przykre, co mnie spotkało, wielu chłopców przed nim mnie adorowało, bo jestem wartościową kobietą, chociaż pewnie przejawiam jakieś tam cechy typowe dla nas, kobiet, które mężczyzn irytują, lub nie rozumieją; jednak, kiedyś mi mówił, że zawsze będziemy razem, razem się zestarzejemy, potem, w miarę upływu czasu, i spięć, otrzymywałam z jego strony coraz więcej przykrych słów, wczoraj powiedział mi, że MOŻE jestem tą osobą, co nie daje mi pewności, stabilności, więc po co mówi, że kocha (rzadko, ale mówi); zmienia się to, co mówi, jak chorągiewka, nazwał mnie ciepłą kluchą choć nie uznaję się za taką, pracuję, gotuję, robię zakupy, raczej nie brak mi energii; prócz tego nie pojmuję, jak można obrażać, krytykować kogoś, kogo się ponoć kocha? dla jego dobra? jestem wrażliwą osobą, bardzo takie rzeczy do siebie biorę, denerwuję się, płaczę, nie sypiam, czasem muszę wziąć leki uspokajające, w jaki sposób to wszystko ze sobą spiąć? ktoś miał podobne doświadczenia?

moja droga, on zachowuje się w stosunku do ciebie zwyczajnie podle i po chamsku, jeżeli zabolało cię określenie "ciepłe kluchy" to pierwszą rzeczą jaka powinnaś zrobić , jest skończenie z gotowaniem, praniem mu i robieniem zakupów, nie rób tego, nie wyręczaj faceta, nie obsługuj go, szanuj siebie i swój czas, co innego fajna kolacyjka raz na jakiś czas , a co innego codzienne podcieranie tyłka facetowi, zresztą sama widzisz, że to nie działa, więc proszę cię bądź dla niego miła, ale tylko wtedy, kiedy on jest dla ciebie miły, a jak jest nie miły, no to milszy nie będzie, faceci się nie zmieniają, chyba, że na gorsze, dobrze, że trafiłaś na to forum, bo tutaj raczej nikt nie będzie ci robił wody z mózgu, że masz się bardziej starać, to on się odmieni, bo to jest nieprawda, co to za miłość, jak wy jeszcze nie macie ani ślubu, ani kredytu, ani dzieci, a ty już bierzesz środki uspokajające? po co ci to? szanuj siebie, nie obsługuj dorosłego faceta, jak on zachowuje się podle, to powiedz mu, że nie pozwolisz na takie traktowanie i odwróć się na pięcie, bycie razem nie polega na tym, że boisz się być sama, ale, że jest ci z mężczyzną tak dobrze, że czujesz, zę z nim możesz więcej, a z tym palantem to chyba tego nie czujesz, ogarnij się dziewczyno, tupnij nogą, jak sama nie będziesz siebie szanować, trudno ci będzie innych przekonać, żeby cię szanowali, nie pozwalaj, żeby ktoś cię tak źle traktował, zwłaszcza twój facet,
nie gotuj mu, nie sprzątaj i nie pozwól mu żeby ciebie obrażał - powiedz mu, że wzięłaś sobie do serca jego radę i przestałaś być ciepłą kluchą,

..żartowaliśmy, że jesteśmy jak dwie połówki jabłuszka; ja jestem z miasta, on ze wsi, mamy różne rodziny, inaczej nas wychowywano, zastanawiam się, co zrobić, aby takie przykre sytuacje już się nie pojawiały, może te chamskie odzywki ma w naturze

To że pochodzicie z dwóch różnych światów to nie powód do tego żeby nie szanować siebie na wzajem wiadomo że każdy ma czasem zły dzień i jest wobec kogoś chamski ale takie sytuacje powinny się zdarzać raz kiedyś,kiedy już naprawdę puszczają nerwy a nie bez przerwy,jeżeli jak to sama stwierdziłaś ma to we krwi to pytanie czy chcesz być tak traktowana do końca życia bo chyba inaczej nie będzie.Jak sama napisałaś że bardzo bierzesz do siebie te przykre odzywki bo jesteś kobietą wrażliwą to tym bardziej boli,więc nie staraj się teraz usprawiedliwiać jego zachowania w ten sposób że dzielą was inne tradycje ,wychowanie,on pochodzi ze wsi ty z miasta to zupełnie nie ważne ,jeżeli kogoś się kocha to nie wyrządza się krzywdy w żaden sposób ani agresją ani przykrymi słowami w ogóle czymkolwiek bo w przeciwnym razie to już nie jest miłość tylko wegetacja wytrzymywanie ze sobą na siłę i brak empatii w stosunku do siebie.Twój przypadek naprawdę mnie poruszył bo nikt nie chce być traktowany z obojętnością ,oschłością itd.,więc naprawdę zdecyduj się na jakiś poważny krok i postaw sprawę jasno jak to widzisz i jak chcesz żeby wyglądało to od CIEBIE zależy jak twoje życie potoczy się dalej
POZDRAWIAM

basia dobrze napisała, posłuchaj tego, co ci radzi, bo to my decydujemy o tym, na jakie życie się zgadzamy, jeżeli chcesz z nim być, to w pakiecie masz złe traktowanie, a jezeli nie chcesz być źle traktowana to zmień faceta, innych możliwości brak, a wybór nalezy do ciebie,

Rozumiem, że w takiej sytuacji, przykrej dla mnie, wręcz streso- i żalotwórczej, jedynym rozwiązaniem ma być zmiana człowieka.. tylko, że to nie jest tak, jak ze zmianą koła w aucie; tutaj, muszę przyznać, pokochałam go po raz pierwszy w życiu, mocno, głęboko, prawdziwie, wręcz jak matka swe dziecko.. bez stawiania warunków; jak zaczynały się spięcia, które przecież zazwyczaj są wynikiem działania obu stron, jemu coraz mnie empatii brakowało, na te moje czasem histeryczne reakcje, płacz, złość.. stawał się coraz bardziej niereaktywny na to. zdarzyło się już wiele złego, prócz także dobrego, może ja naiwnie wierzę, że można pracować nad sobą, więc on może potrzebuje czasu coś zrozumieć, a ja muszę być cierpliwa, być przy nim, bo przecież kocham; pracuje bardzo ciężko od 6 do nawet 20, rzadko pisze lub dzwoni do mnie w czasie dnia, bo jest bardzo zajęty, jak mówi, więc ja jade do pracy, po 16 wychodzę, zakupy, obiad, porządki, i po 20 jest on, zje, umyje sie, czasem spyta co u mnie, i do łóżka i tak niemal ze codziennie.

Tak naprawdę chyba sama nie wiesz czego chcesz, za każdym razem opisujesz jakieś sytuację z waszego życia i za każdym razem usprawiedliwiasz twojego faceta podając argumenty za a nie przeciw ,z tego co czytam też masz wpływ na jego zachowanie po prostu w waszym związku jest rutyna irytujesz go ,może ma takie zachowanie bo chciałby żebyś i ty się zmieniła, zaskoczyła go czymś nie była taka jak zawsze czyli ciepła klucha jaką Cie określił to dobrze że gotujesz,sprzątasz ,starasz się dbać o ład i porządek to tak jak byś tylko tyle miała do zaoferowania może powinnaś pokazać że nie jesteś typową kurą domową i przez to on ma takie spojrzenie na wasz związek jak by w waszym życiu brakowało nutki pikanterii ,i przez to jest tak a nie inaczej jesteście ze sobą 2 lata a wasze zachowania wskazują na to jak byście byli 20 ,za każdym razem po twojej odpowiedzi na nasze porady piszesz to nowe informacje dotyczącego waszego życia i naprawdę wnioskuje że nie tylko twój facet ponosi winę trochę ty mu w tym pomagasz bo nie jesteś konkretna i zdecydowana ,w ciągu dnia nie macie ze sobą kontaktu, wieczorem w sumie też dziwny układ więc może wykaż trochę inicjatywy bo jak na razie tylko jest ciągłe nie zdecydowanie i zastanawianie się jak to dalej będzie.

Daj sobie z nim spokój.Wiem co mówię. Mam 35 lat ,od 16 lat jestem mężatką ale przerabiałam kilka związków. Teraz z perspektywy czasu wiem ,ze na siłę nic nie da się ratować. Z czasem nigdy nie jest lepiej tylko gorzej.Przychodzi znudzenie sobą... szara rzeczywistość. Jeśli on po 2 latach tak się zachowuje to co będzie za 10 lat?Uwierz mi ,ze miłość przemija, poboli i przestanie...Nie marnuj sobie życia z kimś takim.Facet powinien kobietę zaskakiwać , zabiegać o nią a z tego co opisujesz to sama musisz to robić w stosunku do niego. Może zajmij się swoimi przyjemnościami , np. po pracy wyskocz gdzieś z koleżankami , niech jak wróci do domu to zacznie się martwić gdzie się podziewasz. Nie uprzedzaj go o swoich planach na wieczór , sprawdź czy będzie się martwił czy wyskoczy z pretensjami że nie ma obiadu... Wtedy poznasz odpowiedź na pytanie ile dla niego znaczysz ....
Powodzenia :))

Dziękuję wszystkim za głos w dyskusji; zrozumcie proszę, że gdybym wiedziała co mam zrobić, nie szukałabym wsparcia, pomocy - a tego teraz bardzo, bardzo potrzebuję; nigdy w życiu, nawet przez 5 lat studiów, nie przeżyłam tylu trudnych, życiowych chwil, co od tych kilku miesięcy; to jest jakaś szalona huśtawka, raz lepiej, raz gorzej, wręcz dramatycznie; nie spałam dzisiaj, bo w nocy mieliśmy awanturę, a zaczęło się od tego, że zadzwonili z jego zakładu pracy i kazali przyjechać, bo był jakiś pożar, było po 22. Wybiegł, prosiłam, aby szybko wrócił, albo napisał jak wygląda sytuacja, a ja się położyłam, bo chodzę do pracy, ale wiadomo jak to się czeka na kogoś, martwi, i tak naprawdę męczy w łóżku. Trochę przysnęłam, płytko, wrócił po północy, poszedł do łazienki, lała się woda, wynajmujemy małe mieszkanko, mała sypialnia jest "oblana" światłem, jak ktoś w nocy siedzi w łazience; pół godziny się mył, męczyłam się, przysnęłam.. budzę się po 1 w nocy, i światło dalej się pali, ale cisza, wyszłam, patrzę, a nikogo w łazience, a on siedzi w pokoju nad laltopem. Co zrobiłam? W jednej chwili wpadłam w szał.. podniesionym głosem, wzburzonym, zaczęłam mówi, że czekam na niego, nie mogę spać, obudził mnie wodą, teraz nie wiadomo po co siedzi w nocy przed komputerem, co on sobie wyobraża, jak można tak żyć, itd w nerwach to lekko pchnęłam.. czuł się trochę winny, to o tyle dobry znak, że bywało, że miał w ogóle wylane na moją złość... mówił spokojnie, kładziemy się, itd sam się od razu położył tłumacząc, że musiał wysłać zdjęcia pożaru komuś z pracy na e-maila; jak ja się położyłam do łóżka, pogłaskał mnie, ale była roztrzęsiona, chciał mi dać buzi, ale nie chciałam. Tak to się skończyło, nie spałam niestety pół nocy, rano wstałam wcześniej od niego, on jak mnie zobaczył w pokoju jedzącą śniadanie powiedział tylko Dzień Dobry, zapytał czy coś zjadłam, i za niedługo wyszłam. Jestem smutna, że znowu coś się przykrego stało, czy moja reakcja była ok? Czy jednak może ja czegoś nie rozumiem?.. co się dzieje ze mną ...

Troszkę popadasz w paranoję ale aż tak mnie to nie dziwi po tym jak on się zachowuje. Musisz ochłonąć. Krzyki w niczym nie pomogą , a wręcz oddalicie się od siebie.Czujesz ,że sytuacja wymyka się spod kontroli ,że wszystko może się rozpaść. Czy aby przypadkiem nie czujesz ,że bez niego sobie nie poradzisz? że zabrał Ci 2 lata życia? My kobiety tak mamy ,że dłuższy związek traktujemy jak pewnego rodzaju obietnicę bycia razem już zawsze.Zapanuj nad swoimi emocjami , może jeśli zobaczy ,że jesteś wyrozumiała , bardziej ciepła do niego , nie agresywna i skora do kłótni to doceni Twoją miłość?
Tak na wszelki wypadek spróbuj sprawdzić jego laptopa , bo coś mi nie pasuje... Jak na mój nos ( a wierz mi ,ze mam wyczulony ) to zbyt długo siedział w łazience ( jak na faceta) , może czekał aż zaśniesz . Potem siedział przy laptopie zamiast pójść do łóżka... Czy ten pożar to nie pretekst aby się wyrwać z domu? Nie chce Ci mieszać w głowie ale lepiej to sprawdź bo po tym co opisałaś to dla mnie to wygląda na romans na boku ...
Pozdrawiam:)

niestety nie znam jego hasła, on długo zazwyczaj przebywa w łazience, w granicach 25-30 minut, mam znajomego w tym zakładzie pracy, poprosiłam, aby dowiedział się, czy faktycznie był pożar; skontroluję to, i masz rację, postaram się panować nad sobą, chociaż i tak bardzo panuję, dam znać.

Czy on zostawia laptopa włączonego , czy zawsze pilnuje byś go nie sprawdziła? Skoro mieszkacie tylko we dwoje to nie powinien się tak czaić ,przecież tylko Ty miałabyś dostęp do jego " ważnych" informacji z komputera. Czy pozwala Ci z niego korzystać? Czy zostawia swój telefon na stole czy go pilnuje?
To są szczegóły bardzo ważne , jeśli rozwiążesz zagadkę to dowiesz się dlaczego tak postępuje .
Będę śledzić Twoje losy:))
Może komuś wyda się to nieodpowiednie ale cóż , nie możemy dawać się oszukiwać i tkwić w związku bez przyszłości, marnować z kimś czas i najpiękniejsze lata życia. Są faceci , którzy nie mówią wprost o rozstaniu ale swoim postępowaniem nas zmuszają do podjęcia decyzji za nich ...

gość napisała:

Czy on zostawia laptopa włączonego , czy zawsze pilnuje byś go nie sprawdziła? Skoro mieszkacie tylko we dwoje to nie powinien się tak czaić ,przecież tylko Ty miałabyś dostęp do jego " ważnych" informacji z komputera. Czy pozwala Ci z niego korzystać? Czy zostawia swój telefon na stole czy go pilnuje?
To są szczegóły bardzo ważne , jeśli rozwiążesz zagadkę to dowiesz się dlaczego tak postępuje .
Będę śledzić Twoje losy:))
Może komuś wyda się to nieodpowiednie ale cóż , nie możemy dawać się oszukiwać i tkwić w związku bez przyszłości, marnować z kimś czas i najpiękniejsze lata życia. Są faceci , którzy nie mówią wprost o rozstaniu ale swoim postępowaniem nas zmuszają do podjęcia decyzji za nich ...

Dziękuję, także za śledzenie moich losów, bo to jest nauka dla nas wszystkich, a więc odpowiadając na pytanie,
hasło założył z uwagi na to, że jest to mieszkanie wynajmowane, i czasem właściciel do niego musi wejść, jak nas nie ma, a on nie chciał, aby grzebał wówczas w jego laptopie, tak się tłumaczył. Nie jest typem faceta, która wraca z pracy i zaraz przed komputer, bardzo dużo pracuje i nie ma sił na to, zazwyczaj jak zje siada na sofie i ogląda coś w TV, aby odpocząć, jak ma coś do zrobienia, włącza laptop, kilka razy widziałam, jak siedział z nim w nocy, tłumacząc, że nie mogąc spać musiał się czymś zając, np. przeglądać info o autach, oczywiście taka jest jego wersja. Telefony ma 2, jeden służbowy, ma go przy sobie cały dzień, ale jak wraca z pracy to odkłada go gdzieś, tak samo prywatny, nie zauważyłam, aby dzwonił do niego po pracy ktoś prócz rozmów z zakładu pracy, bo tam się pracuje na kilka zmian, nie przeglądam jego telefonu pod kątem e-maili lub smsów, nie chcę, kiedyś to zrobiłam może z dwa razy, nie natknęłam się na nic dramatycznego.

Dzisiaj mój znajomy ma mi potwierdzić ten pożar, zobaczymy..

Masz całkowitą rację, za dużo jest wśród facetów "skurwieli", którzy nie mogą nam rujnować życia, musimy mieć widzę i się chronić przed tym.

oczom nie wierzę, jak czytam "porady" pani "gość" powyżej: bądź bardziej miła i inne takie, a czy on stara się być dla ciebie bardziej miły? czy zadałaś sobie to pytanie, czy on się stara? myslę, że twój wybuch w nocy był uzasadniony, jesteś przemęczona, bo tylko ty się starasz, a on ciągle zachowuje się jakby miał wszystko w d...., nie można nagradzać faceta za złe zachowanie, niepotrzebnie rozwalił ci noc, powinien starać się bardziej zatroszczyć o twój komfort i twoje samopoczucie, co to do cholery znaczy, że on nie mógł zadzwonić i powiedzieć ci co się stało i kiedy wróci? nie rozumiem twojej determinacji w tkwieniu przy kimś, kto swoim zachowaniem daje ci wyraźny znak: nie liczysz się dla mnie, niech on zacznie zachowywać się inaczej, a nie ty, to jedyna szansa dla tego "związku" , albo żyj sobie z kim kto ciebie nie słucha, nie szanuje i się z tobą zwyczajnie nie liczy, tylko przestań wtedy narzekać, bo sama sobie taki związek wybrałaś,

Jestem wychowana na dobrą, życzliwą kobietę, potrafię zadbać o dom, ugotować dobry obiad i od zawsze dbałam o moją rodzinę; tę dbałość w sposób automatyczny potrafię także ofiarować najbliższej mi osobie, dajmy na to - jemu, czyli komuś, z kim tworzę związek; gotuję, bo chcę dla niego dobrze, troszczę się, przecież o to właśnie chodzi, ale postanowiłam zrobić w końcu coś dla siebie - naleśniki z twarogiem, on tego nie je na obiad bo uważa to za deser, mówię, trudno, ja zrobiłam to, jeśli nie chcesz, przygotuj sobie coś innego.

I teraz reakcja - nie, że pretensje, typu "do cholery, obiadu normalnego nie mam..", ale "no to będę głodny..", ale posłusznie poszedł do lodówki, i sam sobie coś zrobił, 2 dni temu serdelka na gorąco, a wczoraj tuńczyk z puszki z chlebem. Mam świadomość, że to nie jest obiad dla dorosłego, pracującego faceta, ale niech dzięki temu doceni, jak właśnie ma ten ciepły, pełen posiłek. I nie, że zawsze mięso, bo on tak lubi. Ja robię naleśniki, bo ja tak lubię, i nie będę gotować dla dwóch osób. Am I right?

Spokojnie Jezz , nie unoś się , pewnie ktoś Cie skrzywdził i dlatego tak Cie oburza to wszystko.
Poniekąd masz rację , KAŻDA z nas tak reaguje na brak zainteresowania , późne powroty do domu itd..Ale wierz mi ,że to nie jest dobre rozwiązanie. Mówi Ci to mężatka z 16 - letnim doświadczeniem. Sama nie daję sobą pomiatać , mój mąż gotuje , zmywa naczynia robi zakupy i pracuje zawodowo . Jednak ma kilka wad ,nie będę się rozpisywać jakie bo to nie o mnie tu chodzi. Jeśli krzyczysz na faceta , wyskakujesz z pretensjami to nie oczekuj ,że będzie cicho siedział i słuchał co masz mu do powiedzenia. Wiesz ,ze masz racje , jednak musisz psychologicznie do tego podejść. Kaprysy urażonej księżniczki nic tu nie pomogą a raczej zniechęcą faceta. Spokojna rozmowa to najlepsze rozwiązanie. pójść wieczorem do knajpki , na dawno zapomnianą" randkę" i wszystko sobie wyjaśnić....
A jeśli ktoś uważa ,ze to uwłacza jego godności ,że nie ja zawiniłam itp.. to lepiej od razu się rozejść, bo ŻADEN facet nie wytrzyma dłużej z kobietą histeryczką...
Nie doradzaj koleżance by się awanturowała , bo jak widzę to zależy jej na nim i musi sama się przekonać czy warto walczyć o ten związek , musi przeprowadzić własne śledztwo co się z nim dzieje i czemu tak się zachowuje. ..
Pozdrawiam:)
Beata

Beata, a jakie inne rady jeszcze możesz dać? Proszę, przemyśl je i napisz w miarę jasno, będę wdzięczna bo skoro już 16 lat razem jesteście, to znaczy, że wszystko jest na właściwym miejscu.

ja wiem, jakie Beata po 16 latach może dać ci rady: jak zaniżyć swoje oczekiwania i nie oczekiwać za wiele, pewnie, można i tak, olewa cię - uśmiechnij się! zachowuje się jak gbur i nie odzywa się jak człowiek - skradnij mu całusa, obraża cię i krzywdzi i nie możesz przez niego spać - tylko sie nie awanturuj, przeczekaj, w końcu mu minie zły humor, do następnego razu moja miła,
- ale co ja tam wiem, w końcu ktoś mnie skrzywdził, no tak, bo kobieta jak ceni sobie szacunek do samej siebie i wierzy w to, że zasługuje na dobre traktowanie, to albo skrzywdzona, albo histeryczka, nienormalna po prostu,
Beata - co innego kłótnie o coś ważnego, sprzeczki, w których osobach, która źle się zachowała przeprasza i szczerze obiecuje, że nie będzie więcej tego robić, a co innego zwykłe chamstwo, olewanie i brak szacunku, warto nauczyć się to odróżniać, nawet po 16 latach nie jest za późno, a na pewno jest na to jeszcze czas po dwóch

Ja mam zaniżone wymagania??? uśmiałam się do łez .
Chciałabyś aby facet tak cie traktował jak mój mnie. Jednak do wszystkiego trzeba dojść sposobem a nie fochami. Twoje myślenie to : nie podoba się to się rozstajemy ?? Co byś powiedziała gdyby to facet tobie robił wyrzuty ? Urządzał sceny zazdrości ?? rozstalibyście się po pierwszej kłótni.
Przerabiałam kilka związków i NIGDY nie byłam " rzucana , to ja wybierałam z kim chcę być.
Wiem ,że na takie zachowanie nóż się w kieszeni otwiera ale pomyśl że łatwo nam oceniać sytuację z boku.
Dziewczynie zależy na nim i jeśli ma z nim skończyć to najpierw musi poznać powód jego zachowania , czy warto walczyć bo może on ma jakieś kłopoty o których nie wspomniał , czy olać go i odżyć na nowo....

gość napisała:

Ja mam zaniżone wymagania??? uśmiałam się do łez .
Chciałabyś aby facet tak cie traktował jak mój mnie. Jednak do wszystkiego trzeba dojść sposobem a nie fochami. Twoje myślenie to : nie podoba się to się rozstajemy ?? Co byś powiedziała gdyby to facet tobie robił wyrzuty ? Urządzał sceny zazdrości ?? rozstalibyście się po pierwszej kłótni.
Przerabiałam kilka związków i NIGDY nie byłam " rzucana , to ja wybierałam z kim chcę być.
Wiem ,że na takie zachowanie nóż się w kieszeni otwiera ale pomyśl że łatwo nam oceniać sytuację z boku.
Dziewczynie zależy na nim i jeśli ma z nim skończyć to najpierw musi poznać powód jego zachowania , czy warto walczyć bo może on ma jakieś kłopoty o których nie wspomniał , czy olać go i odżyć na nowo....

Witaj, tak, zależy mi na Nim, jeszcze, dlatego założyłam ten wątek, i moje losy biegną wraz z nim.
Powiedz proszę coś więcej o tym, co napisałaś, zwłaszcza o "trzeba dojść sposobem" Dziękuję.

Czy można faceta PRZEĆWICZYĆ? W sensie, wczoraj mu mówię, zostawiłeś na korytarzu piaskownicę (piach po butach), więc sprzątnij to, złóż pranie, ja w tym czasie robię obiad, itd czy macie pozytywne skutki tego typu konkretnego stawiania granic/poleceń? To nie ma być obóz pracy, ale z jakiej racji ja mam po pracy czas na zakupy, posprzątanie w domu, nastawienie prania, zrobienie jedzenia, a on wraca po 20 i jest zmęczony, nogi go bolą i tylko się kładzie przed TV i stęka.

Wczoraj wrócił po 20 do domu, fatalnie zmęczony po 14 godzinach w pracy; powiedział na wchodne "wszystkiego najlepszego", bo wczoraj minęło nam 20 mcy razem, lecz nie miał z sobą nic.

Usiadł, przed tv, oglądał wiadomości na Polonii, ja szykowałam obiad, zabijała mnie ta cisza, obojętność, w końcu zapytałam "może się zainteresujesz?..", a on "czym?.." (mhm, pomyślałam, czym, czyli nie chce jeść.), nic nie odparłam, robiłam swoje, poszłam do łazienki, szykowałam ubranie na pranie, nadal nie widzę, aby się ruszył z miejsca, czymś zajął.. poszłam znowu sprawdzić obiad dla niego, on nadal na sofce, znowu pytam, może wstaniesz, pomieszasz, a on, że nie ma siły, nogi go bolą.. podeszłam, chwyciłam pilot z ręki i nim trzasnęłam o ścianę, niestety się nie rozwalił. Nic nie powiedział, potem wstał. Powiedziałam, że może kupimy winko dla nas, na te 20 mcy, powiedział ok i zapytał, czy mam pieniądze. Poszliśmy razem, do sklepu, mamy blisko, ja idę na dział win, a on za chwilę przychodzi do mnie z parówkami, że takie chce.. a ja, że nie, za mało mięsa w mięsie, zresztą przyszliśmy po wino, a nie parówki.. wybrałam sama, zapłaciłam, wróciliśmy, zjadł obiad, położył się na sofce i przysnął. Nie chciałam go budzić, winko stało godzinę, po tym czasie go chciałam przebudzić, było już koło 23, ale szamotał się, nie otwierał oczu i jakgdyby przeganiał moją rękę, głaskającą go po głowie. nagle wstał i poszedł bez słowa do sypialni. Ja za nim, mówiąc znowu za Tobą mam iść, o co Ci chodzi? Myślałam, że wypijemy winko? a on nic, odwrócił się plecami, próbowałam go przewrócić w moją stronę, ale nie chciał, wymamrotał, daj mi spokój, chcę spać.. brak słów.

Poszłam do pokoju, posiedziałam chwilę sama i mówię, nie, nie zostawię tego tak.

Poszłam do niego, zapaliłam światło, i powiedziałam, że w tej chwili ma mnie przeprosić za swoje zachowanie, za to, ze wyszedł bez słowa i mnie zostawił, za to, ze nam spieprzył wieczór, że się odwraca do mnie plecami, nie chce rozmawiać, a on wymamrotał przez ledwo otwarte usta i oczy "przepraszam.. czy mogę już spać?" w końcu nie chciałam go już męczyć pocałowałam i poszłam, a on tylko "dziekuję"

Trudna sprawa , on Cie najnormalniej olewa. Przyzwyczaił się do wygód w domu jakby to mu się należało , jakbyś była jego matką - niańką . Wybacz ale po tym co napisałaś to brak mi słów. Napisz coś więcej . Coś mi się wydaje ,ze to on chce Ciebie " wychować" . Ile macie lat?
Pozdrawiam :)
Beata

Sorry , teraz zobaczyłam że macie po 28 lat :)
To wiek w którym myśli się juz poważnie. Czyje jest mieszkanie?
Beata

Droga Beatko, tak, mamy po 28 lat, mieszkanie wynajmuje on, ja się wprowadziłam do niego po powrocie z zagranicy, bo zdecydowaliśmy, że musimy być razem w jednym miejscu, w życiu nie chciałabym znowu wracać do rodziców z wiadomych względów..

Jak go poznałam, w pracy, gdzie obecnie pracuje, był zawsze zalatany, pracował po 12-14 godzin, ma kierownicze stanowisko, na jego twarzy zawsze brak emocji i uciekający wzrok.. długo trwało, zanim się "odblokował", umówił ze mną, i zaczął powolutku rozumieć, że miłość ma w życiu znaczenie.. był moment, że za mną szalał, oświadczył się po 3 mcach, ale odmówiłam, bo to za szybko, oświadczył w sumie na 2-3 dni przed moim wyjazdem za granicę..

Mam bardzo duży mętlik w głowie, nie raz przez niego cierpiałam, ale zawsze uwazałam miłość i rodzinę w życiu za absolutne podstawy, i stąd moja postawa, fakt, czasem widzę, że mam w domu duże dziecko.

Znam jego rodziców, to rolnicy, całe życie ciężko pracują, mają w sumie 7 dzieci, każde się uczy, jest normalne, chce do czegoś dojść, a on był w rodzinie najstarszy, niestety, z tego, co mi kiedyś opowiadał, wyjechał na studia do innego miasta z jednym workiem, kubkiem, chciał się wyrwać stamtąd, i odtąd był zdany tylko na siebie, zawsze marzył o kimś, ale z czasem tracił nadzieję, kiedyś ładnie o tym mówił, a teraz już nie wspomina, zawsze był zdany na siebie, rodzice powiedzieli, że ma sobie radzić sam i jak mu brakowało 50zł na jedzenie podczas studiów, oni mu ich nie dali, także.. wychował się na egoistę i że musi liczyć tylko na siebie.

Mój dom jest inny, mieszkałam z rodzicami cały czas zanim zamieszkałam z nim, dużo się rozmawiało w domu, o wszystkim, śmiało, itd dzieliło każde obowiązki, porządki, no wszystko.

Tak, po wczorajszym trudno powiedzieć, o co tu chodzi, jak wszedł do domu to jeszcze zanim poszliśmy po to nieszczęsne winko, troche się śmiał i żartował, przytulał mnie, a jak było na samym końcu, to tak jak napisałam

Aha, pożar miał miejsce, sprawdziłam.

hmm...z tego co piszesz to może faktycznie on jest zmęczony po pracy ..
Powiem Ci jak jest u mnie.
Wyszłam za mąż mając 19 lat , z miłości , nie byłam w ciąży jak mogłoby się zdawać , bo mało która wychodzi za mąż w tym wieku bez brzucha. Mąż starszy o 10 lat czyli ja 19 lat on 29 ...Przed ślubem mieszkaliśmy razem rok w moim rodzinnym mieszkaniu.Łącznie zanim wzięliśmy ślub "chodziliśmy" ze sobą 1 rok i 3 miesiące , juz po miesiącu znajomości planowaliśmy wspólną przyszłość. Przed ślubem było miło i trwało to jeszcze 2 lata po ślubie. Wtedy pierwszy raz się poważnie pokłóciliśmy , teraz to już nawet nie pamiętam o co...
Czas prysnął... Trwało to kilka lat , byliśmy razem ale jakby obok siebie. Raz dobrze , raz źle. Czułam ,ze marnuję najpiękniejsze lata swojego życia. Gdy już byłam przekonana ,ze chcę zacząć żyć na nowo wtedy okazało się ,że jestem w ciąży... Ironia losu... Mąż się ucieszył , w sumie ja też :) Zostaliśmy razem ...
Jestem chyba jak każda kobieta typem księżniczki , i chciałabym być uwielbiana i mieć faceta na wyłączność.
Wkurzało mnie kiedy po pracy , zahaczał jeszcze o knajpę . Za każdym razem darłam ryja ile wlazło. A on mnie wtedy tak strasznie kochał , wciąż mi to powtarzał . Po pijaku zawsze był wylewny . Na trzeźwo nigdy nie słyszałam wyznań miłosnych. Przez te wszystkie lata musiałam przyzwyczaić się do tego. Miłość okazywał mi w inny sposób dlatego nie byłam aż tak natrętna z pytaniami czy wciąż mnie kocha...
Gdy syn miał 4 lata wniosłam pozew o rozwód. Wtedy wszystko się zmieniło. Mąż szalał z rozpaczy. Błagał na kolanach bym go nie zostawiała. W sumie to w duchu cieszyłam się :) Myślałam sobie: tu cie mam łobuzie , zrobisz teraz wszystko co chcę:) To był czas na negocjacje i warunki. Nigdy nie wątpiłam w jego miłość dlatego mogłam sobie na to pozwolić , raczej byłam pewna tego jak to się skończy. Znałam go już wiele lat więc wydawał mi się przewidywalny. Wycofałam rozwód , on się zmienił ( kilka miesięcy było tak jak przed ślubem)
Teraz jest już normalnie , zwykle , szaro ... A może ja zaczęłam mniej wymagać. Jak go nie ma to przynajmniej mam spokój , oglądam swoje telenowele , których on nie cierpi. Zajmuję się rękodziełem tak więc spędzam w domu cały czas. Nie mam koleżanek , nie szlajam się po mieście . On zawsze ufał mnie a ja jemu . Nie jesteśmy zazdrośni. Raz na jakiś czas gdy coś mi zaświta to sprawdzam jego telefon . W razie czego wolę mieć haka na niego :)Żyjemy jak stare dobre małżeństwo , szału nie ma ale też jest w miarę spokojnie . Pewnie dotarliśmy się jak to się mówi:) Z wiekiem liczą się inne rzeczy. Zrozumiałam ,że całe życie nie będzie wielkich uniesień . Po prostu razem żyjemy bo w dwójkę jest łatwiej. Czasem myślę ,ze to ja więcej muszę kręcić głową by wszystko jakoś funkcjonowało ale często też on odwala "brudną robotę" , tak naprawdę chyba się uzupełniamy więc na dłuższą metę nikt do nikogo nie ma pretensji ,że więcej musi robić. Jeśli on coś mi wypomina ,ze tego nie zrobiłam ,że to zapomniałam itd ... to potrafię powiedzieć tak ,że zaraz cichnie.A jeśli się obrazi ?...... szybko mu mija , bo mu mówię ,ze robi focha jak baba , wtedy on się musi wyżalić jaki to jest biedny i pokrzywdzony przez los , a ja się w duchu śmieję , bo wiem że rano mu przejdzie :) Może to własnie jest miłość , bo oboje wiemy że bez siebie nawzajem to byłoby nam ciężko żyć.
Wiesz , czasem myślę że mimo moich wad chce ze mną być ponieważ : nie szlajam sie z koleżankami , zawsze bronię swojej rodziny , potrafię wszystko załatwić w urzędach , nie rzucam talerzami , dbam o dziecko i zawsze wychodzimy z kłopotów ( przeważnie finansowych) bo wpadam na genialny pomysł :)

Jeśli chcesz się dowiedzieć o co mu chodzi , dlaczego tak się zachowuje to upij go alkoholem i wypytaj o wszystko. Jeśli nie będzie chciał mówić to znaczy ,ze jeszcze za mało wypił.Pijak zawsze prawdę powie.
Tylko nie przesadź z alkoholem bo zaśnie i nic się nie dowiesz. Nie wyskakuj z pretensjami tylko jak już będzie wypity to powiedz np. Wiesz... tęsknię za dawnym ( i tu powiedz jego imię) . Czekaj na reakcję . Powinien mu się język rozwiązać .Jeśli nie to ciągniesz dalej : A pamiętasz jak byliśmy ..... itd..
Ja już zmykam , bo mój robi własnie gołąbki , muszę się podlizać , bo zaraz będzie miał pretensje ,ze mu nie pomagam:)
Pozdrawiam ciepło:))
Beata

miałam z nim dzisiaj powazna rozmowe, mówi, że go na poczatku zafascynowałam, bo byłam konkretna, wydawało mu sie, że madrzejsza od niego, że zdołałabym go wspierać w życiu, idac ramie w ramie, a teraz ta wizja mu sie zmyła, że nie wie dokładnie dlaczego tak jest, ale juz nie wydaje mu sie taka, jaka byłam na poczatku, i to troche niepasuje do jego pogladu na życie, on musi miec bodźce, chce nowych rzeczy co róż, poznawać, uczyc sie, jak nie ma bodźców, to zniecheca sie, np. jak słyszy cos po raz kolejny to sie meczy tym, denerwuje, nie chce rozmawiac o rzeczach oczywistych

wiec co do planów, mówi, ze chce zobaczyć iskierke zycia, ze powinnam wziac sie w obroty, nie marudzić, być bardziej otwarta, bo dzisiaj by juz nie powierzył jakiejś ważnej sprawy mi bo by sie bał

tak powiedział

mówi, ze nie żyje sie miłościa

tylko jest realne życie, problemy, że ja jestem zamknieta, mam swój świat, wiele mi nie pasuje lub mnie denerwuje, np. poranne słońce lub światło w łazience

także, po 20 mcach sie dowiaduje, że mu najprawdopodobniej nie pasuje

bardzo przykre uczucie, że mnie nie akceptuje w pełni, tylko chce mnie widzieć inna

gość napisała:

miałam z nim dzisiaj powazna rozmowe, mówi, że go na poczatku zafascynowałam, bo byłam konkretna, wydawało mu sie, że madrzejsza od niego, że zdołałabym go wspierać w życiu, idac ramie w ramie, a teraz ta wizja mu sie zmyła, że nie wie dokładnie dlaczego tak jest, ale juz nie wydaje mu sie taka, jaka byłam na poczatku, i to troche niepasuje do jego pogladu na życie, on musi miec bodźce, chce nowych rzeczy co róż, poznawać, uczyc sie, jak nie ma bodźców, to zniecheca sie, np. jak słyszy cos po raz kolejny to sie meczy tym, denerwuje, nie chce rozmawiac o rzeczach oczywistych

wiec co do planów, mówi, ze chce zobaczyć iskierke zycia, ze powinnam wziac sie w obroty, nie marudzić, być bardziej otwarta, bo dzisiaj by juz nie powierzył jakiejś ważnej sprawy mi bo by sie bał

tak powiedział

mówi, ze nie żyje sie miłościa

tylko jest realne życie, problemy, że ja jestem zamknieta, mam swój świat, wiele mi nie pasuje lub mnie denerwuje, np. poranne słońce lub światło w łazience

także, po 20 mcach sie dowiaduje, że mu najprawdopodobniej nie pasuje

bardzo przykre uczucie, że mnie nie akceptuje w pełni, tylko chce mnie widzieć inna

Z przykrością muszę stwierdzić ,że nie macie już co ratować ( jak na moje oko ). Za dużo widzi wad .Wydaje mi się ,że zbyt szybko się znudził. Poza tym pisałaś ,że zmienił się po Twoim powrocie z zagranicy. Może ta rozłąka wszystko zepsuła....Chyba ciągniecie to na siłę bo Ty go kochasz i boisz się powrotu do rodziców a on chyba nie chce Ci robić przykrości zerwaniem i wciąż w tym tkwi i pewnie czeka aż sama podejmiesz jakieś kroki. Lepiej sama to zakończ bo serce Ci pęknie jak on to zrobi.
Możesz przecież zarobić na siebie , wynajmiesz mieszkanie i sama będziesz dla siebie panią. Odetchniesz od faceta którego musisz niańczyć a on tego nie docenia. Jeśli szuka bodźców to niech sobie skoczy na bungee , życie to nie jest ciągłe zaskakiwanie siebie , niestety ... Czy on Ciebie zaskakuje? Nawet rocznicy waszej nie umiał zorganizować , cóż za brak wyobraźni , jak się musiałaś poczuć . Potem jeszcze zasnął... Jeśli był faktycznie zmęczony mógł to inaczej załatwić , powiedzieć : kochanie wybacz ale dziś nie jestem w stanie ustać na nogach , w sobotę zrobię ci niespodziankę :) ... Potem ma pretensje ,ze szalejesz ze wściekłości. Wiesz jak dla mnie to jest mało konsekwentny, wciąż wymaga od Ciebie zmian a czy on czymś Cie zaskakuje? czy Ty nie możesz tego oczekiwać od niego? Wraca późno i zachowuje się jak mąż któremu wszystko się należy i jeszcze masz mu dawać bodźce bo boroczek zniechęci się ? Po tym wszystkim też powinnaś mu wygarnąć np. ze nie takie sobie życie wyobrażałaś i jeśli uważa ,że życie polega na ciągłym zaskakiwaniu się to życzysz mu powodzenia w szukaniu...
On najwyraźniej chce abyś zorganizowała mu życie , byś to Ty kręciła głową jak ma ono wyglądać, czy on nie jest skłonny do podejmowania takich decyzji? To facet ma zabiegać o kobietę , ma ją uwodzić i robić wszystko by nie żałowała swojej decyzji ,że z nim jest , ma organizować jakieś wypady na miasto , za miasto i nie wiadomo gdzie jeszcze , przynajmniej przed ślubem tak jest .. To facet ma być dla Ciebie oparciem , takim bohaterem który zawsze Cie obroni i na którego możesz liczyć w każdej sytuacji.
Całymi dniami go nie ma w domu , wraca to kładzie się spać , bo zmęczony ... Wszystko mogę zrozumieć jednak skąd on ma tak wygórowane oczekiwania , skoro jak rozumiem nic nie daje w zamian ??????? Pisałaś ,że pracujesz więc nie jesteś na jego utrzymaniu... Co on takiego wnosi w ten związek ,ze oczekuje kobiety idealnej?
Stań przed lustrem , spójrz na siebie i powiedz czy znasz swoją wartość? Możesz próbować się mienić dla niego , być taka jak on chce jednak kiedyś to w Tobie pęknie i wszystko mu wykrzyczysz tracąc wiele lat albo możesz być panią dla samej siebie i z podniesioną głową wyprowadzić się od niego .............
Wczoraj zanim zasnęłam myślałam o Twojej sytuacji , próbowałam wymyślić jakieś rozwiązanie , analizowałam to co pisałaś , trudne to bo znam tylko z opowiadania jednak proszę Cię nie dawaj się poniżać.Po tym co dziś od niego usłyszałaś jak dla mnie sprawa jest jasna.Nie zmieniaj się na siłę , nie dla niego...On naprawdę nic w zamian Ci nie daje a tylko stawia warunki .Tak jakby łaskę robił ,że w ogóle z Tobą jest.
Przemyśl sobie dobrze czego oczekujesz od życia , jak je sobie wyobrażasz , czym jesteś w stanie się zadowolić. On chyba jeszcze nie dojrzał do życia we dwoje.
Pozdrawiam ciepło:)
Beata

Beatko,

Bardzo dziękuję za Twe długie, szczere przemyślenia; ja mam podobny obraz mężczyzny w głowie, co Twój, jako, że mój ojciec jest konkretnym, rzeczowym facetem, odpowiedzialnym, rozsądnie myślącym, ale na 1. miejscu zawsze stawiającym żonę, jej potrzeby i dobro, i tak już przez ponad 27 lat.

Trudno mi jest pisać na spokojnie, nie spałam dobrze, obudziłam się z opuchniętymi oczyma i bólem głowy; wstałam wcześniej aby przeczytać ewentualne komentarze tutaj, on jeszcze leży; bardzo boli taka rozmowa, teraz rozumiem, że już od pewnego czasu nie pytał się mnie "będzie tak już zawsze?", albo "jesteś szczęśliwa?", to były pytania na samym początku mojego powrotu, tak, byłam dla niego pół roku niedostępna, a teraz nagle nowość w domu.. myślę, że nie rozumie czym jest codzienność w moim odczuciu, i wielu ludzi, mówi, że na wsi człowieka codziennie coś zaskakuje, albo teraz nawet, jak był u rodziców, w łazience wszystko na zielono, zaczął się zastanawiać kto to wszystko wymyślił.. już chciałam kupić obraz palm na deskę do łazienki, aby było orientalnie, powiedział, że nigdy, za pstrokate, on woli spokój i harmonię, także.. pomysł tak, ale wtedy, kiedy jest po jego myśli. Zaskoczyłam, kupiłam na 18 mcy dla niego złotego aniołka, drogi był, aby go pilnował, taki symbol, jak dostał, nie wiedziałam czy mam go zabrać, nie widział po co to jest i co ma z tym zrobić, chyba lepiej było by mu kupić młotek.

Powiedział, że się niewłaściwie zachowuję, jak on wraca z pracy chce odpocząć, a ja mu zabieram pilota, każę coś robić, mam pretensje, jego zawsze powtarzane "wszystko jest źle"

Cóż, to ogromny ból, tyle energii, miłości z mojej strony, starań, Boże, ile nocy nieprzespanych, nerwów, a ja wiem, że mam jakieś wady, że nie zawsze mi się coś chce, czy marudzę, ale trochę nad tym pracuję. Nie jestem złym człowiekiem, a teraz się poczułam jak na łasce, albo tak, albo.. pytałam, co w konsekwencji tych zmian, a on "jak zobaczę, że jest jak mi się wydawało na początku, to fajnie, a jak będzie jednak jak widzę to teraz to... i cisza.. chyba będę musiał Cię wziąć w obroty, wziąć za Ciebie"

Kocham go, ale patrząc racjonalnie, męczy mnie psychicznie taka sytuacja, krytyka, naprawdę jestem w pacie..:(

Radzę Ci szczerze nie ciągnij tego dłużej.Nie po tym wszystkim czego usłyszałaś.O faceta zbyt zabiegać nie można bo to oni czują się wtedy zdobywani i myślą ,że zawsze tak już będzie.Wpadniesz przez niego w depresję , Twoja wartość i samoocena spadnie.Doprowadzi Cię do frustracji. Chcesz mu się całkowicie podporządkować i być całe życie nieszczęśliwa? Poza tym on w tej sytuacji nawet nie myśli o dłuższym byciu razem. Pokaż mu swój charakter i że masz godność.Niech go szlag trafi z zazdrości jak zobaczy Cię z innym...
Nie marnuj życia i czasu na kogoś takiego. On sam ma ze sobą problem , nie wie czego chce , pomimo że określił swoje oczekiwania to niektóre kłócą się ze sobą , masz zgadywać jego myśli. Kiedyś miałam podobnego faceta.
Na początku wszystko mu odpowiadało gdy spotykaliśmy się jednak gdy zaczęłam go lepiej poznawać i spędzać weekendy w jego domu to robił fochy. A to za długo śpię , a to za bardzo wyzywająco sie ubieram , a sam kupował mi buty ( miał obsesję na ich punkcie) które nadawały się tylko do sypialni ... Chciał eleganckiej kobiety , którą by mu wszyscy zazdrościli a jak widział ,ze wszyscy się za mną oglądają to obrażał się jak dziecko , powiedział że prowokuję swoim wyglądem. Mówię Ci paranoja jakaś .Wszystko do siebie nie pasowało , czułam że sie męczę , zabiegam o niego , jakby mi łaskę robił ,że ze mną jest stary kawaler , który mieszkał z babcia ....
Zerwałam z nim bez mrugnięcia okiem. Czułam się poniżona i wściekłą ,ze trafiłam na takiego dupka. W sumie to on zmienił moje nastawienie do facetów. Zawsze miałam wysokie wymagania co do facetów.Nigdy z nie zagrzałam miejsca z kimś kto nie miał cech dżentelmena. Dla mnie tylko taki facet jest odpowiedni do stworzenia związku. Jestem wygodną osobą , lubię dostawać prezenty, byś rozpieszczana i jak facet czyta mi w myślach.
Nie toleruję podnoszenia głosu na mnie i wyzwisk.
Z perspektywy czasu widzę ,że mój mąż jest takim własnie moim księciem, czasem trochę nieogarnięty ale mój:)
Chyba się naprawdę dopasowaliśmy z biegiem lat ale też musiałam użyć swoich sposobów kobiecych. Były sytuacje w których pokazywałam mu jaka jestem wspaniałomyślna . Teraz nasz związek jest naprawdę silny. Wiem ,że spędzimy razem całe życie. On wybaczył mnie wiele rzeczy a ja jemu. Nawet gdyby mnie teraz zdradził to bym mu wybaczyła. Znam go dobrze , nie mam wątpliwości ,ze mnie kocha taka jaka jestem. Tworzymy w tej chwili stare dobre małżeństwo. Jesteśmy razem bo jest nam dobrze . Są dni ,ze krew sie we mnie gotuje ale zawsze wtedy przypominam sobie miłe chwile,żeby się nie nakręcać. Kłótnie mijają i nadal życie się toczy.
Nigdy się nie wyzywamy , nie wypominamy sobie błędów. Nawet w kłótni mówi do mnie " słońce" .
Czasem tęsknię za motylami w brzuchu , wtedy oglądam telenowele i cieszę oko :)
Zacznij żyć na nowo i poczuj znów ,że jesteś kochana , uwielbiana i szanowana. Szczerze Ci tego życzę :)
Miłego dnia:)
Beata

Beatko,

Czuję, że masz dużo racji, i czuję, że bym poszła na to, gdyby nie to, że dużo czasu i uczuć w to wszystko zainwestowałam.
Dla mnie jest to takie marnotrastwo.. co prawda, kiedyś znałam faceta 5 lat, wracałam, zrywałam, wracałam, zrywałam itd podczas studiów (właśnie, zasadnicza różnica); w końcu ostatecznie NIE kochając go, zerwałam na dobre, ale był mi zawsze oddany.

Wczoraj była niedziele, wstałam z bólem głowy bo nie mogłam dobrze spać z racji też wczorajszej, przykrej dla mnie rozmowy z nim.
Otóż poszłam sobie zrobić kawy, i przeczytać wpis; weszłam po godzinie do sypialni, nie spał już, mówi "Dzień Dobry.." a ja "zobaczymy, czy dobry", a on "no chodź, przytul się..", a ja "po tym co usłyszałam wczoraj, nie chcę; jak się kogoś kocha, nie stawia mu się warunków, nie będę się zmieniać na siłę, bo za 5 lat zdam sobie sprawę, że nie jestem sobą, źle się z tym czuję, i będę mieć o to pretensje do Ciebie, jak chcesz wrażeń, skocz na bungee (Twoja sugestia)"

A on: "Nie chcę Ciebie zmieniać, chcę, abyś była jak przedtem, taka moja" i wyciągnął ręce do mnie, w końcu się skusiłam, zaczął tulić i całować, mówiąc, że chce mnie taką, abym go wspierała, była przy nim, kochała.

Marti mnie, że zmienia swoje stanowisko - na mój gust tak to wygląda.

Wczoraj szczerze z moim porozmawiałam, wytłumaczyłam mu, żeby komunikował o swoich potrzebach, o tym, co myśli, nie ucinał ani nie podsumowywał czegoś jednym, dwoma słowami, bo z tego nic nie wynika, tylko domysły i niezrozumienie, a wiadomo jakie to może mieć konsekwencje; spokojnie z nim o tym rozmawiałam, i słuchał, a także, jak wraca późno z pracy a ja go o coś proszę, to nie jest to na zasadzie pretensji, ale obowiązków domowych, ponieważ musimy się nimi dzielić, a przynajmniej ja muszę czuć jego wsparcie w tej materii; ustaliliśmy także, że jak jest bardzo zmęczony, ma powiedzieć coś w stylu "przepraszam, jestem badzo zmęczony, odłóżmy to na potem", cokolwiek, aby się rozumieć; no nic, walczę o to, pomimo, że już tracę siły momentami tak bardzo, że czuję zobojętnienie i chcę to wszystko rzucić, ale walczę, instynktownie..

Cóż...już sama nie wiem .Jeśli czujesz ,że warto , może faktycznie spróbuj . Jego zachowanie przypomina trochę rozchwianie emocjonalne. Być może jest to spowodowane jego odpowiedzialna pracą . Jest mi ciężko cokolwiek doradzać , bo łatwo się osądza z boku , sama lepiej wiesz jaki jest. Możesz spróbować być taka jak kiedyś , przypomnij sobie jak było na początku , staraj się go wspierać ale zaznacz ,ze oczekujesz tego samego. Niech każda wasza poważna rozmowa opiera się na jakiś argumentach a nie tylko : ja tak chce i tak ma być. Jeśli zauważysz ,ze faktycznie to działa to może jest szansa by dojść do porozumienia:)
On chyba zrozumiał ,ze przegiął ostatnio z tą szczerością.Wykorzystaj to , teraz jest czas na negocjacje. Tylko nie przesadź:)
Trudno jest sie zmienić , mnie zmieniły moje doświadczenia życiowe. Z wiekiem też nabiera się pokory. Mam swój honor , jestem dość dumną osobą, ludzie czują do mnie respekt. Tak naprawdę tylko mój mąż mnie zna , aczkolwiek też nie do końca. Mam swoje tajemnice . Zapamiętaj jedną najważniejszą rzecz : nigdy nie mów facetowi wszystkiego. Gdy Cię rozgryzie to jesteś spalona. Nie mam na myśli oszukiwania itp... Pewne rzeczy trzeba przemilczeć. Jeśli zna cały rozkład dnia minuta po minucie to tak jakby cała nasza tajemniczość ulatuje.
Potem jeśli nie powiesz mu co robiłaś to czuje się oszukiwany jakbyś coś ukrywała.Od tego zaczynają się podejrzenia i kontrolowanie. Wiem ,że na początku chciałoby się spędzać każdą chwilę razem , o wszystkim się mówi , usta się nie zamykają ale własnie przez to że nasycamy się swoim towarzystwem to w pewnym momencie czar pryska.Pokaż mu czasem ,że tak naprawdę Cie nie zna , że potrafisz go mile zaskoczyć.
Wiemy ,że ideały nie istnieją dlatego czasem trzeba posunąć się do aktorstwa , odegraj swoją życiową rolę. Uwiedź go tak ( nie mam na myśli łózka ) ,że już przestanie wymagania stawiać.....
Pozdrawiam:)
Beata

..będę pisać sukcesywnie co się dzieje, nie jest łatwo..

..wczoraj wrócił po 19 do domu, zaraz w korytarzu mu powiedziałam "weź kluczyk do altanki i wyrzuć śmieci" (czekały już w worku 2 dni), poszedł od razu.. staram się z nim otwarcie, szczerze rozmawiać, chcę znać jego myśli i emocje, a nie, że uważam, że jest ok i wydaje mi się, że on myśli tak samo. Może nie minęło dużo czasu, ale stał się nieco bardziej opiekuńczy.

Chociaż jak wczoraj zadałam mu pytanie, kim chce być w życiu, odpowiadał po trzy raz pod rząd "dyrektorem, myślę, że mam ku temu predyspozycje", a gdzie odpowiedź w stylu "mężem, ojcem?.." mm?

..znowu źle :(

gość napisała:

..znowu źle :(

Wiesz co moim zdaniem ale w sumie nie tylko moim bo koleżanki z tego portalu też tak uważają co zresztą przeczytałaś że powinnaś dać sobie spokój z twoim partnerem , przecież to logiczne że raczej nic się nie zmieni po tym jak za każdym razem opisujesz co między wami zachodzi więcej jest złego niż dobrego więc na co ty czekasz?nikt ciągle nie będzie głaskał Cie po główce i pocieszał bo to nie ma sensu charakter twojego partnera jest nie do przebicia nie zmienisz go ,jeżeli do tej pory Ci się nie udało sama notorycznie piszesz że pomiędzy wami jest jakiś dystans coś co was oddala od siebie twój facet ma dosyć chce czegoś innego ale robi cały czas dobrą minę do złej gry bo ewidentnie coś mu nie pasuje a ty w tym związku pozwalasz sobie na to ,na takie traktowanie a potem szukasz rady gdzie już dawno dostałaś tyle wskazówek ,może powiedz mu że się wyprowadzasz zrób coś naprawdę decydującego a nie że ugotujesz mu na obiad coś innego niż lubi albo każesz mu śmieci wyrzucić od progu kiedy się zjawi no wybacz ale w ten sposób nic nie zdziałasz,nic to nie pomogło jeżeli informujesz że ciągle jest źle.

Co Cię tak naprawdę przy nim trzyma? Czego się boisz?
Pozdrawiam:)
Beata

Co Cię tak naprawdę przy nim trzyma? Czego się boisz?
Pozdrawiam:)
Beata

gość napisała:

Co Cię tak naprawdę przy nim trzyma? Czego się boisz?
Pozdrawiam:)
Beata

boję się, że już nikogo innego nie znajdę, bo jeśli tak, w tym wieku będzie z jakimś bagażem, albo dzieci, albo rozwód, itd a po drugie, czy trzyma.. chyba wspomnienia tego jak było na początku cudownie, wielka, prawdziwa miłość, i czasem miłe chwile sporadycznie na codzień , od wczoraj choruje, mam goraczke, wczoraj caly dzien siedziałam, leżałam sama w domu bo był od rana do wieczora w pracy, dzisiaj jest jeszcze gorzej, zrobil mi sniadanie, a potem kazal lezec, sam ogladał tv i cos robił w platopie, jakwstałam i zapytałam co robi przy komputerze to mówi, ze teraz sprawdza pogode, a jak pytam co wczesniej, to "a czy to takie wazne?", nie ma obiadu, zakupów, nie odkurzone..nerwy

przed momentem mi powiedział, że nie czuje się przeze mnie doceniany..

boję się, że już nikogo innego nie znajdę, bo jeśli tak, w tym wieku będzie z jakimś bagażem, albo dzieci, albo rozwód, itd a po drugie, czy trzyma.. chyba wspomnienia tego jak było na początku cudownie, wielka, prawdziwa miłość, i czasem miłe chwile sporadycznie na codzień , od wczoraj choruje, mam goraczke, wczoraj caly dzien siedziałam, leżałam sama w domu bo był od rana do wieczora w pracy, dzisiaj jest jeszcze gorzej, zrobil mi sniadanie, a potem kazal lezec, sam ogladał tv i cos robił w platopie, jakwstałam i zapytałam co robi przy komputerze to mówi, ze teraz sprawdza pogode, a jak pytam co wczesniej, to "a czy to takie wazne?", nie ma obiadu, zakupów, nie odkurzone..nerwy
[/CYTAT]

Dlaczego miałabyś nie znaleźć? Każdy się w końcu odnajduje.Teraz ludzie tak szybko się nie "parują" na zawsze. Jest dużo kawalerów po 30-tce. Chyba przez niego masz taką niską samoocenę. On najwidoczniej czuje to samo. Męczycie się oboje , bo żadne nie ma odwagi zerwać.
Ma teraz okazję pokazać jak kocha , mógłby opieką wyrazić swoje uczucia. Masz odpowiedź.....
Co do wspomnień... Osobiście jak chciałam zapomnieć o chłopaku to przypominałam sobie wszystko to co mi najgorszego zrobił. TO DZIAŁA :) I koniecznie trzeba wyjść między ludzi. Poznać kogoś nowego, rozejrzeć się dookoła. Może obok jest ktoś warty uwagi:)
Pozdrawiam
Beata

gość napisała:

boję się, że już nikogo innego nie znajdę, bo jeśli tak, w tym wieku będzie z jakimś bagażem, albo dzieci, albo rozwód, itd a po drugie, czy trzyma.. chyba wspomnienia tego jak było na początku cudownie, wielka, prawdziwa miłość, i czasem miłe chwile sporadycznie na codzień , od wczoraj choruje, mam goraczke, wczoraj caly dzien siedziałam, leżałam sama w domu bo był od rana do wieczora w pracy, dzisiaj jest jeszcze gorzej, zrobil mi sniadanie, a potem kazal lezec, sam ogladał tv i cos robił w platopie, jakwstałam i zapytałam co robi przy komputerze to mówi, ze teraz sprawdza pogode, a jak pytam co wczesniej, to "a czy to takie wazne?", nie ma obiadu, zakupów, nie odkurzone..nerwy

Dlaczego miałabyś nie znaleźć? Każdy się w końcu odnajduje.Teraz ludzie tak szybko się nie "parują" na zawsze. Jest dużo kawalerów po 30-tce. Chyba przez niego masz taką niską samoocenę. On najwidoczniej czuje to samo. Męczycie się oboje , bo żadne nie ma odwagi zerwać.
Ma teraz okazję pokazać jak kocha , mógłby opieką wyrazić swoje uczucia. Masz odpowiedź.....
Co do wspomnień... Osobiście jak chciałam zapomnieć o chłopaku to przypominałam sobie wszystko to co mi najgorszego zrobił. TO DZIAŁA :) I koniecznie trzeba wyjść między ludzi. Poznać kogoś nowego, rozejrzeć się dookoła. Może obok jest ktoś warty uwagi:)
Pozdrawiam
Beata
[/CYTAT]

Beata, a dla zmyłki, znowu, jak to z nim raz super, raz tragicznie, i człowiek nie wie o co chodzi, wyszedł wczoraj na 3 godziny z domu, ja leżałam, wymienił mi światło w aucie które było zepsute (po prośbie, ale jednak), zrobił zakupy, kupił mi książkę w prezencie, o której już marzę od kilku tygodni, kupił ciasto.. a potem wieczorem powiedział, że chyba go nie doceniam, że to co robi przechodzi mimochodem.. i jak tutaj go zrozumieć, jak rozgryźć...

Zapytaj go jakiej wdzięczności oczekuje , w jaki sposób masz mu okazać wdzięczność?
Beata

gość napisała:

Zapytaj go jakiej wdzięczności oczekuje , w jaki sposób masz mu okazać wdzięczność?
Beata

Powiedział, że powiedzieć dziękuję, zrobić coś miłego dla niego też, niestety czemu on nie mówi takich rzeczy, kurczę, ja go doceniam, jestem dla niego miła, opiekuńcza, dbam.. czemu tak trudno facetom takie rzeczy zauważać? Czy im trzeba mówić wszystko?? Za każdym razem??

Tak , faceci są strasznie słabo domyślni.Powiedz mu ,że okazujesz mu swoją wdzięczność i miłość , gotując dla niego i piorąc jego gatki :) Wykonujesz obowiązki żony choć nią nie jesteś ...
Pozdrawiam
Beata

Dokładnie, nie jestem nawet narzeczoną ! powinnam być zapraszana na randki i adorowana, a takie pranie, sprzątanie, to dopiero potem.. ale cóż, takie czasy, nie inne

jeżeli ciągle narzekasz na swój los typu pranie gotowanie i tak dalej to skończ to robić zmień partnera bo to powoli zaczyna być nudne rozumiem że jest ci źle bo jak sama piszesz że on w ogóle się nie interesuje to rzuć go jesteś młoda całe życie przed tobą 2 lata to nie jest taki kawał czasu że teraz jest za późno na odważne decyzje cały czas będzie to samo co mają powiedzieć te pary które były ze sobą 10 lat 15 a potem koniec ,rozwody itp. oczywiste jest to że ta sytuacja nie ulegnie zmianie na lepsze bo ciągle jest to samo błędne koło w ,którym się kręcicie ,przestań ciągle narzekać bo to nic nie zmieni powinnaś bez jakichkolwiek skrupułów zapytać się czy ten związek ma jakiś sens i czy dalej chce go ciągnąć to będzie krok ,który będzie punktem kulminacyjnym bo takie codzienne przekomarzania będą trwały i trwały...

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij