poniedziałek, 25 września 2017
postów: 1

"Bycie z chamem. Czyli 'trudnym facetem'"



Od 2 lat jestem z facetem, którego charakter trudno mi opisać w słowa. Jest starszy ode mnie o 11 lat, o dużym doświadczeniu życiowym,wielu związkach, większej ilości przygodnych znajomościach (tak w skrócie). Na początku byłam dla niego przygodą, dziewczyną wplątaną w znajomość typu ‘fackfriend’ z którego nie byłam dumna. Zabawką. Lubił to bo czuł że jest dla mnie kimś komu może dawać rady. I kimś manipulować. Pozwalałam za dużo. Z czasem znaleźliśmy wspólny język, spędzaliśmy z sobą caly czas. Później role się odwróciły gdy zaczął mnie zabierać do rodziny przedstawiać kolegom. Pokochał mnie, albo coś zaczął do mnie czuć. Inaczej (bo tylko 2 razy powiedział że mnie kocha): ZACZĄŁ MNIE TRAKTOWAĆ POWAŻNIE. Ale jego chamski charakter (bo to idealne określenie tego typu mężczyzn) nie odpuszczał że i tak koniec końców ładnie ujmując w słowa dam d*py, puszcze się. Że mi się przewróci w dupie. Nie jest typem osoby kochającej… .Nie trzyma za rękę, nie całuje, nie tak często (a już na pewno nie w towarzystwie) .Uważa że to ‘szczeniackie’. Zazwyczaj to on ma rację – bo jest straszy a ja gówno wiem o zyciu. 3 razy doprowadził mnie do płaczu, skrajności. Kilka razy miałam ochotę przerwać tę znajomość bo czułam się nie szanowana. Myślałam że mam silny charakter ale raz na jakiś czas / na miesiąc kłocimy się o jakieś pierdoły które porafią doprowadzić go do szału. Jest bardzo wybuchowy i nerwowy. Kiedyś 2 razy zostałam zapytana przez bliskie mi osoby czy nie boję się ze mnie uderzy… Nie raz padły słowa „jak ci się nie podoba to wy*pierdalaj” albo „źle ci??” – z wielkimi pretensjami. Po czym on wyciągał dłoń. Czasami sama się zastanawiam co nas łączy.. Chyba tyle samo co nas dzieli. Raz na jakis czas słyszę przykre rzeczy, kiedyś porównywał mnie do byłych innym razem powiedział że bardzo by chciał żebym go zrozumiała ale obawia się że tak nie będzie. I że była jedna osoba w jego zyciu która go rozumiała! a jak zapytałam jaka to wpadał w gniew i mówił że i tak się nie dowiem. Teraz role się trochę odwróciły docenił w pewnym sensie to co ma ( choć jego charakter jest niezmienny). Chyba widze jego słabości. Ostatnio mi napisał że nie może znaleźć stabilizacji w życiu (chodzi o pieniądze) obawia się że kiedyś go oleje bo będę tego potrzebować a on mi tego nie zapewni. Chce z nim być. Chociaż też wydaje mi się że pragnę udowodnić mu i samej sobie że się myli z komentarzami co do mnie. Nie wyobrażam sobie żeby mógł mieć inną. Jemu też zależy. Z drugiej strony myslę że jestem warta osoby która darzyłaby mnie większym szacunkiem. ‘Starego byka’ nie jestem w stanie zmienić i musze to zaakceptować. Mamy inne wizje przyszłości przynajmniej w kwestii dzieci. Kiedyś tam… jakby do tego doszło. Teraz jest dobrze. Mamy super życie łóżkowe. W tej kwestii bardzo się stara. Jestem bardzo wymagająca. Nasz związek popada w skrajności.. Raz jest super, a raz jest sytuacja tak beznadziejna że mi się wszystkiego odechciewa. Ale później wyciągamy dłoń. Pytanie jak długo. Nie wiem co o tym sądzić. Czasami czuje się poniewierana w najbardziej niespodziewanym momencie a z drugiej strony wiem że jego bliscy wiedzą to (od niego) że jestem dobrą, atrakcyjną i oddaną partnerką. Kiedyś w żartach powiedziałam mu że muszę być masochistką że z nim jestem ;). Obawiam się że każda kobieta która bierze sie za 'chama' a potem płaczę z tego powodu tak ma. Wiem że związki są pod górkę. Czasami wydaje mi się ze miłość to nie ciepło, przytulanie, całowanie i pieszczenie tylko bycie dla drugiej osoby kompanem. A tamte ‘przyjemności’ zarezerwowane są dla nastolatków.


A ja jestem grzecznym i dobrym facetem, z którym żona nie chce się bzykać... Co gorsze?
Może warto związać się z prostytutką? Ktoś tak miał?

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij