wtorek, 10 grudnia 2019
postów: 14

"Baśka dobra rada"



ponoć najlepsza rada, to nie korzystanie z rad innych ludzi,
ale podzielmy się "złotymi radami na udany związek" (może któraś zadziała? ;) )

zaczynając: wierzę w siłę odpoczynku od siebie. Nawet dwa dni wolnego od partnera działają cuda ( i nie chodzi mi o tzw. "ciche dni" w atmosferze kłótni, ale dobrowolny odpoczynek od siebie i zajęcie się czymś co relaksuje). Takie zatęsknienie sprawdza się u mnie w 100%. Daje powody, by po pierwsze: zająć się tym co się lubi, a na co nie ma się zazwyczaj czasu, po drugie: pozwala docenić spotkanie z partnerem, jak przy pierwszej randce ;)


fajny wątek:),
to teraz moja rada: nie być zawsze na "tak" w związku, mówić po prostu "nie", kiedy nie ma się na coś ochoty: czy to wyjście do jego nudnych znajomych, czy to wizyta u jego mamusi, która i tak za nami nie przepada i nic już tego nie zmieni, czy przygotowanie obiadu, bo on uważa, że to kobiecy obowiązek itd, mówić nie, jeśli nie mamy na coś ochoty, bycie grzeczną nie powoduje, że stajemy się bardziej atrakcyjnymi partnerkami, stajemy się tylko bardziej nudne, moim zdaniem warto o tym pamiętać,

takie zwykłe docenienie- kilka dni na fast foodzie i nagle domowy obiad staje się wieczerzą u królowej Anglii ! ;)
bo doceniamy to co utracimy (choćby na kilka dni)

nie żebyśmy były zołzowate... ;)

ironia napisała:

takie zwykłe docenienie- kilka dni na fast foodzie i nagle domowy obiad staje się wieczerzą u królowej Anglii ! ;)
bo doceniamy to co utracimy (choćby na kilka dni)

nie żebyśmy były zołzowate... ;)

z tym byciem "niezołzowatą" to trzeba być uważną, bo kobietom wmawia się często, że są zołzowate w momencie, kiedy po prostu próbują zrobić coś wreszcie z myślą o sobie,
jestem osobą głęboko niewierzącą w domowe obiadki stawiane przed mężczyzną na stole i pod nos, niezależnie, czy to przed okresem fast foodów, czy po, nie wierzę, że to jest coś, za co można zostać docenianą, gotowanie to jest konieczność, czasami po prostu musimy coś zjeść i musimy zrobić to w domu ( bo brak czasu, albo kasy na wyjście z domu) i jako konieczność trzeba to traktować, a nie jako sposób na zaskarbienie sobie wdzięczności partnera,
never ever przez żołądek do serca, a kto nie wierzy, niech poczyta historię Anieli Rubinstein i jej męża, Artura, światowej sławy muzyka, ona była doskonałą kucharką, mam nawet jej książkę kucharską, bardzo dobrą zresztą, gotowała mu przez całe życie, zostawił ją dla kobiety, która nie gotowała a kuchnię omijała zawsze z wdziękiem i wielkim łukiem,

Ja wyznaję jedną metodę - dobieram partnerów mega optymistycznych! Najważniejszy w facecie jest zmysł humoru. Ja jestem fanem humoru absurdalnego i mój partner też! Smiejemy się i żartujemy nieustannie, wprowadza to w nasz związek fenomenalny klimat, wierzcie mi. Co więcej, humorem rozwiązujemy fochy i dąsy, zaśmiewamy się do łez oglądając świetne filmy, potrafimy żartować w łóżku - z dumą stwierdzam JEST TO NAJLEPSZY SPOSÓB NA DOSKONAŁY ZWIĄZEK

zgadzam się z Neah, zabawny mężczyzna to jest dobry trop,
ja spotykałam się kiedyś z chłopakiem, który potrafił mnie rozśmieszyć, tylko dlatego nasz związek jakoś trwał, niestety mój adorator poza poczuciem humoru nie miał już więcej zalet, ale ta jedna długo mi wystarczała i mimo, że po prostu nie dawał mi wyboru i musiałam w końcu się z nim rozstać, wspominam go miło,bo było zabawnie,

Dzwoneczek napisała:

zgadzam się z Neah, zabawny mężczyzna to jest dobry trop,
ja spotykałam się kiedyś z chłopakiem, który potrafił mnie rozśmieszyć, tylko dlatego nasz związek jakoś trwał, niestety mój adorator poza poczuciem humoru nie miał już więcej zalet, ale ta jedna długo mi wystarczała i mimo, że po prostu nie dawał mi wyboru i musiałam w końcu się z nim rozstać, wspominam go miło,bo było zabawnie,

Dzwoneczku dziękuję!!! Przesyłam Tobie wielki wielki uśmiech :))))))))

nie umawia się regularnie na randki, albo zniknął na parę dni i nagle dzwoni i mówi: a może byś wpadła do mnie za chwilkę? Choćby się szalało ze szczęścia, że zadzwonił i chce się spotkać!!!! nie, odpowiedz mu nie, powiedz, że masz inne plany, a spotkać możecie się np. w za 3 dni na mieście, bardzo chętnie, niech poczeka, jeśli nie ma z tym problemu i nauczy się szanować ciebie i twój czas - jest dobrze,
i odpuścić sobie faceta, który nie dotrzymuje słowa: obiecał, a potem zapomniał, albo "nie mógł" ? Zapomnij o nim, im szybciej, tym lepiej, na olewanie swojej partnerki nie ma lekarstwa,

w budowaniu i utrzymywaniu udanego zwiazku pomaga robienie w życiu ciekawych rzeczy,

posiadanie jakiś pasji, zainteresowań czy chociażby jakiegoś hobby, to zawsze pomaga, ma się swoje życie, jest się ciekawszą partnerką, samą siłą rzeczy nie wisi się non stop na ramieniu ukochanego, swoje zainteresowania, swoi znajomi, swój świat,
inaczej nad związkiem wisi straszliwa nuda, a kobiecie grozi przemiana w matkę-opiekunkę gotową na każde skinienie - bo przecież nie ma nic innego do roboty,
nuda to jedna z mniej fajnych rzeczy w relacjach damsko-męskich i nie tylko,

MaryLou napisała:

w budowaniu i utrzymywaniu udanego zwiazku pomaga robienie w życiu ciekawych rzeczy,

posiadanie jakiś pasji, zainteresowań czy chociażby jakiegoś hobby, to zawsze pomaga, ma się swoje życie, jest się ciekawszą partnerką, samą siłą rzeczy nie wisi się non stop na ramieniu ukochanego, swoje zainteresowania, swoi znajomi, swój świat,
inaczej nad związkiem wisi straszliwa nuda, a kobiecie grozi przemiana w matkę-opiekunkę gotową na każde skinienie - bo przecież nie ma nic innego do roboty,
nuda to jedna z mniej fajnych rzeczy w relacjach damsko-męskich i nie tylko,

Zgadzam się w 100%. Nic tak nie zabija związku jak rutyna i brak indywidualnych pasji, ale... fajnie mieć również choć jedną wspólną. Pasja, hobby, sprawia, że człowiek staje się interesujący zarówno dla partnera jak i dla inych osób z otoczenia. Dzięki temu obie strony w związku czują się dowartościowane i nie traca wzajemnej fascynacji. Ciagle sie od siebie czegos uczą.

trzeba przede wszystkim kochać siebie i pamiętać o tym, co jest dla nas dobre,a oprócz tego mieć interesujące i dobre życie bez względu na to czy jesteśmy z facetem, czy bez,

moja rada: nie udawać, że jest ok, kiedy coś nie gra,
patrząc wstecz na moje związki widzę, że największym błędem było udawanie, że wszystko jest w porządku, kiedy nie było w porządku, ciągłe wybaczanie i "zapominanie", ze facet zachował się w stosunku do mnie nie w porządku, że mnie zranił, albo kolejny raz nie liczył się z moim zdaniem, strach przed stawianiem granic, takie przymykanie oczu na niedobre zachowanie w stosunku do nas do niczego dobrego nie prowadzi, w okolicach czterdziestki panowie lubią dochodzić do wniosku, że wolą jakiś inny model niż wiecznie gotową dla niego na wszystko żonę czy partnerkę, lepiej od razu postawić sprawy jasno, po 40 - stce układanie sobie życie od nowa oczywiście jest możliwe, ale traci się dużo niepotrzebnych nerwów, dlatego jeszcze raz powtarzam moją radę: od razu dbać o siebie i o szacunek dla siebie w związku, jeżeli wymaganie dla siebie szacunku niesie za sobą ryzyko, że ten związek może sie rozpaść, to im szybciej się rozpadnie, tym lepiej, nic na siłę, żadnego udawania, że jest dobrze, kiedy nie jest,

do: króliczek

z tym oszukiwaniem siebie to ciężka sprawa. Jeśli już musisz to robić, to ok, oszukuj innych, ale poważnym błędem jest robienie tego sobie samej.
W mojej opinii kobiety wynika to z szukania winy w sobie- "to nie on mnie oszukuje, to ja za dużo wymagam/ to ja mogłam nie prowokować kłótni/ to ja mogłam być lepsza"

Myślę, że kierowanie się zasadą: "zrobię tak, żebym później niczego nie żałowała" choć ogólnikowe, w moim przypadku się sprawdza. Czasem nie podejmuję jakiś działań, bo wiem, że konsekwencje by mnie przerosły. Innym razem (częściej) podejmuję jakieś czynności i decyzje, żebym później nie wypominała sobie bierności.

Bo króliczka przecież tak przyjemnie się goni ;)

drobne, spontaniczne gesty sympatii na co dzień, bez okazji, uśmiech z rana i pocałunek za dobry obiad...podziękowanie za cudowny wieczór i dostarczenie wielokrotnego orgazmu, przyjaźń...

ja też mam radę na udany związek: znaleźć sobie dobrego, miłego faceta, a nie nas przykład jakiegoś tam zakompleksionego dupka, ktory udaje napuszonego samca wymagajac od swojej partnerki, że jako kobieta to powinnaś to czy tamto, a nie powinnaś czegoś innego,

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij