niedziela, 19 listopada 2017
postów: 10

"Co myślicie o żłobkach?"



Jestem mamą małego i kochanego szkraba.Niemniej ze względów finansowych jestem zmuszona posłać moje dziecko do żłobka(choć przyznaję z bólem serca,że mam wielkie opory i obawy przed tym krokiem).Niestety nie mam tego szczęścia,by moim synkiem opiekowała się moja mama czy teściowa.Proszę was o szczere opinie na temat żłobków oparte na waszych osobistych doświadczeniach.Z góry dziękuję za wszystkie opinie i pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy.


Wiem, serce się kraje, gdy trzeba się rozstawać z tam małym dzieckiem. Ale mam wrażenie, że w sumie liczy się jakość kontaktu rodzica z dzieckiem, a nie tylko to czy są ze sobą non-stop. Wrażenie opieram na mojej relacji z moją mama, która przez pierwsze 7 lat mojego zycia siedziała w domy i formalnie "zajmowała się" mną, ale nie była emocjonalnie ze mną. I wcale nie była jakąś wyrodną businesswoman marzącą tylko o powrocie w wir pracy zawodowej, tylko klasyczną, tradycjonalistczną kurą domową. Tak, pranie i placki ziemniaczane wygrywały w konkursie o uwagę mamy. I wiesz, co? teraz po latach widzę, że wielu rodziców ciężko pracujących, wyjeżdzających etc ma o niebo lepsze kontakty i zrozumienie ze swoimi dziećmi w różnym wieku. Czyli da się.

ja miałam podobny dylemat trzy lata temu, zdecydowałam się wtedy na opiekunke: poszukałam kogoś w miarę niedrogiego i wzbudzającego moje zaufanie, koleżanka oddała w tym samym czasie swoje dziecko do żłobka i tez była zadowolona, więc jak widać, różnymi drogami mozna iść przez zycie i przez macierzyństwo:)

początki rozstania zawsze są trudne: czy to z opiekunką, czy w żłobku czy w przedszkolu, czas poświęcony dziecku, kiedy juz jestesmy razem, to chyba dla niego najwieksza siła do radzenia sobie z wychodzeniem spod skrzydeł mamy, dziecko poradzi sobie, moje dziecko teraz będzie szło do szkoły i też są nerwy i stres, pewnie jeszcze przed nami sporo takich trudnych momentów, to część naszego życia,

ja wolałam oddać dziecko w ręce znajomej opiekunki..do przedszkola poszedł synus dopiero wtedy, gdy był w stanie opowiedzieć swojej kochanej mamusi co działo się w czasie pobytu w przedszkolu...dzieci to najwyższe dobro cud miód skarby...nie dawajcie ich w ręce byle komu

Dlaczego od razu byle komu, wiadomo żłobek tak jak opiekunkę trzeba sprawdzić. Początkowo byłam tez sceptyczna w stosunku do żłobków, ale po tym jak moja roczna córka zaczęła "narzekać" zostając z opiekunką zaczęłam się zastanawiać i był to strzał w 10! Do państwowych żłobków i tak nie mamy szans się dostać, więc długo wybierałam i przeglądałam prywatne i jak się okazało moja mała pokochała to miejsce, było dla niej o wiele ciekawiej niż z opiekunką, dużo dzieci, nowe zabawki, panie, jednak co profesjonalistki to profesjonalistki, wymyślające ciekawe zabawy. Ani razu nie zapłakała zostając w nim, dopiero w wieku powyżej 2 lat zaczęła po prostu się nudzić, bo była jedna z najstarszych, ale zmianę żłobka na przedszkole przyjęła również z uśmiechem. Dzięki takiej formie opieki z innymi dziećmi, szybko stała się samodzielna (jeśli chodzi o czynności typu jedzenie, ubieranie się, komunikację). Od wrześnie posyłam synka właśnie takie miejsce.
Tak więc nie ma co się martwić, jak przy każdej opiece trzeba wszystko sprawdzić i dobrze dziecko przygotować, opowiadać mu jak będzie wyglądał dzień, nawet jak wszystkiego jeszcze nie rozumie, samemu być spokojnym, bo dziecko wyczuje niepokój :)

Dzień dobry :) popieram żłobki - należy tylko je zwiedzić przedtem, porozmawiać z paniami-ciociami itp. Pierwsze dni są zawsze trudne - dzieci z reguły płaczą, ale potem jest już tylko lepiej. Moje dzieci dostały w żłobku rytm dnia, którego im brakowało, odpowiednią porcję zabawy oraz zbilansowane pożywienie, jakiego nie byłam w stanie sama w domu przygotować. Mój synek zaczął przygodę ze żłobkiem w wieku 9 miesięcy. Nie miałam problemu z nauczeniem go samodzielnego jedzenia, spania i siusiania na nocnik. Zrobił to za mnie żłobek. Synek bardzo szybko zaczął mówić, dużo w żłobku rysowali, wyklejali, uczyli się tańczyć, recytować itd. Po południu nie chciał ze żłobka wyjść, bo w holu stał domek z kuchenką i basen z kolorowymi kulkami, a dzieci mogły tam szaleć. Na początku chorował, potem przez kolejne dwa lata ani razu. W przedszkolu pobił rekord frekwencji - w pierwszym roku nie opuścił ani jednego dnia! Chodził do państwowego żłobka. Teraz chodzi tam moja dwuletnia córka. Od początku, czyli od roku nie zachorowała ani razu. Przede wszystkim każda matka zna swoje dziecko, ja wiedziałam, że sobie poradzą. Uważam, że czasy są takie, że trzymanie dziecka pod kloszem odbije się nam czkawką, dzieci szybciej się dostosowują do zmian niż dorośli. Zawsze wolałam żłobek niż pojedynczą panią do opieki, już to ktoś tutaj napisał, że co profesjonalistki to profesjonalistki - dzisiaj panie w żłobku to młode, wykształcone dziewczyny. Poza tym nie przesadzajmy: do końca XX wieku dzieci chowały się samopas na dworze albo z mamką - i to było takie fajne? dzieci lubią zabawę, uregulowany rytm dnia, inne dzieci - a to zapewnia żłobek. Pozdrawiam

wcześniej myslałam, że żlobki sa dla rodziców - okrutników, ale moja znajoma ma córkę w prywatnym przedszkolu i widzę, że już takie 1,5 roczne maluchy czują się tam dobrze, ucza bawić się razem i nawiązywać kontakty, myślę, że jeśli ma się jedno dziecko i nie ma zbyt dużo okazji do kontaktowania się regularnie ze stałą grupą dzieci, to żlobek dla takiego 1, 5 rocznego malucha moze być dobrym rozwiązaniem, ale trzeba patrzeć jak czuje się dziecko, bo dzieci są różne, to co służy jednem szkodzi drugiemu,

W dzisiejszych czasach żłobki są już całkiem inne niż 20 i więcej lat temu....nie budzą grozy jak kiedyś..Mam 2 dzieci które od 5 miesiąca życia chodziły do żłobka.....dzieci wychodziły zadowolone..a następnego dnia na widok cioć pojawiał się uśmiech od ucha do ucha.....widząc zadowolone dziecko mama ma świadomość, że jest mu dobrze i też jest szczęśliwa....Moim zdaniem lepiej posłać dziecko do żłobka gdzie rozwija SIĘ wśród rówieśników i na pewno o wiele więcej się nauczy niż z opiekunką. Nieuniknione są choroby to fakt ...ale odchorują uodpornią się i w przedszkolu i w szkole będzie ok. Pozdrawiam a.

pracowałam kiedyś w prywatnym żłobku w poznaniu, i nie mam najlepszych wspomnień. żłobek trzeba dobrze wybrać. nie można kierować się tym że ładnie wygląda i pani jest miła. w żłobku, w którym pracowałam dzieci nie miały prawa rozwijać się. im dłużej nie chodziło tym lepiej, im mniej mówiło tym bardziej pani dyrektor była zadowolona. każde dziecko miało swój zeszyt w którym pani dyrektor codziennie skrupulatnie wpisywała co dzieciątko robiło. wszystko było jednym wielkim kłamstwem. dzieci były dosłownie pojone melisą żeby nie wykazywały za dużej ruchliwości. miały jak najdłużej spać, nie mówić, nie chodzić. ogólnie nie miały sprawiać kłopotów. któregoś dnia jedna z mam oznajmiła że uczy swojego synka siadania na nocnik i chce pozbyć się już krępującej pieluchy. zresztą chłopiec miał już prawie trzy lata. zaraz po wyjściu matki pani dyrektor kazała zakładać dzicku pieluchę i tak o to to co rodzice starli się nauczyć chłopca w domu w żłobku było zaprzepaszczone. dziecko było skołowane. pracowałam tam bardzo krótko i na szczęście. po tym co tam zobaczyłam nigdy nie uwierzę w piękne słowa dopóki dobrze nie sprawdzę wszystkiego.

zgadzam się z przedmówczynią. żłobek : tak, ale taki, który jestem w stanie sprawdzić. mój 2 - letni synek dopiero od września tego roku chodzi do żłobka (z którego nie chce wychodzić!!). a ja jestem z wykształcenia nauczycielką wychowania przedszkolnego, więc wiem na co patrzeć i o co pytać kiedy odbieram go po pracy ze żłobka (niestety mały jeszcze nie mówi..). bardzo dobrym pomysłem są dni adaptacji dzieci do przedszkoli i żłobków. wtedy można zostać z dzieckiem cały dzień i podpatrywać zachowanie i sposób pracy osób tam zatrudnionych. warto pytać o kwalifikacje (niech będzie chociaż tan licencjat z pedagogiki przedszkolnej). polecam też nalot w czasie obiadu (w razie wątpliwości co do jakości jedzenia podawanego dzieciom). pozdrawiam Was serdecznie i trzymam kciuki za dobre wybory :)

moje drogie, ja wiem, ze żłobek to poważna sprawa, ale wierzcie mi, od kiedy moje dziecko poszło do państwowej szkoły to mi włosy deba na głowie stają: dziecko ma byc w szkole, ma mieć odrobione lekcje, a to czy czuje się dobrze, czy ma koleżanki czy kolegów, czy rozwija swoje zainteresowania, to sa sprawy nieważne, masakra i rece opadają:( nie wiem jak pomóc swojemu dziecku

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij