wtorek, 25 kwietnia 2017
postów: 50

"twarz bez makijażu"



Mam znajomą, która nigdy nie wychodzi z domu jeśli jest bez makijażu, a słyszałam o takiej, która nigdy w życiu swojemu mężowi nie pokazała się bez umalowanej twarzy, uważam siebie za osobę bardziej wyluzowaną, ale ja też kiedy wychodzę z domu lubię mieć przynajmniej puder i tusz do rzęs, zupełnie bez niczego wychodzę tylko do osiedlowego sklepiku i czasem po dziecko do przedszkola,

czy pokazujecie się bez makijażu? jak się wtedy czujecie? czy makijaż nas wspiera czy zniewala? jestem ciekawa, co o tym sadzicie?


ostatnio kiepsko sypiałam i byłam zagoniona, stres i zmęczenie od razu widać na mojej twarzy: mam paskudne krosty i zaczerwienienia - puder i korektor to potęga i podpora w takich chwilach,

wiecie co - nie jestem typem fasion victim i bardzo daleko mi do wystudiowanego stylu Victorii Bekham, ale czasami kiedy widzę na ulicy dziewczyny z pięknymi pełnymi ustami, ale ślicznymi migdałowymi oczami, które idą po ulicy jak szare myszki - w szarych płaszczykach, szarych szaliczkach, bez cienia makijażu i giną po prostu w szarej mgle, to myślę sobie: wolę już papuzie kolory od stóp do głów,niż taką nijakość, Polki są takie piękne, chwalmy się, bo mamy czym, jestem za podkreślaniem ust na czerwono, za cieniami wydobywającymi kolory oczu, za kredkami, jeśli tylko umie się ich używać, nie jesteśmy przecież szarymi myszkami, tylko kobietami z krwi i kości,

kiedy czuję się do dupy, wtedy nigdy nie nakładam makijażu, wyglądam wtedy strasznie... ludzie mnie omijają wielkim łukiem i mam święty spokój, właśnie dzisiaj mam taki dzień - dzień bez makijażu,

makijaż na siłowni, sportowy strój i oko wymalowane jak na wieczorne wyjście w poszukiwaniu faceta- to bardzo komiczny widok :)

aliszja napisała:

makijaż na siłowni, sportowy strój i oko wymalowane jak na wieczorne wyjście w poszukiwaniu faceta- to bardzo komiczny widok :)

może i komiczny ale działa:)))

...to prawda, że działa!!! Sama nigdy nie wychodzę z domu bez makijazu, czy porzadnie uczesanych włosów.Kiedy mam dobrze zrobiony makijaz, czuję się bardzo kobieco i sexi, tym bardziej, ze jak na swój wiek (44lata) wygladam młodo i jestem uważana za atrakcyjną. W swojej pracy mam mnóstwo mężczyzn, więc zawsze staram się wygladać dobrze.

Póki co nie odczuwam potrzeby codziennego nakładania makijażu na twarz. Czasami użyję korektora, czy fluidu by zakryć ślady zmęczenia, czy po prostu w celu zatuszowania syfka... Ale nie maluję się i jeśli się komuś nie podoba to może się nie patrzeć.
Makijaż wykonuję okazjonalnie: impreza, wesele, sylwester... czyli tyle co nic... cenię swoją naturalność :)

niezapomniana napisała: "cenię swoją naturalność :) "
Donatella Versace powiedziała kiedyś, że naturalna to powinna być pietruszka na bazarze, ale nie kobieta i ja się z tym w dużej części zgadzam, naturalność jest zdecydowanie przereklamowana:)

gość napisała:

niezapomniana napisała: "cenię swoją naturalność :) "
Donatella Versace powiedziała kiedyś, że naturalna to powinna być pietruszka na bazarze, ale nie kobieta i ja się z tym w dużej części zgadzam, naturalność jest zdecydowanie przereklamowana:)

Zależy jaki się ma tryb życia :) i czy ma się coś do 'kamuflowania':) a że nie uważam, żebym musiała się ulepszać makijażem... poza tym nie wyobrażam sobie malowania na środku pola (bo kocham wypady pod namiot, w góry, offroad itp...), czy zmywania makijażu w rzece (bo i czasami tak wygląda kąpiel...), czy w skrajnym przypadku z pryszniców namiotowych. Wszystko zależy od prowadzonego trybu życia.

ja nigdy nie wychodzę z domu bez podkreślenia czegoś...choćby to miał być tylko tusz do rzęs...do niedawna moja twarz mówiła: jestem kobietą...ale wszystko mi popsuł pięknie śpiewający Szpak

Orijanna napisała:

ja nigdy nie wychodzę z domu bez podkreślenia czegoś...choćby to miał być tylko tusz do rzęs...do niedawna moja twarz mówiła: jestem kobietą...ale wszystko mi popsuł pięknie śpiewający Szpak

niestety ja też mam wrażenie, że Szpak lepiej zna się na robieniu makijazy niż ja - zazdroszczę gówniarzowi, on chyba potrafi nawet dokleić sobie sztuczne rzęsy - to jest wyczyn, który mi jak dotąd nigdy się nie udał,

też nie wyobrażam sobie wyjsć bez makijażu, chyba, że na wakacjach, nie lubie swojej twarzy , kiedy nie ma na niej nawet lekkiego makijażu, stosuje dobre kosmetyki, więc nie uważam, żeby to było złe dla mojej twarzy, jedynie gdzie wyluzowuje to wakacje, szczególnie w ciepłych krajach , tam cały makijaż spływa

wow. pieprzę makijaż, zwłaszcza kryjący. nie posiadam fluidu, pudru, podkładu żadnej maści. nie używam tuszu do rzęs. nie lubię, nie obchodzi mnie, jest to niewygodne.

lubię kolory. mam, na okazję-fantazję-humor, sporą paletę cieni do powiek. nie jestem bynajmniej szarą myszką, nie posiadam szminek w bezpiecznych odcieniach. jak karnawał to karnawał. jak na codzień, truskawkowa nivea mi wystarcza.

aż mi dziwnie - chyba najbardziej radykalny post w temacie. ale przymus makijażu zawsze mnie drażnił, by nie użyć ostrzejszego słowa. zatrzymałam więc tylko to, co mi w tym sprawia przyjemność :)

przy mojej cerze: zaczerwienia, wypryski - staram się nie wychodzić bez makijazu: przed wyjściem "na zewnątrz" nakładam kryjący podkład, korektor, do tego róż na policzki, tusz do rzęs i jest ok. zajmuje mi to wszystko około 5 minut,

nie jestem mistrzynią makijazu: nie znam się na "smoky eyes", nie używam kredki do oczu, jeśli chcę wyglądać bardziej kolorowo - uciekam w szminki - mam kilka ulubionych mocnych kolorów i fajnie się w nich czuję, latem dokładam mocne kolory na paznokciach u rąk i nóg,

ostatnio kręciłam się wzdłuż jednej linii:praca dom praca dom. Narastało we mnie poczucie, że coś tutaj jest nie tak - wiec postanowiłam trochę zboczyć z utartej ściezki: zaczęłam odgrzebywać trochę zakurzone już w moim zyciu znajomosci: zaczęłam więcej wychodzić na kawę i piwo ze znajomymi. I co sie okazało? Kobiety dbaja o siebie, chodzą na siłownie, fajnie wygladaja, a ja zapuściłam się zupełnie. Nie podoba mi się to. Ja też chcę czuć się i wyglądać dobrze. Tym bardziej, że przecież nie wymaga to jakiś wielkich wyczynów: ja też zapisuję się na siłownię, kupuję sobie dobry krem i idę wreszcie do fryzjera. Maseczki w ruch!

A gdyby tak pewnego dnia zniknęły wszystkie kobiece gadżeciki do popiękniania ? Depilatory, pudry,wyszczuplające majtki, buty na obcasach, lakiery do włosów, wszystko....
Czułybyście się wyzwolone? Czy spanikowane ukryły się w ciemnej piwnicy?

Panna Madzianna napisała:

A gdyby tak pewnego dnia zniknęły wszystkie kobiece gadżeciki do popiękniania ? Depilatory, pudry,wyszczuplające majtki, buty na obcasach, lakiery do włosów, wszystko....
Czułybyście się wyzwolone? Czy spanikowane ukryły się w ciemnej piwnicy?

o mój boże - świetne pytanie!
- jedna część mnie myśli sobie: "niech żyje wolność",
- ale druga jest spanikowana: "moje kosmetyki to część mnie, używam ich jak chcę - ku swej chwale, nie chcę bez nich żyć, bo czuję, ze stoją po mojej stronie",

i teraz nie wiem, która to ja, a która nie ja, a może są nas dwie?

Ja też się zastanawiam, po której stronie bym była.
Czy potrafiłabym zaakceptować swoje naturalne JA? Ja-taka jaką mnie bozia stworzyła, bez golenia,wyrywania, skubania,depilowania,wklepywania,tuszowania,farbowania.
No i ciekawe jak by na nas wtedy reagowali mężczyźni?

ja mam skłonność do zaczerwienień na twarzy - jest trochę bardziej zimno - mam czerwone plamy na skórze koło nosa, to samo kiedy jest za sucho albo za gorąco - w zasadzie prawie zawsze, to nie jest specjalnie uciążliwe, kiedy ma się sprawdzone kosmetyki: krem łagodzący i wybielający podkład, wiec ja nie mam problemu z odpowiedzią na pytanie - używać kosmetyków czy nie używać - nie wyobrażam sobie siebie w roli wiejskiej kobiety sprzed 100 - lat takiej, która zupełnie nie miała dostepu do pudrów i kremów, bo wtedy nie byłabym miejscową pięknością, a tak - kilka kosmetyków i już mogę dumnie chodzić po ulicach i to jest fajne:)

kobiety chyba od zawsze korzystały z kosmetyków, myślę, że nawet gdybyśmy wylądowały na bezludnej wyspie, to prędzej czy później przypięłybyśmy sobie kwiatek do włosów, albo zrobiły maseczkę z miejscowych alg i chyba nie ma w tym nic złego:)

Brak makijazu, jest chyba w obecnych czasach najwiekszym dowodem na poczucie wlasnej wartosci, w swiecie kobiet. Wszystkie dzisiaj staramy sie wygladac nienagannie,nosic super fryzury, modne ubrania i bronimy sie przed tym, zeby swiat ujrzal nasze prawdziwe oblicze-to, jak wygladamy przychodzac do domu po calym dniu zajec, lub to, jak prezentuje sie nasza buzia chwile po przebudzeniu. Zapytalam mojego chlopaka-powiedzial, ze najbardziej podobaja mu sie kobiety, ktore wygladaja prawdziwie, jak one same. Mial na mysli kobiety nie zamalowane kolorowymi kosmetykami, takie, ktore pozwalaja sobie na bycie soute,tak czesto, jak tego potrzebuja. Wiadomo,ze wieczorowa sukienka,lub spotkanie biznesowe wymaga dostosowania makijazu do stroju, stroju do powagi sytuacji. Oczywiscie makijaz pozwala nam sie poczuc wyjatkowo, nawet w mniej powaznej sytuacji. Ale zrobmy czasem tez cos tylko dla naszej buzi-nosmy na niej sam krem z duma i radoscia pokazujac wszystkie NATURALNE atuty jej urody:) karla

gość napisała:

Brak makijazu, jest chyba w obecnych czasach najwiekszym dowodem na poczucie wlasnej wartosci, w swiecie kobiet.

mocny makijaż też wymaga mocnego poczucia własnej wartości - z jego powodu kobieta wyróżnia się z tłumu i trzeba być gotową "udźwignąć" to, że cała ulica na nią patrzy, bardzo lubię oglądać takie wielobarwne ptaki - dziewczyny z mocnymi makijażami i w kolorowych ciuchach, one widzą, że wszyscy na nie patrzą i ...nic sobie z tego nie robią, to też wymaga pewności siebie,

gość napisała:

wow. pieprzę makijaż, zwłaszcza kryjący. nie posiadam fluidu, pudru, podkładu żadnej maści. nie używam tuszu do rzęs. nie lubię, nie obchodzi mnie, jest to niewygodne.

lubię kolory. mam, na okazję-fantazję-humor, sporą paletę cieni do powiek. nie jestem bynajmniej szarą myszką, nie posiadam szminek w bezpiecznych odcieniach. jak karnawał to karnawał. jak na codzień, truskawkowa nivea mi wystarcza.

aż mi dziwnie - chyba najbardziej radykalny post w temacie. ale przymus makijażu zawsze mnie drażnił, by nie użyć ostrzejszego słowa. zatrzymałam więc tylko to, co mi w tym sprawia przyjemność :)

mam tak samo:) na myśl o zatykaniu sobie porów jakimiś papkami aż mnie ciary przechodzą. w najlepszym razie zastosuję mineralny puder sypki, ale to i tak od święta. i widać się opłaca, bo jak ostanio byłam malowana z powodu występu w TV to makijażystka piała z zachwytu nad moją cerą i nie wierzyła, że mam prawie 30 lat. lubię róż do policzków. od razu poprawia nastrój, ale jeszcze lapiej wyglądają naturalne wypieki po orgazmie, gdy chłopak zafunduje mi szybki sex oralny tuż przed wyjściem z domu;))))

Ja generalnie nie stosuje za dużo makijażu, na co dzień fluid, puder + kredka do oczu lub eyeliner, ale wieczoro za to lubię ciemne kolory :) Zdarza mi się też wychodzić do sklepu zupełnie bez makijażu (z powodu problemów z cerą jednak używam podkładu, kiedy wychodzę). Natomiast mój chłopak twierdzi, że lubi naturalne dziewczyny i odkąd mi to powiedział, to nie muszę koniecznie się malować, kiedy do mnie przychodzi...
Mam koleżanki, która są naprawdę ładne, chociaż w ogóle się nie malują - i mają wielkie powodzenie u facetów. Myślę, że makijaż powinien służyć podkreślaniu urody, ale niektóre dziewczyny najwyraźniej wcale tego nie potrzebują! I dobrze im. Także odpowiadając na Wasze pytanie, gdyby zniknęły wszystkie upiększacze, to poczułabym się wyzwolona. Zdecydowanie!

wiecie co, straszne jest to zniewolenie od makijażu! Nie zapeszając, moja cera wygląda tak jak wtedy, gdy byłam małym dzieckiem, gładka i bez wyprysków. nie wyobrażam sobie wstawania codziennie rano 20 min wcześniej żeby nałożyć tapetę, wolę się wyspać, albo zjeść na spokojnie śniadanie. Czasem jak mi się zechce albo nudzi to pomaluję się, ale make up to dla mnie podkład, róż na policzki i czasem szminka w kolorze fuksji, dla mnie ma być naturalnie i dziewczęco. Ostre makijaże tylko postarzają, nie rozumiem takich dziewczyn, jak widzę dziewczyny na uczelni z tapetą na centymetr, sztuczną opalenizną i za mocnym różem to jest mi ich po prostu żal.Najgorsze jest to, że one myślą że jest im tak ładnie, ale to można się wpędzić w depresję, bo jak ona ma 21 lat, a wygląda na 31 to jak ona będzie wyglądała za 10 lat??? jak wtedy będzie się malować??

[/CYTAT]

mocny makijaż też wymaga mocnego poczucia własnej wartości - z jego powodu kobieta wyróżnia się z tłumu i trzeba być gotową "udźwignąć" to, że cała ulica na nią patrzy, bardzo lubię oglądać takie wielobarwne ptaki - dziewczyny z mocnymi makijażami i w kolorowych ciuchach, one widzą, że wszyscy na nie patrzą i ...nic sobie z tego nie robią, to też wymaga pewności siebie,
[/CYTAT]

hahahhahaha to właśnie jest pułapka! te dziewczyny co noszą mocne makijaże właśnie szukają spojrzeń, szukają dowartościowania, że na ulicy ktoś zwróci na nie uwagę i poczują się atrakcyjne(?)

gość napisała:

mocny makijaż też wymaga mocnego poczucia własnej wartości - z jego powodu kobieta wyróżnia się z tłumu i trzeba być gotową "udźwignąć" to, że cała ulica na nią patrzy, bardzo lubię oglądać takie wielobarwne ptaki - dziewczyny z mocnymi makijażami i w kolorowych ciuchach, one widzą, że wszyscy na nie patrzą i ...nic sobie z tego nie robią, to też wymaga pewności siebie,
[/CYTAT]

hahahhahaha to właśnie jest pułapka! te dziewczyny co noszą mocne makijaże właśnie szukają spojrzeń, szukają dowartościowania, że na ulicy ktoś zwróci na nie uwagę i poczują się atrakcyjne(?)
[/CYTAT]

bardzo śmieszne:( za to szczytem pewności siebie i poczucia własnej wartości są szaro - brązowo-buro-mysie ciuchy i zaniedbana cera i włosy, jeśli nie potrafisz pokazac światu, że jesteś warta uwagi, to nikt cię nie zauwazy, jasne - skromność i cnota to dziewczyny ozdoba, tylko, ze to nie działa, pierwszy krok w kierunku swojej kobiecosci to nie wyśmiewanie się z innych kobiet, patriarchat nie jest jak wiadomo pro-kobiecy, nie lubi kiedy kobiety "pchają" się przed szereg, lubi za to, kiedy jedne kobiety wysmiewają i oskarżają o cos inne, to mu służy, zanim zaczniesz wytykać palcami inna kobietę: za strój, za zachowanie i nie tego typu rzeczy, zastanów się chwilę!

gość napisała:

bardzo śmieszne:( za to szczytem pewności siebie i poczucia własnej wartości są szaro - brązowo-buro-mysie ciuchy i zaniedbana cera i włosy
[/CYTAT]

hehhahahaha no teraz to dowaliłaś! jeśli masz zaniedbaną cerę i włosy to się maluj! chodziło mi o osoby, które nie potrzebują makijażu a nakładają, a co gorsze malują się nieumiejętnie, myślą, że tak ładnie, a nie ma kto im powiedzieć, że wyglądają jak karykatury. Co mają do tego ubrania??????? :DD

Witam serdecznie i pozdrawiam wszystkie dziewczyny! Jestem elementem obcym w tym watku, jako ze jestem reprezentantem plci odmiennej badz co badz, ale naprawde wrazliwym na wasze piekno. A wiec okiem faceta: uwazam, ze makijaz powinien jedynie podkreslac naturalne piekno kobiety, nie zas je tworzyc, ewentualnie maskowac pewne niedoskonalosci. Zdecydowana wiekszosc kobiet naduzywa kosmetykow; niektore wygladaja wrecz komicznie. Nie zdajecie sobie nawet sprawy, ze w przesadnym makijazu moze wygladacie prowokujaco (a o to niektorym przeciez chodzi, bo facet to podobno prosta konstrukcja),ale... Jak dla mnie aseksualnie. Wiekszosc kobiet przejmuje sie niadoskonalosciami swej urody jak - nie przymierzajac- faceci rozmiarami swej meskosci. A nie w tym rzecz. Wiele z was mialo z pewnoscia jednorazowe, przygodne epizody skutkujace upojna noca, (macie do tego takie samo prawo jak my), a nad ranem okazalo sie, ze kochanek oddalal sie krokiem niejednostajnie przyspieszonym, widzac was saute, z rozwichrzonymi wlosami, bez pudru i reszty tapety. Nie dziwcie sie facetom, poszedl do wyra z kims innym, niz z niego wstal... O wiele przyjemniej byloby po upojnej nocy usluszec od niego: "jestes piekna kochanie" Czyz nie? Do czego zmierzam... Mysle, ze wyglad w makijazu i bez niego nie powinien zbytnio kontrastowac, to po pierwsze, a po drugie uwierzcie mi, ze facet, a przynajmniej ja, o wiele przyjemniej odbiera glaskanie go naturalna damska raczka niz wyposazona w decymetrowe tipsiory, jemu zas o wiele przyjamniej glaszcze sie wasze wlosy nieusztywnione tonami lakieru, ile spontanu z igraszek moze zabrac mysl w stylu: oby tylko nie rozczochral mi fryzury... Odnosze czasami wrazenie, ze zdajecie sobie sprawe z nienaturalnosci, a intensywny makijaz jest rodzajem maski, bez ktorej nie wychodzicie z domu, jak aktor w teatrze majacy do odegrania okreslona role. To swoiste rozdwojenie: widze sie w lustrze taka, jaka jestem, ale inni nie maja prawa. Jak to wytlumaczyc? Brakiem samoakceptacji? Nie odbierajcie mnie prosze jako krytykanta, ktoremu jest wszystko jedno jak wyglada dziewczyna. Rozumiem, ze kobieta pozbywa sie wasow, ale pozbywanie sie np brwi tylko po to, by w ich miejsce zataczac kreski kredka uwazam za nieporozumienie. Dbanie o siebie powinno polegac na higienie i kosmetyce ogolnej (depilacja nog, fryzjer, kosmetyczka ,ew solarium od czasu do czasu, itp). Tak na marginesie, jestem z kobieta mlodsza ode mnie o pol pokolenia, tworzymy dojrzaly zwiazek, znamy swoje ciala i dusze i akceptujemy je. Pewnie nie uwierzycie, ale ona nigdy nie uzywala makijazu!!! To naprawde bardzo ladna kobieta, ale bez makijazu wyglada nieco szaromyszkowato. Absolutnie mi to nie przeszkadza, jej tez- zawsze taka byla. Od pewnego czasu namawiam ja, by zaczela "robic sie na bostwo" za pomoca pudrow, szminek, kredek, podkladow, itp, itd. Nie dlatego, ze przestala mi sie podobac, ale chcialbym zeby ona sama poczula sie atrakcyjniejsza i piekniejsza. Moze wiecie jak ja do tego namowic? Jesli tak, to prosze o rade. I zeby wszystko bylo jasne: nie jestem chorobliwym zazdrosnikiem, a spojrzenia innych facetow nie napakuja mnie podwyzszonym poziomem adrenaliny, a co najwyzej duma. Tak czy inaczej co rano uslyszy ode mnie ze jest piekna...

Makijaz to super sprawa Wedlug mnie kazda kobieta powinna sie malowac takze na codzien Lubie makijaz i bawie sie nim Moge tez powiedziec ze wizaz to moja pasja Te z was ktore twierdza ze nie lubia makijazu jeszcze nigdy nie mialy na twarzy dobrego makijazu

a ja w prezencie na 44urodziny zrobiłam sobie makijaż permanentny na oczach.Jestem zachwycona .Nie pamiętam o bólu gdy wstaję rano z równiutkimi kreskami na powiekach:) Po prostu patrzę rano w lustro i ...od rana mam dobry humor:) polecam.Oczywiście u dobrej kosmetyczki.

nie lubię chodzić bez makijażu, ale np na siłowni czy stoku to już odpuszczam, bez przeasdy

a ja akurat na siłowni lubię mieć makijaż i fajnie wyglądać, a odpuszczam sobie np. na zakupach w centrach handlowych, uważam, że zabawnie jest mieć dopracowany strój i makijaż w niestandardowych miejscach: takich jak siłownia, park, wypad za miasto, a stawiać na totalny luz, tam gdzie inni się napinają: tak jak w centrach handlowych ;)

Dokładnie co do siłowni , widziałam '' Lalunie '' , które wyglądają jakby przyszły na podryw a nie na trening ; )

minnie_mouse napisała:

Dokładnie co do siłowni , widziałam '' Lalunie '' , które wyglądają jakby przyszły na podryw a nie na trening ; )

hehhe no cyrk :) moje faworytki przyzhodzą nie tylko w pelnej tapecie na siłownie, ale z rozpuszczonymi, idealnie wyprostowanymi wlosami, pazurami jak u kota i "autficie" w stylu uczestników you can dance żeby było feszyn, nie wazne że nie mogą się w tym kubraczku ruszyć i po 15 min na rowerku kończą trening

gość napisała:

minnie_mouse napisała:

Dokładnie co do siłowni , widziałam '' Lalunie '' , które wyglądają jakby przyszły na podryw a nie na trening ; )

hehhe no cyrk :) moje faworytki przyzhodzą nie tylko w pelnej tapecie na siłownie, ale z rozpuszczonymi, idealnie wyprostowanymi wlosami, pazurami jak u kota i "autficie" w stylu uczestników you can dance żeby było feszyn, nie wazne że nie mogą się w tym kubraczku ruszyć i po 15 min na rowerku kończą trening

ważne, że mają z tego frajdę, bo jestem w stanie wyobrazić sobie, że mają, więc nie widze w tym nic złego,

hahahha widzę koleżanka chyba z tej ekipy bo ugodziło? ja tez wierze że mają z tego frajdę tylko tego nie rozumiem ;P to jest poprostu śmieszne

nie jest śmieszne wyśmiewanie się z innych kobiet, które swoim zachowaniem nie sprawiają ci żadnej przykrości, ani krzywdy, po prostu są inne, a nie śmieszne,

A powiedzcie Dziewczyny, tak szczerze: ten cały makijaż robicie dla siebie, czy dla mężczyzn? ;)

Myślę, że zdecydowanie dla siebie :)

do lokalnego sklepiku wychodzę bez miakijażu, ale na przykład, żeby napic się kawki w kawiarni, nawet jeśli idę tam sama, to się maluje, wtedy czuję, że to jest taka odświętna chwila, dobrze wyglądam i dobrze się czuję, nie zastanawiam się dla kogo to robię, po prostu: lepiej sie prezentuję, lepiej się czuję;)

ja bym sie chyba ukryla hihi :)

makijaz jest super jak sie potrafi go wykonywac ineczej szpeci.

A ja bardzo rzadko się maluję ;p jedynie czasem tusz do rzęs i pomadka lub błyszczyk ;p wolę sobie zaszaleć i pojechać do SPA, co mnie relaksuje i odpręża i dlatego często przeszukuje różne oferty. Teraz trafiłam na Głęboczek, który ma bardzo ciekawą ofertę - winoterapię - co brzmi zachęcająco. Poza tym można tam odpoczywać na świeżym powietrzu, spacerując pośród winnic.

gość napisała:

gość napisała:

wow. pieprzę makijaż, zwłaszcza kryjący. nie posiadam fluidu, pudru, podkładu żadnej maści. nie używam tuszu do rzęs. nie lubię, nie obchodzi mnie, jest to niewygodne.

lubię kolory. mam, na okazję-fantazję-humor, sporą paletę cieni do powiek. nie jestem bynajmniej szarą myszką, nie posiadam szminek w bezpiecznych odcieniach. jak karnawał to karnawał. jak na codzień, truskawkowa nivea mi wystarcza.

aż mi dziwnie - chyba najbardziej radykalny post w temacie. ale przymus makijażu zawsze mnie drażnił, by nie użyć ostrzejszego słowa. zatrzymałam więc tylko to, co mi w tym sprawia przyjemność :)

mam tak samo:) na myśl o zatykaniu sobie porów jakimiś papkami aż mnie ciary przechodzą. w najlepszym razie zastosuję mineralny puder sypki, ale to i tak od święta. i widać się opłaca, bo jak ostanio byłam malowana z powodu występu w TV to makijażystka piała z zachwytu nad moją cerą i nie wierzyła, że mam prawie 30 lat. lubię róż do policzków. od razu poprawia nastrój, ale jeszcze lapiej wyglądają naturalne wypieki po orgazmie, gdy chłopak zafunduje mi szybki sex oralny tuż przed wyjściem z domu;))))

Az wstyd pisac publicznie. Pozdrawiam.

madzia napisała:

A powiedzcie Dziewczyny, tak szczerze: ten cały makijaż robicie dla siebie, czy dla mężczyzn? ;)

glupie pytanie.
Normalna inteligentna kobieta robi go po to by sie czuc lepiej a nie po to by facet jej powiedzial ze ,,super wygladasz zxy! '' bo to i tak malo bedzie w stosunku do tego ile sie kobieta na trudzi. taki przyklad wiec szkoda by sobie babeczki robily make -up dla typa Teżeta co nie ma zielonego pojecia o makijażu & wizażu .

Polowa Twej wypowiedzi to prawda druga nie.
Wiesz czemu kazda z nas czasem wyrwala sobie brwi? Bo myslała ze inny kształt bedzie lepszy.
A najlepszy to ten naturalny z jakim sie kazdy z nas urodził.
Ja uzupelniam MINIMALNIE brwi cieniem bo musze, bo nie chce by jeden luk brwiowy byl calkiem inny od drugiego. Źle wtedy sie wyglada ponieważ brwi są KLUCZOWYM ASPEKTEM kazdego z nas. Make-up nie musi byc zrobiony wazne ze jest sie soba. Wiec nie dziw sie autorze ze Kobieta wyrywa i teraz podkresla je czym innym.. bo albo sie zawiodla na swoim uczynku albo nie moze babka jedna z druga patrzec na siebie przez to że kiepsko wyglada z wlasnego mniemania i boi sie tego ze ktos ja skrytykuje przez asymetrycznosc wlasnie tych brwi.

Druga sprawa.
Nie naklaniaj kobiety do tego czego chcesz Ty, bo widze ze wiecej wiesz od niej za pewne - masz bogaty slownik- i dobrze. Ale nie mow wiele na temat makijazu bo sam nie robiles go nigdy.
Skora ona nie uzywa kosmetyków to moze nie chce, woli być naturalna akceptuje siebie w 100% :)
Mozesz jej zaproponować np, aby jej zrobic zdjecie, lub abyscie razem sobie zrobili zdjecie jakieś szalone z dodatkiem make-up'u ale nie na sile pamietaj..:) to nie na tym polega to.. Ona lubi byc soba i siebie akceptuje pewnie . Nie patrz sie na inne na ulicy, niech tez Ci sie nowy ideal kobiety nie tworzy w mozgowiu apropo czego. Wiem jak to jest u was. Pozdrawiam

Basia.

Ja na co dzień staram się ograniczać makijaż do niezbędnego minimum. Ale z makijażem czuję się dużo pewniej.

mój chłopak, jak się umalowałam, tylko odrzekł; wyglądasz staro. Nie było to miłe, ale uświadomiło raz na zawsze, że mężczyźni - prawdziwi, lubią naturalność u kobiety. NATURALNOŚĆ NIE OZNACZA ZANIEDBANIA. Chemia na twarz,... jak ktoś lubi, może niech zacznie jeść siarkę, skoro pcha tyle ropopochodnych w skórę.

Mam pociągłą twarz, oczy, brwi i rzęsy nie powalają, więc 1) Jeśli mogę, to się maluję, może nie przesadnie, ale jednak. Jeśli nie ma czasu, to tragedii też nie ma. 2) Oczy staram się malować, po prostu dlatego, by je optycznie powiększyć- tym bardziej, że są ładnie, naturalnie wykrojone i szkoda by było to zmarnować 3) rzęsy mam krótkie, więc wymagają dodatkowej pielęgnacji i tuszu 3) Brwi mi się zrastają, więc muszę je regulować- zrośnięte a la Frida mi się nie podobają. Poza tym otwieram tym samym powiekę. Trochę henny od czasu do czasu i voila! 4) mam meszek nad górną wargą, więc go usuwam.

Tyle w dziedzinie "naturalności". Podkreślanie zalet- tak. Unikanie przesady- tak. Ale nie mylmy "bycia naturalnym" z akceptacją naszych obszarów do poprawy czy zaniedbywania się. To tak, jakby powiedzieć, że nie pójdę do fryzjera, bo "naturalnie" mi rosną włosy...

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij