środa, 22 listopada 2017
postów: 6

"życie bez seksu do końca życia czy to możliwe?"



Witam. Mam pytanie czy uważacie że można żyć bez seksu? Jestem dziewicą po 20 bo czekałam na tego jedynego i się trafił ale mamy pewien problem oboje chcemy kochać się już wiele razy brakowała co by to zrobić ale postanowiliśmy że do ślubu wytrzymamy (on też tego nigdy nie robił) ale ostatnio pojawił się pewien problem dowiedzieliśmy się że ma on stulejkę i jedyną możliwością jest zabieg bo w innym przypadku podczas stosunku może coś się stać (zaciśnięcie się napletka) oraz jest obawa że nie będzie to mu sprawiać przyjemności a do tego najgorsze wręcz ból:(( niestety on nie chce iść na zabieg i nigdy go nie przekonam:"(( dlatego moje pytanie czy da radę się żyć z osobą którą się kocha ale nigdy nie będzie się z nią w sposób fizyczny blisko? Kocham go strasznie i nie chce sprawiać mu bólu a tym bardziej ryzykować ale boje się że nie wytrzymam w takim związku i będziemy kłócić się, robić sobie wyrzuty i w końcu zrobię to z kimś innym:((:(( POMÓŻCIE!!! MOŻNA JAKOŚ NAD POPĘDEM SEKSUALNYM???


Moim zdaniem jest kilka możliwości
1) Wersja najlepsza- mówisz Mu to, co nam- że nie chcesz sprawiać Mu bólu, że Go kochasz i, że macie swoje potrzeby. Być może to Go przekona. Swoją drogą- dlaczego nie chce iść na zabieg? Skąd ta stulejka? Czego się obawia? Jeżeli uda Wam się o tym szczerze pogadać, bez oceniania w rodzaju "to głupota", być może uda się namówić Ukochanego na zabieg. Jeżeli nie, zastanawiam się, dlaczego stosuje takie wybiegi...

2) Wersja pośrednia- Być może uznacie, że peeting wystarczy i bynajmniej nie oznacza to rezygnacji z bliskości- dopieszczacie się, jak chcecie, ale bez penetracji. Pytanie czy Twój Ukochany wytrzyma takie zabiegi... Ewentualnie dopieszczasz się sama a Jemu pozostaje celibat, ale mało prawdopodobne, że Go to ucieszy.

3) Celibat tudzież "biały związek". Tylko pytanie, czy to wytrzymacie?

4) Zawsze istnieje szansa, że frustracja seksualna sprawi, że Ukochany pójdzie po rozum do głowy i da sobie zrobić zabieg.

5) Kończycie związek, bo dochodzicie do wniosku, że próba będzie dla Was zbyt ciężka a przecież oboje zasługujecie na spełnienie w związku.

gość napisała:

Moim zdaniem jest kilka możliwości
1) Wersja najlepsza- mówisz Mu to, co nam- że nie chcesz sprawiać Mu bólu, że Go kochasz i, że macie swoje potrzeby. Być może to Go przekona. Swoją drogą- dlaczego nie chce iść na zabieg? Skąd ta stulejka? Czego się obawia? Jeżeli uda Wam się o tym szczerze pogadać, bez oceniania w rodzaju "to głupota", być może uda się namówić Ukochanego na zabieg. Jeżeli nie, zastanawiam się, dlaczego stosuje takie wybiegi...

2) Wersja pośrednia- Być może uznacie, że peeting wystarczy i bynajmniej nie oznacza to rezygnacji z bliskości- dopieszczacie się, jak chcecie, ale bez penetracji. Pytanie czy Twój Ukochany wytrzyma takie zabiegi... Ewentualnie dopieszczasz się sama a Jemu pozostaje celibat, ale mało prawdopodobne, że Go to ucieszy.

3) Celibat tudzież "biały związek". Tylko pytanie, czy to wytrzymacie?

4) Zawsze istnieje szansa, że frustracja seksualna sprawi, że Ukochany pójdzie po rozum do głowy i da sobie zrobić zabieg.

5) Kończycie związek, bo dochodzicie do wniosku, że próba będzie dla Was zbyt ciężka a przecież oboje zasługujecie na spełnienie w związku.

Dziękuję za odpowiedź:)) Na szczęście przemówiłam mu do rozumu i w lutym ma operację:))

super, że zgodził sie na operację, to najbardziej naturalne wyjście, seksu i seksualności nie powinniśmy się bać, ale korzystac z niej z radością i pożytkiem dla siebie i swoich partnerów i partnerek, niby to takie oczywiste w dzisiejszych czasach, a tak duzo osób wciąż ma problem z tym i uzywa seksu do zawstydzania siebie i partnera, zamist po prostu odważyć się...go lubić, bo seks jest do lubienia i przyjemnosci, a nie do kombinowania i utrudniania życia sobie i innym , powodzenia i dużo zabawy życzę :)

no ok, że chłopak zdecydował się wreszcie na operację, ale nie sądzicie, że to delikatnie mówiąc - trochę niepokojące, że tak oczywista decyzja była dla niego tak trudna, a dziewczyna wolała zrezygnować z seksu, z dzieci, no bo jak nie ma seksu, to nie ma dzieci, z włsnych potrzeb, po to, zeby pielegnować w "imię miłości" wstyd, lęki swojego faceta? i też jego brak myslenia o niej. bo co innego wstydzić się i obawiać czegos co dotyczy tylko nas, a co innego w sytuacji, kiedy dotyczy to już dwóch osób.
jakaś dziwna ta sytuacja, może wyjądą z tego na prostą, czego im życzę, ale moim zdaniem dziewczyna bardzioej powinna myślkeć, o tym, czego chce w życiu, niż tak ochoczo poświęcać się w imie miłości, w końcu miłość to coś dobrego, nie rozumiem idei "poświęcania się" w jej imieniu

eeee.... a my tak bardzo spiszyły7buśmy się do operacji?

gość napisała:

eeee.... a my tak bardzo spiszyły7buśmy się do operacji?

jeśli by w grę wchodziło: operacja ( niezbyt poważna dodajmy ) i seks lub jego brak to ja bym się jednak pospieszyła :)

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij