wtorek, 21 stycznia 2020
postów: 12

"seks z nieprzewidzianym zakończeniem..."



Miałam kiedys sytuacje, która mogła zakończyć się tragicznie.
Dzisiaj jak to opowiadam to jestem szczęśliwa że żyjemy.
Pewnego razu podczas tradycyjnych igraszek łóżkowych, kiedy to juz dobiegaliśmy do finału miłosnych uniesień, mój partner starał się jak mógł aby mi dogodzić. Więc szarżuje w mojej szparce nie zwracając uwagi na to, że z każdym pchnięciem moja głowa przegina się na wezgłowiu łóżka i jestem coraz bliżej (nie finału ) ale końca tegoż łóżka. Tak mnie napiera i napiera i mocniej i szybciej... i czuje, że on już jest blisko ( wię pomyślałam, doczekam dzielnie nie będę mu przerywać) to cholerne wezgłowie wybiło mnie z całej zabawy jednak nie chcac mu przerywać w jęku cichutkim z ledwością wyginałam głowę i nie chcąc mu psuć zabawy, doczekałam dzielnie jego finału. Mój partner w rozkoszy wygiął się jak struna do tyłu i z całym impetem zatracając się w doznaniach, runął na mnie ładując czołem prosto w kant łózka.
Nie uwierzycie...
ogarnął mnie dziki smiech...nie mogłam się uspokoić, jednak po chwili czuje, że kochanek się nie rusza...
Więc prosze go w histerycznym śmiechu aby zszedł ze mnie, a ten nic, jak kłoda...100 kg nieprzytomnego faceta zaczeło mnie dusić.
Nie mogłam złapać tchu i nie byłam w stanie wysunac się z pod niego. O mało co i ja nie straciłam przytomności. Z ledwością i ostatkiem sił wysunęłam się z pod niego i zaczęłam go cucić.
Wszystko zakończyło się szczesliwie, aczkolwiek jeszcze przez kilka tygodni dostawałam ataków śmiechu widząc jego czoło z sino-fioletowym śladem po kancie od łóżka.


tak historia potwierdza moja ulubioną zasadę w łóżku: jak coś nie pasuje to trzeba to od razu zmienić, albo się wycofać, z czekania w łóżku, aż samo się coś rozwiąże to nic dobrego nie wychodzi, gdybyś powiedziała od razu, ze ci niewygodnie, nie byłoby kraksy, żywy dowód na to, że poświęcanie się w łóżku jest po prostu ...niebezpieczne,

oł dzizas! tak, tak, trzeba uważać :)

Niezła historia! Mieliście farta, że nie skończyło się gorzej!

Będąc młodą mężatką.....kiedyś wykorzystaliśmy moment, gdy dzieciaki były u mojej mamy ( dwa bloki dalej) i zabawialiśmy się w najlepsze w pozycji "na pieska", własnie mąż miał orgazm i kończył na moich plecach gdy zadzwonił telefon. Dzwoniła mama żeby NATYCHMIAST przyjść bo mały płacze, a że nie mieliśmy nic pod ręką do powycierania, więc mąż troszku z fantazją rozsmarował spermę po moich plecach, ja naciągnęłam bluzkę i pobiegłam. Po jakimś czasie, jako że była pora obiadowa, przysiadłam na stołeczku i obierałam ziemniaki.....a moja mama podeszła do mnie od tyłu, podciągnęła mi bluzkę i z przerażeniem ....."Dziecko, jak tobie skóra schodzi!!" i zaczęła mnie drapać....chwilę mi zeszło zanim do mnie dotarło, co ona mi ściąga z pleców.....

kiedyś tak sie mocno kochałam na szorstkiej wykładzinie, że starłam sobie skóre na kolanach, od tamtej pory patrzę "podejrzliwie" na wszystkie dorosłe osoby z poobcieranymi kolanami :))))

gość napisała:

kiedyś tak sie mocno kochałam na szorstkiej wykładzinie, że starłam sobie skóre na kolanach, od tamtej pory patrzę "podejrzliwie" na wszystkie dorosłe osoby z poobcieranymi kolanami :))))

Ha ha ha znam to uczucie od ostrego dywanu kolana zdarte często tak miałem Pozdrox!!!!

a my kochaliśmy się na trawie i miałam starte plecy.Teraz też wydaje mi się podejrzane,jak ktoś ma jakieś strupy

A ja miałam dość gorącą sytuację..
Kochaliśmy się namiętnie w łóżku.
Przygotowałam delikatne oświetlenie - mała lampka na podłodze.
Było bardzo romantycznie i w najwyższym uniesieniu światło zgasło.
Nie zwróciliśmy na to uwagi, wkrótce zasnęliśmy.
W nocy obudził mnie zapach spalenizny.
Okazało się, że w szale uniesień zrzuciliśmy na lampę koc
a lampa cały czas się paliła..
Na kocu została duża zwęglona plama.
Mogło być na prawdę groźnie. .

Naprawdę, od dawna się tak nie uśmiałam :)

gość napisała:

gość napisała:

kiedyś tak sie mocno kochałam na szorstkiej wykładzinie, że starłam sobie skóre na kolanach, od tamtej pory patrzę "podejrzliwie" na wszystkie dorosłe osoby z poobcieranymi kolanami :))))

Ha ha ha znam to uczucie od ostrego dywanu kolana zdarte często tak miałem Pozdrox!!!!

ha ha ha ja też :p To chyba norma ;]

Kochałam się z moim ówczesnym facetem i po zabawie ze zdziwieniem odkryliśmy, że gumka zniknęła! Okazało się, że została we mnie... było to trochę żenujące, ale cóż, musiał po nią zanurkować i trochę zapomniałam o żenadzie;)

Coś podobnego sama przeżyłam . Byłam tak rozgrzana ze miałam wytrysk na niego . Było mi tak dobrze że ciemno mi się przed oczami zrobiło i zemdlałam z rozkoszy bo sam orgazm pamiętam i jeszcze po sekundzie jak się ocknęłam jeszcze mi cipcia pulsowała razem z podbrzuszem . Jak już doszłam do siebie mn.w. po 40 minutach przestraszyłam się że coś jest nie tak z moim zdrowiem ale byłam u lekarza i robiłam badania i wyszło że wszystko mam ok . A moja pani seksuolog powiedziała mi że zazdrości mi takich orgazmów . Wytrysk kobiety to nie jest mocz to płyny ustrojowe które mamy albo nie . Jak jest ich dużo - dużo za dużo to przy naprawdę wielkim podnieceniu jest ejakulacja . Ale nie martwcie się , mojego obecnego męża to kręci więc to tylko kwestia odpowiedniego faceta .

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij