sobota, 23 września 2017
postów: 12

"Mój problem... "



Cześć :) mam problem, o którym chciałabym Wam opowiedzieć i "usłyszeć" obiektywną ocenę, nawet tą brutalną i bezpośrednią bo z taką również się liczę...
Około 3 lat temu na pewnym portalu społecznościowym poznałam faceta, z którym zaczęłam się spotykać. Niby wszystko normalnie, spotkania, rozmowy niewinne pieszczoty, ale ja czułam że angażuje się coraz bardziej w tą sytuację. Może to dziwne ale nie uprawialiśmy sexu (jestem dziewicą, pomimo swojego wieku -> 30 lat). Podczas tego czasu nie widziałam różnych czynników, które mogły mi wiele powiedzieć - teraz to wiem. Po kilku dyskusjach, problemach z komunikacją, okazało się że on ma żonę i dziecko. Nie powiedział mi o tym, bo nie pytałam. Beznadziejne wytłumaczenie. Zakończyłam znajomość, co bardzo mną wstrząsnęło, ale niestety nie mogłam wyrzucić go z serducha... Serce jedno a rozum drugie...
Starałam się z tym radzić, ale cały czas o nim myślę. Niedawno odezwał się, chce wznowić znajomość, jeszcze nie odważyłam się z nim spotkać. Ale chciałabym porozmawiać. Wydaje mi się że nie jest już z żoną. Jak tylko o nim myślę czuję te motyle, ale czy one działają prawidłowo? Czuję że jak się spotkamy to wszystkie fajerwerki wystrzelą, emocje nas poniosą i będziemy się kochali. Z jednej strony nie chce tego a z drugiej chciałabym bardzo. Chyba to skomplikowane, dlatego bardzo Was proszę o pomoc :)
Beata


to o czym piszesz wbrew pozorom nie jest skomplikowane, wystarczy, że odp0wiesz sobie na kilka pytań:
- czy twój wymarzony związek to związek z facetem, który ma żonę i dziecko?
- czy twój wymarzony partner, to taki, który chce się z tobą bzykać, ale po za tym on niewiele wie o tobie, a ty niewiele wiesz o nim?
- i na koniec: czego chcesz od życia? resztek, czy pełnego dania?
pozdro Agi

Dzięki Agi za opinię, pewnie nie zdziwi Cię moja odpowiedź że to nie takie proste :) na chwile obecną nie wiem jaka jest jego sytuacja... Być może rozwiódł się z żoną?? Ale to nie jest wytłumaczenia ani usprawiedliwienie...
A czy po jednorazowym bzykaniu będę miala jeszcze większe dylematy i problemy??

gość napisała:

Dzięki Agi za opinię, pewnie nie zdziwi Cię moja odpowiedź że to nie takie proste :) na chwile obecną nie wiem jaka jest jego sytuacja... Być może rozwiódł się z żoną?? Ale to nie jest wytłumaczenia ani usprawiedliwienie...
A czy po jednorazowym bzykaniu będę miala jeszcze większe dylematy i problemy??

masz 30 lat a rozum owada.
tak, bzykaj się, potem weź ślub z palantem, który zdradza żonę i dziecko, a potem on Ci wywinie numer, zajebisty plan na życie, popieram!

masz 30 lat a rozum owada.
tak, bzykaj się, potem weź ślub z palantem, który zdradza żonę i dziecko, a potem on Ci wywinie numer, zajebisty plan na życie, popieram!
[/CYTAT]

Tak czy tak, dzięki za dość bezpośredni komentarz...
Super się podpowiada, komentuje, krytykuje. Doskonale wiem o tym, że moja sytuacja jest co najmniej "gówniana" i mój rozum też to wie. Niestety serducho podpowiada co innego.... Walka trwa...

trzeba wiedzieć, czego się w życiu chce: jak chcesz niewiele, to niewiele dostaniesz, z tego co piszesz widać wyraźnie, że ten facet niewiele ci daje, tak się jak widać niewiele dawał swojej żonie, bo szukał okazji do skoków w bok, jest w jego działaniu jakaś konsekwenecja, naprawdę chcesz być jego następną? nie słuchaj tego co on mówi, słowa niewiele kosztują i facet, który ma si ochotę pobzykać na boku, potrafi pięknie mówic, jak to się mói - cel uświęca środki, ale czy za tymi słowami stoją jakieś czyny? czy troszczy się o ciebie, spiera ci podziwia, w ogóle interesuje się twoim życiem i robi wszystko żeby być jego częścią? bo jeśli nie, to z czym masz problem? żeby zrezygnować z żonetego i dzieciatego faceta, który się chce trochę pobzykać? taki jest cała masa, można przebierać jak w ulęgałkach, jeśli masz ochotę na bzykanie, to czemu nie, ale kiedy zaczynasz opoowieści o tym, że serducho ci coś tam podpowiada, to zastanów się kogo ty oszukujesz? siebie, tylko po co? chcesz mieć seks - zrób to, ale nie dorabiaj do tego teorii, chcesz mieć partnera to go poszukaj, bo ten nie wygląda na dobrego kondydata, to się rozpisałam, a i tak pewnie grochem o ścianę, bo tobie serducho będzie pdopowiadać, żeby dać się wykorzystać, ale może ktoś inny przypadkiem na tym forum skorzysta, oby, bo się nastukałam w klawiaturę, i nie chciałabym, żeby to poszło w dym, a szczerze i dobrze radzę

Dzięki za kolejny komentarz, wcale nie powinnaś zadręczać się tym że napisałaś sporo a ja tego nie wezmę do siebie, owszem, jak najbardziej biorę wszystkie opinie na temat mojej sytuacji do siebie. Chciałam napisać szczerze, żeby zobrazować jak to wygląda, dlatego dodałam że serce coś tam podpowiada... Troszkę zostałam wyśmiana... Ehhh muszę to sobie poukładać, przemyśleć, rozkminić od nowa...

gość napisała:

Dzięki za kolejny komentarz, wcale nie powinnaś zadręczać się tym że napisałaś sporo a ja tego nie wezmę do siebie, owszem, jak najbardziej biorę wszystkie opinie na temat mojej sytuacji do siebie. Chciałam napisać szczerze, żeby zobrazować jak to wygląda, dlatego dodałam że serce coś tam podpowiada... Troszkę zostałam wyśmiana... Ehhh muszę to sobie poukładać, przemyśleć, rozkminić od nowa...

za co Ty go kochasz? za co Ty go podziwiasz, bo miłość to podziw - za co? za to, że potrafił oszukać żonę, że nie troszczy się o dziecko, tylko bawi się na boku? za to wzbudza on w Tobie podziw? za to go kochasz? potrafisz wziąć do ręki szklankę i puścić ją od tak sobie? spadnie, prawda? to pomyśl logicznie - on przysiągł żonie dozgonną miłość, wierność, to jest zobowiązanie, które puścił jak Ty tę szklankę - nic z niego nie zostało. Poza tym, jak się czujesz - już teraz - zabierając mu czas, który powinien spędzać z rodziną?

Święta prawda na całe życie - żonaty, zamężna - wara od tych osób.

Jeśli się rozwiedzie, to wtedy się z nim możesz zacząć umawiać - DOPIERO WTEDY, a nie teraz, jeśli w ogóle interesuje Cię jakiś szmaciarz, a nie prawdziwy mężczyzna.

za co Ty go kochasz? za co Ty go podziwiasz, bo miłość to podziw - za co? za to, że potrafił oszukać żonę, że nie troszczy się o dziecko, tylko bawi się na boku? za to wzbudza on w Tobie podziw? za to go kochasz? potrafisz wziąć do ręki szklankę i puścić ją od tak sobie? spadnie, prawda? to pomyśl logicznie - on przysiągł żonie dozgonną miłość, wierność, to jest zobowiązanie, które puścił jak Ty tę szklankę - nic z niego nie zostało. Poza tym, jak się czujesz - już teraz - zabierając mu czas, który powinien spędzać z rodziną?

Święta prawda na całe życie - żonaty, zamężna - wara od tych osób.

Jeśli się rozwiedzie, to wtedy się z nim możesz zacząć umawiać - DOPIERO WTEDY, a nie teraz, jeśli w ogóle interesuje Cię jakiś szmaciarz, a nie prawdziwy mężczyzna.
[/CYTAT]
e bez przesady, nie popadajmy w drugą skrajność- brania na siebie odpowiedzialności za cudze życie i za cudze wybory.
to nie jest tak, że facet zdradza, bo znalazł inną kobietę, zdradza, bo chciał zdradzić, a jego żona jest chyba dorosłą osobą i też powinna wziąć na siebie odpowiedzialność za to, z kim ten ślub wzięła i za to na jakie traktowanie siebie zgadza się lub nie. Odpowiedzialność za związek, jego trwanie i jakość to robota męża i żony i nie ma sensu zwalać w tej kwestii odpowiedzialności na osoby trzecie: kochanków czy kochanki, kochajacy, troskliwi , wpatrzie w swoje kobiety mężczyźni nie zdradzają, a jeżeli nasz własny mąż o nas nie dba i nas rani to trzeba się samej zastanowić po co tkwię w takim gówienku, i dlaczego na to się decyduję , a nie zwalać winę na te "inne" kobiety, które "naszego biednego, słodkiego misia" sprowadziły na złą drogę,
więcej dojrzałości proszę

Wiem dokładnie, co czujesz. Byłam w prawie identycznej sytuacji. Tyle, że ja nie poznałam go na portalu społecznościowym, tylko gdzieś tam. I zakończyłam tą znajomość definitywnie. Wykasowałam wszelkie komórki do niego, nawet z listy połączeń. Zablokowałam odbieranie telefonów z jego numerów.

Kobieta jest nienormalna, kiedy jest zakochana. Było tyle oznak, że coś jest nie tak. Rzadko się spotykaliśmy? Na pewno ma dużo pracy, przecież pracuje od rana do wieczora, nawet w samochodzie wozi stos jakiś papierów. Nigdy nie jedziemy w stronę jego miejsca zamieszkania, tylko zawsze jakimiś okrężnymi drogami? Pewnie ma już dość tego miejsca, tej pracy, tych samych ludzi, chce się wyrwać. Nasze randki trwają o wiele za krótko? No przecież pracuje całymi tygodniami, chce się porządnie wyspać, wykąpać itd.

Dowiedziałam się o nim prawdy od koleżanki, która mieszka niedaleko niego. Ale o dziwo nie miałam kompleksów w stylu co zrobiłam źle i czemu wcześniej tego nie zauważyłam. Raz go nawet po tym wszystkim widziałam tak zupełnie twarzą w twarz i co? Głowa do góry, biust do przodu i uśmiech na twarzy. Coś jednak po nim pozostało, coś mi o nim nieustannie przypomina, wiadomo, że jest żal tych wszystkich chwil. Ale to jest do przeżycia, nie mogłabym żyć ze świadomością, że odebrałam jakiemuś dziecku ojca. W dodatku choremu dziecku. A zresztą zasługujemy na coś innego jak na faceta, którym trzeba się dzielić!! Tak więc nie bój się zerwać tej znajomości, wyjdzie Ci to z pewnością na dobre. W końcu znajdziesz faceta tylko dla siebie.

Dziękuję za zrozumienie i słowa wsparcia :) zerwałam z nim kontakt, powiedziałam że nie chce się dalej angażować, utrzymywać kontaktów i że tak będzie lepiej. Niestety nie zrozumiał, usłyszałam kilka dosadnych słów, a na koniec dodał że będzie ciągle na mnie czekał. Na początku dziwnie się czułam, tak nienaturalnie, ale z czasem jest coraz lepiej. Mam nadzieję spotkać kogoś wyjątkowego :) poukładać sobie życie na nowo i być szczęśliwą :)

gość napisała:

Dziękuję za zrozumienie i słowa wsparcia :) zerwałam z nim kontakt, powiedziałam że nie chce się dalej angażować, utrzymywać kontaktów i że tak będzie lepiej. Niestety nie zrozumiał, usłyszałam kilka dosadnych słów, a na koniec dodał że będzie ciągle na mnie czekał. Na początku dziwnie się czułam, tak nienaturalnie, ale z czasem jest coraz lepiej. Mam nadzieję spotkać kogoś wyjątkowego :) poukładać sobie życie na nowo i być szczęśliwą :)

BRAWO, wytrwaj, a palant niech czeka, najwyżej na autobus.

I słusznie,
Zdradził- prawdopodobnie będzie zdradzał, a nawet jeśli nie- zje Cię zazdrość.
Poza tym- sorry, zapomniał wspomnieć o takim detalu, jak żona i nagle ma się rozwieść??
Nie klei mi się to.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij