środa, 14 listopada 2018
postów: 12

"Masturbacja."



Witam! Mam problem. Od pond 5 lat jestem z partnerem, mieszkamy ze sobą. W łóżku jest nam dobrze, poza tym, że nie mam orgazmu. W sumie to jest główny problem i w zasadzie to mój partner o tym nie wie, a może i wie, ale nie chce o tym myśleć, a tym bardziej rozmawiać. Jest starszy ode mnie, a temat sexu jest dla niego strasznym tabu... Podczas tych pięciu lat nie miałam z nim ani razu orgazmu, z perspektywy czasu przeraża mnie to. Z barku orgazmów sama zaczęłam się masturbować, dzięki czemu poznałam co to orgazm i jak moje ciało reaguje na różnego rodzaju pieszczoty. Mój problem polega na tym, że mój partner nic nie wie o moich masturbacjach i nie wiem czy powiedzieć mu o tym. Obawiam się, że całkowicie zamknie się w sobie (pomyśli, że jest słabym kochankiem), albo mnie wyśmieje lub osądzi jako ta niewyżyta... Co o tym myślicie? Powiedzieć mu o tym?


gość napisała:

W łóżku jest nam dobrze, poza tym, że nie mam orgazmu

No to ja bym tego nie nazwała "dobrze". Piszesz, że Twój partner nie wie, że nie miewasz z nim orgazmów, dlaczego - dlatego, że nie umie rozpoznać, czy dlatego, że je udajesz? Temat seksu jest dla niego tabu, tak się niestety nie da. To zbyt istotny element związku, by o nim milczeć. Być może on nie wie, jak sprawić Tobie przyjemność - skąd miałby, skoro mu nie mówisz (zakładam, że tak właśnie jest). Każdy jest inny i to, co sprawia przyjemność Tobie, nie musi sprawiać jej innym kobietom (i odwrotnie).
A to, że się masturbujesz w takiej sytuacji to nic dziwnego, dziwne byłoby, gdybyś tego nie robiła (5 lat bez orgazmu... współczucia).
gość napisała:

Z barku orgazmów sama zaczęłam się masturbować, dzięki czemu poznałam co to orgazm i jak moje ciało reaguje na różnego rodzaju pieszczoty.
Może to jest właśnie początek Twojego odkrywania siebie? Skoro wiesz już, co na Ciebie działa, możesz podpowiedzieć swojemu partnerowi, co i jak ma robić. Boisz się, że uzna Cię za niewyżytą, albo wyśmieje. Pragnienie orgazmu po pięciu latach ciężko nazwać niewyżyciem. Wyśmiania nie będę komentować...
Podsumowując - przyjemność Ci się należy i nie ma w tym nic dziwnego, musisz się jej nauczyć, również poprzez masturbację. No i nie da się "przeskoczyć" tego problemu bez rozmowy z partnerem, zwłaszcza, jeśli Ci na nim zależy. Będzie to trudne, po tylu latach, ale skoro tu napisałaś, znaczy, że chcesz to zmienić. Trzymam kciuki, mam nadzieję, że Ci się uda.
Anna

Cześć,

powiem Ci tak: jestem facetem i mam 40 lat i żonę od 13 lat. Ona z kolei w seksie jest powiedzmy....konserwatywna i małe ma potrzeby w tym względzie. Kochamy się średnio raz na 10 może 12 dni i to od początku naszego małżeństwa. Ona zawsze ma orgazm i z tego co mi ostatnio powiedziała to masturbowała się w młodszym wieku (teraz ma 38 lat) a teraz już tego (podobno) nie robi. Jeśli Twój facet jest podobny do mnie to nie tylko nie powinien się wkurzyć, że sama się pieścisz ale powinno go to podkręcić. Ja to bym oszalał chyba z podniecenia na widok pieszczącej się samej dla mnie mojej żoneczki :-) Ale pamiętaj, że każdy jest inny i on może zareagować inaczej. Najważniejsza jest cierpliwość ale przemilczanie takich spraw zawsze jest złe.

Powodzenia! i Dużo radości z seksu!

Janek

Dziękuję za odpowiedzi. Janku, myślę, że mój facet nie jest "podobny" do Ciebie, widać, że chcesz czegoś więcej, natomiast mój partner nie stara się. Mimo, że nie jesteśmy aż tak długo ze sobą to mam wrażenie, że dopadła nas tzw. małżeńska nuda... Chciałabym to zmienić, próbuje delikatnie mówić o tym, że chcę czegoś więcej, ale zero odzewu z jego strony. I to jest ciężkie kiedy tylko jedna ze stron się stara. Jeżeli ja coś wymyślę, albo stworze odpowiednią atmosferę, to jest zadowolony i podoba mu się to. Ale chciałabym czegoś w zamian. I jak próbuję stworzyć wizję naszej przyszłości tzn. małżeństwa i seksu i to boję się, że będzie strasznie nudno (obowiązki, dzieci, brak czasu na sex) i będzie mnie ciągnęło do zdrady (mimo, że nigdy nie zdradziłam). Ale po prostu mam potrzebę większej namiętności, a nie tak jak teraz "obowiązku" w związku. Tak bardzo pragnę dzikiego seksu z gadżetami, w innym miejscu (nie tylko w sypialni), w innych pozycjach, w innej porze dnia, po prostu wszystkiego nowego!

"Jeśli Twój facet jest podobny do mnie to nie tylko nie powinien się wkurzyć, że sama się pieścisz ale powinno go to podkręcić. Ja to bym oszalał chyba z podniecenia na widok pieszczącej się samej dla mnie mojej żoneczki"

Rozumiem, że w tej sytuacji oszalałbyś z podniecenia jeżeli Twoja żona robiłaby to dla Ciebie, a jeżeli dowiedziałbyś się, że Twoja żona masturbowała się przez 5 lat, bo nie miała orgazmu z Tobą? to jakbyś zareagował? Wydaje mi się, że jednak może to zrozumieć w odwrotny sposób jak Ty. Nadal nie wiem czy powiedzieć mu o tym. Czy ominąć ten fakt i spróbować na nowo?

Anno, wiem, że nie jest dobrze. Kocham go i nie chce go skrzywdzić mówiąc wprost, że przez te 5 lat nie miałam orgazmu, ale zdaję sobie sprawę, że jeżeli tego nie zmienię to zawsze tak będzie. Nie wie, że nie mam orgazmów, bo nigdy mnie nie pytał czy miałam, nie udaję (jestem jego drugą partnerką z którą uprawił sex, w sumie to można powiedzieć, że pierwszą,także może nie rozróżnić czy miałam orgazm) i sama nigdy nie mówiłam, ze nie miałam, jest mi dobrze, ale nie ma finału z mojej strony. Próbowałam mówić mu jak ma sprawić mi przyjemność, ale on tak strasznie się wstydził jakby był nastolatkiem! Z wypiekami na policzkach i rozbieganym wzrokiem udzielając odpowiedzi. No i zdarzyła mi się taka sytuacja - dokładnie nie pamiętam, albo miałam dni płodne i miałam codziennie ochotę na sex, albo zaproponowałam coś więcej jak klasyczny sex w sypialni, i powiedział do mnie, że jestem niewyżyta... No można było się tylko załamać. A na świecie jest tylu fajnych facetów, którzy by zrobili bardzo dużo, żeby mieć partnerkę, która ma często ochotę na sex i chce eksperymentować. Także już wiem, że jest zdolny do tego, żeby powiedzieć mi, że jestem niewyżyta. I właśnie się tego boję, że znowu to usłyszę. Pewnie pomyślisz dlaczego z nim jestem. Jestem bo jest mi z nim dobrze. Wiem, że jest idealnym kandydatem na ojca, opiekuję się mną i wspiera. Oczywiście ma wady, ale mino wszystko chciałabym poprawić naszą sytuację. Sex jest bardzo ważną częścią w związku i chciałabym żeby nasza sytuacja się znacznie poprawiła. A co mam zrobić jak się nie poprawi? Zostawić jego i te 5 lat? Czy orgazm jest na tyle ważny żeby pozostawić to wszystko?

Nie zazdroszczę Ci tej sytuacji. Rozumiem, że nadal chcesz z nim być. Seks nie jest najważniejszy w związku, ale bardzo ważny.
To przykre, że powiedział Ci, że jesteś niewyżyta. Możliwe, że masz większy temperament niż on, ale nie powinien tak mówić.
Może powinniście spróbować pomocy specjalisty? Chociaż z tego co piszesz, wynika, że Twój partner może mieć opory... Ale powinien być świadomy Twoich potrzeb (i tego, że są normalne...). Nie wiem co Ci więcej napisać. Sama jestem zwolenniczką pełnej szczerości, ale to chyba nie jest najlepsza rada dla Ciebie ;) Walcz o siebie i o Wasz związek, powodzenia!
Anna

gość napisała:

Dziękuję za odpowiedzi. Janku, myślę, że mój facet nie jest "podobny" do Ciebie, widać, że chcesz czegoś więcej, natomiast mój partner nie stara się. Mimo, że nie jesteśmy aż tak długo ze sobą to mam wrażenie, że dopadła nas tzw. małżeńska nuda... Chciałabym to zmienić, próbuje delikatnie mówić o tym, że chcę czegoś więcej, ale zero odzewu z jego strony. I to jest ciężkie kiedy tylko jedna ze stron się stara. Jeżeli ja coś wymyślę, albo stworze odpowiednią atmosferę, to jest zadowolony i podoba mu się to. Ale chciałabym czegoś w zamian. I jak próbuję stworzyć wizję naszej przyszłości tzn. małżeństwa i seksu i to boję się, że będzie strasznie nudno (obowiązki, dzieci, brak czasu na sex) i będzie mnie ciągnęło do zdrady (mimo, że nigdy nie zdradziłam). Ale po prostu mam potrzebę większej namiętności, a nie tak jak teraz "obowiązku" w związku. Tak bardzo pragnę dzikiego seksu z gadżetami, w innym miejscu (nie tylko w sypialni), w innych pozycjach, w innej porze dnia, po prostu wszystkiego nowego!

"Jeśli Twój facet jest podobny do mnie to nie tylko nie powinien się wkurzyć, że sama się pieścisz ale powinno go to podkręcić. Ja to bym oszalał chyba z podniecenia na widok pieszczącej się samej dla mnie mojej żoneczki"

Rozumiem, że w tej sytuacji oszalałbyś z podniecenia jeżeli Twoja żona robiłaby to dla Ciebie, a jeżeli dowiedziałbyś się, że Twoja żona masturbowała się przez 5 lat, bo nie miała orgazmu z Tobą? to jakbyś zareagował? Wydaje mi się, że jednak może to zrozumieć w odwrotny sposób jak Ty. Nadal nie wiem czy powiedzieć mu o tym. Czy ominąć ten fakt i spróbować na nowo?

Hmmmmm, jak czytam co piszesz to jest to prawie tak samo jak w mojej sytuacji tylko....z drugiej strony. U mnie jest tak, że to ja jestem stroną "poszkodowaną" W ciągu 13 lat swego małżeństwa miałem z żoną kilka co najmniej szczerych rozmów a nawet raz napisałem Jej długi list, pełen miłości i namiętności ale i też trochę żalu i rozczarowania. Pamiętaj, że druga strona może nie rozumieć, że Tobie nie jest do końca dobrze skoro jej jest. Moja żona tak wciąż ma. Niedawno znowu była szczera rozmowa, podczas której powiedziałem Jej (po raz pierwszy tak dosadnie), że przez cały nasz związek masturbowałem się bo miałem o wiele za mało seksu. I wiesz co? Odpowiedziała mi, że Ona o tym wiedziała i nawet obwiniła mnie na tej podstawie, że przez to miałem problemy z dojściem z Nią czasem do orgazmu itp. Ale nie dałem się wtedy zbić z tropu i delikatnie ale stanowczo drążyłem temat. Wciąż powtarzałem Jej jak jest mi z Nią dobrze w łóżku choć bywało z tym różnie i Ona o tym wie. Oboje jesteśmy swymi pierwszymi i jedynymi partnerami (rzadkość co ;-)?) co utrudnia nam strasznie współżycie bo ...skąd mamy to wszystko wiedzieć i umieć? Wiesz, nie wierzę, że Twój facet nie masturbuje się, byłby bardzo nielicznym wyjątkiem a że się rumieni? Cóż, ja jestem bardzo otwartym człowiekiem i potrafię przemawiać do setek osób (charakter pracy) ale z żoną zawsze jest to trudne bo Ją kocham i boję się zranić. Ale to jest potem błędne koło - nie chcesz ranić - nie rozmawiasz i ...ranicie się wzajemnie choć może nieświadomie. Seks jest bardzo ważny i ja śmiem twierdzić, że równie ważny jak miłość emocjonalna i braterstwo dusz jak niektórzy mówią. Seks jest tym co trzyma faceta przy kobiecie i czy Wam Panie się to podoba czy nie, coraz bardziej się okazuje, że w drugą stronę jest podobnie. Dlaczego jest tak jak piszesz, że jest wielu facetów którzy marzą o takich jak Ty kochankach a ja uważam z kolei czasem, że moje pożądanie, namiętność i fantazja "marnują się" bo żona wcale nie chce za często z nich korzystać. Przepraszam za dosadność ale wiesz, że moja żona po łącznie 15 latach razem wciąż uważa, że sperma jest obrzydliwa (zaznaczam, że nie chodzi o "połyk" czy wytryski a la filmy porno) Ona jej nie cierpi. Mało tego, moje ciało zwłaszcza członek od niedawna dopiero jako tako Jej się podoba i to raczej jest zrozumienie (choć późno) że facet też potrzebuje pieszczot itp. Zaznaczam, że naprawdę mimo 40-ki niejeden dużo młodszy mógłby mi pozazdrościć formy ;-). Nie jest łatwo dogadywać się w seksie wśród kochających się osób. Paradoksalnie dużo łatwiej jest szybko dogadać się z przygodnym internetowym kochankiem ale...czy życie i związki muszą już polegać tylko na tym??? Ja swoją żonę bardzo kocham, mamy cudownego syna i w pewnym sensie poświęciłem swoje potrzeby seksualne bo gdybym miał na szybko oszacować to jakieś 75% co najmniej moich orgazmów w małżeństwie to...masturbacja ale czy to znaczy, że trzeba odejść??? Trudne pytanie zwłaszcza jeśli wciąż się kocha. Tydzień temu podjąłem kolejną próbę i kolejny raz jeszcze lepiej ale czy to znowu nie będzie tylko krótka poprawa??? Pożyjemy zobaczymy... Ja uważam, że nie możesz popuścić i musisz drążyć temat. Albo facet się otworzy albo hmmmmm obawiam się, że możecie nie być szczęśliwi jeśli Twoja frustracja się będzie pogłębiać a wierz mi, że będzie...
Mimo wszystko życzę powodzenia! Jak się kogoś kocha trzeba próbować ale pamiętaj - im później tym trudniej. Ja żałuję, że przez wiele lat nie chcąc właśnie ranić żony byłem chyba zbyt delikatny i zbyt często liczyłem na to, że zrozumie aluzje i podteksty. I jeszcze jedno - czasem łatwiej udawać, że się nie rozumie i nie wie, moja żona niestety takiej taktyki czasem też używała. Ale teraz będzie inaczej bo ja postanowiłem nie zejść już z tej drogi jaką rozpocząłem tydzień temu. Mamy przed sobą statystycznie jeszcze ze 30 lat wspólnego życia i ono musi być oparte na wzajemności w tym także a może przede wszystkim w seksie.

Pozdrawiam

Janek

Janku,
też pisałam list, bo pomyślałam, że to może jest lepsze rozwiązanie. Niestety został odebrany nie tak jak sobie wyobrażałam, no i odbiło się tylko echem...

"Odpowiedziała mi, że Ona o tym wiedziała i nawet obwiniła mnie na tej podstawie, że przez to miałem problemy z dojściem z Nią czasem do orgazmu " no tak, nie ma to jak zwalić na kogoś winę. U mnie jest to samo, co nie powiem, czego nie zrobię to zawsze jest MOJA wina, i to nie tylko w sferze seksualnej.

Jestem raczej pewna, że mój facet się nie masturbuje, bo nie ma po co. Tzn. mamy dość regularny seks, ale problem jest taki, że to ja jestem niezaspokojona, a jemu jak najbardziej jest dobrze.

To, że Twoja żona myśli tak o spermie to jest trochę zaskakujące, z tego względu, że po tych 15 latach to przynajmniej powinna się przyzwyczaić, jeżeli jej przeszkadzała. Trochę smutne, bo jakbym mojemu facetowi "nie smakowała" to pewnie za każdym razem myślałabym o tym.

Myślę, że problemem jest to, że mój partner "wychował się" na filmach porno. A te filmy nie uczą, tylko wprawiają w kompleksy i pokazują jak kobieta ma zrobić dobrze facetowi, przy praktycznie zerowej przyjemności dla niej. Przez porno, miał straszny kompleks, a mianowicie uważał, że jego penis jest mały. Strasznie byłam tym zdziwiona, bo małego penisa to on nie ma. Jak mu wytłumaczyłam jak to działa, np. że ujęcia są robione z góry, aby członek wydawał się o wiele większy jak w rzeczywistości jest, chwaliłam jego rozmiar itp. to dopiero zrozumiał, że jednak taki mały to on nie jest. Teraz z dumą pokazuje swoje przyrodzenie:)

Też myślałam, że moje aluzje są dość dosadne, ale jednak nie. I dlatego muszę zacząć działać, bo tak jak piszesz im później tym gorzej.

Daj znać kiedyś jak się u Ciebie sprawy mają, trzymam kciuki!:) Ja też będę działała. Powodzenia:)

gość napisała:

Janku,
też pisałam list, bo pomyśla
łam, że to może jest lepsze rozwiązanie. Niestety został odebrany nie tak jak sobie wyobrażałam, no i odbiło się tylko echem...

"Odpowiedziała mi, że Ona o tym wiedziała i nawet obwiniła mnie na tej podstawie, że przez to miałem problemy z dojściem z Nią czasem do orgazmu " no tak, nie ma to jak zwalić na kogoś winę. U mnie jest to samo, co nie powiem, czego nie zrobię to zawsze jest MOJA wina, i to nie tylko w sferze seksualnej.

Jestem raczej pewna, że mój facet się nie masturbuje, bo nie ma po co. Tzn. mamy dość regularny seks, ale problem jest taki, że to ja jestem niezaspokojona, a jemu jak najbardziej jest dobrze.

To, że Twoja żona myśli tak o spermie to jest trochę zaskakujące, z tego względu, że po tych 15 latach to przynajmniej powinna się przyzwyczaić, jeżeli jej przeszkadzała. Trochę smutne, bo jakbym mojemu facetowi "nie smakowała" to pewnie za każdym razem myślałabym o tym.

Myślę, że problemem jest to, że mój partner "wychował się" na filmach porno. A te filmy nie uczą, tylko wprawiają w kompleksy i pokazują jak kobieta ma zrobić dobrze facetowi, przy praktycznie zerowej przyjemności dla niej. Przez porno, miał straszny kompleks, a mianowicie uważał, że jego penis jest mały. Strasznie byłam tym zdziwiona, bo małego penisa to on nie ma. Jak mu wytłumaczyłam jak to działa, np. że ujęcia są robione z góry, aby członek wydawał się o wiele większy jak w rzeczywistości jest, chwaliłam jego rozmiar itp. to dopiero zrozumiał, że jednak taki mały to on nie jest. Teraz z dumą pokazuje swoje przyrodzenie:)

Też myślałam, że moje aluzje są dość dosadne, ale jednak nie. I dlatego muszę zacząć działać, bo tak jak piszesz im później tym gorzej.

Daj znać kiedyś jak się u Ciebie sprawy mają, trzymam kciuki!:) Ja też będę działała. Powodzenia:)

Moim zdaniem z tą pornografią nie jest do końca tak jak piszesz... Ja myślę, że trochę wyolbrzymia się jej ujemny wpływ na naszą seksualność. Jak w całej kinematografii, tak i tutaj można znaleźć coś interesującego (czyt. podniecającego), a nie tylko same rypanki. Cały problem polega na tym, żeby umieć odróżnić jedno od drugiego i traktować to, na co się patrzy jako inspirację, a nie jako podręcznik obsługi. Niewątpliwie są to filmy dla dorosłych, ale ja bardziej wymagałabym tutaj nie dorosłości metrykalnej, ale zdecydowanie emocjonalnej i seksualnej, a to są zupełnie różne od siebie typy. Związek dwojga ludzi może niebezpiecznie się wypalić, jeżeli nie będą oni się rozwijać i szukać ciągłych inspiracji do wzbogacania wspólnych przeżyć i doznań, także erotycznych. Ale najważniejsza w związku ludzi jest wzajemna akceptacja i otwarcie na partnera. Nie jesteśmy i nie będziemy nigdy idealnie podobni do siebie, a więc nasze potrzeby też mogą się różnić, co nie oznacza, że jak ktoś chce więcej, to jest gorszy. Nikt nie ma prawa oceniać swojego partnera, a zmiany powinno się zaczynać od siebie. Chodzi mi tutaj przede wszystkim o odwagę podjęcia walki ze swoimi kompleksami i brakami w edukacji (Twój partner), a nie ograniczanie Twojego popędu poprzez określanie Cię mianej "niewyżytej". Swoją drogą dla mnie to jest komplement, a nie obelga, tak więc nie do końca rozumiem czemu się boisz powiedzieć swojemu partnerowi, że to co dostajesz od niego do tej pory nie do końca Cię satysfakcjonuje. Jak powiadają starożytni górale, matkę się ma jedną, partnera zawsze można zmienić. Ja wiem, że jak nie ma się odwagi, żeby zawalczyć o swoje życie, to zazwyczaj używa się żelaznego argumentu, że przecież ja/on/ona mnie kocha. Ale czy na tym polega prawdziwa miłość, że myśli się tylko o swoich potrzebach, a nie swojego partnera? Ja szczerze w to wątpię, a Ty odpowiedz sobie na to pytanie sama. Życzę Ci obiektywnego spojrzenia na swoje życie.
Ania

a może odrobinkę skłam: że przestałaś mieć orgazm, że Twoje ciało już nie reaguje na te pieszczoty? np od ostatniej miesiączki?

przepraszam, ale dla mnie strasznie brzmi zaspokajanie mężczyzny i nie dostawianie też przyjemności...

revely napisała:

a może odrobinkę skłam: że przestałaś mieć orgazm, że Twoje ciało już nie reaguje na te pieszczoty? np od ostatniej miesiączki?

przepraszam, ale dla mnie strasznie brzmi zaspokajanie mężczyzny i nie dostawianie też przyjemności...

To nie jest tak, ze nie dostaje przyjemnosci, tylko nie mam orgazmu. Podczas seksu jest przyjemnie, ale nie ma finalu. Na tym polega problem. Nie wiem czy takie klamstwo cos da:-) ale cos wymysle:-)

To co piszesz Janku jest obrzydliwe,to zachowanie,nie rozmawianie tyle lat.Zachowanie Twoje jest pełne podlizustwa do Twojej żony(tak to odczytałam i odbieram,)Podlizuj się dalej, prze te wszystkie lata.Ja jestem babą ,która otwarcie,nie ściemnia=====przed facetem,on mam robić to tak,jak mi się też podoba a nie tylko jemu,skoro on doszedł w łóżku to umawiam się
z nim tak,żeby mi tak zrobił,żebym i ja doszła i już.dlaczego tylko jedna strona mam mieć dobrze,dlaczego!!
Od początku bez ceregieli i bez leku,że się zranimy mówimy sobie otwarcie i na tym polega sukces dla dwojga,owszem nie zawsze jest zajedwabiscie a le uczę się ,uczę ,uczę/
Przede wszystkim się uczę jak nie zaspokajać tylko faceta,wiesz mam lek przed odrzuceniem i powinnam dla niego robić wszystko ,żeby nie odszedł,ale osiągam powoli stan,że mam to w nosie,nie się obrazi,moje potrzeby są bardzo ważne.
Janek schowaj obawy do kieszeni i stań do prawdziwej walki jak facet,którym jesteś ,super facetem z jednej strony jesteś i cześć!A ta Twoja żona niech przestanie się zachowywać jak niunia,bo widzę ,ze podświadomie nieźle Tobą z manipulowała,kto to słyszał,bac się zranić,he he.Musiała Ci jakieś sygnały wysyłac(podświadome;jestem Niunią,nie wolno mnie tknąć o jejku kochany,śmierdzi tu pantoflem !Pewnie staniesz do wali i mnie opierniczysz ale trudno. Powodzenia!Wiem,co mówię naprawdę,8 letnia meżatka.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij