piątek, 20 października 2017
postów: 11

"ile seksu? "



ile seksu waszym zdaniem jest ok, ile to za mało, a ile to za dużo?
ostatnio mam więcej stresu, mniej kasy i to sie przekłada na jakość i ilość mojego życia seksualnego. w sam raz to moim zdaniem 2 x w tygodniu jeśli jest się w stałym zwiazku, co wy na to?


2/week jest jak najbardziej OK

czasami nie kocham się z mężem tydzień, albo dwa, a potem kiedy się bzykamy, budzi sie we mnie taka ochota, że miałabym chęć robić to co najmniej dwa razy dziennie, co oczywiście nie jest możliwe z mężem bo faceci są dość ograniczeni jeśli chodzi o wydajność, dlatego z wiekiem jako podstawę traktuję zabawę solo, z wibratorem, a seks z mężem to takie urozmaicenie raz na jakiś czas i jest ok :)

2 x w tygodniu - jakby to usłyszał mój chłopak to by się śmiał cały dzień.. po ślubie mu też raczej nie przejdzie ochota na sex teraz minimum to 2 x dziennie :) A ja często o sexsie zapominam ale wtedy on mi bardzo szybko o tym przypomina. Pozdrawiam.

Ilość seksu w tygodniu to raczej indywidualna sprawa. Ja kocham się z mężem 2-3 razy w tygodniu ale masturbuję się prawie codziennie. Paluszkami i dildo. Mam większą potrzebę orgazmu niż mąż więc się zabawiam ze sobą by się zaspokoić. Siostra kocha się z mężem do drugi dzień. Jak widzisz nie ma jakiejś normy. Po prostu kochajmy się tyle , ile potrzebujemy. Jeśli to jest raz w miesiącu i to wam wystarcza to ok a jeśli 2 razy dziennie to jeszcze lepiej. Nie popadajmy tylko w rutynę i odbębnianie tzw. małżeńskiego obowiązku bo to już graniczy z (mówiąc metaforycznie) masochizmem. Ja czasem mam ochotę na orgazm od ust i języka męża a czasem mam chęć mieć w ustach jego penisa. Nuda jest czymś najgorszym w łóżku dwojga kochających się ludzi. Chleb - marmolada , chleb - marmolada. W końcu i chleb przestanie smakować i marmolada zemdli.
Czy tego oczekujemy od seksu? Dziewczyny opamiętajmy się. Ja swojemu mężowi powiedziałam po 5 latach związku że jest nudny i tak cholernie przewidywalny w łóżku. PŁACHTA NA BYKA. - Była awantura i dzień milczenia.(nie ma chatki bez zwadki - przecięłam wrzód). Zaczął się na prawdę starać i wychodził ze skóry żeby mi dogodzić w seksie. Po miesiącu już był taki jak dawniej. A dziś mam cudownego kochanka(męża) w łóżku i jest mi dobrze. Powiedział że to był najgorszy egzamin w jego życiu..... Wolę 2 razy w tygodniu ale z inwencją , fantazją niż codziennie byle jak (chleb-marmolada). Nie ilość a jakość. Oczywiście z założeniem że się kochamy i jesteśmy ze sobą na prawdę blisko. Mąż po 2 mies. przeprosił mnie że zaczął być egoistą i jeszcze miał do mnie pretensje że mu wcześniej tego nie powiedziałam. Wiem , trochę mu to zajęło by to powiedzieć ale lepiej póżno niż wcale. Życie intymne jest ważną częścią życia nie zależnie czy lubimy seks czy nie - seks jest był i będzie jego częścią. - Justyna.

Zazdroszczę koleżance wyżej... Ja swojemu powiedziałam ponad rok temu. I co? I zero zmian. Doszło do tego, że o ile kiedyś jeszcze ten raz w tygodniu był seks, bo ja go inicjowałam, przebierałam się, o tyle teraz, gdy znudziło mi się inicjowanie, seksu nie ma w ogóle. Nie pamiętam, kiedy był ostatni raz, 3-4-5 tygodni temu? Masturbuję się sama i mam z tego o wiele więcej przyjemności, niż z tego seksu, ale jak długo tak można?

ja jak swojemu powiedzialam, ze jest przewidywalny i wieje nuda to tak sie postaral, ze przyprawil mi rogi :-) ale nie ma tego zlego, teraz mam prtnera, z ktorym uwielbiam sex :-)
bo jakosc a nie ilosc

eee...kto powiedział, że mężczyźni są mniej wydajni z wiekiem? Są wydajni inaczej tzn. moga nas, a my ich doprowadzać do orgazmu, ale gdy u nas jest pełny u nich nie do pełnego bankructwa. Pełne to rzeczywiście co drugi dzień. Mój partner (po 30 małżeństwa) codziennie mi zapewnia orgazm. Po co samodzielnie, gdy bawi to partnera? Ale to wymaga oddania wladzy nad nami, przekroczenia granicy intymności, a więc pewnwgo dystansu i widzenia w nim samca alfa, przynajmniej w jakimś zakresie. Kobieta, która nie szanuje faceta nie zgodzi się na pieszczoty oralne itp.

Z mówieniem, że facet jest do niczego należy uważać. Uraża się w czułym punkcie ego i skutek jest jak powyżej -- ucieczka (sprawdzam czy rzeczywiście) lub obawa (kto lubi niezdane egzaminy)? Dla faceta niezaspojenie jego kobiety to klęska psychiczna. Ważny jest cały zwiazek, kim jest facet poza seksem i czy jesteśmy zakręcone na jego tle. Ważne też jakie my mamy libido i co nas kręci. Jeżeli facet ma niskie libido, to marnie. Ale jeżeli jest męski może masturbować się przy nim? Męski facet chce zadowolić kobietę. Jeżeli się kochają to wspólny problem. Jak wszystkie problemy u każdego inny i inaczej rozwiązywalny. Ucieczka -- nasza w masturbację, jego w pracę -- niewiele da.

Z mówieniem, że facet jest do niczego należy uważać. Uraża się w czułym punkcie ego i skutek jest jak powyżej -- ucieczka (sprawdzam czy rzeczywiście) lub obawa (kto lubi niezdane egzaminy)? Dla faceta niezaspojenie jego kobiety to klęska psychiczna. Ważny jest cały zwiazek, kim jest facet poza seksem i czy jesteśmy zakręcone na jego tle. Ważne też jakie my mamy libido i co nas kręci. Jeżeli facet ma niskie libido, to marnie. Ale jeżeli jest męski może masturbować się przy nim? Męski facet chce zadowolić kobietę. Jeżeli się kochają to wspólny problem. Jak wszystkie problemy u każdego inny i inaczej rozwiązywalny. Ucieczka -- nasza w masturbację, jego w pracę -- niewiele da.

Przed ślubem seks był 2-3 razy w tygodniu. Zaś po ślubie,przyszła proza życia ,dzieci.Obecnie normą jest jeden stosunek na miesiąc.Brakuje mi jako zdrowemu trzydziestolatkowi seksu, pozostaje masturbacja i to bardzo często.Nawet czasami mam myśli,o zdradzie. Żona traktuje mnie jak bankomat oraz niewolnika, co wszystko ma robić w domu.Bardzo często brak bliskości sprawia,że błachostki prowadzą do kłótni.
Pozdrawiam szczęśliwców, co mają seks 2 razy w tygodniu ( marzenia )

myśmy z mężem przed ślubem kochali się często czasem nawet dwa razy na dzień , a to w lesie w aucie a to gdzieś na spacerze w wannie w łóżku często. Po ślubie przyszło dziecko i codzienność ciążą sprawiła że libido spadło ochota na sex odeszła i rzadko kiedy miałam ochotę. Przez 10 lat sex był u mnie rzadkością a mąż cierpiał. Dwa miesiące temu powiedziałam dość. Wymyśliłam że będzie jeden w dzień w tyg kiedy mąż będzie mógł mieć nade mną władzę i kiedy będę spełniać jego zachcianki. PO dwóch miesiącach funkcjonowanie tego pomysłu jestem zachwycona. Zaczęło mnie to kręcić. Oczekując na ten dzien kiedy mnie wezwie do siebie wzmacnia chęć na sex. Mąż bardzo się stara i pragnie bym to ja miała z tego większą satysfakcję. Nawet mamy umowę że ja też mogę mieć ten jeden dzień w tyg kiedy to on spełnia wszystkie moje zachcianki. Wzmacnia to i urozmaica nasz sex a życie sexualne kwitnie z każdym tygodniem. Także wszystko zależy od apetytu obu osób i zapotrzebowania ale wszystko idzie wypracować.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij