piątek, 24 marca 2017
postów: 52

"Do Pań - jak żyć bez seksu w związku.."



Na początek witam wszystkie kobiety:)

I to by było na tyle z uśmiechów..
Od początku - żyję z moją partnerką od 10 lat, mamy po 27 lat. Jest moją jedyną dziewczyną z którą chodziłem i z którą uprawiałem sex. Wiadomo jak to w związku pomimo wielu wzlotów i upadków jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi i wzajemnie ratujemy się przed złem tego świata;) Wszystko było by cudowne gdyby nie..fakt, że z powodu wielu kompleksów (których za cholerę nie mogę zwalczyć) Ona nie ma ochoty na sex. I nie pomagają masaże, kolacje, świece, olejki - dosłownie nic. Uprawiamy sex średnio raz w miesiącu, zawsze gdy ona ma na to ochotę. Rozmawialiśmy na ten temat już setki razy, nie raz kłócąc się i płącząc dochodziliśmy do wniosku, że tak już będzie i póki co nic tego nie zmieni. Byliśmy nawet u lekarza, powiedział, że niestety w tym przypadku hormony nie pomagają, można sztucznie pobudzać ich produkcję, ale jest to/będzie bardzo kosztowne. Idzie się załamać..bo ja ma ochotę na sex jakieś 10 razy dziennie (niestety regularnie się masturbuję, gdy tego nie robię sex zaprząta mą głową 70% dnia). Czasami po 5 minutach jestem gotowy do działania, niestety w ciągu tych 10 lat zdarzyło się tylko dwukrotnie taka akcja (wiadomo, brak ochoty z drugiej strony).

To niestety nie koniec problemu: na moje nieszczęście przez wszystkie kobiety jakie znam jestem uważany za bardzo atrakcyjnego mężczyzn. Trenuję 3-4 razy w tygodniu, mam dobrze zbudowane ciało, czasami strzelę dobrym żartem, wypowiem się na temat muzyki i filmu..jednym słowem nie pomaga to w życiu wiernego faceta. I na serio, nie jest to jakaś reklama z mojej strony - nie raz rozmawiałem z koleżankami, wszystko to co napisałem wyżej nie jest moją opinią, sam uważam się za skromnego człowieka.

Mało tego, średnio raz w miesiącu mam ofertę mam ofertę niezobowiązującego seksu. Dwa razy zdarzyło się, że było to osoba z naszego kręgu znajomych, która w sposób bezpruderyjny sugerowała "lodzika" w jednym z pokojów domku podczas imprezy. O podszczypywaniu i łapaniu na tyłek nie wspominam. Hitem jest moja wizyta u bardzo atrakcyjnej lekarki która zasugerowała spotkanie w toalecie, bo jak cytuję "jest to jedyne miejsce bez kamer:D".

Zarysowałem więc Wam drogie Panie moją sytuację - pytanie nasuwa się samo - jak żyć?:) Nie chcę zdradzać, ale czasami czuję, że zwariuję z braku seksu. Mam czasami gorsze momenty i przeglądam seks oferty - ale po chwili przychodzi refleksja z kawału "jestem za młody i piękny żeby płacić za seks". Kocham moją partnerkę, wiem, że chcę z nią być całe życie, ale co zrobić z tak ważną rzeczą jak sex?

Pozdrawiam i dziękuję za wszelkie rady i sugestie, XXX.


A ja powiem tyle. Może wcale nie chodzi o kompleksy dziewczyny tylko o Ciebie? Kobiety lubią brać winę w tych sprawach na siebie bo nie chcą złamać męskiego ego. Niestety może zwyczajnie jej nie zadowalasz więc jej się odechciało zaspokajać TYLKO Ciebie? Zastanów się szczerze nad tym co napisałam.

Wspolczuje Ci :( dokladnie wiem jak i co czujesz :(

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij