poniedziałek, 1 maja 2017
postów: 52

"Do Pań - jak żyć bez seksu w związku.."



Na początek witam wszystkie kobiety:)

I to by było na tyle z uśmiechów..
Od początku - żyję z moją partnerką od 10 lat, mamy po 27 lat. Jest moją jedyną dziewczyną z którą chodziłem i z którą uprawiałem sex. Wiadomo jak to w związku pomimo wielu wzlotów i upadków jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi i wzajemnie ratujemy się przed złem tego świata;) Wszystko było by cudowne gdyby nie..fakt, że z powodu wielu kompleksów (których za cholerę nie mogę zwalczyć) Ona nie ma ochoty na sex. I nie pomagają masaże, kolacje, świece, olejki - dosłownie nic. Uprawiamy sex średnio raz w miesiącu, zawsze gdy ona ma na to ochotę. Rozmawialiśmy na ten temat już setki razy, nie raz kłócąc się i płącząc dochodziliśmy do wniosku, że tak już będzie i póki co nic tego nie zmieni. Byliśmy nawet u lekarza, powiedział, że niestety w tym przypadku hormony nie pomagają, można sztucznie pobudzać ich produkcję, ale jest to/będzie bardzo kosztowne. Idzie się załamać..bo ja ma ochotę na sex jakieś 10 razy dziennie (niestety regularnie się masturbuję, gdy tego nie robię sex zaprząta mą głową 70% dnia). Czasami po 5 minutach jestem gotowy do działania, niestety w ciągu tych 10 lat zdarzyło się tylko dwukrotnie taka akcja (wiadomo, brak ochoty z drugiej strony).

To niestety nie koniec problemu: na moje nieszczęście przez wszystkie kobiety jakie znam jestem uważany za bardzo atrakcyjnego mężczyzn. Trenuję 3-4 razy w tygodniu, mam dobrze zbudowane ciało, czasami strzelę dobrym żartem, wypowiem się na temat muzyki i filmu..jednym słowem nie pomaga to w życiu wiernego faceta. I na serio, nie jest to jakaś reklama z mojej strony - nie raz rozmawiałem z koleżankami, wszystko to co napisałem wyżej nie jest moją opinią, sam uważam się za skromnego człowieka.

Mało tego, średnio raz w miesiącu mam ofertę mam ofertę niezobowiązującego seksu. Dwa razy zdarzyło się, że było to osoba z naszego kręgu znajomych, która w sposób bezpruderyjny sugerowała "lodzika" w jednym z pokojów domku podczas imprezy. O podszczypywaniu i łapaniu na tyłek nie wspominam. Hitem jest moja wizyta u bardzo atrakcyjnej lekarki która zasugerowała spotkanie w toalecie, bo jak cytuję "jest to jedyne miejsce bez kamer:D".

Zarysowałem więc Wam drogie Panie moją sytuację - pytanie nasuwa się samo - jak żyć?:) Nie chcę zdradzać, ale czasami czuję, że zwariuję z braku seksu. Mam czasami gorsze momenty i przeglądam seks oferty - ale po chwili przychodzi refleksja z kawału "jestem za młody i piękny żeby płacić za seks". Kocham moją partnerkę, wiem, że chcę z nią być całe życie, ale co zrobić z tak ważną rzeczą jak sex?

Pozdrawiam i dziękuję za wszelkie rady i sugestie, XXX.


myślisz niestety popędem, a nie rozumem, tak samo jak te Twoje znajome, które Ci oferują takie bzdury a Ty się tym cieszysz, szkoda słów, co za szmatławy świat i szmatławi ludzie.

twój wpis trochę wygląda jak anons do niezobowiązującego seksu: jestem fajny, dziewczyna nie chce ze mną spać, może bzykniemy się na boku?
masz dopiero 27 lat, jeżeli chcesz przez resztę życia marnować energię na bzykanie się na boku, to spoko - twój wybór, ale jeśli chcesz mieć w życiu fajny seks, to wybierz sobie człowieku kobietę, która też tego chce, a nie wyciskaj raz w miesiącu coś od twojej mało ochoczej partnerki, szukając przez resztę miesiąca okazji, "gdzie by tu się jeszcze bzyknąć", nie martw się o swoja kobietę, ona tez znajdzie sobie kogoś, komu nie zalezy na seksie, takich facetów też nie brakuje i wtedy wreszcie wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie,

dokładnie, jak wyznacznikiem jest dla Ciebie taki styl życia, znajdź sobie kogoś do pary i daj sobie spokój z poukładaną, normalną dziewczyną

gość napisała:

dokładnie, jak wyznacznikiem jest dla Ciebie taki styl życia, znajdź sobie kogoś do pary i daj sobie spokój z poukładaną, normalną dziewczyną

seks raz w miesiącu świadczy tyko o tym, że dziewczyna ma ochotę mieć seks raz w miesiącu, a nie , ze jest poukładana i normalna, a jak kobieta chce seksu kilka albo kilkanaście razy w miesiącu to już nie jest normalna i poukładana?!!! a jak ktoś chce seksu kilka razy w roku to jest jeszcze bardzie normalny i poukładany niż ten kto chce raz w miesiącu? trzeba być nieźle pokreconym, zeby uważać, że normalność kogokolwiek zalezy od tego, ile razy w miesiącu chce seksu,

gość napisała:

gość napisała:

dokładnie, jak wyznacznikiem jest dla Ciebie taki styl życia, znajdź sobie kogoś do pary i daj sobie spokój z poukładaną, normalną dziewczyną

seks raz w miesiącu świadczy tyko o tym, że dziewczyna ma ochotę mieć seks raz w miesiącu, a nie , ze jest poukładana i normalna, a jak kobieta chce seksu kilka albo kilkanaście razy w miesiącu to już nie jest normalna i poukładana?!!! a jak ktoś chce seksu kilka razy w roku to jest jeszcze bardzie normalny i poukładany niż ten kto chce raz w miesiącu? trzeba być nieźle pokreconym, zeby uważać, że normalność kogokolwiek zalezy od tego, ile razy w miesiącu chce seksu,

bujaj się

Moim zdaniem chłopak nie pisał tu, żeby się chwalić czy popisywać, tylko naprawdę chciał znać Wasze opinie... To przykre, że macie tak różny temperament. Trudno to będzie zmienić, bo to, co dla Ciebie jest "zbyt rzadko", dla niej może być "zbyt często". Byłam w takim związku, w którym chłopak chciał dużo częściej niż ja, a im bardziej nalegał, tym bardziej mi się odechciewało. Na początku było ok, ale potem mi przeszła ochota na seks z nim. Jak jest w Twoim przypadku? Czy Twoja dziewczyna od samego początku nie przejawiała większego zainteresowania seksem czy to się zmieniło z czasem?
Jeśli zależy Ci na niej i na tym związku, to musisz niestety zadowolić się masturbacją, myślę, że mało kto namówi się w tym przypadku do zdrady.
Głowa do góry, nie dawaj się złym kobietom ;)
Pozdrawiam
Ania

W zupełności zgadzam się z postem powyżej i również nie rozumiem takiej krytycznej oceny z waszej strony nie wiem czy macie problemy z czytaniem ze zrozumieniem dlatego że chłopak szukał pomocy z naszej strony jakieś rady wskazówki ,czegokolwiek z kobiecego punktu widzenia a nie sugerowania dwuznacznych propozycji jakie od razu wam się narzucają, wiele kobiet tutaj porusza podobne tematy co więcej piszą o tym że zdradzały że oszukują i jakoś w większości komentarzy nie zauważyłam takiej krytyki jaka miała miejsce w tym przypadku gdzie jedynym celem była zwykła porada i chęć zrozumienia takiej sytuacji która no niestety nie jest normalna.
A więc jeżeli chodzi o twoją dziewczynę to jeżeli nic w najbliższym czasie się nie zmieni to daj sobie spokój bo nikt nie chce takiego układu bo to chore ty chcesz ona nie każdy ma swoje potrzeby wiele kobiet pisze tu o swoich fantazjach o chęci zmienienia czegoś co jest na co dzień w coś innego czego jeszcze nie było a Ty nie masz nawet zwykłego tradycyjnego seksu przecież na dłuższą metę żaden facet tak nie wytrzyma ,podejmij decyzje i nie bój się mówić to co myślisz to co Ci leży na sercu ,wyrzuć z siebie swoje emocje.
Trzymam kciuki :)

Jestem kobietą , która nie przepada za sexem. Godzę się na to 1-2 razy w miesiącu bo nie chcę awantur i cichych dni. "Odwalam" swoje i tyle. Tak jest od około 10 lat . Pierwsze lata małżeństwa były bardziej "szalone" . Potem samo jakoś tak wyszło i przestało mnie to interesować. Mąż ma duży popęd i jest świetnym kochankiem jednak życie nie polega na ciągłym bzykaniu i patrzeniu na siebie jak na ciastko.
To można zrozumieć dopiero w późniejszym wieku , bo jesteście bardzo młodzi. Jeśli chcesz z nią być to może sam zadbaj o to by ten popęd się zmniejszył , może są jakieś leki ale myślę , że w końcu pękniesz i dojdzie do zdrady. Swojej partnerki raczej nie przekonasz do tego by chciała częściej .... Może po obejrzeniu jakiegoś filmu erotycznego nabierze ochoty ....
Pozdrawiam

hm..czytając powyższy post jestem w szoku radzisz komuś żeby brał tabletki na zmniejszenie popędu chyba raczej nie o to tu chodzi, sex jest piękny z kimś kogo się kocha to taka wzajemna synteza ,nie masz ochoty na sex ok twoja sprawa ale nie udzielaj takich rad ,każdy z nas ma prawo do tego żeby się kochać i być kochanym, jak sobie wyobrażasz dwoje ludzi idących razem przez życie w większej mierze platonicznie bo jedna ze stron ma awersje do kochania się ,każdy ma swoje potrzeby i pragnienia mamy z nich rezygnować bo ktoś inny nie rozumie albo też nie chce zrozumieć troszeczkę to egoistyczne i przez to właśnie dochodzi do zdrad i do kogo wtedy te pretensje ?

basia1212695 napisała:

hm..czytając powyższy post jestem w szoku radzisz komuś żeby brał tabletki na zmniejszenie popędu chyba raczej nie o to tu chodzi, sex jest piękny z kimś kogo się kocha to taka wzajemna synteza ,nie masz ochoty na sex ok twoja sprawa ale nie udzielaj takich rad ,każdy z nas ma prawo do tego żeby się kochać i być kochanym, jak sobie wyobrażasz dwoje ludzi idących razem przez życie w większej mierze platonicznie bo jedna ze stron ma awersje do kochania się ,każdy ma swoje potrzeby i pragnienia mamy z nich rezygnować bo ktoś inny nie rozumie albo też nie chce zrozumieć troszeczkę to egoistyczne i przez to właśnie dochodzi do zdrad i do kogo wtedy te pretensje ?

Dlaczego w szoku? Uważasz ,że mieć ochotę na sex 10 razy w ciągu dnia to normalne? Nie znam kobiety , która miałaby aż taki popęd , tyle razy dziennie to chyba tylko prostytutka obsługuje. W takim razie w ciągu dnia kolega opisujący swoja historie niemal nie wychodziłby z łóżka. Musi coś z tym zrobić , bo on sam zwariuje od tych myśli i faktycznie będzie całe życie wychodził co chwilę do toalety by się masturbować. Jeśli mi to nie przeszkadza , nie męczy to ok ale nie sądzę..... Ok , zgodzę się ,że są dni kiedy ma się ochotę na sex kilka razy dziennie ale to są sporadyczne przypadki . Sex ma być dodatkiem do życia a nie całym życiem....Co do potrzeb to jest ich kilka najważniejszych :
1.jedzenie
2. picie
3. sen
4.korzystanie z wc
Reszta potrzeb to takie bez których można się obejść , mamy swoje rozumy i krocze nie powinno nami rządzić.

gość napisała:

basia1212695 napisała:

hm..czytając powyższy post jestem w szoku radzisz komuś żeby brał tabletki na zmniejszenie popędu chyba raczej nie o to tu chodzi, sex jest piękny z kimś kogo się kocha to taka wzajemna synteza ,nie masz ochoty na sex ok twoja sprawa ale nie udzielaj takich rad ,każdy z nas ma prawo do tego żeby się kochać i być kochanym, jak sobie wyobrażasz dwoje ludzi idących razem przez życie w większej mierze platonicznie bo jedna ze stron ma awersje do kochania się ,każdy ma swoje potrzeby i pragnienia mamy z nich rezygnować bo ktoś inny nie rozumie albo też nie chce zrozumieć troszeczkę to egoistyczne i przez to właśnie dochodzi do zdrad i do kogo wtedy te pretensje ?

Dlaczego w szoku? Uważasz ,że mieć ochotę na sex 10 razy w ciągu dnia to normalne? Nie znam kobiety , która miałaby aż taki popęd , tyle razy dziennie to chyba tylko prostytutka obsługuje. W takim razie w ciągu dnia kolega opisujący swoja historie niemal nie wychodziłby z łóżka. Musi coś z tym zrobić , bo on sam zwariuje od tych myśli i faktycznie będzie całe życie wychodził co chwilę do toalety by się masturbować. Jeśli mi to nie przeszkadza , nie męczy to ok ale nie sądzę..... Ok , zgodzę się ,że są dni kiedy ma się ochotę na sex kilka razy dziennie ale to są sporadyczne przypadki . Sex ma być dodatkiem do życia a nie całym życiem....Co do potrzeb to jest ich kilka najważniejszych :
1.jedzenie
2. picie
3. sen
4.korzystanie z wc
Reszta potrzeb to takie bez których można się obejść , mamy swoje rozumy i krocze nie powinno nami rządzić.

dokładnie, ludzie mają już nasrane we łbach i nic innego nimi nie kieruje jak proste, prostackie popędy, które nie mają nic wspólnego z pięknem bliskości dwojga ludzi.

gość napisała:

basia1212695 napisała:

hm..czytając powyższy post jestem w szoku radzisz komuś żeby brał tabletki na zmniejszenie popędu chyba raczej nie o to tu chodzi, sex jest piękny z kimś kogo się kocha to taka wzajemna synteza ,nie masz ochoty na sex ok twoja sprawa ale nie udzielaj takich rad ,każdy z nas ma prawo do tego żeby się kochać i być kochanym, jak sobie wyobrażasz dwoje ludzi idących razem przez życie w większej mierze platonicznie bo jedna ze stron ma awersje do kochania się ,każdy ma swoje potrzeby i pragnienia mamy z nich rezygnować bo ktoś inny nie rozumie albo też nie chce zrozumieć troszeczkę to egoistyczne i przez to właśnie dochodzi do zdrad i do kogo wtedy te pretensje ?

Dlaczego w szoku? Uważasz ,że mieć ochotę na sex 10 razy w ciągu dnia to normalne? Nie znam kobiety , która miałaby aż taki popęd , tyle razy dziennie to chyba tylko prostytutka obsługuje. W takim razie w ciągu dnia kolega opisujący swoja historie niemal nie wychodziłby z łóżka. Musi coś z tym zrobić , bo on sam zwariuje od tych myśli i faktycznie będzie całe życie wychodził co chwilę do toalety by się masturbować. Jeśli mi to nie przeszkadza , nie męczy to ok ale nie sądzę..... Ok , zgodzę się ,że są dni kiedy ma się ochotę na sex kilka razy dziennie ale to są sporadyczne przypadki . Sex ma być dodatkiem do życia a nie całym życiem....Co do potrzeb to jest ich kilka najważniejszych :
1.jedzenie
2. picie
3. sen
4.korzystanie z wc
Reszta potrzeb to takie bez których można się obejść , mamy swoje rozumy i krocze nie powinno nami rządzić.


ok rozumiem co masz tutaj do przekazania ale nie chodzi tutaj o nie nie wiadomo o jakim popędzie tylko o zwykłym seksie ,którego nie ma ,jeżeli już czytasz cokolwiek to jeszcze zrozum to a jak nie to siedź w domu i rób na szydełku albo tego typu robótki jeżeli masz takie anachroniczne podejście.

basia1212695 napisała:

gość napisała:

basia1212695 napisała:

hm..czytając powyższy post jestem w szoku radzisz komuś żeby brał tabletki na zmniejszenie popędu chyba raczej nie o to tu chodzi, sex jest piękny z kimś kogo się kocha to taka wzajemna synteza ,nie masz ochoty na sex ok twoja sprawa ale nie udzielaj takich rad ,każdy z nas ma prawo do tego żeby się kochać i być kochanym, jak sobie wyobrażasz dwoje ludzi idących razem przez życie w większej mierze platonicznie bo jedna ze stron ma awersje do kochania się ,każdy ma swoje potrzeby i pragnienia mamy z nich rezygnować bo ktoś inny nie rozumie albo też nie chce zrozumieć troszeczkę to egoistyczne i przez to właśnie dochodzi do zdrad i do kogo wtedy te pretensje ?

Dlaczego w szoku? Uważasz ,że mieć ochotę na sex 10 razy w ciągu dnia to normalne? Nie znam kobiety , która miałaby aż taki popęd , tyle razy dziennie to chyba tylko prostytutka obsługuje. W takim razie w ciągu dnia kolega opisujący swoja historie niemal nie wychodziłby z łóżka. Musi coś z tym zrobić , bo on sam zwariuje od tych myśli i faktycznie będzie całe życie wychodził co chwilę do toalety by się masturbować. Jeśli mi to nie przeszkadza , nie męczy to ok ale nie sądzę..... Ok , zgodzę się ,że są dni kiedy ma się ochotę na sex kilka razy dziennie ale to są sporadyczne przypadki . Sex ma być dodatkiem do życia a nie całym życiem....Co do potrzeb to jest ich kilka najważniejszych :
1.jedzenie
2. picie
3. sen
4.korzystanie z wc
Reszta potrzeb to takie bez których można się obejść , mamy swoje rozumy i krocze nie powinno nami rządzić.


ok rozumiem co masz tutaj do przekazania ale nie chodzi tutaj o nie nie wiadomo o jakim popędzie tylko o zwykłym seksie ,którego nie ma ,jeżeli już czytasz cokolwiek to jeszcze zrozum to a jak nie to siedź w domu i rób na szydełku albo tego typu robótki jeżeli masz takie anachroniczne podejście.

Zgadłaś , zajmuję się rękodziełem , ale nie szydełkowaniem...
Siedzę w domu i nie myślę o głupotach i palącym mnie kroczu.Czytam ze zrozumieniem , chodzi o częsty sex , przynajmniej częstej ochocie na sex a to jak dla mnie nie jest "normalne" . Dla większości kobiet ( dojrzałych) to nie jest normalne. Jak się pojawiają prawdziwe problemy życiowe to nie myśli się o takich przyziemnych sprawach jak sex. Zrozumiesz to jak dorośniesz:)

Na tym portalu o to chodzi żeby pisać o swoich problemach nie ważne jakie one by były ,szuka się tutaj porady i oceny ,a powtarzanie przez Ciebie a w sumie może powinnam napisać przez Panią skoro podkreślany jest ciągle wiek że ochota na sex wtedy kiedy się go w ogóle nie ma bo w tym przypadku tak jest to sprawa nie watra poruszenia bo Pani zdaniem właśnie tak jest wiadomo że liczą się inne rzeczy ,które są ważniejsze no ale jeżeli ktoś chce się poradzić co ma w takiej sytuacji zrobić ,jest na tyle otwarty żeby opisać swój problem to od razu jest mieszany z błotem bo z kolei ktoś inny nie może zrozumieć takiej sytuacji ,ja np nie chciała bym mieć partnera ,który nie chciał by się ze mną w ogóle kochać było by to dla mnie irracjonalne ,i co zrobić w takiej sytuacji machnąć ręką ok kochanie będziemy do końca życia patrzeć na siebie ,jest to co najmniej śmieszne i właśnie tego typu jest to problem i to w dodatku młodych ludzi ,jeżeli Pani jak już wspomniała ma swoje lata inne już podejście do życia bo ciągle jest to podkreślane a kochanie się ze swoim partnerem jest czymś odległym , zbytecznym to ok Pani sprawa ale proszę tutaj nie robić z kogoś jakiegoś nie wyżytego erotomana czy kogoś w tym stylu tylko dlatego że ma problem ze swoją dziewczyną i opisuje jak to po części wygląda a ten portal jest raczej adekwatny do tego typu historii ,i proszę również ciągle nie powtarzać się w stylu że jak ktoś jest młody to nic nie rozumie dopiero na starość ,i najlepiej żeby się w ogóle nie wypowiadać proszę sobie uświadomić że bycie doświadczonym w jakiś kwestiach nie zależy od tego czy ma się 30 lat czy 50 bo czasem młoda osoba przejdzie w życiu więcej od takiej ,która ma życie już za sobą.

basia1212695 napisała:

Na tym portalu o to chodzi żeby pisać o swoich problemach nie ważne jakie one by były ,szuka się tutaj porady i oceny ,a powtarzanie przez Ciebie a w sumie może powinnam napisać przez Panią skoro podkreślany jest ciągle wiek że ochota na sex wtedy kiedy się go w ogóle nie ma bo w tym przypadku tak jest to sprawa nie watra poruszenia bo Pani zdaniem właśnie tak jest wiadomo że liczą się inne rzeczy ,które są ważniejsze no ale jeżeli ktoś chce się poradzić co ma w takiej sytuacji zrobić ,jest na tyle otwarty żeby opisać swój problem to od razu jest mieszany z błotem bo z kolei ktoś inny nie może zrozumieć takiej sytuacji ,ja np nie chciała bym mieć partnera ,który nie chciał by się ze mną w ogóle kochać było by to dla mnie irracjonalne ,i co zrobić w takiej sytuacji machnąć ręką ok kochanie będziemy do końca życia patrzeć na siebie ,jest to co najmniej śmieszne i właśnie tego typu jest to problem i to w dodatku młodych ludzi ,jeżeli Pani jak już wspomniała ma swoje lata inne już podejście do życia bo ciągle jest to podkreślane a kochanie się ze swoim partnerem jest czymś odległym , zbytecznym to ok Pani sprawa ale proszę tutaj nie robić z kogoś jakiegoś nie wyżytego erotomana czy kogoś w tym stylu tylko dlatego że ma problem ze swoją dziewczyną i opisuje jak to po części wygląda a ten portal jest raczej adekwatny do tego typu historii ,i proszę również ciągle nie powtarzać się w stylu że jak ktoś jest młody to nic nie rozumie dopiero na starość ,i najlepiej żeby się w ogóle nie wypowiadać proszę sobie uświadomić że bycie doświadczonym w jakiś kwestiach nie zależy od tego czy ma się 30 lat czy 50 bo czasem młoda osoba przejdzie w życiu więcej od takiej ,która ma życie już za sobą.

Bez przesady , mam 35 lat i nie mam jeszcze życia za sobą. Nie uważam abym autora wątku zmieszała z błotem,to tylko moje zdanie i nikomu niczego nie narzucam.Uważam ,ze nie ma kobiet aż tak spragnionych sexu. więc sam powinien trochę przystopować , bo zdobędzie miano erotomana... Ok , na początku znajomości praktycznie zawsze ma się ochotę na sex, jednak nie sposób robić to codziennie , to jakby już miał być obowiązek. Dziewczyna nie chce często czyli co ? ma się zmusić ? a może powinien znaleźć sobie inną ? tylko gdzie? w internecie? wybacz ale to miejsce nie jest odpowiednie do szukania kogoś odpowiedniego na całe życie a przecież na ulicy nie będzie pytał kobiety o ich popęd:) Nie jesteśmy zwierzętami , potrafimy chyba nad sobą panować (?) Dlaczego jak jest jakiś problem w związku to zaczyna się od kobiety? antykoncepcja - sprawa kobiety , nie może zajść w ciążę - wina kobiety , brak popędu seksualnego - wina kobiety bo pewnie oziębła , za duży popęd u faceta - wina kobiety bo daje mu za mało .... To on ma ( nabrzmiały ) problem , nie ona ...

Quote:

Bez przesady , mam 35 lat i nie mam jeszcze życia za sobą. Nie uważam abym autora wątku zmieszała z błotem,to tylko moje zdanie i nikomu niczego nie narzucam.Uważam ,ze nie ma kobiet aż tak spragnionych sexu. więc sam powinien trochę przystopować , bo zdobędzie miano erotomana... Ok , na początku znajomości praktycznie zawsze ma się ochotę na sex, jednak nie sposób robić to codziennie , to jakby już miał być obowiązek. Dziewczyna nie chce często czyli co ? ma się zmusić ? a może powinien znaleźć sobie inną ? tylko gdzie? w internecie? wybacz ale to miejsce nie jest odpowiednie do szukania kogoś odpowiedniego na całe życie a przecież na ulicy nie będzie pytał kobiety o ich popęd:) Nie jesteśmy zwierzętami , potrafimy chyba nad sobą panować (?) Dlaczego jak jest jakiś problem w związku to zaczyna się od kobiety? antykoncepcja - sprawa kobiety , nie może zajść w ciążę - wina kobiety , brak popędu seksualnego - wina kobiety bo pewnie oziębła , za duży popęd u faceta - wina kobiety bo daje mu za mało .... To on ma ( nabrzmiały ) problem , nie ona ...

pisze pani w taki sposób o seksie, że od samego czytania się wszystkiego odechciewa, nie chcę być złośliwa, bo to forum to raczej przjazne miejsce dla bardzo różnych osób i nie chodzi o to żeby sobie dowalać, chcę tylko stwierdzic pewien fakt, otóż pani nie lubi seksu, widać, że drażni pania ten temat i ma pani z tym problem, zamiast doradzać normalnemu facetowi, który jest młody i na pewno ku radosci swojej i swojej przyszłej partnerki jeszcze znajdzie sobie kogoś, kto tak jak on też lubi się bzykac i mieć z tego frajdę, żeby sie ograniczał, powinna pani pomyslec na spokojnie - dlaczego nie lubi pani seksu i dlacego ten temat tak pania drażni? kiedy przestała pani lubić seks, jakie są pani przekonania na temat seksu? jeżeli uwazamy, że seks jest zbedny i niepotrzebny i przereklamowany to takie przekoanania weźmiemy ze sobą do sypialni i taki nasz seks bedzie, oprócz tego do dobrego seksu potrzeba dobrego kochanak, czy pani partner interesuje sie tym, zeby pani czuła się w łóżku dobrze? czy mówi mu pani o tym, na co pani ma ochotę? proszę pomyslec, że seks to coś co scala zwiazki i cos co pary robią przez wiele lat, więc skoro ma pani 35 lat, to jeszcze wiele lat seksu przed pania, seksu nie lubią ten kobiety, którym on nie sprawia przyjemności, prosze zaczą doszukiwać się tej przyjemności, nie dla swojego partnera, ale dla siebie i prosze nie zachowywać się jak pies ogrodnika, który jak sam nie uzyje to innym żałuje, zapewniam pania , że jest masa kobiet, które chciałyby miec umięsnionego , młodego faceta, który lubi seks, po warunkiem oczywiscie, że lubi takze dopieszczac kobiety:)

Po pierwsze to chłopak nie szuka sobie tutaj partnerki do seksu tylko opisuje swoją historie ,nikt nie zwala winy na kobiety ,również sam on nie zmusza codziennie partnerki do seksu żeby miała już dosyć tak jak to skrupulatnie piszesz , i jak on ma przystopować skoro nic się nie dzieje , logiczne jest że na początku związku życie jest bardziej intensywne niż później ,jak można się komuś dziwić że ma ochotę na seks kiedy go nie dostaje i nie pisze tutaj o tym żeby to robić dzień w dzień bo sama tak wywnioskowałaś z tej historii że już dziewczyna nie ma ochoty bo ciągle to robili wręcz przeciwnie, życzę powodzenia tej parze może coś się zmieniło.

W zupełności zgadzam się z LadyBird

Mam taki sam problem jak Ty, tyle, że jestem dziewczyną, a moj chłopak ma bardzo niski poped seksualny. Z początku nawet mi to nie przeszkadzało, ponieważ świetnie sie ze sobą dogadywaliśmy i z czasem myślałam, że jak bardziej sie poznamy to bedzie lepiej, niestety nic z tego.... Jest coraz gorzej. Najgorsze, że on w ogole nie chce ze mną o tym rozmawiać. Mimo, że mamy oboje dopiero po 29 lat to nasze życie seksualne praktycznie nje istnieje. Jak dla mnie ,to wyjście jest tylko jedno, znalezc sobie innego partnera. Dłużej nie wytrzymam takiego stanu. Podobam sie facetom, zawsze jak wyjde do klubu czy pubu, ktoś mnie podrywa, a moj chłopak cieszy sie, ze ma atrakcyjna dziewczyne i nic poza tym. Z mojej perspektywy czasu ( a jesteśmy ze sobą juz 4 lata) sadze, ze naprawde nie warto marnowac czasu z kims kto nie spełnia Twoich oczekiwań, a seks jest jednym z wazniejszych elementow w zwiazku. Inaczej wygląda tak jakbym była w związku z bratem....

4 lata związku i czujesz że twój partner nie zachowuje się jak facet który nie spełnia twoich oczekiwań tylko masz odczucia braterskie nie powinno być takiej sytuacji i nie dziwie się tobie że masz takie myśli jeżeli on nic nie robi tylko cieszy się że ma atrakcyjną dziewczynę przed ludźmi i pozwala na adoracje innych facetów.Niektórzy nie rozumieją tego i nie uważają że jest to jakiś problem co pewnie zdążyłaś zauważyć czytając wszystkie wątki do tego tematu ,ale jest to problem bo przez nieuzasadnioną niechęć do seksu rozpadają się związki ,bo druga strona nie chce szczerze o tym rozmawiać ,i nie pisze że do szczęścia w życiu najważniejszy jest seks bo są inne potrzeby ,ale jeżeli nie ma go to też nie jest dobrze ,jesteś młoda jak napisałaś atrakcyjna całe życie przed Tobą możesz jeszcze odżyć czuć się dobrze w towarzystwie swojego partnera ale takiego który będzie liczył się z Tobą i z twoimi potrzebami.

gość napisała:

Mam taki sam problem jak Ty, tyle, że jestem dziewczyną, a moj chłopak ma bardzo niski poped seksualny. Z początku nawet mi to nie przeszkadzało, ponieważ świetnie sie ze sobą dogadywaliśmy i z czasem myślałam, że jak bardziej sie poznamy to bedzie lepiej, niestety nic z tego.... Jest coraz gorzej. Najgorsze, że on w ogole nie chce ze mną o tym rozmawiać. Mimo, że mamy oboje dopiero po 29 lat to nasze życie seksualne praktycznie nje istnieje. Jak dla mnie ,to wyjście jest tylko jedno, znalezc sobie innego partnera. Dłużej nie wytrzymam takiego stanu. Podobam sie facetom, zawsze jak wyjde do klubu czy pubu, ktoś mnie podrywa, a moj chłopak cieszy sie, ze ma atrakcyjna dziewczyne i nic poza tym. Z mojej perspektywy czasu ( a jesteśmy ze sobą juz 4 lata) sadze, ze naprawde nie warto marnowac czasu z kims kto nie spełnia Twoich oczekiwań, a seks jest jednym z wazniejszych elementow w zwiazku. Inaczej wygląda tak jakbym była w związku z bratem....

nie istnieje to znaczy ile razy w tygodniu kochacie sie?

Jestem mezczyna po 50tce, i w wieku 16-40 lat mialem dokladnie ten sam problem.Tez poslubilem kobiete
"porzadna", ktorej bylem pierwszym.Mimo wszelkich wysilkow,nasze malzenstwo "wytrzymalo" tylko 8 lat.
Wsztsko bylo jako tako, dopuki Ona nie zaczela negowac mojej masturbacji.Nie zdradzalem.
Ktoregos pieknego dnia porozmawialismy o naszych cierpieniach i bledach,jakim bylo wiazac sie "bezwiednie"
majac zupelnie inny temperament.Rozeszlismy sie ,z wielkim szacunkiem dla siebie.(bylismy bezdzietni)
Pozniej pare zwiazkow,krotkich i bardzo intesywnych,ale zawsze w poszukiwaniu tej jedynej.Az poznalem te jedyna, ze wspanialym temperamentem, jestesmy 13 lat razem i nigdy nie bylo ani sprzczek ,ani klutni,ani
nieporozumien.Miala jedno dziecko syna (juz dorosly), mamy jedna wspolna corke 12 lat.Zanim Takiej Kobiety
nie poznalem, swiat byl poprostu szary i pelen problemow.Nie umialem sie skoncentrowac na niczym.
Moja kariere zawodowa dopiero udalo mi sie rozpoczac,dzieki Wspanialej Kobiecie dla mnie.Przypuszczam,ze dla wielu mezczyzn,bylaby pieklem.Uwazam,ze ludzie musza do siebie pasowac, My na pierwszej randce rozmawialismy o tej waznej sprawie, zapytalem ile razy dzinnie sie masturuje, okazalo sie ,ze tyle samo razy co ja.Dzis jest tego mniej,ale zawsze widze w jej oczach checi i mam na to sposob.Nawet jak ja nie mam juz
ochoty, bo jestem zmeczony, to zawsze zrobie jej orgazm,albo dwa.Jezeli ludzie chca byc razem, a maja roznice temperamentow,Wcale nie trzeba sie rozchodzic, wystarczy polubic u swojego partnera lub partnerki jego ,lub jej temperament.Stosunek nie jest wcale konieczny.Kiedys myslalem jak postepowalbym z kobieta, ktora ciagle ma ochote na sex.Robilbym jej orgazm na rozne sposoby.
Nie miec temperamentu,jest ok,ale gnoic ludzi za to,ze sa inni to nie jest ok.Kobiety mnie tu przerazaja,
powinny raczej zapisac sie do bractwa roznacowego wzajemnej adoracji,jak udzielac sie na tak wspanilaych stronach.Zniszcza kazdy przejaw normalnosci.Boziu tym ktorych chce miec duzo,dal temperament,a tym
ktorch woli zeby bylo malo, temperamentu nie dal.

Temat bardzo się rozrósł, dobrze, że znalazł się ktoś, kto rzucił trochę światła na opisywany problem. Ciekawa jestem, czy autor postu czasem tu jeszcze zagląda.

[/CYTAT]
Bez przesady , mam 35 lat i nie mam jeszcze życia za sobą. Nie uważam abym autora wątku zmieszała z błotem,to tylko moje zdanie i nikomu niczego nie narzucam.Uważam ,ze nie ma kobiet aż tak spragnionych sexu. więc sam powinien trochę przystopować , bo zdobędzie miano erotomana... Ok , na początku znajomości praktycznie zawsze ma się ochotę na sex, jednak nie sposób robić to codziennie , to jakby już miał być obowiązek. Dziewczyna nie chce często czyli co ? ma się zmusić ? a może powinien znaleźć sobie inną ? tylko gdzie? w internecie? wybacz ale to miejsce nie jest odpowiednie do szukania kogoś odpowiedniego na całe życie a przecież na ulicy nie będzie pytał kobiety o ich popęd:) Nie jesteśmy zwierzętami , potrafimy chyba nad sobą panować (?) Dlaczego jak jest jakiś problem w związku to zaczyna się od kobiety? antykoncepcja - sprawa kobiety , nie może zajść w ciążę - wina kobiety , brak popędu seksualnego - wina kobiety bo pewnie oziębła , za duży popęd u faceta - wina kobiety bo daje mu za mało .... To on ma ( nabrzmiały ) problem , nie ona ...
[/CYTAT]

35 lat, brak ochoty na sex i takie staroświeckie i zalatujące filozofią kościoła poglądy? Bez urazy, ale moim zdaniem Pani nadaje się na terapię u seksuologa i to jak najszybciej, dopóki jeszcze da się jeszcze z tym coś zrobić! I zupełnie nie rozumiem, co z potrzebami seksualnymi może mieć wspólnego wiek? Rozumiem, że może mieć Pani jakieś traumatyczne przeżycia związane z uprawianiem seksu, ale w takim przypadku terapia jest tym bardziej wskazana, żeby odzyskać przyjemność z tak ważnej i niezwykle pożytecznej dziedziny życia, jaką jest seks. Przeciwko argumentowi wieku przemawia dodatkowo fakt, że w przypadku kobiety potrzeby seksualne zdecydowanie rosną, co jest poparte naukowo i jak najbardziej normalne. Ja jestem sporo starsza, bo mam 45 lat i mogę zdecydowanie więcej niż Pani powiedzieć na ten temat, choćby z racji większego doświadczenia. Ale w odróżnieniu od Pani nie mam ani żadnych zahamowań, ani nie uważam za zboczenie posiadania pewnych potrzeb, ani nie dyskryminuję osób o dużym libido określając ich mianem "erotomanów". A młody mężczyzna, który jest wysportowany, zadbany i potrzebuje seksu jak powietrza to dla mnie ideał, który jest jak najbardziej zdrowym i normalnym człowiekiem. A gdybym to ja była jego partnerką, to jego nabrzmiałego penisa potraktowałabym jako wyzwanie do popieszczenia go i sprawienia mu najwspanialszej przyjemności w życiu, a nie jako problem, z którym on sobie musi poradzić sam. Nie tak powinno wyglądać małżeństwo i partnerstwo w związku.

35 lat, brak ochoty na sex i takie staroświeckie i zalatujące filozofią kościoła poglądy? Bez urazy, ale moim zdaniem Pani nadaje się na terapię u seksuologa i to jak najszybciej, dopóki jeszcze da się jeszcze z tym coś zrobić! I zupełnie nie rozumiem, co z potrzebami seksualnymi może mieć wspólnego wiek? Rozumiem, że może mieć Pani jakieś traumatyczne przeżycia związane z uprawianiem seksu, ale w takim przypadku terapia jest tym bardziej wskazana, żeby odzyskać przyjemność z tak ważnej i niezwykle pożytecznej dziedziny życia, jaką jest seks. Przeciwko argumentowi wieku przemawia dodatkowo fakt, że w przypadku kobiety potrzeby seksualne zdecydowanie rosną, co jest poparte naukowo i jak najbardziej normalne. Ja jestem sporo starsza, bo mam 45 lat i mogę zdecydowanie więcej niż Pani powiedzieć na ten temat, choćby z racji większego doświadczenia. Ale w odróżnieniu od Pani nie mam ani żadnych zahamowań, ani nie uważam za zboczenie posiadania pewnych potrzeb, ani nie dyskryminuję osób o dużym libido określając ich mianem "erotomanów". A młody mężczyzna, który jest wysportowany, zadbany i potrzebuje seksu jak powietrza to dla mnie ideał, który jest jak najbardziej zdrowym i normalnym człowiekiem. A gdybym to ja była jego partnerką, to jego nabrzmiałego penisa potraktowałabym jako wyzwanie do popieszczenia go i sprawienia mu najwspanialszej przyjemności w życiu, a nie jako problem, z którym on sobie musi poradzić sam. Nie tak powinno wyglądać małżeństwo i partnerstwo w związku.
[/CYTAT]

Właśnie słyszałam ,że kobiety po 40-tce dostają szału macicy i wolą młodszych ...

Witam czytając to stwierdzam że ja dokładnie też jestem z tych które mają małą ochotę na sex więc doskonale rozumiem tą dziewczynę. Też jestem z mężem od siedmiu lat i na początku było super sex bardzo często ale teraz troszkę się to wypaliło i staramy się jakoś to przywrócić choć jest ciężko. Ale ważne jest wsparcie kochającego mężczyzny. Jeśli ją kochasz to zrobisz wszystko by się powstrzymać od zdrady a trochę przerwy czasem dobrze robi może jeszcze nic straconego może to jakieś chwilowe może minie. Powodzenia ci życzę

[/CYTAT] Właśnie słyszałam ,że kobiety po 40-tce dostają szału macicy i wolą młodszych ... [/CYTAT]

No cóż, prawda jest jeszcze bardziej bolesna niż zasłyszane opowieści...
Niestety, nie ma szans zaryczeć taka macica, której funkcję sprowadza się do comiesięcznych krwawień i w ogóle, to najlepiej żeby jej nie było, bo to przecież taki wstydliwy i grzeszny organ. Dlatego jeżeli osoba w wieku 20-30 lat uważa seks za coś brudnego i zupełnie niepotrzebnego, to w wieku 40 lat nie już pamiętać do czego TE organy w ogóle służą, tak samo zresztą jak i partner, który z nią pozostaje w związku. O ile będzie on jeszcze w stanie wytrzymać taki chory układ i nie czmychnie wcześniej do jakiejś bardziej rozgarniętej psychicznie i fizycznie osoby, która jeszcze ten organ ma i używa go z radością. Nie wiem jaką wartość ma życie bez seksu, za to wiem, jak może czuć się osoba, której współmałżonek lub partner twierdzi, że ją/go kocha, a jednocześnie odmawia mu współżycia, bo nie ma na to ochoty. Czyny mówią głośniej niż słowa i dlatego uważam, że to nie jest żadna miłość, ale raczej przywiązanie, przyjaźń, albo po prostu wygodnictwo. Nie ma miłości bez seksu, a ten kto wierzy, że jest inaczej przypomina raczej małe, naiwne dziecię, niż dorosłą, świadomą swoich potrzeb i ciała osobę. A co do partnerów młodszych czy starszych... Wiek nie gra aż tak wielkiej roli, jeżeli dwie osoby pasują do siebie i chcą tego samego. Ale zupełnie nie rozumiem po co się męczyć z kimś, kto ma nasze potrzeby w głębokim poważaniu i uważa, że tylko jego prawda jest jedyna i właściwa. Na szczęście nie żyjemy na bezludnej wyspie i zawsze można zmienić partnera. A o jakiej zdradzie można mówić, jeżeli w związku nie dostajemy tego czego pragniemy? To ta osoba niezaspakajając naszych potrzeb nas zdradza i to perfidnie oraz bez żadnych głębszych uczuć. Po prostu, ważne jest aby jej było na wierzchu, a jak się komuś nie podoba to niech radzi sobie sam. Piękna miłość i cudowny związek, nie ma co!

Hmm... To pytanie powinno być raczej skierowane do mężczyzn, zarówno do tych, którzy z braku innej opcji zamrozili swoje zmysły i żyją jakby w uśpieniu, trochę tak na pół gwizdka - penis służy im tylko do sikania :-S , a przede wszystkim do tych, którzy jednak nie wytrwali w takiej "wielkiej miłości" i mieli odwagę zmienić swoje życie na lepsze. Natomiast zadanie tego pytania paniom jak widać może być dosyć karkołomne, a odpowiedź może rodzić frustrację i dezorientację u osoby, która już i tak miota się targana sprzecznymi uczuciami. Ogromna liczba pań może doskonale obejść się bez seksu i doskonale sobie z tym radzą, a nawet swoją wstrzemięźliwość gloryfikują i w związku z tym czują się one "ekspertkami" upoważnionymi do osądzania innych w tej kwestii. A jak można być znawcą w dziedzinie, o której nie ma się zielonego pojęcia? To o to właśnie trzeba by je zapytać. Ale ostrożnie, bo one z braku racjonalnych argumentów obrażą się albo pytającego na amen i doopa zbita, czyli dyskusja zakończona, a wniosków brak.
Autorowi postu serdecznie życzę, aby jego popęd nigdy się nie zmmiejszył i żeby w końcu znalazł dla niego rozkoszne ujście - z żoną czy bez. No cóż, życie mamy tylko jedno, a żyjąc lepiej zapewnić sobie raj na ziemi, bo nikt jeszcze dotąd nie potwierdził jak to jest tam, na górze ;-) Przykro mi, ale argumenty o zbawieniu i wiecznej szczęšliwości jakoś nigdy do mnie nie przemawiały... Obiecanki- cacanki :-P

gość napisała:

Hmm... To pytanie powinno być raczej skierowane do mężczyzn, zarówno do tych, którzy z braku innej opcji zamrozili swoje zmysły i żyją jakby w uśpieniu, trochę tak na pół gwizdka - penis służy im tylko do sikania :-S , a przede wszystkim do tych, którzy jednak nie wytrwali w takiej "wielkiej miłości" i mieli odwagę zmienić swoje życie na lepsze. Natomiast zadanie tego pytania paniom jak widać może być dosyć karkołomne, a odpowiedź może rodzić frustrację i dezorientację u osoby, która już i tak miota się targana sprzecznymi uczuciami. Ogromna liczba pań może doskonale obejść się bez seksu i doskonale sobie z tym radzą, a nawet swoją wstrzemięźliwość gloryfikują i w związku z tym czują się one "ekspertkami" upoważnionymi do osądzania innych w tej kwestii. A jak można być znawcą w dziedzinie, o której nie ma się zielonego pojęcia? To o to właśnie trzeba by je zapytać. Ale ostrożnie, bo one z braku racjonalnych argumentów obrażą się albo pytającego na amen i doopa zbita, czyli dyskusja zakończona, a wniosków brak.
Autorowi postu serdecznie życzę, aby jego popęd nigdy się nie zmmiejszył i żeby w końcu znalazł dla niego rozkoszne ujście - z żoną czy bez. No cóż, życie mamy tylko jedno, a żyjąc lepiej zapewnić sobie raj na ziemi, bo nikt jeszcze dotąd nie potwierdził jak to jest tam, na górze ;-) Przykro mi, ale argumenty o zbawieniu i wiecznej szczęšliwości jakoś nigdy do mnie nie przemawiały... Obiecanki- cacanki :-P

wobec tego szastaj sobą na prawo i lewo jak zwierzak

[/CYTAT] wobec tego szastaj sobą na prawo i lewo jak zwierzak
[/CYTAT]

Brawo! Nie ma to jak posiadać niezwykły dar czytania tego, co nie zostało jeszcze napisane... Powiem tak: niech każdy przede wszystkim pilnuje swojej własnej doopy, a będzie dużo więcej miłości i dużo mniej chamstwa na świecie. I nie obrażajmy zwierząt, bo zasługują one na większy szacunek niż niektórzy ludzie. A poza tym fakt, że nie posiadamy długich ogonów wcale nie świadczy o tym, że wszyscy nie należymy do jednej, wielkiej i wspólnej rodziny ssaków. Z tym, że tylko my swoim ohydnym zachowaniem i bezdusznością przynosimy największy wstyd tej rodzinie. I nie oszukujmy się, uprawianie seksu dla przyjemności to nie jest wcale żadna zbrodnia, no chyba, że ktoś nam zrobi "pranie mózgu" pod przykrywką troski i przyjaźni. Ale prawda jest taka, że nikt, kto życzy nam dobrze NIGDY nie ocenia nas, ani naszego postępowania. Współczuję wstecznych poglądów, ale nie zamierzam nikogo nawracać na właściwą ścieżkę zgodną z naturą i biologią.

Hej wszystkim :)
Chciałabym tylko napisać, że związek bez seksu nie ma racji bytu. Najważniejsze jest to aby spotkać odpowiednią osobę; taką, która podobnie patrzy na sprawy intymne! Seks to ukoronowanie życia z drugą osobą, radość z jej obecności, z jej ciała i ducha. Zwieńczenie miłości :) bo seks bez miłości mija się z celem. Muszę się przyznać, że wystarczy jedno spojrzenie na mojego chłopaka a ja już mam ochotę :) oczywiście nie 10 razy dziennie. Jest w nim TO coś co mnie przyciąga. Kochamy się raz w tygodniu, chyba że jesteśmy razem na wakacjach, no to częściej. Dla mężczyzn stosunek jest bardzo ważnym elementem związku, chyba nawet najważniejszym, więc nie dziwię się autora tego wątku, który kocha się z dziewczyną raz w miesiącu- współczuję. Mój chłopak najprawdopodobniej by zwariował i poszukał sobie innej kobiety, z podobnym temperamentem :)
Pozdrawiam!!

Związek bez seksu... Wszystko zależy od przyczyn - namiętnośc wygasla? problemy zdrowotne, emocjonalne, brak pożądania? Mi też przydarzyło się coś takiego, by l to pierwszy sygnał, że coś jest nie tak. potem doszły jeszcze inne problemy i związek musiałam zakończyć. Ważne, żeby partner był dla nas atrakcyjny, oraz żebysmy my czuły się atrakcyjne przy nim.

Sama PRAWDA. I nie bujaj się bo masz rację ;)

gość napisała:

basia1212695 napisała:

gość napisała:

basia1212695 napisała:

hm..czytając powyższy post jestem w szoku radzisz komuś żeby brał tabletki na zmniejszenie popędu chyba raczej nie o to tu chodzi, sex jest piękny z kimś kogo się kocha to taka wzajemna synteza ,nie masz ochoty na sex ok twoja sprawa ale nie udzielaj takich rad ,każdy z nas ma prawo do tego żeby się kochać i być kochanym, jak sobie wyobrażasz dwoje ludzi idących razem przez życie w większej mierze platonicznie bo jedna ze stron ma awersje do kochania się ,każdy ma swoje potrzeby i pragnienia mamy z nich rezygnować bo ktoś inny nie rozumie albo też nie chce zrozumieć troszeczkę to egoistyczne i przez to właśnie dochodzi do zdrad i do kogo wtedy te pretensje ?

Dlaczego w szoku? Uważasz ,że mieć ochotę na sex 10 razy w ciągu dnia to normalne? Nie znam kobiety , która miałaby aż taki popęd , tyle razy dziennie to chyba tylko prostytutka obsługuje. W takim razie w ciągu dnia kolega opisujący swoja historie niemal nie wychodziłby z łóżka. Musi coś z tym zrobić , bo on sam zwariuje od tych myśli i faktycznie będzie całe życie wychodził co chwilę do toalety by się masturbować. Jeśli mi to nie przeszkadza , nie męczy to ok ale nie sądzę..... Ok , zgodzę się ,że są dni kiedy ma się ochotę na sex kilka razy dziennie ale to są sporadyczne przypadki . Sex ma być dodatkiem do życia a nie całym życiem....Co do potrzeb to jest ich kilka najważniejszych :
1.jedzenie
2. picie
3. sen
4.korzystanie z wc
Reszta potrzeb to takie bez których można się obejść , mamy swoje rozumy i krocze nie powinno nami rządzić.


ok rozumiem co masz tutaj do przekazania ale nie chodzi tutaj o nie nie wiadomo o jakim popędzie tylko o zwykłym seksie ,którego nie ma ,jeżeli już czytasz cokolwiek to jeszcze zrozum to a jak nie to siedź w domu i rób na szydełku albo tego typu robótki jeżeli masz takie anachroniczne podejście.

Zgadłaś , zajmuję się rękodziełem , ale nie szydełkowaniem...
Siedzę w domu i nie myślę o głupotach i palącym mnie kroczu.Czytam ze zrozumieniem , chodzi o częsty sex , przynajmniej częstej ochocie na sex a to jak dla mnie nie jest "normalne" . Dla większości kobiet ( dojrzałych) to nie jest normalne. Jak się pojawiają prawdziwe problemy życiowe to nie myśli się o takich przyziemnych sprawach jak sex. Zrozumiesz to jak dorośniesz:)

NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK "PRZYZIEMNY SEKS", A JEŻELI KOMUŚ PRZYDARZYŁO SIĘ ZAZNAĆ WW, TO SERDECZNIE WSPÓŁCZUJĘ. NIE WAŻNE ILE MA SIĘ LAT I ILE TRWA ZWIĄZEK, SEKS JEST JEDNĄ Z NAJMILSZYCH CHWIL JAKIE MOGĄ SPĘDZAĆ ZE SOBĄ KOCHAJĄCE SIĘ OSOBY. A CO DO PRAWDZIWYCH ŻYCIOWYCH PROBLEMÓW... CZASEM JEST TAK DO DUPY, TAK BARDZO ŹLE I NIE WIADOMO CO ROBIĆ, ŻE TE 30 MINUT CZUŁOŚCI Z UKOCHANĄ OSOBĄ POZWALA ZAPOMNIEĆ, POCZUĆ CHOĆ CHWILE ODERWANIA OD TRUDNEJ SYTUACJI. POCZUĆ, ŻE WSZYSTKO JEST DO KITU, ALE MAMY SIEBIE I TO PODNOSI NA DUCHU. PO TO TEŻ JEST SEKS W ZWIĄZKU. CZY MA SIĘ LAT 20 CZY 60. ALE JEŚLI KTOŚ W CZASIE "PRAWDZIWYCH PROBLEMÓW ŻYCIOWYCH" WOLI ZACHLAĆ PAŁĘ ŻEBY SIĘ ODERWAĆ NA SEKUNDĘ TO SPOKO. TO JEST RZECZYWIŚCIE BAAAAARDZO NORMALNE I PRZYZWOITE.
A Z INNEJ BECZKI - SEKS JEST POTRZEBĄ FIZJOLOGICZNĄ. GDYBY ŻONA CZY MĄŻ NIE DAWALI SOBIE NAWZAJEM JEŚĆ TO BY BYŁO NIE DO POMYŚLENIA. A JAK JUŻ SEKSU NIE DAJĄ, TO W PORZĄDKU... "BO ON JEST NIENORMALNY, ŻE MU SIĘ CHCE!" "BO ONA JEST CHYBA DZIWKĄ, SKORO CHCIAŁABY SIĘ KOCHAĆ ZE SWOIM MĘŻEM RAZ W TYGODNIU!". LUDZIE, ZASTANÓWCIE SIĘ, GDZIE ZMIERZACIE.... USPRAWIEDLIWIANIE SWOICH NIEDOSTATKÓW "NIENORMALNOŚCIĄ" PARTNERA JEST ŻAŁOSNE, A WYMAGANIE WIERNOŚCI BEZ ZASPOKAJANIA POTRZEB PARTNERA/PARTNERKI JEST IRRACJONALNE I BARDZO EGOISTYCZNE. TO PISAŁAM JA, KOBIETA PORZĄDNA, NIEPUSZCZALSKA, INTELIGENTNA, WYKSZTAŁCONA, ATRAKCYJNA, KOCHAJĄCA SEKS I SWOJEGO MEŻCZYZNĘ.

Nic dodać, nic ująć!!! :-D Cieszę się, że są jeszcze NORMALNE kobiety na tym świecie i że nie dają sobie zamknąć ust oraz stłamsić przez "żywe kłody" i bezduszne "porządne" panie, którym nawet nie chce się wysilić, żeby pomyśleć po co TO dostały w darze, od Boga zresztą! ;-)
A tak a propos.... gdzie się podział autor postu i co on na to wszystko??!!

Obawiam się że oni robią sobie nawzajem krzywdę. Ona nie chce, on się męczy. Za jakiś czas zacznie mieć do niej pretensje i z dobrego (prawie) związku zrobi się toksyczna zależność pełna podchodów, docinków i podjazdowej wojny. A potem on odejdzie bo "szkoda życia". Skoro nie potrafią osiągnąć kompromisu to faktycznie szkoda...

Śmieszą mnie wypowiedzi typu, że kobiety dobrze sobie radzą bez sexu, w ogóle go nie potrzebują itp. Fakt, że jedni ludzie mają większy popęd, inni mniejszy ale wiadomo też wszem i wobec, że im rzadziej uprawiamy sex tym coraz mniejszą mamy na niego ochotę, popęd maleje, aż w końcu zanika. Będąc ileś tam lat w związku - zdarza się, że popadamy w rutynę, dlatego należy go pielęgnować, również w tej sferze, rozmawiać, mówić o swoich pragnieniach, fantazjach i realizować je, oczywiście za zgodą obu stron. Trzeba nauczyć się cieszyć sexem, wspólnym byciem razem, bliskością, nauczyć się siebie. Sex to nie ZUO :P a wprost przeciwnie ;)
Nie jestem jakimś ekspertem ale uważam, że taki związek nie ma dalej racji bytu -oboje bedą się męczyć a całe życie przed nimi.
Anka.

Mam podobne doświadczenia do autora wątku. Oboje z żoną jesteśmy po trzydziestce, razem od 7 lat, świetnie się dogadujemy, uzupełniamy, wspieramy ale niestety różnica temperametów jest ogromna..

Temat mamy oczywiście przegadany na wszystkie, mozliwe sposoby - staram się także zainteresować ją sferą erotyczną, pobudzić w niej ochotę na sex, sprawić aby przychodziło jej to łatwiej, bardziej naturalnie, ale ni cholery - zwykle ochota nachodzi ją 2 - 4 razy w miesiącu i wtedy sama mnie zaczepia.
Nie poddaję się, staram się znaleźć sposób żeby zaangażować ją w pewnego rodzaju grę, z nuta fantazji, tajemnicy, dreszczyku. Pomimo doraźnych sukcesów po wprowadzeniu gadżetów (bielizna, kajdanki) sytuacja utzrymuje się na tymsamym poziomie.. Nie ukrywam, że sytuacja czasmi mnie irytuje, ale nie poddaje się i próbuję dalej
pozdr

A ja to żona, której mąż ma tak mały popęd seksualny, że zapewne nie musiałby w ogóle uprawiać seksu, tylko, że ja cała chodzę, potrzebuję tego, my kochamy się zwykle 3-4 razy w miesiącu, często z mojej inicjatywy, ja mam dopiero 32 lata i jak pomyślę, że tak ma już być stale lub z biegiem czasu się to pogorszy to wyję w poduszkę, też już rozmawialiśmy o tym wielokrotnie, ja nawet się wykłócałam, rzucałam inwektywami, jest poprawa na miesiąc i znów powrót do tego, co było, a ja czuję się niedoceniona, nieatrakcyjna i wystrzegam się flirtów, by nie pójść za daleko, nie poddałam się jeszcze, ale seksowna bielizna czy jakieś specyfiki nic nie dają, słyszę, że my tego nie potrzebujemy, a bielizna rzeczywiście seksowna, ale żeby było to docenione, to nie zauważyłam, już nawet zastanawiałam się nad tabletkami na popęd, ale są to suplememnty diety i nie wiem, czy one działają...

Może akurat środki farmakologiczne są rozwiązaniem?
U nas nigdy pod względem sexu rewelacji nie było, ale zawsze sobie powtarzałem, że coś się musi zmienić, że razem damy radę. Niestety. Nie jest ani gorzej, ani lepiej - constans.

Czasami wydaję mi się, że już zaakceptowałem ten stan rzeczy, tylko po to, żeby za chwilę do mnie dotarło w jak słabym położeniu się znajduję :/

Współczuję, bo to jest jednak męka..

gość napisała:

A ja to żona, której mąż ma tak mały popęd seksualny, że zapewne nie musiałby w ogóle uprawiać seksu, tylko, że ja cała chodzę, potrzebuję tego, my kochamy się zwykle 3-4 razy w miesiącu, często z mojej inicjatywy, ja mam dopiero 32 lata i jak pomyślę, że tak ma już być stale lub z biegiem czasu się to pogorszy to wyję w poduszkę, też już rozmawialiśmy o tym wielokrotnie, ja nawet się wykłócałam, rzucałam inwektywami, jest poprawa na miesiąc i znów powrót do tego, co było, a ja czuję się niedoceniona, nieatrakcyjna i wystrzegam się flirtów, by nie pójść za daleko, nie poddałam się jeszcze, ale seksowna bielizna czy jakieś specyfiki nic nie dają, słyszę, że my tego nie potrzebujemy, a bielizna rzeczywiście seksowna, ale żeby było to docenione, to nie zauważyłam, już nawet zastanawiałam się nad tabletkami na popęd, ale są to suplememnty diety i nie wiem, czy one działają...

z twojego opisu wynika, że twój mąż nie tylko ma małe libido, ale tez jakieś mocno zakorzenione zahamowania, bo co to znaczy, że on twierdzi, że nie potrzebujecie dodatków sypialni, skoro ewidentnie macie problem i ty mu ten problem jasno komunikujesz, jesteś młoda, masz dopiero 32 lata! co będzie za 5, 10,15 lat ? może to stereotypowe pytanie w takich przypadkach, ale czy on nie lubi patrzeć na ładnych, miłych panów zamiast na ładną, miła kobietę w seksownej bieliźnie?

brawo Basia, normalna i inteligentna kobieta, próbująca zrozumieć a nie oceniać, niestety większość z nas jest taka, że potrafimy tylko na kogoś naskakiwać bo jest inny, facet ma problem bo kocha, jak by nie kochał to już dawno znalazłby odskocznie

gość napisała:

brawo Basia, normalna i inteligentna kobieta, próbująca zrozumieć a nie oceniać, niestety większość z nas jest taka, że potrafimy tylko na kogoś naskakiwać bo jest inny, facet ma problem bo kocha, jak by nie kochał to już dawno znalazłby odskocznie

No właśnie i to próbuję również uświadomić,że pomimo tego iż autor ma problem z partnerką to jej nie chce za wszelką cenę skrzywdzić i szuka pomocy właśnie tutaj.Bo w sumie ten portal jest adekwatny do takich problemów związanych ze skomplikowanym życiem natury seksualnej.Jednak większość ludzi woli wygłaszać nie wiadomo jakie poglądy z negatywnym odniesieniem do autora jak by nie wiadomo co zrobił.
Ludzie trochę więcej konstruktywnego myślenia i głębszego ogarnięcia powagi sytuacji ,a nie tylko skojarzenia i dziwne myślenie o tym że ktoś się za dużo pornoli na oglądał albo jest nie wyżyty seksualnie co w ogóle odbiega od historii autora,a w ten sposób jest on traktowany.

A ja mam wrażenie, że ten pan ma problem GŁÓWNIE ze sobą samym, nie z partnerką.

Nadmierny popęd seksualny, może być wynikiem jakiegoś problemu emocjonalnego. Np. zaniżonego poczucia własnej wartości, ucieczki od prawdziwej bliskości z drugą osobą.

Wiem, coś o tym. Kiedyś narzekałam na brak ochoty ze strony mojego partnera, sama równocześnie cierpiąc na nadmiar ochoty.

Ostatni kryzys w mojej relacji uświadomił nam obojgu, że to nie sex jest problemem ale brak autentycznej bliskości. Teraz od dobrego roku, wszystko jest bardzo dobrze...:)

Szukaj normalnej a nie nienormalnej laski która jeśli pragnie ciebie ufa i ma do ciebie uczucia i czuje ze gdzieś się w tobie kocha w głębi sercu to sama cie przytuli , obejmie i zacznie całować nie można nic na siłę trzeba wszystko zrobić z uczuciem , spokojem i troche romantycznośćią zeby ona poczuła twoją bliskośc i ciepło że ty ją pragniesz i chcesz z nią byc , opiekowac sie i pragniesz ją kochać . Myśl głowa i sercem a nie dołem to będziesz szczęśliwy z nią .

Witam.Dokladnie Cie rozumie.Jestem kobieta w wieku 38 lat mam tak samo jak Ty,potrzebuje sexu kazdego dnia a nie raz na trzy miesiace(no Ty masz raz w miesiacu).Do dobrego zwiazku jest to bardzo potrzebne a co nie ktorzy to chyba pewne rzeczy myla poped a rozum chyba widocznie sami maja problemy....Ja wiem jedno jestem zwyczajna kobieta nie latam na boki a sex tak czy siak jest potrzebny do zycia...I wiem ze zaden zwiazek w ktorym jest brak sexu nie przetrwa...Ja do tej pory sie w zwiazku takim kisze ale jednak wszystko do czasu....Jezeli nie odejdziesz to zdradzisz tak czy siak bo niema opcji przezyc tak do konca swoich dni...Pozdrawiam serdecznie i zycze udanego sexu:-)

gość napisała:

Witam.Dokladnie Cie rozumie.Jestem kobieta w wieku 38 lat mam tak samo jak Ty,potrzebuje sexu kazdego dnia a nie raz na trzy miesiace(no Ty masz raz w miesiacu).Do dobrego zwiazku jest to bardzo potrzebne a co nie ktorzy to chyba pewne rzeczy myla poped a rozum chyba widocznie sami maja problemy....Ja wiem jedno jestem zwyczajna kobieta nie latam na boki a sex tak czy siak jest potrzebny do zycia...I wiem ze zaden zwiazek w ktorym jest brak sexu nie przetrwa...Ja do tej pory sie w zwiazku takim kisze ale jednak wszystko do czasu....Jezeli nie odejdziesz to zdradzisz tak czy siak bo niema opcji przezyc tak do konca swoich dni...Pozdrawiam serdecznie i zycze udanego sexu:-)

Kolejna osoba,która potrafi czytać ze zrozumieniem i odróżnić różne rzeczy:)
Bo ciągle są napady na autora o jakiś niesamowity popęd seksualny a to nie o to chodzi i w wątku wyraźnie jest napisane w czym rzecz.

normalną ??????????
chyba niezbyt normalną !

Ludzie mają różne potrzeby i pragnienia i to, że ktoś ma większą czy mniejszą potrzebę seksu o niczym nie świadczy. Sztuka w tym żeby się w tych naszych potrzebach jakoś zgrać. Przy sporej różnicy temperamentu jak w przypadku autora wątku zgranie jest dość trudne, albo wręcz niemożliwe. Pozostaje odpowiedzieć sobie na pytanie na jakie kompromisy jesteście w stanie przystać i co możecie zrobić żeby być ze sobą i być ze sobą szczęśliwi. Potrzeba wspólnej pracy i otwartości na siebie i partnera.

Pomijam całą dyskusję nt normalności posiadania popędu.

Masz 2 wyjścia - albo skacz w bok, albo daruj sobie ten związek. Inaczej zwariujesz. Żaden facet nie wytrzyma bez seksu. Kobiety mogą to uważać za nienormalne, ale dla nas seks to jedna z najważniejszych spraw w związku, myślcie sobie o tym co chcecie, ale tak po prostu jest.
Jeśli dobrze poszukasz, to znajdziesz podobną kobietę, ale z większym popędem.

Zaraz będzie flame:)

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij