niedziela, 19 listopada 2017
postów: 14

"On zwierza się koleżance z pracy - normalne ??"



Kochani. Mój facet kilka miesięcy temu powiedział mi że kolezanka z pracy go podrywa. Czas pokazał ze to prawda. On oczywiście powiedział ze umie wyznaczyć granice itd. Dodam że jestem zazdrosna. Uprzedzałam go o potrzebie większego dystansu bo jej zainteresowanie nie gasło. Jakiś czas temu okłamał mnie - powiedział że pomagał w holowaniu auta brata a pomagał jej. Ukrył później smsa od niej i ukrywa ich kontakty smsowe i czasami wieczorem telefoniczne. Doszło do tego że ona wypisuje mu smsy typu "tęsknię za Tobą" a on nie reaguje w sposób "nie podoba mi się to" .Jak każdy związek przeżywalismy wzloty i upadki a w ostatnim czasie jakoś wzrosły kłótnie. On twierdzi, że potrzebuje z kimś pogadać i dlatego się z nią kontaktuje. Mnie odpycha, nie rozmawia - ogólnie zrobiło się sztywno. Zapewnia że Kocha i ze mną chce życ.Okazało się, że zwierza jej się ze swoich problemow i problemów związanych z nami. Czy uważacie że to normalne zwierzać się osobie, która nie tratuje Cię jak kolegę/ koleżankę i chce coś więcej??


Zazdrość, umykające zaufanie i brak rozmowy są zabójstwem dla związku. Myślę, że ważnym jest byś się zdystansowała do całej sytuacji. Postarała ochłonąć. Wiem, że to nie jest proste, ale potrafi być zbawienne.
Jeżeli Twój partner zaczął więcej czasu poświęcać innej kobiecie, to oznacza to, że zanim zaczął to robić w Waszym związku musiało się stać coś niedobrego. To tak, jak złapiemy wirusa czy bakterię. Są one przyczyną naszego złego samopoczucia i zaburzonej gospodarki organizmu. W Twojej sytuacji również musiała być jakaś przyczyna, której skutkiem jest zachowanie Twoje mężczyzny. Postaraj się zastanowić, co mogło być czynnikiem, który spowodował taki obrót sprawy?
Następną kwestią jest rozmowa. Musi być SZCZERA inaczej będziecie nadal się kłócić i żadne z Was niczego sobie nie wyjaśni. Spróbuj ją zacząć, gdy będziesz wiedziała, że nic Wam nie przeszkodzi: ani zamartwianie się, ani zazdrość, ani złość, ani wspólny żal do siebie. Zastanów się, co chciałabyś partnerowi powiedzieć i poproś go o chwilę na tę rozmowę. Mam nadzieję, że Ci nie odmówi. Jeżeli jednak tak, to nie zniechęcaj się. Spróbuj innym razem i tak do skutku.
Wiem, że gdy jedna strona się stara, to jest niezwykle ciężko. Ale jeżeli się w coś wierzy, to myślę, że warto o to walczyć.

Inną kwestią jest to, że Twój partner może chcieć po prostu odmiany, przygody i jego zachowanie wynika z czystej, ludzkiej ciekawości. Wtedy również istotna jest spokojna rozmowa. Wytłumacz partnerowi, jak się w tej sytuacji czujesz i jak chciałabyś, żeby było. Ale trzeba podać konkretne przykłady, wtedy mężczyzna wie, co ma robić ;) Postarajcie się razem dojść do konsensusu, ustaleń, co zrobić, żeby w Waszym związku znów było kolorowo.

Trzymam za Was kciuki! ;)

ja nie wierzę w walczenie o faceta, po prostu w to nie wierzę, uważam, że jeśli ludzie są dorośli to powinni reagować adekwatnie do sytuacji, a nie nadstawiać przysłowiowego drugiego policzka,
w tej sytuacji on zachowuje się wyraźnie nie tak jak powinien, przekroczył granice uczciwego, dobrego związku, chodzenie teraz wokół niego na palcach moim zdaniem zagmatwa całą sytuację, odsuń się od niego, zajmij sobą, pokaż mu, że nie zgadzasz się na takie zachowanie, jakie on ci funduje i jesteś gotowa odejść, w ten sposób wyznaczysz granice i on będzie musiał się zastanowić czy chce ją przekroczyć, ale to już jest jego dezycja a nie twoja, niech zobaczy w topbie fajną babkę, która nie boi się żyć bez faceta, który zachowuje się jak dupek, nie bądż dla niego wredna, tylko powiedz mu, czego sobie nie chcesz w waszym związku, powiedz mu, żeby to sobie rozważył, ale to nie ty masz chodzić wokół niego na palcach, każdy podejmuje decyzje za siebie, to nie ty jesteś winną, że po kryjomu nawiązuje relacje z inną kobieta, tylko on sam, to jest jego wybór, a ty możesz przedstawić mu, że pewnych jego wyborów po prostu nie zamierzasz akceptować, bo cię ranią i nie służą niczemu dobremu, powodzenia, trzymaj się,

Bylam kiedys taka kolezanka z pracy, teraz jestem jego zona...Moim zdaniem, jezeli facet szuka oparcia w innej kobiecie to nie jest mu dobrze z Toba. Przyczyny moga byc pewnie rozne, ale nie sadze, zeby to konczylo sie tylko na zwierzaniu, juz samo to, ze klamie swiadczy o tym, ze cos jest nie tak. Bo co jest zlego w zwyklej pomocy kolezenskiej?Telefony, smsy...jak ja to znam z wlasnego doswiadczenia. Czasami jak to wszystko wspominam, to wiem, ze nie chcialabym byc na miejscu pierwszej zony mojego meza.Ale czy sie tego brzydze, czy mam wyrzuty sumienia?Nie, bo wiem, ze sama po czesci jest sobie winna i pchnela go w moje ramiona.

Skoro jej się zwierza to szala przechyla się na jej stronę i ona może to wykorzystać. Nie było by w tym nic złego gdyby to był jakis kolega czy np jakas siostra. Ale ze względu na to ze ona jest na niego napalona to jest bardzo ryzykowne. A pytanie , czy ona jest zamężna, czy wolna? Bo jeśli jest zamężna to łatwo tą sprawe mozna byłoby załatwić, a jeśli nie to tu już jest trudniejsza sprawa. Albo mocno się starac o męża albo np nastraszyć koleżankę. A może jedno i drugie? A najlepiej by było jakby Ci sie udało ich podsłuchać, albo np jemu podrzucic dyktawfon :P W tedy bedziesz wiedziała co dokładnie jest nie tak i bedziesz mogła to naprostować. Powodzenia.

naprostować się to może tylko sam facet, nikt inny nie jest w stanie ani go skrzywić ani naprostować, jest dorosły i tyle w temacie,
szczerze odradzam kontaktowanie się i nie daj boże "straszenie" koleżanki z pracy, po pierwsze: wszystkich "koleżanek" nie uda ci się zastraszyć, a wierz mi, że jeśli spróbował z jedną, to będzie próbował z następnymi, a po drugie: nie masz problemu z koleżanką z pracy ( bo ciebie z nią nic nie łączy) tylko ze swoim mężem i to jemu powinnaś wyznaczyć jasne granice: czego nie będziesz tolerować,

nie rozumiem bicia się o jakiegokolwiek faceta, co to za frajda być z kimś o kogo trzeba walczyć? nie lepiej być z kimś kto po prostu chce z nami być? bo nas lubi, szanuje i ceni sobie nasze, a nie inne towarzystwo?
wierzę w to, że jeśli my same się szanujemy i nie pozwalamy na głupie gierki i krętactwa pod naszym nosem, to inni też będą nas szanować,

Niby tak, walka może być bez sensu, ale to wszytko zależy od żony. Jedna bedzie chciała uratować małżeństwo, druga nie. Z reszta mi sie wydaje ze pierwsza mysl, żony w takiej sytuacji jest co zrobiłam nie tak i jak moge to naprawic. Niektóre kobiety sa tak zakochane i nie potrafia pomyslec o sobie ze zgadzaja się na taki układ i facet ma dwa życia. To jest dopiero bez sensu.

Oczywiście jest odwrotna reakcja kiedy jest pewna, że jest zdradzana. Założycielka tego tematu nie ma tej pewności, na gorącym uczynku go nie przyłapała ani on sie nie przyznał.

Dla mnie samo zwierzanie jest pewnego rodzaju zdrada...A kobiety rzadko zadaja sobie pytanie CO JA ZROBILAM ZLE, ZE ON MNIE ZDRADZIL.W znanych mi przypadkach zadna nie zadala sobie takiego pytania obarczajac wina tylko i wylacznie faceta.

Ewa - bo tylko i wyłączną winę za zdradę ponosi ten kto zdradza, nikt inny. Jeżeli coś mu nie pasuje w zwiazku, to powinien to wyjaśnić, a jeżeli nie chce tego robić, albo mu się nie udaje, to poszukać wyjścia, ale nie oszukując swoją partnerkę i robiąc cichaczem skok w bok, a w domu udając, że nic się nie dzieje, tylko grając w otwarte karty. Nic nie usprawiedliwia siedzenia z jednym tyłkiem na dwóch stołkach.

Jezz...kazdy psychoterapeuta powie Ci ze tak nie jest. Ja z wlasnego doswiadczenia to potwierdzam, chociaz na terapie nie chodzilam. Z jakiegos powodu ta druga strona zaczyna sie oddalac i szukac "pocieszenia" gdzie indziej. Czesto jest tak, ze nie da sie porozmawiac, bo wybuchaja klotnie. To wszystko nie jest takie proste. Troche w zyciu przeszlam i wiem co pisze.

Może warto, to przeczekać

zdrada jest zawsze drogą na skróty, dla tchórzy - nie trzeba wkładać wysiłku w wprowadzanie zmian w sowim życiu, można sobie być w bylejakim związku a jednocześnie osładzać sobie to wchodzeniem w rolę ofiary - zdradzam, robię to, bo mąż ze mną nie rozmawia, bo się kłócimy, to po co ci taki mąż i taki związek? zdardzający się świetni w wyszukiwaniu dla siebie wymówek, żeby tyle energii włożyli w rozwiązywanie problemów w swoim związku i życiu, co wkładają w szukanie pretekstów do zdrady, to wszyscy byliby duzo szczęśliwsi,

Ewa74 napisała:

Bylam kiedys taka kolezanka z pracy, teraz jestem jego zona...Moim zdaniem, jezeli facet szuka oparcia w innej kobiecie to nie jest mu dobrze z Toba. Przyczyny moga byc pewnie rozne, ale nie sadze, zeby to konczylo sie tylko na zwierzaniu, juz samo to, ze klamie swiadczy o tym, ze cos jest nie tak. Bo co jest zlego w zwyklej pomocy kolezenskiej?Telefony, smsy...jak ja to znam z wlasnego doswiadczenia. Czasami jak to wszystko wspominam, to wiem, ze nie chcialabym byc na miejscu pierwszej zony mojego meza.Ale czy sie tego brzydze, czy mam wyrzuty sumienia?Nie, bo wiem, ze sama po czesci jest sobie winna i pchnela go w moje ramiona.

Jakbym czytała o sobie... również byłam taką koleżanką z pracy. On był 5 lat w związku, ona chciała ślub, dzieci itd. Jednak czegoś mu w tym związku brakowało... w sumie wielu rzeczy. Jak pierwszy raz rozmawialiśmy jeszcze bez flirtu, mówił, że niby jest ok, że nic złego się nie dzieje, ale wyczułam, że coś jest nie tak. Ja też w tym czasie byłam w 4 letnim związku, w którym brakowało wielu rzeczy. Zakochałam się i on też. Na początku tylko rozmowy: sms, gadu-gadu, facebook... Coraz częściej żalił się na swoją dziewczynę, a ja na swojego faceta. W końcu zaczęliśmy się spotykać, a ja się rozstałam ze swoim facetem. On jeszcze nie. Ukrywał przed nią nasze rozmowy i spotkania. Wybierał mnie, tłumacząc jej, że zostaje u kumpla na noc, że dłużej w pracy musi zostać, że mają jakieś rozliczenia... Nie odbierał od niej telefonów, bo był "zajęty". Trwało to prawie 2 miesiące, aż w końcu od niej odszedł. Obecnie jesteśmy zaręczeni, niedługo bierzemy ślub. Czy mam wyrzuty sumienia? NIE. Czy on ma wyrzuty sumienia? NIE. Związek to partnerstwo. Jeśli jedna osoba szuka czegoś w innej osobie albo flirtuje, to znaczy, że już od dawna czegoś brakuje w związku. Może seksu, może zrozumienia, może kobieta jest za bardzo matkowata, a facet ciapowaty... Ja w swoim poprzednim związku, gdzie miałam faceta 5 lat starszego, czułam się, że wychowuje małego chłopca. Totalnie nieporadny, bez pracy, wiecznie szukał we mnie schronienia i chował się za moimi plecami. Sam powtarzał, że to ja jestem odważna, a on zawsze będzie szedł za mną w moim cieniu. A ja nie chciałam faceta, który idzie za mną. Chciałam faceta, który idzie obok mnie, a czasami prowadzi zapewniając bezpieczeństwo. Od tyłu to może być tylko na pieska ;)

A wyrzuty sumienia powinniście mieć.
Braki w związku? Tak, to rozumiem. No to się rozstań i poszukaj kogoś innego, zamiast robić skok w bok (tzw. "związek na zakładkę"). To nieodpowiedzialne i świadczy o niezdecydowaniu. Myślisz, że jak zdradził dla Ciebie, to Ciebie się to nie przytrafi? To nie znaczy, że jesteś lepsza. To znaczy, że facet (i Ty) macie słabą wolę. I przy pierwszych kłopotach ona się złamie a Ty zdziwisz się, czemu On ma kochankę... "koleżankę z pracy".

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij